Wy tam w tych Bieszczadach wszyscy tak macie?lucyna pisze:Kilka dni później poszukiwacz przygód słysząc o tym wypadku poszedł do gawry i włożył głowę do "misiowego domu". Na szczęście przeżył.
Niedźwiedź to nie miś
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Przesadzasz Janku. Znam z tamtych stron kilka naprawdę mądrych ludzi, więc wszyscy na pewno nie.Janek pisze:Wy tam w tych Bieszczadach wszyscy tak macie?
Tu jedynie spotykamy sie z tak zwaną "metodą środka". Polega to na tym, że osoba przyłapana na bredzeniu głodnych kawałków zaczyna opowiadać o innych jeszcze większych "bredzantach" ze swojego otoczenia. W ten sposób podnosi swe mniemanie o sobie... "jam nie taki ostatni - są ode mnie gorsi!" i dowodnie próbuje nam to wmówić.
Liczenie, że zacytowaną tezę podchwycą odbiorcy jest z góry skazane na niepowodzenie, ale piekielnie trudno to autorowi wytłumaczyć, bo przecież głupi jego własnym zdaniem wie... najlepiej. ZAWSZE...!!!
Łatwo natomiast rozpoznać stosowanie "metody środka" - w pewnym momencie dyskusji, gdy bezspornie udowodni się już banialukowatość interlokutora, przestaje on dawać przykłady własne, a przechodzi na: "słyszałem o takim wypadku...", "ktoś mi opowiedział...", "mam kumpla, który...", "jeden gość spod Jasła...", "a za komuny to było jeszcze gorzej, bo..." itp.
Dokładnie tak!lucyna pisze:Był z Mielca!
Obawiam się, że jedyną skuteczną radą na stosowaną tu "metodę środka" jest olanie źródła, a skupienie się wyłącznie na punktowaniu jego karamboli myślowych. Tego bez stosownego komentarza pozostawiać nie należy.
Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby młodzi użytkownicy forum uwierzyli dyplomowanemu przewodnikowi górskiemu i zaczęli chodząc z gwizdkami po szlakach używać ich bez przerwy... na wszelki wypadek, bo... warto hałasować?
Qurna mać!
Strach się bać!
A najśmieszniejsze jest to, że ja w górach zawsze mam ze sobą gwizdek - nigdy go z plecaka nie wyjmuję. Dokładnie taki sam jak pisała lucyna ("Kumpel z PAN parksu w ramach projektu...") - od amerykańskich "parkowców".
Tyle, że nie na niedźwiedzia go mam. Oni zresztą także.
W ramach powszechnej ochrony życia rodzaju ludzkiego (taka świecka "Humanae Vitae") przed zgubnym wpływem tak dyplomowanych przewodników górskich trza by rozgłosić po kraju, by wycieczki jadąc na południowo wschodnie rubieże zabierały własnych przewodników. Zgubić to się nie zgubią z miejscowymi, bo tam i tak tylko po znakowanych szlakach, ale "fachowo" prowadzeni przez "integration guide'ów" pozabijać się jeszcze nawzajem mogą, zbiorowo pomrzeć na kolkę ze śmiechu, albo nawaleni jak messerschmidty i poinstruowani - "miśki nie lubią alkoholu i ze wstrętem od upojonych odchodzą..." pójdą odstraszać miśki i dostaną za swoje.
"O zgubnych skutkach wywoływania misia gwizdkiem z lasu" - tak tę odezwę do Rodaków nazwę i... na wszelki wypadek od razu napiszę.
Niech leży i czeka.
Coś czuję, że niebawem będzie potrzebna.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Nie denerwuj się człowieku ,kiedyś strzelano z rewolweru ,by posłuchać echa ,ale ,jak przestrzegał Sabała ,żeby nikomu nie przyszło do głowy uzywać tak marnej broni na niedźwiedzia ,bo nietrafiony dokładnie w serce nie pozostawiał myśliwemu szans. Teraz wymyślono po prostu skuteczniejszą broń - gwizdek i Miś ginie ze śmiechu.
Tak ,czy siak dla spokoju w górach lepsze już te gwizdki ,niż rewolwery,nagonki ks. Hohenloe'go ,czy przenosne syreny strażackie na zlotach pokoju i braterstwa...
Aha ,jeśli liczysz ,że w potrzebie przyda Ci się ten noszony gwizdek ,to bądź pewien ,ze teraz ,po takich publikacjach ,gros tych ,którzy go usłyszą ,prędzej uciekną przed niedźwiedziem ,niż postanie im w głowie jakaś inna bzdurna myśl o pomocy ,powiadamianiu ,czy innych pierdołach
Tak ,czy siak dla spokoju w górach lepsze już te gwizdki ,niż rewolwery,nagonki ks. Hohenloe'go ,czy przenosne syreny strażackie na zlotach pokoju i braterstwa...
Aha ,jeśli liczysz ,że w potrzebie przyda Ci się ten noszony gwizdek ,to bądź pewien ,ze teraz ,po takich publikacjach ,gros tych ,którzy go usłyszą ,prędzej uciekną przed niedźwiedziem ,niż postanie im w głowie jakaś inna bzdurna myśl o pomocy ,powiadamianiu ,czy innych pierdołach
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Jestem bardzo spokojny.dagomar pisze:Nie denerwuj się człowieku...
Nie wymyślono, a lucyna coś usłyszała, ale nie do końca słuchała i teraz bredzi jakieś duby smolone. Jest i taka możliwość, że bezkrytycznie powtarza jakieś wydumane teoryjki, które ktoś jej podrzuca dla ośmieszania właśnie przez spodziewaną publikację. Nie tylko tu widać, że aparat myślowy ma kobita mocno niesprawny.dagomar pisze:Teraz wymyślono po prostu skuteczniejszą broń - gwizdek i Miś ginie ze śmiechu.
Aczkolwiek mój gwizdek noszę już raczej z przyzwyczajenia(*) - dziś do wzywania pomocy używa się w kolosalnej większości telefonów komórkowych, a reszta wypadków sama dociera do schronisk - wcale nie jest powiedziane, że kretynizmy lucyny nie mogą mieć i takiego skutku, jak podajesz. Dlatego właśnie postuluję prostowania jej mrocznych tuneli absurdu i sam będę to robił nadal - do skutku.dagomar pisze:Aha ,jeśli liczysz ,że w potrzebie przyda Ci się ten noszony gwizdek ,to bądź pewien ,ze teraz ,po takich publikacjach ,gros tych ,którzy go usłyszą ,prędzej uciekną przed niedźwiedziem ,niż postanie im w głowie jakaś inna bzdurna myśl o pomocy ,powiadamianiu ,czy innych pierdołach
Osobiście nie mam nic do niej, ale rzeczona uważa, że ma święte prawo głosić swoje poglądy i ni cholery nie łapie, że może skutecznie tym pomieszać niektórym w głowach.
Janek pisze:Czy nie można tego przetłumaczyć z narzecza...
"Kumpel", to brzmi jak określenie człowieka nieco bliższego autorowi niż cała reszta populacji, nie?
Reszty nie łapię, ale podejrzewam, że to właśnie ten "kumpel" skutecznie wpuszcza panią przewodnik w objęcia WPRWiK.
(*) - tak po prawdzie to nigdy go nie używałem w potrzebie. Kilka razy tylko pokazywałem młodzieży górskiej, że wzywanie pomocy gwizdkiem mniej zmęczy niż darcie gardła.
Ostatnio zmieniony pn 17 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Wiecie co, tak ogólnie - straszenie niedźwiedziami wydaje mi się przede wszystkim ogromnie grubą przesadą.
Od wielu lat chodzę po rożnych górach na Słowacji, na Ukrainie, w Rumunii, gdzie "gęstość występowania" niedźwiedzi jest znacznie większa niż w Polsce.
Zachowuję sie zwyczajnie, nie hałasuję specjalnie, ale też nie zachowuję się specjalnie cicho.
Niedźwiedzia (a ścisłej niedźwiedzicę z młodymi) widziałam tylko raz w Murańskiej Płaninie na Słowacji, uciekła przede mną.
Myślę że jeśli niedźwiedź jest "normalny" to nie ma się czego bać, gdyż on boi się człowieka.
Pozdrowienia
Basia
Od wielu lat chodzę po rożnych górach na Słowacji, na Ukrainie, w Rumunii, gdzie "gęstość występowania" niedźwiedzi jest znacznie większa niż w Polsce.
Zachowuję sie zwyczajnie, nie hałasuję specjalnie, ale też nie zachowuję się specjalnie cicho.
Niedźwiedzia (a ścisłej niedźwiedzicę z młodymi) widziałam tylko raz w Murańskiej Płaninie na Słowacji, uciekła przede mną.
Myślę że jeśli niedźwiedź jest "normalny" to nie ma się czego bać, gdyż on boi się człowieka.
Pozdrowienia
Basia
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
I to jest sedno - misie w Niżnich, Fatrze czy innych dzikich słowackich górach nie sa zepsute i usuwają się gdy tylko wyczują człowieka. Misie tatrzańskie niestety takie nie są - znają ludzi i moga mieć skojarzenie, że człowiek = jedzenie (w plecaku)Basia Z. pisze:Myślę że jeśli niedźwiedź jest "normalny" to nie ma się czego bać, gdyż on boi się człowieka.
A propos - opowiadał nam jeden facet jak to spał na Przełęczy Hiadelskiej w namiocie (tak jak i my zresztą). Jego znajomy poszedł do szałasu pod przełęczą. Rano wstaje wyspany a znajomy z szałasu roztrzesiony - co chwilę pod szałas zachodził misiu:)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Basia Z. pisze:Myślę że jeśli niedźwiedź jest "normalny" to nie ma się czego bać, gdyż on boi się człowieka.
Wreszcie wracamy do sedna sprawy!mefistofeles pisze:Misie tatrzańskie niestety takie nie są - znają ludzi i moga mieć skojarzenie, że człowiek = jedzenie
Jak zwykle w tej sprawie - a bo to pierwszy raz roztrząsamy "miśkowy problem" na tym forum? - Janek będzie miał inne zdanie, ale ja uważam, że to my sami (ok, nie wszyscy!) generujemy gros problemów śmiecąc na szlakach opakowaniami po prowiancie albo i całymi kawałami niedojedzonych zapasów.
Jeśli na starym parkingu przy Wodogrzmotach albo na Włosienicy podbiegnie do ławy niedźwiedź i porwie komuś plecak z prowiantem, to czyja to będzie wina? Niedźwiedzia, czy turystów, których zachowanie pozwoliło zwierzęciu na skojarzenie "plecak=żarcie"? Otóż uważam, że winien w tym wypadku jest zawsze człowiek, a to nie on jest pierwotnym gospodarzem na spornym terenie. I to człowiek musi zmienić swoje nawyki, jeśli chce bytować bezkolizyjnie na tatrzańskich i nie tylko szlakach.
Wolałbym nie dożyć chwili, gdy Asfalt Avenue do MOka będzie z obydwu stron opasana żółtymi tasiemkami pod prądem, co przecież już było rozważane.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
www.panparks.orgJanek pisze:Czy nie można tego przetłumaczyć z narzecza klastrowo-przewodnicko-solińskiego na język polski?lucyna pisze:Kumpel z PAN parksu w ramach projektu
Po dwuletniej weryfikacji BdPN wszedł do sieci PAN parksu zrzeszającej najbardzej cenne przyrodniczo tereny na obszarze całego świata. Co dwa lata weryfikacja jest powtarzana. Chodzi to o rozwój zrównoważony, czyli ekorozwój.
ja z to sie popłakałem ze śmiechu wczoraj jak kumpel opowiadał jak w stanach wyczaili niedźwiedzia pod balkonem i postanowili mu zrobić zdjęcie , czaili sie, czaili i w końcu gdzieś go zaskoczyli jak odchodził a w zasadzie odchodziły ( 2 sztuki) no i zrobili to zdjęcie, tylko zapomnieli lampy wyłączyć - niedźwiedź po błysku ponoć zrobiły zwrot w ich stronę a potem zaczęły uciekać. Tylko ze oni zanim to zobaczyli to sami prawie że wyrwali drzwi do domu przy okazji uszkadzając aparat 
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Jak Siwa jest bez małych, to pewno wiosną będą następne...
Gdzie jest Janek...?
Gdzie jest Janek...?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl




