Nie tylko w Tatrach bywają wypadki...

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

już znaleźli drugie ciało :/
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Feralny dla Polaków szczyt - już 5 osób tam zginęło (o tylu wiem).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Janek pisze:Feralny dla Polaków szczyt
bo jest jednym z listy szczytów, na których "wypada być" lub innymi słowy-modnym. Obawiam się, że 3 osoby też żywej już nie znajdą :/
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

no 3:0 dla Grossa. A tak do postu Janka - to sądzę że więcej niż 6 (aktualnie) mnóstwo Polaków tam się pojawia.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Janek pisze:Feralny dla Polaków szczyt
a nie pisałam wcześniej że przez takie wypadki góra zyskuje złą sławę? :x
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Lukas pisze: to sądzę że więcej niż 6
W sierpniu2007 roku mój znajomy i jego młodszy kolega, teraz trzy osoby, nic nie wiem o innych ale być może były i inne przypadki.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Prawdopodobnie by przezyli jakby mieli gdzie wykopac jame sniezna,a tak to ich niestety ten silny mrozny wiatr dobil.

Obrazek
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

caatoosee pisze:Prawdopodobnie by przezyli jakby mieli gdzie wykopac jame sniezna
Przydałoby się jeszcze mieć czym ją wykopać + coś na rozgrzewkę-np. gaz to topienia śniegu. Być może mieli ale obstawiam, że niekoniecznie..

http://www.przesieka.pl/mont_blank.html
http://www.climb.pl/adam-tkocz-z-ekipa-mont-blanc-2007/
http://www.climb.pl/alpy-znaleziono-poz ... ginionych/
Podobno to ludzie z tej ekipy. Jak widać fascynaci weekendowych wyjazdów i sloganu 'jest ryzyko jest zabawa'-przynajmniej w moim odczuciu.
Nie jest bowiem sztuką zrobić coś w dobrych warunkach, tzw. ślizgiem, sztuką jest być przygotowanym (pod każdym względem) na najgorszą dupówę lub umieć w porę się wycofać-zrezygnować. Góry tak ale nie za wszelką cenę. To takie moje luźne, ogólne przemyślenia, a nie ocena tego konkretnego wypadku. Ludzi zawsze szkoda :/
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Szarotka pisze:Nie jest bowiem sztuką zrobić coś w dobrych warunkach, tzw. ślizgiem, sztuką jest być przygotowanym (pod każdym względem) na najgorszą dupówę lub umieć w porę się wycofać-zrezygnować
Pewnych sytuacji nie jesteś w stanie przewidzieć, choć byś nie wiem jak się starała. Pamiętasz wypadek Hirszowskiego w 1992 roku ? Nikt nie może powiedzieć że był niedoświadczony czy źle przygotowany, wystarczyło załamanie pogody i fatalny pech by wycieczka zakończyła się tragedią.

A co do samej wyprawy, może i jej członkowie nie byli wybitnymi alpinistami, jednak nie ma się co oszukiwać, Grossglockner, w przyzwoitych warunkach to nie jest trudna góra. Czy zbytnio parli do przodu, czy też pogoda gwałtownie się załamała, tego nie dowiemy się już nigdy. Szkoda ludzi.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

janek754 pisze:Czy zbytnio parli do przodu, czy też pogoda gwałtownie się załamała, tego nie dowiemy się już nigdy. Szkoda ludzi.
ludzi szkoda. Mamy szansę dowiedzieć się od dwójki, która przeżyła, ale z tego co mówią ratownicy już w sobotę gdy wyruszali było nieciekawie...

Ale też nie chce głośno oceniać i komentować, dwa razy byłem pod Grossem, i dwa razy musiałem obejść się smakiem, może za 3 razem trafię na warunki , które mi się spodobają.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Lukas pisze:
Ale też nie chce głośno oceniać i komentować, dwa razy byłem pod Grossem, i dwa razy musiałem obejść się smakiem, może za 3 razem trafię na warunki , które mi się spodobają.
I o to właśnie chodzi. A Gross nie na końcu świata, nie ucieknie.
Każdemu jego Everest...
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

janek754 pisze:Pamiętasz wypadek Hirszowskiego w 1992 roku ? Nikt nie może powiedzieć że był niedoświadczony czy źle przygotowany, wystarczyło załamanie pogody i fatalny pech by wycieczka zakończyła się tragedią.
Zawsze jak sobie o tym przeczytam to się zastanawiam co tam się wtedy stało :think: Z którego miejsca nastąpił wycof?
Ciało dziewczyny znaleziono kilkadziesiąt metrów poniżej siodełka, a stamtąd tylko pół wyciągu dwójkowego i krótkie zacięcie czwórkowe i jest się już na grani. Na te pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi.
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Lukas pisze:Ale też nie chce głośno oceniać i komentować, dwa razy byłem pod Grossem, i dwa razy musiałem obejść się smakiem, może za 3 razem trafię na warunki , które mi się spodobają.
Z kolei ja, dla odmiany, pojechałem kiedyś samotnie rozejrzeć się trochę po okolicy, i tak się rozglądałem że wszedłem na wierzchołek., no ale żeby nie było, mi się trafiła względnie dobra pogoda.
świster pisze:Zawsze jak sobie o tym przeczytam to się zastanawiam co tam się wtedy stało
Musiało "stać się" dobrze skoro Hirszowski zdecydował się na ucieczkę ze ściany zjazdami, a nie stosunkowo prostą wspinaczką w stronę grani. Paradoksalnie pewnie by mu się udało, gdyby nie fatalny pech.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Czasem myślimy ,że złapaliśmy Pana Boga za nogi , cóż Bóg ma odmienne zdanie . Gdybym wiedział,która góra jest tą ostatnią ,nigdy bym na nią nie poszedł.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

janek754 pisze:Pewnych sytuacji nie jesteś w stanie przewidzieć, choć byś nie wiem jak się starała
Zgadza się. Coraz cześciej mamy jednak do czynienia z wyjazdami ludzi, który nastawieni są na zaliczenie. Jest długi weekend, ktoś ma samochód i napieramy. Lecimy do przodu, często ignorując prognozy pogody, bo na 16 za 2 dni trzeba być z powrotem na parkingu, a na 7 kolejnego dnia w robocie. Potem powstają relacje, w których opisujemy, że to wszystko lajcik, że opisy w necie o grozie gór są mocno przesadzone. Pojawiają się kolejni chętni...Może nie zajdę za wysoko i za daleko przez tą moją nadmierną ostrożnosć ale taki styl bytności w górach 'na wariata' mi nie leży zupełnie. Nie podoba mi się też to, że dziś mianem 'alpinisty' określa się praktycznie każdego, kto latem zaliczył kilka 4 tysięczników na swoim lub pożyczonym na tę okazję sprzęcie. Tak jak napisałam wyżej, nie jest sztuką wejść na górę w dobrych warunkach, sztuką jest umiejętność oceny warunków, własnych możliwości w zastanej sytuacji i co najważniejsze-umiejętność podjęcia decyzji o rezygnacji w odpowiednim czasie.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Szarotka pisze:Coraz cześciej mamy jednak do czynienia z wyjazdami ludzi, który nastawieni są na zaliczenie
W istocie elementem prawie każdej wysokogórskiej (i nie tylko) wyprawy jest czegoś tam zaliczenie, nie ma się co oszukiwać, widoki, trudy wycieczki etc są ważne, ale najważniejszy i tak jest cel. W samym zaliczaniu, osobiście nie widzę nic złego, pod warunkiem zachowania umiaru i zdrowego rozsądku.
Szarotka pisze:Potem powstają relacje, w których opisujemy, że to wszystko lajcik, że opisy w necie o grozie gór są mocno przesadzone.
Dla odmiany, często powstają relacje w których trudności są ewidentnie zawyżone. Czy jest to wynikiem subiektywnej oceny, warunków pogodowych czy własnej megalomanii trudno jednoznacznie określić.
Szarotka pisze:Nie podoba mi się też to, że dziś mianem 'alpinisty' określa się praktycznie każdego, kto latem zaliczył kilka 4 tysięczników na swoim lub pożyczonym na tę okazję sprzęcie.
W zasadzie piekarzem jest także ten kto piecze zakalce, a miano kierowcy automatycznie nie oznacza że się umie jeździć i takie przykłady można mnożyć. Myślę że alpinistą jest każdy, kto swoja działalność w Alpach prowadzi poza znakowanymi szlakami, a czy jest alpinistą dobrym, złym, czy takim sobie, to już inna sprawa. Ja np ewidentnie jestem złym :)
Szarotka pisze:Tak jak napisałam wyżej, nie jest sztuką wejść na górę w dobrych warunkach, sztuką jest umiejętność oceny warunków, własnych możliwości w zastanej sytuacji i co najważniejsze-umiejętność podjęcia decyzji o rezygnacji w odpowiednim czasie.
No niby tak, ale to o czym piszesz w dużym stopniu wynika z obycia i doświadczenia, a te żeby zdobyć, trzeba chodzić, działać, rozwijać się, nigdy tak naprawdę nie wiedząc, czy już mamy go dość do podejmowanego wyzwania. Błędne koło po prostu.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

janek754 pisze:W istocie elementem prawie każdej wysokogórskiej (i nie tylko) wyprawy jest czegoś tam zaliczenie, nie ma się co oszukiwać, widoki, trudy wycieczki etc są ważne, ale najważniejszy i tak jest cel.
jest grupa ludzi sam się do takich zaliczam którzy nie mają celu innego po za faktem przebywania w górach
to każdy z nas sobie definiuje cel i celem tym nie musi być długość/szerokość geograficzna

Szarotka pisze:Zgadza się. Coraz cześciej mamy jednak do czynienia z wyjazdami ludzi, który nastawieni są na zaliczenie. Jest długi weekend, ktoś ma samochód i napieramy
brak czasu i pogoń za czymś jest przyczyną nie jednej tragedii
znowu wracamy do zdefiniowanego celu
zaliczyć szczyt - prę bo muszę, to być może przysłania mi zagrożenia

szczęśliwie wrócić do domu - olewam szczyt moim celem jest co innego

oczywiście to duże uproszczenie ale pokazuje sposób wartościowania

pozdrowienia

ketiw
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

ketivv pisze:jest grupa ludzi
Dlatego napisałem "prawie", ja dla odmiany, zawsze jasno i z góry precyzuję cel, oraz cele zapasowe, kiedyś były to głównie szczyty, teraz w większości są to drogi. Zawsze chcę je zrobić, zawsze staram się mieć parcie i jak na razie zawsze wiedziałem kiedy odpuścić, choć co tu ukrywać, zdarzał się zdecydowany sprzeciw partnera i pozostawał taki dziwny niesmak.
ketivv pisze:zaliczyć szczyt - prę bo muszę, to być może przysłania mi zagrożenia
A jeśli nie przesłania, to co jest złego w parciu ?

P.S.
Ja zawsze myślę o piwku które wypiję jak wrócę, i myślę że bardzo mi to pomaga, zachować należyty rozsądek.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

janek754 pisze:A jeśli nie przesłania, to co jest złego w parciu ?
moment ja nie napisałem, że to coś złego

kwestia wyboru ot wszytko

pozdrowienia

ketiw
ODPOWIEDZ