Skoro jesteśmy w tym temacie,to powiem Ci,że moją ulubioną ścieżką dźwiękową jest ta z W imię ojca . Polecam,a raczej zalecam
Muzyka
yeeeeesana pisze:JaaaasneNieziemskie klimaty.Film też widziałam - średni,ale muzyka....
Hmmmm, ja się nigdy jakoś nie mogę zdecydować na 1 ulubione (obojętne w jakiej kategorii), a pierwsza ścieżka, jaka mi przychodzi do głowy i jaką darzę wielkim sentymentem to "9 1/2 weeks"ana pisze:Skoro jesteśmy w tym temacie,to powiem Ci,że moją ulubioną ścieżką dźwiękową jest ta z W imię ojca . Polecam,a raczej zalecam
No to w takim razie wyrażamKert pisze:Wystarczy, że wyrazisz chęć przyjęcia na poczte kilku kawałków - a dostaniesz je;)...
Bardzo proszę na skrzynkę aszymanski@onet.pl, chyba jest najbardziej pojemna ze wszystkich, do jakich mam dostęp
Niedawno dostałam CD "Bo w górach jest wszystko co kocham"-jest to coś w rodzaju poezji śpiewanej-lubicie takie klimaty?
Czy na forum są fani zespołu Linkin Park? Niedawno bardzo spodobała mi się ich piosenka Numb.Słucham naprawdę różnej muzyki, no może nie przepadam za jazzem i szantami.
Czy na forum są fani zespołu Linkin Park? Niedawno bardzo spodobała mi się ich piosenka Numb.Słucham naprawdę różnej muzyki, no może nie przepadam za jazzem i szantami.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Relacja"z koncertu Diany Krall z wczorajszego dnia.
Troche wpasowana w klimat haha albo mi się tak tylko wydaje
To po kolei...
Droga do Kongresowej z dowolnego miejsca w Wawie bez trudności, orientacyjnie nieco utrudniona z uwagi na zjazdy i objazdy panujące w stolicy, końcowy etap widokowo niestety straszny ( górujący mimo wszystko wyraźnie Pałac KiN - no chyba że ktoś lubi te klimaty )
Znajdując się u podstawy skierowałem się w górę po schodach zakosami unikając zderzenia, dalej groźnie wygladająca bramka i kontrola niczym nie przypominająca wejścia Polski do Unii. Dalej też bez trudności (w końcu tłumek dość kulturalny), orograficznie prawą stroną, tuż przy ścianie, po schodach w dół. Nasuwa się Choromański - schodami w górę, schodami w dół;). Nastepnie lawirując miedzy rzędami docieramy do przydzielonego nam przez organizatora miejsca.
GPS w tym miejscu wskazuje 5 rząd czyli niewielka odległośc od epicentrum...
Kolejne czynności to założenie stanowiska w fotelu, w końcu przez jakiś czas trzeba się z niego asekurować (to w kwestii osoby którą "uszczęśliwiłem" możliwością zajęcia sąsiedniego stanowiska, tam jednak nie zauważam profesjonalnego podejścia do asekuracji - ale o tym to mogę tylko na GG).
Widok ze stanowiska przykuwa uwagę. Kolor narzuca skojarzenie z Czarnymi Ścianami, ale nie doszukuje się żlebów, filarków hehe. Chyba już odpowiednia godzina...
Dla ścislości, ten wieczór to:
Diana Krall - piano, vocals
Anthony Wilson - guitar
Bob Hurst - bass
Peter Erskine - drums
Gdy tylko Diana pojawia sie na scenie nastepuje zjawisko podobne do burzy ( tylko że oklasków). Swoim zwyczajem ( widziałem to tylko na koncertach dvd, video) krótkie powitanie i szybciutko zajmuje miejsce przy fortepianie.
Troche w tym postawy rzemieślnika... no ale jakiego
Zachwyt pań dookoła jej kreacją - no cóż kobieta potrafi się gustownie ubrać i już sie wyjaśnia ciepełko buchające od sceny.
A teraz muza...
Na rozgrzewke instrumentalny Sometimes I Just Freak Out, chwile później wreszcie słyszymy wokal w All Or Nothing At All. Dalej kawałki z ostatniej płytki wiosennej - Dziewczyny z innego pokoju. Zachrypniety głos, ta odrobina miodu z dodatkiej whyski - całość robi wrażenie. Diana przed każdym utworem dodaje swój komentarz, kilka słów. Odbiera się to bardzo przyjemnie, słowa te nie brzmią sztucznie a wprowadzają w nastepny kawałek. Robi to niesamowicie spokojnie, troche jakby nieśmiało w końcu za chwilke będzie muza, a jej nie da się opisać. jest oczywiście The Girl in the Other Room, jest Stop This World, gdzie solową improwizacją wyszła poza znane dotychczas mi nagrania, jest też Abandoned Masquerade..., później I'm Coming Through. Najwięcej braw i to w skali całego koncertu dostaje chyba za genialne wykonanie Jockey Full of Bourbon
Był też ładny kawałek Narrow Daylight... słabo go znałem, ale robi wrażenie. pierwsze podejście do zakończenia koncertu to blues Love Me Like A Man, ale sala oczywiście nie pozwala tak szybko zejść... Udało się wyciągnąć dwa bisy, ale ten drugi wprowadził juz w nastrój zbliżających się świąt i wiadomo, że to już pożegnanie z Dianą...
Pozostaje chwile w fotelu, trzeba dojść do siebie...
Później to już tylko zaduma przy kawie w jakiejś knajpce i około 2 w nocy ląduje w domku ( oczywiście droga bez trudności - poza padajacym deszczem )
Troche wpasowana w klimat haha albo mi się tak tylko wydaje
To po kolei...
Droga do Kongresowej z dowolnego miejsca w Wawie bez trudności, orientacyjnie nieco utrudniona z uwagi na zjazdy i objazdy panujące w stolicy, końcowy etap widokowo niestety straszny ( górujący mimo wszystko wyraźnie Pałac KiN - no chyba że ktoś lubi te klimaty )
Znajdując się u podstawy skierowałem się w górę po schodach zakosami unikając zderzenia, dalej groźnie wygladająca bramka i kontrola niczym nie przypominająca wejścia Polski do Unii. Dalej też bez trudności (w końcu tłumek dość kulturalny), orograficznie prawą stroną, tuż przy ścianie, po schodach w dół. Nasuwa się Choromański - schodami w górę, schodami w dół;). Nastepnie lawirując miedzy rzędami docieramy do przydzielonego nam przez organizatora miejsca.
GPS w tym miejscu wskazuje 5 rząd czyli niewielka odległośc od epicentrum...
Kolejne czynności to założenie stanowiska w fotelu, w końcu przez jakiś czas trzeba się z niego asekurować (to w kwestii osoby którą "uszczęśliwiłem" możliwością zajęcia sąsiedniego stanowiska, tam jednak nie zauważam profesjonalnego podejścia do asekuracji - ale o tym to mogę tylko na GG).
Widok ze stanowiska przykuwa uwagę. Kolor narzuca skojarzenie z Czarnymi Ścianami, ale nie doszukuje się żlebów, filarków hehe. Chyba już odpowiednia godzina...
Dla ścislości, ten wieczór to:
Diana Krall - piano, vocals
Anthony Wilson - guitar
Bob Hurst - bass
Peter Erskine - drums
Gdy tylko Diana pojawia sie na scenie nastepuje zjawisko podobne do burzy ( tylko że oklasków). Swoim zwyczajem ( widziałem to tylko na koncertach dvd, video) krótkie powitanie i szybciutko zajmuje miejsce przy fortepianie.
Troche w tym postawy rzemieślnika... no ale jakiego
A teraz muza...
Na rozgrzewke instrumentalny Sometimes I Just Freak Out, chwile później wreszcie słyszymy wokal w All Or Nothing At All. Dalej kawałki z ostatniej płytki wiosennej - Dziewczyny z innego pokoju. Zachrypniety głos, ta odrobina miodu z dodatkiej whyski - całość robi wrażenie. Diana przed każdym utworem dodaje swój komentarz, kilka słów. Odbiera się to bardzo przyjemnie, słowa te nie brzmią sztucznie a wprowadzają w nastepny kawałek. Robi to niesamowicie spokojnie, troche jakby nieśmiało w końcu za chwilke będzie muza, a jej nie da się opisać. jest oczywiście The Girl in the Other Room, jest Stop This World, gdzie solową improwizacją wyszła poza znane dotychczas mi nagrania, jest też Abandoned Masquerade..., później I'm Coming Through. Najwięcej braw i to w skali całego koncertu dostaje chyba za genialne wykonanie Jockey Full of Bourbon
Był też ładny kawałek Narrow Daylight... słabo go znałem, ale robi wrażenie. pierwsze podejście do zakończenia koncertu to blues Love Me Like A Man, ale sala oczywiście nie pozwala tak szybko zejść... Udało się wyciągnąć dwa bisy, ale ten drugi wprowadził juz w nastrój zbliżających się świąt i wiadomo, że to już pożegnanie z Dianą...
Pozostaje chwile w fotelu, trzeba dojść do siebie...
Później to już tylko zaduma przy kawie w jakiejś knajpce i około 2 w nocy ląduje w domku ( oczywiście droga bez trudności - poza padajacym deszczem )
jeszcze troszke z klimatu tego koncertu....
w przerwie miedzy bisami jakiś Benek zaczął samotnie klaskać ( płatny klakier???). Diana w dośc specyficzny dla siebie sposób wybrnęła : podziękowała że to miło jak klient docenia to co sam napisał... dalej już były brawa całej sali;)
w przerwie miedzy bisami jakiś Benek zaczął samotnie klaskać ( płatny klakier???). Diana w dośc specyficzny dla siebie sposób wybrnęła : podziękowała że to miło jak klient docenia to co sam napisał... dalej już były brawa całej sali;)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Cos Ty, nie bedzie więcej komentarzy kulturalnych bo...Iwona pisze:Kert na forumowego komentatora wydarzeń kulturalnych
na pozostałe europejskie koncerty Diany raczej nie dotrę. Bardzo kusi taki koncert (bedzie też Chris Botti) - ale tam o wstęp cholernie trudno - coś w rodzaju rozdania pokojowego Nobla ...
-
MaŁa mySzA
-

- Posty: 142
- Rejestracja: pt 28 lis, 2003
- Lokalizacja: Wrocław



