Skuteczna forma "apelowa", chyba rzeczywiście nie istnieje, choć jeszcze to przemyslę. Ale co do pytań na forach...Zygmunt Skibicki pisze:
Jak napisałem poprzednio - nie czekam na "przepis na tekst" a na konkretny tekst.
Oto przykładowe wariacje na ten temat:
Ktoś pisze; "Mam 18 lat, trochę doświadczenia w Tatrach(byłem latem na Granatach, Kozim Wierchu, mam schodzone Zachodnie, a wzimie byłem we wszystkich dolinach tatrzańskich), jest styczeń chciałbym wybrać się z doliny Łatanej na Wołowiec przez Rakoń. Jakieś rady?"
Ew. warianty odpowiedzi i reakcje na nie:
"Jesteś jeszcze bardzo głupi i niedojrzały, skoro podejmujesz się takiej wyprawy, mimo braku doświadczenia. Dorośnij trochę i dopiero porozmawiamy, bo mnie szlag trafia jak słyszę o takich planach. Wypatataj."
Reakcja:
"Wal się dziadku, pójdę z Twoimi radami czy bez". NAstolatek idzie na przekór całemu światu, ufny w swe możliwości fizyczne spotęgowane przez systematyczne treningi na siłowni i przy próbie przejścia z Rakonia na Wołowiec poślizguje się i zalicza dłuuugi zjazd do Tatliakowej Chaty.
II wariant odpowiedzi:
"To może być niezły pomysł, samotne chodzenie też mi odpowiada, bo nikt nie gada i jęczy mi za plecami, a wtedy bardziej delektuję się tym co widzę. Mowisz, ze z Rakonia na Wołowiec? Pamiętaj, żeby nie wychodzić przy II stopniu lawinowym, bo ryzyko zejścia lawiny jest wtedu dość duże, o wyższych stopniach nie mówię - to pewna śmierć, a z tego co piszesz nie masz jeszcze dużego doświadczenia w rozpoznawaniu ew. ryzyka zejścia lawiny. Miałeś już kiedyś raki na nogach? Pewnie nie. Pamiętaj, że prawdopodobnie będą Ci niezbędne przy podejściu na Wołowiec. Zazwyczaj jest tam cholernie ślisko, zwłaszcza rano, i grozi Ci to prawie pewnym zjazdem w którąś z okolicznych dolin. Jesli nie umiesz się w nich poruszać potrenuj najpierw z kimś kto umie. Pamiętaj, że Wołowiec może wydaje się tylko dużą kopą i daleko mu do pobliskiego Rohacza, ale jak nie zastosujesz się do tego co napisąłem, to może być bardzo nieprzyjemnie".
Odpowiedź nastolatka:"jeśteś pewien, że bez raków i II stopniem nie dam rady?"
"Jestem pewien" + poparcie innych forumowiczów.
Prawdopodobna reakcja:"dzięki za rady. Raków nie mam więc chyba dam sobie spokój na razie, zreszta i tak jest III stopień więc chyba nie ma co ryzykować".



