Wybory - wyniki
Zwarta i gotowa armia przeciwników nieszczęsnego ministra Sikorskiego prze radośnie do przodu. To, że przypisuje mu się zamiary, o których on sam nawet nie pomyślał, to betka - wiadomo, cel uświęca środki. Najbardziej z tego powinien być zadowolony Donald Tusk bo haniebne stanowisko "Głównego opryszka RP" w tej chwili właśnie traci na rzecz biednego Radosława, zawsze to jakaś ulga.andy67 pisze:Europa "się kończy" od paru tysięcy lat
Ale wróćmy do rzeczy:
Półwysep Europejski, nie wiedzieć dlaszego nazwany kontynentem od tysiącleci był szarpany wiecznymi awanturami rozmaitych band rozbójniczych, które się później nazwały narodami, aż dziwne, że się kompletnie nie wyludnił. Koncepcja scalenia tej przeklętej ziemi w celu zapobieżenia ustawicznym mordom zrodziła się w niewielkim państewku italskim, które swoją stolicę ulokowało najgłupiej jak tylko można bo na siedmiu wzgórzach i brzegiem stale wylewającej rzeczki narodziła się dwa tysiące lat temu z kawałkiem i nadano jej nazwę Pax Romana i o dziwo szybko obróciła się w sukces. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - dość na owe czasy prymityni Latyni, byli sprawni do bitki i dość łatwo poradzili sobie z z skłonnymi do radosnego lenistwa Grekami (cholera - wciąż ci Grecy, zaraza jakaś). Szybciutko spacyfikowano wybrzeża Morza Sródziemnego i z niejakim powodzeniem zabrano się za ludy pólnocy czyli Galów i Brytów, Też z powodzeniem. Niestety nie udało się to z Germanami i Słowianami, bo gdyby nie to to obszar dzisiejszej UE by się ładnie pokrywał z obszarem Imperium Rzymskiego.
Niestety Rzymianie szybko obrośli w piórka, poznali uroki konsumpcji i utracili dawną bitność do czego walnie się też przyczyniła umacniająca się, zrazu niegroźna bliskowschodnia sekta głosząca zdrożne pokojowe nastroje, co stało w niejakiej kolizjio z Pokojem Rzymskim polegającym na zasadzie - brać co się da. Skutki były oczywiste - rzleniwione i bogate imperium w try miga zostało rozproszone przez wygłodniałych germańskich zbójów, którym też się marzyło "dolce far niente".
Kolejną próbę scalenia podjęli właśnie ci germańscy zbóje, niejaki Klodwid i jego następcy dość skutecznie pochwycili towarzycho za pysk i scalili pod cesarskim berłem. Pewien wpływ miała na to jedna arabska banda, która już opanowała Hiszpanię i miała ochotę zagarnąć resztę - oczywiście w imię Alaha, Imperium Karolingów nie przetrwało długo. Rozpieprzyła je ambicja baronów łasych na stworzenie własnych państw i pokazanie gestu Kozakiewicza cesarzowi. Udało się i można było znowu wrócić do umiłowanego zajęcia ludów Europy,czyli wzajemnego wyrzynania się. Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego było już tylko żałosną karykaturą pierwszego Imperium Rzymskiego. W dodatku rozpustni Francuzi oraz podstępni Brytowie wyblili się na całkowitą samodzielność.
Kolejna próba narodziła się w chytrych główkach dwóch prymitywnych Litwinów - niejakiego Jogajły i Witolda. Napasiona ruskimi zdobyczami Litwa połączyła się z Polską a potem sięgnęła po Czechy i Węgry - powstało Imperium Jagiellońskie. Niestety familia jagiellońska była, jak to rodzina, cholernie skłócona i nie zdołała się dorobić jednego króla a w dodatku wdała się w bratobójcze spory. Efekty były oczywiste - Turcy położyli łapę na Węgrach a ambitne złodziejaszki z Austrii czyli Habsburgowie na Czechach. Na domiar złego, dobrotliwy lecz głupi jak nogi stołowe Zymunt Stary pobłogosławił swojego siostrzeńca, Albrechta Hohenzollerna i uwłaszczył go na ziemiach Zakonu Krzyżackiego, tworząc podwaliny do dzisiejszej potęgi Niemiec, choć na ich zjednoczenie trzeba było sporo poczekać. Stosunkowo niewielka Polska dała się opanować przez nowobogackich z Litwy i wdała się w niekończące się awantury z Księstwem a później Carstwem Moskiewskim i w konsekwencji wyszła na tym jak Zabłocki na mydle. Przez moment była szansa na to aby następcy Jagiellonów usiedli na trwałe na moskiewskim stolcu, ale ultrakatolicki Zygmunt Waza się uparł nawracać na katolicyzm prawosławnych Rosjan i skończyło się na przepędzeniu polskich panów z Moskwy, którą to datę dzisiejsza Rosja czci jako święto narodowe.
Kolejną próbę zjednocczenia Europy szlag trafił.
Tymczasem w środkowej Europie obrastali w piórka Habsburgowie, walnie ich w tym wspomagała napierająca Turcja - wiadomo, nic tak nie łączy jak zagrożenie. W pewnym momencie już się wydawało, że kariera Habsburgów się skończy, Turcy stali pod Wiedniem a arcyksiąże habsburgski robił w portki ze strachu. Uratował go kolejny polski głupek czyli Jan III Sobieski - zamisat spokojnie poczekać aż Turcy wezmą Wiedeń i wyrżną Habsburgów ruszył z odsieczą, wygrał i złamał turecką potęgę raz na zawsze, potem już było tylko jej konanie. A mógł, idiota, trochę poczekać i ruszyć na Turków trochę później i obsadzić w Wiedniu swego namiestnika nad Austrią i conajmniej połową Bałkanów. Niestety posłuchał Watykanu a może i Paryża, od którego ponoć brał lafę.
Zmarnowane szanse się mszczą i po stosunkowo niedługim czasie nastąpiły rozbiory kolejnego kandydata na twórcę zjednoczonej Europy, czyli Polski. Do dzieła walnie przyczyniło się trzech polskich panujących - Zygmunt Stary, ojciec chrzestny Prus, Zygmunt III Waza, ojciec chrzestny potęgi Moskwy i Jan III Sobieski, wybawca przyszłej CK Monarchii. Wszystkim im nasz głupi naród stawia pomniki.
Kolejną próbę zjednoczenia Europy podjął korsykański awanturnik i dziwkarz, Napoleon Bonaparte. Nawet szkoda to komentować, dobrze zrazu rokujące szanse pękły jak bańka mydlana.
A Europa? Jak to Europa, znowu się wzięla za wymordowywanie. Nie pomogła nauczka I wojny światowej a potem drugiej. Z tej drugiej ponoć zwycięzka koalicja państw zachodnich wyszła w roli nędzarza, posiadłości kolonialne zaczęły się wykruszać i wyniszczona Europa zachodnia stanęłaprzed dwoma alternatywami - albo połknie ją Związek Sowiecki albo zmajoryzują Stany Zjednoczono. No i wtedy znalazła się grupka mądrych facetów z Robertem Schumannem na czele i postanowiła się nie dać - zalążkiem była skromna Wspólnota Węgla i Stali, która z czasem przerodziła się w Unię Europejską, potem pękł sowiecki balonik i szczęście było już blisko. Niestety do akcji ruszyli chytrzy dranie - prezesi międzynarodowych banków i podprowadzili do krawędzi - UE się chwieje. A miała i ma nadal ma szanse stać się trzecim po USA i Chinach mocarstwem, ale pod warunkiem, że umocni swoje wewnętrze formy i dokona postępu w federalizacji. Niestety gromada głupców z Jarosławem Kaczyńskim już wrzeszcy "liberum veto", niech ich piekło pochłonie, bo przez nich możemy się obudzić w roli nowej Białorusi
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - wymieniłeś kilkanascie prób zjednoczenia Europy, wszystkie zakończone mniej lub bardziej widowiskową katastrofą. To chyba wystarczy by więcej nie próbować i pozwolić każdemu życ po swojemu, prawda?
UE działała dopóki była projektem gospodarczym, nie politycznym. Schuman i spółka nie tworzyli wspólnoty politycznej, wpadli na genialny pomysł, że tak jak kilka wpsółpracujących firm może osiągnąć więcej niż każda z nich osobna zadziała też w sakli państw. I to działało - i nadal działa. Działało głównie dzięki temu, że każda firma czuła się niezależna i zdawała sobie sprawy, że ukłąd trwa tylko i wyłącznie dlatego, że się wszystkim opłaca. Zresztą do traktatu Lizbony Unia Europejska formalnie nie istniała - istniały Wspólnoty Europejskie, nie było jednego centralnego traktatu. Po prostu na kazdym polu wpsółpracy odbywała się ona na okreslonych zasadach. I to działało, całkiem nieźle. Po co było to psuć?
Naprawdę, utopijne eksperymenty na żywej tkance społecznej lepiej porzucić by się potem nie zastanwiać "czemu się nie udało i ludzie rzucili sie sobie do gardeł? Przecież w teroii miało być tak pięknie". Ja nie chcę powtórki z Jugosławii - a Ty byś chciał?
Mówisz pieknie o federacji. mam pytanie (pewnie nie odpowiesz) - co gdy ktoś uzna, że mu się to nie opłaca i zechce z federacji wystąpić? Tak jak np południowe stany USA swego czasu? Jak myslisz - czy reszta mu na to pozwoli?
UE działała dopóki była projektem gospodarczym, nie politycznym. Schuman i spółka nie tworzyli wspólnoty politycznej, wpadli na genialny pomysł, że tak jak kilka wpsółpracujących firm może osiągnąć więcej niż każda z nich osobna zadziała też w sakli państw. I to działało - i nadal działa. Działało głównie dzięki temu, że każda firma czuła się niezależna i zdawała sobie sprawy, że ukłąd trwa tylko i wyłącznie dlatego, że się wszystkim opłaca. Zresztą do traktatu Lizbony Unia Europejska formalnie nie istniała - istniały Wspólnoty Europejskie, nie było jednego centralnego traktatu. Po prostu na kazdym polu wpsółpracy odbywała się ona na okreslonych zasadach. I to działało, całkiem nieźle. Po co było to psuć?
Naprawdę, utopijne eksperymenty na żywej tkance społecznej lepiej porzucić by się potem nie zastanwiać "czemu się nie udało i ludzie rzucili sie sobie do gardeł? Przecież w teroii miało być tak pięknie". Ja nie chcę powtórki z Jugosławii - a Ty byś chciał?
Mówisz pieknie o federacji. mam pytanie (pewnie nie odpowiesz) - co gdy ktoś uzna, że mu się to nie opłaca i zechce z federacji wystąpić? Tak jak np południowe stany USA swego czasu? Jak myslisz - czy reszta mu na to pozwoli?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Janku - wymieniłeś kilkanascie prób zjednoczenia Europy, wszystkie zakończone mniej lub bardziej widowiskową katastrofą. To chyba wystarczy by więcej nie próbować i pozwolić każdemu życ po swojemu, prawda?
UE działała dopóki była projektem gospodarczym, nie politycznym. Schuman i spółka nie tworzyli wspólnoty politycznej, wpadli na genialny pomysł, że tak jak kilka wpsółpracujących firm może osiągnąć więcej niż każda z nich osobna zadziała też w sakli państw. I to działało - i nadal działa. Działało głównie dzięki temu, że każda firma czuła się niezależna i zdawała sobie sprawy, że ukłąd trwa tylko i wyłącznie dlatego, że się wszystkim opłaca. Zresztą do traktatu Lizbony Unia Europejska formalnie nie istniała - istniały Wspólnoty Europejskie, nie było jednego centralnego traktatu. Po prostu na kazdym polu wpsółpracy odbywała się ona na okreslonych zasadach. I to działało, całkiem nieźle. Po co było to psuć?
Naprawdę, utopijne eksperymenty na żywej tkance społecznej lepiej porzucić by się potem nie zastanwiać "czemu się nie udało i ludzie rzucili sie sobie do gardeł? Przecież w teroii miało być tak pięknie". Ja nie chcę powtórki z Jugosławii - a Ty byś chciał?
Mówisz pieknie o federacji. mam pytanie (pewnie nie odpowiesz) - co gdy ktoś uzna, że mu się to nie opłaca i zechce z federacji wystąpić? Tak jak np południowe stany USA swego czasu? Jak myslisz - czy reszta mu na to pozwoli?
Mefi - troszeczkę bez sensu te twoje wnioski.
W jednoczącej się Europie nie było wojny między państwami od 66 lat. I to chyba najdłuższy taki okres w nowożytnej historii.
Wojna domowa w Jugosławii wynikła z tego że ten kraj się podzielił, a nie z tego że się wcześniej zjednoczył/został zjednoczony.
To tak jak byś pisał np. że jakiś budynek runął nie na skutek trzęsienia ziem, a na skutek tego że go zbudowano.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem, z powodów które opisałem. Nikt od czasu Hitlera nie miał pomysłów by jednoczyć Europę na siłę. Aż do teraz.andy67 pisze:W jednoczącej się Europie nie było wojny między państwami od 66 lat. I to chyba najdłuższy taki okres w nowożytnej historii.
A dlaczego się podzielił? Dlatego, że trudno było w jednym państwie pogodzić interesy wielu narodów, szczególonie gdy jeden z nich (Serbowie) dominował nad innymi. Jak dodamy do tego inżynierię społeczną Tity, mieszanie narodów i materiał na wojnę gotowy. Dopóki jest dobrze, nie ma kryzysu wijny nie będzie. Ale wystarczy, że zaczyna brakować środków do życia i zaczynają się wzajemne preensje, nienawiść a dotychczasowi sąsiedzi zaczynają się mordować. Jeśli mamy wyciągac wnioski z historii to to jest podstawowy. W tej chwili Europa jest praktycznie pozbawiona konfliktów etnicznych. Nie licząc drobnych wyjątków każdy naród ma swoje państwo, żaden nie rości pretensjido ziem sąsiadów. Nie psujmy tego.andy67 pisze:Wojna domowa w Jugosławii wynikła z tego że ten kraj się podzielił, a nie z tego że się wcześniej zjednoczył/został zjednoczony.
A nie? Jak ktoś postawi na terenie sesjsmicznym budynek nieprzystosowany do trzesień ziemi to nie mozna sie dizwić jak się potem zawali.andy67 pisze:To tak jak byś pisał np. że jakiś budynek runął nie na skutek trzęsienia ziem, a na skutek tego że go zbudowano.
Ale dobra - niech będzie federacja. Ale niech każdy naród sie w referendum wypowie czy tego chce. Nie musze chyba pisac jaki będzie tego wynik? I pewnie dlatego żadnego referendum nie będzie a jeśłi będzie to będzie to farsa podobna do tej w Irlandii gdzie kazano głosować do skutku.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Skąd ta niewiara?mefistofeles pisze: (pewnie nie odpowiesz)
Przykład Jugosławii jest nietypowy - Jugosławia była sztucznym tworem - różnice cywilizacyjne między wybrzeżem Adriatyku (w większości chorwackim) a Serbią i resztą były nieprawdopodobne - z jednej strony korzenie greckie, rzymsklie i weneckie, z drugiej strony - co tu ukrywać - dzicz. Poza tym różnice wyznania, w dodatku bardzo ostro antagonistyczne. Na to nałożyły się bardzo przykre doświadczenia z okresu ostatniej wojny. No i jeszcze jedno - w wojnie jugosławiańskiej był tylko jeden agresor - Serbia - reszta się tylko broniła. Agresor, który atakuje starówki Dubrownika, Szibenika i Zadaru, stanowiące dorobek całej kulturalnej Europy nie zasługuje na najmniejszą nawet taryfę ulgową.
Wspólna waluta była szalonym udogodnieniem - kiedyś jechałem przez Niemcy, Hokandię, Belgię do Francji - to był koszmar - granica praktycznie otwarta a co rusz problem z zapłaceniem za kibel w stacji benzynowej - szczęście, że wszyscy brali centy amerykańskie, acz niechętnie.
No i tu drobna uwaga - euro wcale nie jest pierwszą wspólną walutą. Kiedyś było nim po prostu złoto (częściowo zboże) - niestety ten czas minął. Od 1945 był nim amerykański dolar, acz nieformalnie, potem doszlusowała marka zachodnioniemiecka. Nawet w Polsce socjalistycznej acz nielegalnie. A złote carskie rubelki to nie kursowały w obiegu czarnorynkowym? W Jemenie ponoć do tej pory kursują złote talary cesarzowej Marii Teresy.
Federacja a raczej pewne ustalenia dotyczące wspólnej polityki i zwiększonych uprawnień organów unijnych. Dopóki Grecy mieli swoje drachmy to sobie mogli robić co chcieli, najwyżej żaden bank by im nic nie pożyczył. Z chwilą wejścia do "eurolandu" to przestało być obojętne, bo ich długi spadły na kark innych. Powiedzmy, że w dziesięć osób, Ty wśród nich, złożyliście się na pewną sumę w banku - czy byłbyś się zgodził aby jeden z tej spółki zadłużał się na ogromne kwoty, dając jako zabezpieczenie ten wspólnyfundusz? Napewno nie - a to robili Grecy.
Jak ten problem rozwiązać nie mam zielonego pojęcia, ale jak nie zostanie rozwiązany to euro musi być zlikwidowane - wyobrażasz sobie co się wówczas stanie? Raj dla spekulantów w pierwszym okresie i mnóstwo ludzi straci swoje oszczędności. Kto ma ich sporo, przetrzyma, "maluchy" stracą wszystko. A to zatrzęsie gospodarką.
Zakres sfederowania - wciąż zagadka. I dlatego niegodziwością jest to, że niektórzy politycy PiS (np. przed godziną senator Bogdan Pęk) straszą ludzi niemieckim policjantem w miejscowym posterunku. Wiem, że zawsze był sfiksowany ale jednak PiS go żywi. Po co? Sikorski powiedział jedynie, że coś trzeba zrobić a przyczepiono mu gębę Targowiczanina. I to mnie wkurza, choć nie jestem jego admiratorem.
Czy można byłoby wyjść z federacji? Portugalii zapewne tak, jest na skraju i żaden tranzyt przez nią nie prowadzi. Austrii zapewne byłoby trudno. Polsce też, choć też na skraju ale ten tranzyt do Rosji. Przy okazji zadam takie pytanie (i liczę na odpowiedź) - hipotetyczna sytuacja - lata 50-te - w Francji lub Włoszech partia komunistyczna wygrywa wubory (wcale to wtedy nie było takie nierealne), nowy rząd wypowiada sojusze i deklaruje przystąpienie do Paktu Warszawskiego itd - wylądują Marines czy nie? Ja jestem pewien, że tak. Oczywiście nie do sprawdzenia.
No iprzykład z naszego podwórka - rok 1991 - wybory prezydenckie wygrywa Stan Tymiński (wiele nie brakowało) - obstawiam, że ta specjalna jednostka MSWiA (bodajże "Siły nadwiślańskie" tak się to jakoś nazywało lub GROM by wkroczył do akcji i odstawił "pana prezydenta" na lotnisko i nawet kupił bilet - do Peru lub Kanady. Polityka to cholernie kurewska rzecz.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Róznice między narodami Europy sa jeszcze wieksze. Inne jezyki, inne religie,inne kręgi cywilizacyjne. Nie wyobrażam sobie w jednym państwie południowców, ludów germańskich i Słowian.Janek pisze: Przykład Jugosławii jest nietypowy - Jugosławia była sztucznym tworem - różnice cywilizacyjne między wybrzeżem Adriatyku (w większości chorwackim) a Serbią i resztą były nieprawdopodobne
(USA to inny przykład - tam wszyscy jechali od początku na jednym wózku, nikt nie był u siebie)
No własnie. Więc może lepiej nie wchodzić skoro jest ryzyko niemożności wyjścia gdy się to przestanie opłacać?Janek pisze: Czy można byłoby wyjść z federacji? Portugalii zapewne tak, jest na skraju i żaden tranzyt przez nią nie prowadzi. Austrii zapewne byłoby trudno. Polsce też, choć też na skraju ale ten tranzyt do Rosji.
Ze złotem problemu nie było. Złoto miało realną wartość, dzisiejszy pieniądz jej nie ma. Waluę mozna drukować prowadząc lipną księgowosc i licząc, że się sprawa nie rypnie. Ze złotem się tak nie dało, sprawdzić mógł każdy kto się trochę znał.Janek pisze: No i tu drobna uwaga - euro wcale nie jest pierwszą wspólną walutą. Kiedyś było nim po prostu złoto (częściowo zboże) - niestety ten czas minął.
To jest głupota. Niemcy by najgorzej wyszli na tym, bo to na nich skupiłby się gniew Europy.Janek pisze: Zakres sfederowania - wciąż zagadka. I dlatego niegodziwością jest to, że niektórzy politycy PiS (np. przed godziną senator Bogdan Pęk) straszą ludzi niemieckim policjantem w miejscowym posterunku.
Janku, a co sądzisz o mojej propozycji by każdy naród w referendum - jednym, bez możliwosci powtarzania do skutku zdecydował czy chce federacji? Jak mylsisz - ile narodów by sie zgodziło? 5? 6? I to wyłacznie z "nowej Unii". Ja sobie nie wyobrażam by o czymś takim decydowac ponad głowami obywateli.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W tej chwili kompletna klapa. Nawet nie ma co zaczynać. Jednak jeśli chce się nadal utrzymać euro to COS trzeba zrobić. Co? Nie wiem i za nic nie chciałbym być premierem, obojętnie w którym kraju.mefistofeles pisze:Janku, a co sądzisz o mojej propozycji by każdy naród w referendum - jednym, bez możliwosci powtarzania do skutku zdecydował czy chce federacji? Jak mylsisz - ile narodów by sie zgodziło? 5? 6? I to wyłacznie z "nowej Unii". Ja sobie nie wyobrażam by o czymś takim decydowac ponad głowami obywateli.
Ale nie odpowiedziałeś na moje pytania co by się stało w Francji lub Włoszech w latach 50-ych gdyby wybory wygrała miejscowa partia komunistyczna lub w Polsce w 1991 roku Tymiński. Taka intelektualna zabawka! A to byłby test na faktyczną suwerenność krajów europejskich i na demokrację w Polsce. Wałęsa pytany o to - co by było z Tymińskim gdyby wygrał odpowiedział szczerze - kompania wojska, samochód i na lotnisko.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Pewnie CIA dążyłoby do obalenia rządu. W interwencję zbrojną nie wierzę - nawet na Kubie się nie odważyli nie licząc szopki w Zatoce Świń do której oficjalnie się nie przyznali. Co do Tymińskiego - nie wiem, myślę, że Tymińskiemu by wytłumaczono, że może sobie preziem być byleby nie przeszkadzał w pewnych sprawach. Tak jak to wytłumaczono zapewne Wałęsie.Janek pisze: Ale nie odpowiedziałeś na moje pytania co by się stało w Francji lub Włoszech w latach 50-ych gdyby wybory wygrała miejscowa partia komunistyczna
No to chwila? mamy demokrację czy nie? Skoro ludzie nie chcą federacji to po diabła o niej mówić? Jak politycy będa robić swoje narody w wała w ten sposób nie zdziw się jak w nastepnych wyborach we Francji wygra pani Le Pen, a winnych krajach jej odpowiednicy. I nawet Schengen się nie ostanie. Potwierdzasz tylko to co pisałem - dzisiejsza Unia jest tworem antydemokratycznym, quasi dyktaturą urzedników nie liczącą się w najmniejszym stopniu ze swoimi poddanymi (bo słowo obywatel jest zarezerwoane dla republik).Janek pisze:W tej chwili kompletna klapa. Nawet nie ma co zaczynać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale baza jest i w razie czego wojsko można tam przerzucić. Nie mówiąc o tym, że Kuba jest łątwo osiągalna z terenu USA. Amerykanie po porstu nie chcieli się oficjalnie wtrącać bo najpierw bali się reakcji ZSRR a teraz Kuba im nie zagraża.Janek pisze: Mówi, mówi...ale tam nigdy nie było zbyt wiele wojska. To baza do innych zadań.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Biedne media, ale jeszcze biedniejsi oglądacze/słuchacze tychże.
Cały czas słyszymy że jest źle, będzie gorzej, Grecja, Włochy, kryzys światowy część II i nie ostatnia, koniec świata, euro pada, Unia zniknie ... i takie tam. A w przerwach lecą reklamy "kup to, kup tamto, zaplanuj wakacje, zadbaj o emeryturę za 20 czy 40 lat, zmień auto na jeszcze lepsze, kup większy TV, nową hiper pralkę, weź kolejny kredyt".... itd.
A potem znów napierdalają hiobowe wieści.
I tak w kółko.
Cały czas słyszymy że jest źle, będzie gorzej, Grecja, Włochy, kryzys światowy część II i nie ostatnia, koniec świata, euro pada, Unia zniknie ... i takie tam. A w przerwach lecą reklamy "kup to, kup tamto, zaplanuj wakacje, zadbaj o emeryturę za 20 czy 40 lat, zmień auto na jeszcze lepsze, kup większy TV, nową hiper pralkę, weź kolejny kredyt".... itd.
A potem znów napierdalają hiobowe wieści.
I tak w kółko.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Smutne to.andy67 pisze:A w przerwach lecą reklamy "kup to, kup tamto, zaplanuj wakacje, zadbaj o emeryturę za 20 czy 40 lat, zmień auto na jeszcze lepsze, kup większy TV, nową hiper pralkę, weź kolejny kredyt".
Mnie mama uczyła, żeby nie pożyczać i tego się trzymam - oczywiście mam kredyt hipoteczny i używam karty kredytowej, ale to akurat się po prostu opłaca.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Przy okazji kredytów - zadałem sobie trud przeczytania tego co jest drobnym drukiem (i to kolorkiem zbliżonym do tła
) umieszczone pod reklamą pewnego banku zachęcającą do wzięcia kredytu "bo tylko 22 zł kosztów miesięcznie za każdy pożyczony 1000 zł."
No fakt, oferta jest naprawdę kusząca - a i na dużo rat rozkładają ten 1000. A dokładniej 96
Normalnie "wyższa kultura bankowości"
No fakt, oferta jest naprawdę kusząca - a i na dużo rat rozkładają ten 1000. A dokładniej 96
Normalnie "wyższa kultura bankowości"
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Pierdu, pierdu drogi kolego. Zresztą kto tu mówi o pomaganiu akurat Niemcom ?mefistofeles pisze:No pewnie, weźmiemy więcej pożyczek i pomożemy Niemcom., W zamian Angela Merkel uśmiechnie sie do Tuska a niemieckie gazety będą o nas dobrze pisac.andy67 pisze: innym chce (i może) pomóc
Czyli jak nam dają to super, a jak my komuś to be ? Lepiej niech wszystko pierdolnie, nasza chata z kraja ?
Nie żyjemy na wyspie.
Każdemu jego Everest...

