Kolejne wypadki w Tatrach
coś się ruszyło w tej sprawie.... : http://www.wspinanie.pl/forum/read.php?7,356879uszba pisze:Swieczuszki swieczuszkami a ja uwazam ze przydalaby sie rzetelna analiza ostatnich wypadkow, ku przestrodze i nauce.staszek pisze:Więc nie płaczcie !
Oczywiscie nie mam na mysli analizy forumowej. W rzeszach PZA, Topru na pewno by sie ktos kompetentny znalazl.
Pozdrawiam
uszba
pozdrawiam
Czyżby Twa propozycja unikania "osobistych wycieczek" już Ci się znudziła, gdyż nie możesz pobrykać.......i szukasz nowego "tanga" ?Janek pisze:Ale o co chodzi? Czy to zdanie jest przetłumaczone z angielskiego przy pomocy bezpłatnego translatora komputerowego?
Nie, to była tylko prośba o informację bo nijak nie mogę zrozumieć tego tekstu.
Poza tym to z troski - nie przestrzeganie rudymentarnych zasad posługiwania się językiem ojczystym prowadzić może do niezrozumienia tekstu co owocować może zapytaniami o jego sens i treść, co z kolei prowadzić może do uznawania tych zapytań za wycieczki osobiste. A sprawa jest tak prosta – sięgnięcie do źródeł, choćby takich jak:
_KLIK_
No i nie udawaj kolego niewiniątka – wiadomo dobrze przeciw komu Twój post był „szyty”.
Pozdrawiam z wielkopostnym napomnieniem.
Poza tym to z troski - nie przestrzeganie rudymentarnych zasad posługiwania się językiem ojczystym prowadzić może do niezrozumienia tekstu co owocować może zapytaniami o jego sens i treść, co z kolei prowadzić może do uznawania tych zapytań za wycieczki osobiste. A sprawa jest tak prosta – sięgnięcie do źródeł, choćby takich jak:
_KLIK_
No i nie udawaj kolego niewiniątka – wiadomo dobrze przeciw komu Twój post był „szyty”.
Pozdrawiam z wielkopostnym napomnieniem.
Jestem gorszego sortu...
do nikogo nie piłem....po prostu nie jestem zwolennikiem forumowych analiz, gdyż one głównie opierają się na info podanych przez media, czyli prawie żadnych, a często przekłamanych.Janek pisze:No i nie udawaj kolego niewiniątka – wiadomo dobrze przeciw komu Twój post był „szyty”.
Następna negatywna strona, to "jazda" po "bohaterach" zdarzenia. Nie pamiętam w takich "analizach, forumowych”, aby takowej "jazdy" nie było (no chyba, ze była to znana postać).
Bez sensu tez są propozycję, aby unikać ocen osób, a skoncentrować się na samym zdarzeniu....intencje może dobre, ale problem pozostaje ten sam.....brak info o zdarzeniu, a aby solidnie je ocenić, to powinno być dość szczegółowe:
-warunki atmosferyczne,
-warunki śnieżne,
-posiadany sprzęt,
-posiadane doświadczenie,
-znajomość topo terenu,
-psycha
-itp...
czyli niezbędne są szczegóły, te szczegóły, o które co poniektórzy mieli pretensje, że je wymagam...
To jest możliwe tylko w Sądzie. A zatem każdy wypadek do Sądu? O to chodzi?chief pisze:Bez sensu tez są propozycję, aby unikać ocen osób, a skoncentrować się na samym zdarzeniu....intencje może dobre, ale problem pozostaje ten sam.....brak info o zdarzeniu, a aby solidnie je ocenić, to powinno być dość szczegółowe:
-warunki atmosferyczne,
-warunki śnieżne,
-posiadany sprzęt,
-posiadane doświadczenie,
-znajomość topo terenu,
-psycha
-itp...
Jestem gorszego sortu...
mnie chodzi tylko o to, ze na forum takowej rzetelnej analizy nie jest się w stanie zrobić nie znając szczegółów.....baa w Sadzie też......bo jak w wielu przypadkach nie byli w stanie zrobić tego fachmani z PZA, to, dlaczego Sąd ma być lepszy/dokładniejszy.Janek pisze:To jest możliwe tylko w Sądzie. A zatem każdy wypadek do Sądu? O to chodzi?
Przewaga komisji nad Sądem jest taka, że komisja może stwierdzić, że ze względu na brak szczegółów, nie jest w stanie ocenić zdarzenia, zaś Sąd jakiś wyrok wydać musi i wcale nie oznacza to, że będzie on sprawiedliwy/obiektywny.
Hej,
Dokładna analiza wypadków jest trudna i niestety wymaga danych. A o te może być trudno. To nie tylko kwestia danych obiektywnych (np. przebieg pogody, rozwoju pokrywy snieżnej itp) ale również zeznania świadków. I tu się podpisuję pod tym co Święty na Brytanie napisał - czasami określneie jak było naprawdę jest cholerycznie trudne. Byłem kilka raz członkiem komisji "powołanych dla zbadania okoliczności i przyczyn wypadku" (cytat z adekwatnego zarządzenia naczelnika GOPR) i najczęściej dojście do jakichś konstruktywnych wniosków wymagało czasu, długich "przesłuchań", analizy różnych materiałów a i tak wnioski były obarczone wieloma zastrzeżeniami. Moje prywatne zdanie jest takie, że w 99% przypadków jest to błąd "wypadkobiorcy" - natomiast czasami warunki są takie, że mogą zapędzić w kozi róg nawet najlepszych fachowców - prawie nie ma możliwości nie zrobienia błędu.
I takie "zdradliwe" warunki to często lawinowa II:
Pozdrawiam,
Kuba
Dokładna analiza wypadków jest trudna i niestety wymaga danych. A o te może być trudno. To nie tylko kwestia danych obiektywnych (np. przebieg pogody, rozwoju pokrywy snieżnej itp) ale również zeznania świadków. I tu się podpisuję pod tym co Święty na Brytanie napisał - czasami określneie jak było naprawdę jest cholerycznie trudne. Byłem kilka raz członkiem komisji "powołanych dla zbadania okoliczności i przyczyn wypadku" (cytat z adekwatnego zarządzenia naczelnika GOPR) i najczęściej dojście do jakichś konstruktywnych wniosków wymagało czasu, długich "przesłuchań", analizy różnych materiałów a i tak wnioski były obarczone wieloma zastrzeżeniami. Moje prywatne zdanie jest takie, że w 99% przypadków jest to błąd "wypadkobiorcy" - natomiast czasami warunki są takie, że mogą zapędzić w kozi róg nawet najlepszych fachowców - prawie nie ma możliwości nie zrobienia błędu.
I takie "zdradliwe" warunki to często lawinowa II:
Ermen masz rację, ale poza tym dwójka, dwójce nie równa. Ostatnio, nawet w Tatrach ma często taki charakter pułapkowy - wszędzie jest wywiane a miejscami pułapki z nawianego. Co więcej ten nawiany jest często dość stabilny, a miejscami np. na podłożu z krupy śnieżnej i jedzie jak się go tylko dotknie. Taki przykład mam z Babiej Góry z zeszłego tygodnia - byłem zrobić profil, potem podyskutowaliśmy nad stopniem (czy dać już II malejące). Coś nas jednak tknęło, że mimo tego, że opad jest 5 cm to jednak wiatr może coś narozrabiać. Podeszliśmy looknąć w żleby i okazało sie, że faktycznie górą rozrabia (w czasie ściągania fok zdołało zasypać mi kijki) i w większości dziur pod grzbietem jest fatalnie. Nawet zjeżdżając w miarę bezpiecznym miejscu udało mi się odpalić taką deseczkę po parę metrów w każdą stronę z pięknym pęknięciem. Tyle, że stopień pozostał (II ale już na pewno z tendencją stabilną) ponieważ mimo dużej niestabilności zagrożenie było tylko w wybranych punktach i ewentualne lawiny byłyby niewielkie. Tak składając to do kupy: II może oznaczać, że jest stosunkowo duże zagrożenie ale w niewielu miejscach lub że jest niezbyt wielkie zagrożenie ale wszędzie. Niestety większość ludzi rozumie dwójkę tak jak ten drugi punkt, a często "kupują" się na tym pierwszym.ermen pisze:dwójka jest dlatego niebezpieczna, bo jest ignorowana przez ludzi. Utarło sie że przy dwójce mozna bez problemów chodzić. Gdy jest III i IV większość wybiera łatwe, niezagrozone szlaki dolinkowe lub w ogóle zostaje na kwaterce.
Pozdrawiam,
Kuba
Ze strony TOPR:
"Dużo szczęścia miał taternik z Wrocławia, który utknął w ścianie skalnej, wspinając się bez asekuracji na "Buli pod Bandziochem" w Morskim Oku. Bez przygotowania, doświadczenia i odpowiedniego sprzętu zimowego wybrał się na samotną wspinaczkę bez asekuracji.
Początkowo planował przejście łatwiejszej drogi, ale w trakcie wspinaczki zmienił zdanie i wszedł w drogę o nazwie "W samo południe", gdzie utknął w trudnościach. Taternik wyposażony był w jeden prosty czekan i raki paskowe - nie posiadał uprzęży.
Centrala TOPR zawiadomiona została o wypadku o godzinie 13:28. Natychmiast został uruchomiony śmigłowiec, który zabrał ratowników na miejsce wypadku. Poszkodowany został podjęty wprost ze ściany przez ratownika zawieszonego na linie pod śmigłowcem (HEC) i przetransportowany na próg Czarnego Stawu, skąd dalej na pokładzie śmigłowca przed schronisko w Morskim Oku. Akcja zakończyła się o godzinie 14:28. Tak szybkie działanie możliwe było dzięki dobrej pogodzie umożliwiającej takie działania śmigłowca."
bez komentarza
"Dużo szczęścia miał taternik z Wrocławia, który utknął w ścianie skalnej, wspinając się bez asekuracji na "Buli pod Bandziochem" w Morskim Oku. Bez przygotowania, doświadczenia i odpowiedniego sprzętu zimowego wybrał się na samotną wspinaczkę bez asekuracji.
Początkowo planował przejście łatwiejszej drogi, ale w trakcie wspinaczki zmienił zdanie i wszedł w drogę o nazwie "W samo południe", gdzie utknął w trudnościach. Taternik wyposażony był w jeden prosty czekan i raki paskowe - nie posiadał uprzęży.
Centrala TOPR zawiadomiona została o wypadku o godzinie 13:28. Natychmiast został uruchomiony śmigłowiec, który zabrał ratowników na miejsce wypadku. Poszkodowany został podjęty wprost ze ściany przez ratownika zawieszonego na linie pod śmigłowcem (HEC) i przetransportowany na próg Czarnego Stawu, skąd dalej na pokładzie śmigłowca przed schronisko w Morskim Oku. Akcja zakończyła się o godzinie 14:28. Tak szybkie działanie możliwe było dzięki dobrej pogodzie umożliwiającej takie działania śmigłowca."
bez komentarza
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A tam pod spodem był i nadal jest bodaj najlepszy z możliwych w tym wypadku komentarzy:zushka pisze:bez komentarza
Apelujemy do turystów i taterników o krytyczne ocenianie swoich umiejętności i właściwy dobór celów górskich wędrówek i wspinaczek, adekwatny do warunków, wiedzy i wyposażenia.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I ta nader głęboka myśl mogła by być idealnym zakończeniem tego przydługawego już wątku, gdyby...alek 64 pisze:Duża część z tych którzy mają awarie/vel wypadki w Taterach-jednak kalkuluje ryzyko.
No właśnie!
Lawina w Tatrach porwała cztery osoby
źródło - Onet
Cztery osoby zleciały z "deskową" lawiną w Litworowym Żlebie w Dolinie Pięciu Stawów - poinformował serwis tygodnikpodhalanski.pl.
Wszyscy sami wydostali się z lawiniska - powiedział ratownik dyżurny TOPR.
Według niego, około godziny 13 w Litworowym Żlebie w dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach Wysokich zeszła lawina, porywając czwórkę z ósemki schodzących szlakiem turystów.
Pracownicy schroniska w Pięciu Stawach Polskich powiadomili TOPR, jednak zanim wyprawa ratownicza wyruszyła na miejsce wypadku, okazało się że turyści sami odkopali się z lawiniska.
Ratownicy TOPR ostrzegają, że w Tatrach jest bardzo niebezpiecznie. Od ponad doby w górach sypie śnieg a wiejący w porywach do 80 kilometrów na godzinę wiatr tworzy zaspy i nawisy śnieżne. Wejście na lub pod taki nawis grozi zejściem dużych rozmiarów lawiny.
Tak o tym wypadku informuje Tygodnik Podhalański:
Cztery osoby zleciały z "deskową" lawiną w Litworowym Żlebie w Dolinie Pięciu Stawów - dowiedział się Tygodnik Podhalański. W Tatrach panują katastrofalne wręcz warunki dla turystów. Wieje huraganowy wiatr, sypie śnieg. Wychodzenie w góry w taką pogodę graniczy z samobójstwem.
Do schroniska w Pięciu Stwawach koło godz. 12.40 dotarła czwórka turystów z informacją, że czwórka ich kolegów zleciała z lawiną i jest zasypana pod śniegiem.
Po kilku minutach okazało się, że całej czwórce udało się wydostać spod lawiny. Na miejsce ze schroniska wyruszyli ratownicy TOPR. Leciał tam też śmigłowiec, ale po informacji, że turyści sami wydostali się spod śniegu zawrócił.
Ośmioro turystów schodziło w dół ze schroniska w kierunku Dol. Roztoki. Wtedy czworo z nich podciąlo tzw. lawinową „deskę”.
W Tatrach panują fatalne warunki. Wieje wiatr, który w porywach osiąga 100 km na godz. Panuje zamieć. Obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego.
- Litworowy Żleb opada spod schroniska w Dolinie Pięciu Stwawów w stronę Dol. Roztoki. Przechodzi przez niego szlak. Jest bardzo stromy, niebezpieczny i lawiniasty - powiedział Tygodnikowi Jakub Brzosko, przewodnik tatrzański i ratownik TOPR.
A tyle na oficjalnej stronie TOPR:
Lawina w dol. Pieciu Stawów
piątek, 21 marzec 2008
W godzinach południowych grupa ośmiu turystów schodząc ze schroniska w dol. Pięciu Stawów Litworowym Żlebem wyzwoliła lawinę typu deska śnieżna. Lawina porwała cztery osoby. Obsługa schroniska została zawiadomiona przez pozostałych turystów i natychmiast powiadomiła centrale TOPR. Została uruchomiona akcja ratownicza. W momencie gdy ratownicy mieli wsiadać do śmigłowca TOPR został zawiadomiony za pośrednictwem schroniska że porwani wykopali się sami i nie potrzebują żadnej pomocy. Akcja ratownicza została odwołana. Cała ósemka turystów zeszła do Doliny Roztoki i zakończyła swoją górską wycieczkę o czym zawiadomili centralę TOPR.
Apelujemy o zachowanie rozwagi przy planowaniu wycieczek w Tatrach przy dużym zagrożeniu lawinowym. Poruszanie się w takich warunkach wymaga umiejętności oceny stanu pokrywy śnieżnej i lokalnego zagrożenia lawinowego na poziomie eksperckim.
Ostatnio zmieniony pt 21 mar, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl





