Na złość Jankowi. :-)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Opierając się na materiałach z których ja korzystałam ( cytowałam je w poprzednich postach) nadal pozwolę sobie sądzić ,że "urządzanie gór" ma swój raczej ciągły rodowód, i niekoniecznie wywodzi się on wyłącznie "od ludu mas pracujących" Bo gdyby tak, to czy nie byłoby wtedy jak w tej powiastce ; koń zawinił - powieszono kozę? O kształtowaniu się, a przede wszystkim o zmianach społecznych w tej materii i czasie powstawania takich terminów jak; "zinstytucjonalizowany charakter turystyki", "turystyka masowa", "turystyka powszechna" - już nadmieniałam. Naczelny wkład TT w budowę schronisk - podkreśliłam. A gdyby dodać do tego jeszcze działalność pana A. Bobkowskiego, jesli miałby troche więcej czasu na rozmach , który tak skutecznie lansował? Łącznie wszystko to wydaje mi się spiralą - na dodatek taką, która się rozciąga.

Jak bardzo korzystny był klimat towarzyszący schroniskom niech świadczy fragment artykułu
Wandy Gentil -Tippenhauer i Józefa Openheima pt. "Pamięci zmarłych schronisk"
Dla braci tatrzańskiej schroniska górskie podobnie jak ludzie, mają swoiste twarze, kochane i bliskie, pociągająco poczciwe, ciągnące człowieka, lub wielkopańsko wyniosłe zimne i oficjalne. Schroniska jak ludzie, odchodzą, unosząc z sobą do grobu posmak zgasłej epoki. Niezapomniany styl włóczęg polskich, odmienny dla każdej epoki, bierze po części początek w swoistych ich wnętrzach i kona z śmiercia starej budy na zawsze. Dla braci tatrzańskiej śmierć schronisk, podobna śmierci dawnego turysty, odbiera Tatrom część ich uroku, wypełniająć serce wspomnieniem czasów, zwyczajów i ludzi, którzy już nigdy nie wrócą"
Jeśli idzie o moją skromna osobę, wybierając sie w góry raczej aktualnie korzystam ze schronisk.Zauważam,że nie jest tak, iż atmosfera w nich została kompletnie "wyprana". Janku, nie znam dawnych klimatów,o których tak zajmująco opowiadasz. Znam jednak kwatery, bo od nich moją przygodę z górami zaczynałam. I choćby była najlepsza,a w uwierz zdarzały mi się luksusowe, to żadna nie zastąpi mi tego co zastaję w schronisku. Być może, w porównaniu do tego o czym Ty piszesz, pozostało tego klimatu tyle, co resztek lakieru na zdartym w jadalni schroniska parkiecie? Ale pomimo wszystko jest on wyczuwalny.Fakt, jestem za ograniczeniem czy też zubożeniem bazy, tak na wzór słowacki. Cieszy mnie zlikwidowanie gleby w Murowańcu. Korzystam z oferty schronisk. Czy mogę więc być nieszczera, i korzystać z ich gościny, z której jak dotąd ,i oby jak najdłużej, jestem w miarę zadowolona, a potem na tym wszystkim " psy wieszać "? Żle bym się z tym czuła. Doprawdy nie mam powodu. Przemawia do mnie to,że dopóki schroniska żyją, to stanowią
Niezapomniany styl włóczęg polskich, odmienny dla każdej epoki,
Póki co nie ma chyba powodu obecnemu pokoleniu prawa do kolejnej "odmiany" odmawiać? :-)
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Propozycje likwidacji schronisk, takie jak Cywińskiego np. to tylko zabawianie się w figlarne stylistyczne igraszki - czysta sztuka dla sztuki. Nikt, poza Panem Bogiem z piorunami i ludzkimi zaniedbaniami np. przy instalcji elektrycznej nie jest w stanie tego zrobić. Zresztą większość tych schronisk co ich nie ma została wyeliminowana przez pożar (te co podczas wojny chyba też). Ale to nie znaczy aby petryfikować złe obyczaje i nic nie poprawiać. A w tej dziedzinie jest niedobrze. Bardzo ciekawie pisze o tym na www.gropa.pl AndrzejZ - wytrawny znawca problemu. Co przede wszystkim? Oczyszczalnie. Mają znacznie przekroczone normy obciążenia a to oznacza, że puszczają do strumieni śmierdzące g****. A skąd się to bierze? Po pierwsze z nadmiernej ilości osób, którym udziela się noclegu. Jak oczyszczalnia obliczona na 100 osób a jest 200 to cudów nie ma - jest dwa razy więcej kupek i siuśków z kibelka i dwa razy więcej wody z umywalni i pryszniców. Czy ktoś może zechce tu udowadniać, że nieszczęśni glebanci nie sikają, nie robią kupki i nie myją się. W to ostatnie może mógłbym uwierzyć (już w "trumnie" były napisy,że "częste mycie skraca życie" ale w te pierwsze już nie.
Drugim żródłem ścieków jest rozdęta ponad przewidziane obciążenia oczyszczalni gastronomia.
Możemy tu sobie opowiadać wzruszające bajeczki o podziwianiu gwiazd nad głową i cementowaniem przyjaźni wokół bracią górołazową ale to nie zmienia faktu, że do potoków lecą gówna i w pobliżu schronisk zaczyna normalnie śmierdzieć. Niestety w zakresie budowy porządnych oczyszczalni nie robi się nic a PTTK i dzierżawcy wskazują na siebie palcem - "to nie ja".
Podobnie jest z zasilaniem elektrycznym. Murowaniec miał być od dawna zasilany elektrycznie kablem ziemnym. Były uzgodnienia w tym zakresie z PKL. Kabel został doprowadzony do dolnej stacji wyciągu w Gąsienicowej i jego dalszego ciągu do schroniska już nie ma. A pomiędzy dzierżawcą, PTTK i PKL trwa pingpong, kto ma na to dać pieniądze. A to nie tylko sprawa oświetlenia i napędu urządzeń ale i ogrzewania, które ma być elektryczne a więc czyściutkie i właśnie tej oczyszczalni. Nie powiedziałbym ani jednego złego słowa, gdyby dochody z tej "gleby" w przeważającym procencie były akumulowane na te roboty przy doprowadzeniu kabla i oczyszczalni. Ale tak nie jest - szmal płynie prosto do kieszonki.
Wszystko może być pięknym, nawet tak pięknym jak w przesadnych tekstach z przed stu lat ale oprócz tego musi być porządek w technice. Co z tego, że będziemy wpatrywać się w gwiazdy i wsłuchiwać w górski wiatr jak wokół będzie śmierdziało jak z nieszczelnego szamba. Z gówniarstwem trzeba skończyć - i tym fizycznym i tym w przenośni.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

@ Janku , czy moją wypowiedż odebrałeś jako romantycze g...., z którym trzeba walczyć? Nie pisze ani o gwiazdach, ani o wzdychaniu, ani o niczym podobnym. Moją wypowiedż nie powoduje romantyzm, w żadnym wypadku. Zaufaj mi :-) Wiem, kiedy bywam romantyczna!. Chciałam tylko wskazać na proces, a nie na winnych....
Jak dla mnie poruszyłeś znaczący problem dotyczący schronisk. Bardzo istotny. Rozumiem,że zauważasz, iż schroniska to istne fabryki gówna, które niszczy środowisko.
Ale , czy to całe gówno ma się wylać na obecne tylko pokolenie? Bo kiedyś to tylko inteligencja, z wolna i z ostrozna i nieszkodliwie?
Kto jest bez winy niech rzuci kamieniem. Irytuje mnie to,że wina za to "gówno" obarcza się wyłącznie pewien system od - do. Dlaczego obarcza się odpowiedzialnością zwykłych ludzi a nie nieudolność instytucji powołanych by nie dopuścić do tego stanu rzeczy? Wobec takiej indolencji, być może słuszna byłaby jakaś poważna, oddolna inicjatywa " bojkotujmy schroniska dla dobra Tatr"? Ale coś takiego powinno mieć jakąś klasę - nie uważasz?
Pozdrawiam
Izabela
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Jak dla mnie Janek to schroniska należą do PTTK i to oni a nie ajenci powinni zadbać o ich stan, oczyszczalnie ścieków itd. Jak już atakować to PTTK
W temacie "kto jest bez winy.." Robiłeś kiedyś co nie co w schroniskowym kibelku i ogólniej w tatrzańskich kniejach czy inszych kosówkach lub załomach skalnych? Czy wszystko "znosisz" na dół do miłej, przytulnej toaletki na kwaterce w Novej Lesnej ? :D
Bo to tak naprawdę to każdy dokłada do tego swoją "cegiełkę" :D I od tego jest PTTK i TPN aby te cegiełki za bardzo nie szkodziły.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:Schronisko na Hali Ornak jest odległe od Kir o 1 godz. 20 minut (mapowo). W swoich dobrych czasach pokonywałem ten dystans nawet i w 45 minut i to na pewno nie jest rekord. No to powiedz - po co ono tam stoi?
A ja mam odmienne na ten temat zdanie. Mało mnie wzrusza mrowie "stonki" lezącej tam tylko po to, by piwko walnąć... reszty menu spożywać nie radzę!
Kuba Terakowski w swym "Rajdzie Szarlotek" wykazał nie lada hart ducha...!
Ja zwykłem wyłazić na Chochołowską i robić przejście "górą" aż do MOka i Roztoki - mnie te schroniska są potrzebne!
A że wychodzę na szlaki nieomal wraz z pobudką "załóg" kuchennych i docieram do schronisk po odejściu "stonki", tragedii nie obserwuję. Co najwyżej sterty śmieci i pokali jednorazowego użytku.
Ja nie jestem małpa śniegowa i zdecydowanie częściej bywam w Tatrach latem, ale na własne oczy widziałem spore grupy skiturowców, którzy podobne do moich przejść letnich robią zimą. Oni na pewno także potrzebują tych schronisk.
Bardzo szanuję dokonania przewodnikowe Cywińskiego - chwała mu za nie! W końcu, jak by na to nie patrzeć, Paryski odchodzi do lamusa, a życie idzie dalej. Co do publicystyki WC mam jednak całkiem inne zdanie. Tezy o udostępnianiu Tatr tylko i wyłącznie ludziom o podobnym do Cywińskiego doświadczeniu, a reszcie mówić "won!", prowadzą bowiem do uśmiercenia turystyki tatrzańskiej nieomal w jednym pokoleniu.
Zresztą kręci on i w tej kwestii...
Wystarczy poczytać lub posłuchać trochę jego opowieści, by skonstatować, że wręcz pyszni się on wprowadzaniem w odległe od szlaków ustronia oraz ścisłe rezerwaty co młodszych panienek i to nie dla walorów przyrodo poznawczych Tatr, a... zgoła nomen omen innych. No, teraz to już może ze względu na wiek zrezygnował, ale wcale nie wiadomo, czy to nie one mu "odpuściły"...
Zatem, do czego prowadzą takie nawoływania?
Schroniska rozwalić - patrz finałowa scena z filmu "Trójkąt bermudzki".
Wycieczki jedynie jednodniowe i to wyłącznie z przewodnikami klasy Cywińskiego, bo i o szerokim gronie przewodnickim wypowiada się dość "deszczowo", że nie powiem "ulewnie".
Jeśli na kilka dni, to wyłącznie ze swoim sprzętem biwakowym i za specjalnym zezwoleniem... pewnie dyrekcji TPN'u... No i oczywiście z przewodnikiem - patrz wyżej.
To mi wygląda na cofnięcie się do czasów nieomal Chałubińskiego!
A co z tymi, którzy pragną spędzić w Tatrach dziesięć dni albo i więcej nie oglądając grajdoła zakopiańskego, ale nie targających na plecach namiotów. Swoja drogą to opisywane przez WC biwakowania w Tatrach chwały mu nie przynoszą, choć dość zręcznie omija ten temat w swych opowieściach.
Proszę was.
Zostawcie te schroniska.
To nie one są winne.
To świadomość turystyczną niedzielnych turystów trzeba podnosić.
Inną sprawą jest obsługa schronisk, ale to już problem Jurka Kalarusa, z którym radzi sobie i tak dość znośnie, gdy tylko dotrze doń jakaś skarga. Dziwne wszak jest to, że takich pisemnych skarg niemal nie ma...
W tezę, że wszystko w schroniskach tatrzańskich jest "cacy" to ja nie uwierzę. Czuję nosem taka postawę - "mnie to wkurza, ale się przemęczę, drugi raz nie przyjadę, a że kolejni po mnie będą mieli gehennę?, a co się będę narażał, moja chata z kraja!" No, to mamy, co mamy...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

No, nazbierało się. Powiem od razu. Prawie całkowicie zgadzam się z Zygmuntem. I to nie tylko dlatego, że nie wierzę w realność dokonania jakiejkolwiek rozbiórki. Ale może zacznę od czegoś innego. Od prześmiesznego opisu "zalet" maestro WC. Maestro WC jest znawcą Tatr najwyższej klasy. To nie ulega wątpliwości. Na pewno jest także miłośnikiem natury i jej piewcą. Ale nie ulega też wątpliwości, że w swojej publicystyce i pisarstwie co rusz daje czytelnikowi do zrozumienia, że "bez przesady z tą ochroną przyrody" i jeszcze gorzej - "niektórym wolno więcej" nie pozostawiając cienia wątpliwości, kto to są ci "niektórzy".
Teraz co do wątpliwości Izabeli. Przykro mi, że odczytałaś moją wypowiedź jako postawienie znaku równości między miłośnikami "romantycznej funkcji" (to oczywiście przenośnia) a "produkcją" fekalii. Broń Boże. Chodzi mi jedynie o zachowanie proporcji i widzenie całości sprawy - czyli nie tylko "nastrój", nie tylko kantowskie niebo nade mną i czyste serce we mnie do miłości gór skłonne, ale i również to - no wiadomo co. Czyli proza życia, tak czasami niechętnie widziana przez pięknoduchów. Kiedyś stawiano schronisko i nie martwiono się o nic. Oczyszczalnia w Terince stanęła stosunkowo niedawno. Poprzednio "g" leciało do strumienia. A ten zaraz kawałek dalej spadał z takiej wysokości, że następowało takie rozdrobnienie "g", że przestawało ono być widoczne, niektórzy twierdzili, że można na dole spokojnie pić wodę z tego strumienia. Nie wiem czy mieli rację czy nie, oczyszczalnie jednak zbudowano. W tej dziedzinie zresztą jesteśmy "porządni" od niedawna. Całe wieki spuszczano "to" do rzek, jezior i mórz - jakoś ludzkość przetrwała choć niektóre epidemie z tego się pewnie brały.
Zygmuncie - jak masz taki zwyczaj jaki masz to Ornak Ci pasuje. Ale zgodzisz się ze mną, że ludzi o podobnych zwyczajach jak Ty (zresztą chwalebnych, choć przeze mnie nie podzielanych, szczególnie po przekroczeniu 30-ki, przedtym różnie bywało) jest diablo niewiele, a pędzonych aż na Polanę Ornak tylko przemożną chęcią wypicia piwa i zjedzenia obrzydliwej kiełbasy na gorąco (jak oni to robią, że jest taka wstrętna?) tysiące. W dodatku część tego towarzycha zasuwa jeszcze nad Smreczyński Staw i czyni tam rozmaite brzydkie rzeczy, o których wiesz pewnie lepiej ode mnie. Tej "zarazy" by nie było gdyby schroniska nie było. To wiesz też tak samo jak ja. Tak samo jak wiesz, że ta nieszczęsna restauracyjka w Pisanej tak efektownie kończąca swój żywot w "Trójkącie Bermudzkim" zatrzymywała sporo ruchu, który po prostu się na niej kończył. No i teraz się zastanówmy jaki to "układ" się zaprzysiągł na jej zgubę, tej restauracyjki. Z tego co wiem, to stało się to za przyczyną zakłamanej ideologii oszołomiastych ochroniarzy parkowych - "w parku nie ma miejsca na restauracje". Może i nie ma ale jak ma się to do restauracji schroniskowych? Inni upatrują w tym długich rączek dzierżawcy schroniska na Ornaku - ta restauracyjka zabierała mu sporo obrotu.
Jest też teoria Tomtoma - puste sale, jakieś elementarne urządzenia kuchenne. Teoria zachęcająca ale mało realna. Takie coś nie zarobi choćby na tą oczyszczalnię a raczej trudno oczekiwać aby "tomtomowski" turysta zlikwidował w swoim organizmie funkcje wydzielnicze. Wiem, wiem - zaraz coś usłyszę i podobnych w Alpach. Ale - w krajach alpejskich istnieją i działają potężne organizacje turystyczne działające na zasadzie non profit, które mają z czego dołożyć do deficytowych schronów - PTTK mogłoby takim czymś być ale nie jest i nigdy nie będzie, przynajmniej na to wygląda a PTT to niestety "kanapa", której jedynym sensem istnienia są spory z PTTK oraz taplanie się w bywszych ideologicznych grzechach konkurenta.
Czyli niestety musi być tak jak jest - schroniska stanowiące własność PTTK i dzierżawione osobom prywatnym, którym nie ma co się dziwić, że nastawiają się na maksymalizację zysku. To jest byznes, proszę państwa. Frakcja romantyczna tego forum niejednokrotnie ze zgrozą pisała o rzekomej komercjalizacji Zakopanego. Jakiej komercjalizacji? Ludzie postawili pensjonaty, restauracje, sklepy, dyskoteki u nie dziwota, że chcą na tym zarobić. A że czasami tandetnie? No cóż, klient nasz pan - gdyby w Zakopanem było zapotrzebowanie na muzykę kameralną to niechybnie w niejednej restauracji by pitolono Mozarta i Bacha aż miło. Nie ma to i nie pitolą. O tym, że jest komercjalizacja w schroniskach już się raczej nie wstydliwie zapomina. I ona niestety będzie - bo ani Kalarus, ani Łapińska, ani Krzeptowscy nie działają na zasadzie "non profit", oni chcą zarobić. I proszę mi wierzyć - tzw. "nastrój" jest też jednym z elementów strategii marketingowej. Bo gdyby nie ten "nastrój" to schronisko w Roztoce już dawno by trzeba zamknąć z braku klientów bo ono nie "obsługuje" żadnej trasy. Ciekawe jak to teraz będzie jak las skosiło. Ale gdyby tak zrobiono te kilkanaście metrów szlaku i mostek na Białce to od razu po Schengen by się stało bardzo popularnym.
W schroniskach jest komercja i być musi bo takie są reguły gry. A my, klienci, powinniśmy tym przedsiębiorcom patrzyć na ręce. Bo jak nie będziemy tego robić to poziom obsługi będzie spadał. Reakcje niektórych osób świadczą, że ten poziom może nawet sięgnąć dna a oni u tak będą zadowoleni. To mi przypomina trochę reakcję konsumentów za socjalizmu - cały rok nie było cytryn, za to na Boże Narodzenie i Wielkanoc "rzucano" ich tyle, że później gniły po domach. I to konsumentów wielce radowało - Bwana Kubwa, Pan Wielki dał cytrynkę, Bwana Kubwa jest dobrym panem. I tak jest trochę z schroniskami. Bwana Kubwa łaskawie sprzedał kawałek podłogi, Bwana Kubwa sprzedał niedopieczony kotlet, Bwana Kubwa oszukuje na kawie, Bwana Kubwa zalewa herbatę wystygłym "wrzątkiem", Bwana Kubwa serwuje wilgotną pościel i brudne koce. Nic to - my kochamy Bwana Kubwa. Owszem, kochajmy Bwana Kubwa, ale czasami warto mu dać trochę po łapach a może nawet i po tyłku. Co nie, Izabela?

@Tomek I.
Nie wiem kto powinien finansować inwestycje w infrastrukturę. Trzeba by wejrzeć w umowy dzierżawne pomiędzy PTTK a dzierżawcami. Ponieważ są spory więc przypuszczam, że to nie zostało określone w sposób jednoznaczny.
Sprawa tego kabla w Gąsienicowej. Pisała o niej niedawno prasa. Tak naprawdę to ona świadczy o tym, że TPN ma turystykę w życi. Przecież przy okazji remontu kolejki TPN miał PKL na widelcu, mógł załatwić z nimi wszystko. No i TPN załatwił - np. rozbiórkę jakiś murków, które nikomu nie szkodziły i nikt ich nawet nie zauważał. Ale kabel olał bo nie wierzę aby o nim nie wiedział. Bo to nie jego byznes. A może w tym jest premedytacja zmierzająca do likwidacji Murowańca?
Ja bym zrobił eksperyment - przekazał TPN wszystko - schroniska i PKL, niech tym rządzi. Ciekawe jak to jest w amerykańskich parkach narodowych? Wcale bym się nie dziwił gdyby właśnie tak było.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:W schroniskach jest komercja i być musi bo takie są reguły gry. A my, klienci, powinniśmy tym przedsiębiorcom patrzyć na ręce. Bo jak nie będziemy tego robić to poziom obsługi będzie spadał. Reakcje niektórych osób świadczą, że ten poziom może nawet sięgnąć dna a oni u tak będą zadowoleni./-/...czasami warto /-/ dać trochę po łapach a może nawet i po tyłku.
I o tym właśnie mówiłem. Było i na moim forum biadolenie na obsługę, ale gdy przyszło do konkretów, nikt nie chciał się wypowiedzieć poza jedną osobą, wkurzona na obsługę w Starych Wierchach (Gorce). Przekierowałem czym prędzej problem do ZG PTTK i... okazało się to najbardziej skuteczne. Można sprawę prześledzić - http://turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=515
Kochani. Naprawdę warto składać pisemne skargi. One skutkują.
Niedawno byłem w Starych Wierchach, gdzie nikt mojej gęby nie zna i mogę napisać, że mąż dzierżawczyni już nie odstrasza ponurymi tekstami, choć był "na widoku" i nawet coś tam robił.
Nie mam nic przeciw komentarzom tutaj, ale żeby coś zdziałać, trzeba skierować to do osób kompetentnych, sprawę rzetelnie opisać i... podpisać się pod tym. Samym biadoleniem na forach to sobie można... przed podciągnięciem spodni.
Janek pisze:jak masz taki zwyczaj jaki masz to Ornak Ci pasuje. Ale zgodzisz się ze mną, że ludzi o podobnych zwyczajach jak Ty (zresztą chwalebnych, choć przeze mnie nie podzielanych, szczególnie po przekroczeniu 30-ki, przedtym różnie bywało) jest diablo niewiele
No i bardzo dobrze, że tak mało. Jak się ich zrobi mnóstwo, to... ja zmienię nawyki, choć te aktualne bardzo polubiłem. Ukułem nawet na własne potrzeby taką "teoryjkę" - chwalmy stonkę pod niebiosa, bo gdyby jej nie było, noclegi w schroniskach były by wielokrotnie droższe. Brzmi to żartobliwie, ale wcale śmieszne nie jest. Janek ma rację - to jest biznes, a altruistów wytruło samo życie.
Janek pisze:Jest też teoria Tomtoma - puste sale, jakieś elementarne urządzenia kuchenne.
Już to widzę... po tygodniu nawet skoble będą powyrywane. Wreszcie ktoś "dla hecy" połamane drewno zrzuci na kupę, podpali i... eksperymentalny schron turystyczny na tym skończy. Dokładnie tak samo jak wszystkie wcześniej likwidowane schroniska tatrzańskie.
Nie ten kraj.
Nie ta kultura.
Nie ten masowy turysta.
Bo to od ludzi trzeba zaczynać. Alpy stoją turystyką od z górą stu lat, a - pytam się - kiedy był ostatni rajd leninowski? Chyba od likwidacji tegoż można zacząć liczyć nasz powszechny kierunek ku lepszemu w turystyce tatrzańskiej. Zbliżone do Janka roczniki (dużo mi do nich nie brakuje) wtedy nie były "trendy" - ledwo je tolerowano, a dziś ze względu na wiek też są "passe".
To roczniki "tomtom'owe" muszą się za to wziąć, jeśli chcą na starość coś z tego mieć. Tak myślę.
Ostatnio zmieniony sob 08 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Janek napisał
Teraz co do wątpliwości Izabeli. Przykro mi, że odczytałaś moją wypowiedź jako postawienie znaku równości między miłośnikami "romantycznej funkcji" (to oczywiście przenośnia) a "produkcją" fekalii. Broń Boże.
- mnie też jest przykro,że Tobie jest przykro. Chyba zareagowałam zbyt emocjonalnie. Twój post jednak sprawę wyjaśnia.Może to wina póznej pory,że tak to odebrałam? Tak czy inaczej przepraszam Cię, i pięknie się do Ciebie uśmiecham :)
Nie wiem kto powinien finansować inwestycje w infrastrukturę. Trzeba by wejrzeć w umowy dzierżawne pomiędzy PTTK a dzierżawcami. Ponieważ są spory więc przypuszczam, że to nie zostało określone w sposób jednoznaczny.
Sprawa tego kabla w Gąsienicowej. Pisała o niej niedawno prasa. Tak naprawdę to ona świadczy o tym, że TPN ma turystykę w życi.
- może nie tyle w zyci, co nie radzi sobie...te układy, układziki, i w ogóle jakieś inne problemy. Przecież nie da się oddzielić turystyki od Parku. I ta, jako taka powinna być oczkiem w głowie Parku, jesli chce on spełniać swoje ustawowe zadania dotyczące ochrony Tatr. Jest gdzieś " pies pogrzebany", i to widać gołym okiem. To schroniska powinny drżeć przed TPN, i bac się restrykcji.
Może nie dokładnie to o co Ci chodzi , ale przeglądam ostatni numer npm (9). Jest w nim relacja Piotra Pustelnika z wyprawy na szczyt Mt McKinley. Nasunęły mi się refleksje, bo tam jest opis zasad obowiązujących w Denali National Park.
Wyprawy w rejon Denali nie można zorganizować bez pozwolenia służb parku narodowego. Trzeba o nie wystąpić najpózniej 60 dni przed rozpoczęciem wyprawy. Formularz zgłoszenia w formie papierowej trzeba wysłać pocztą do parkowych. Opłata za wspinanie w Denali kosztuje 210 dolarów i płaci się na miejscu. na miejscu przechodzi się też przeszkolenie , jak nie zanieczyszczać cennego środowiska naturalnego. Otrzymuje się przenośne latryny, worki na śmieci i fekalia i poważne ostrzeżenie, że jeśli zrobi się przysłowiowy "syf", a parkowi to zobaczą, kary będą surowe. Bardzo słusznie, bo przy takim "przerobie" grup alpinistycznych w tym rejonie już wkrótce byłby tam gigantyczny "shit field", czyli pole minowe. Po takim szkoleniu jesteśmy już zarejestrowaną grupą uprawnioną do działania na Denali"
. Widać kto tam rządzi!
Owszem, kochajmy Bwana Kubwa, ale czasami warto mu dać trochę po łapach a może nawet i po tyłku. Co nie, Izabela?
- jasne

:))
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zygmunt Skibicki pisze:chwalmy stonkę pod niebiosa, bo gdyby jej nie było, noclegi w schroniskach były by wielokrotnie droższe.
Czy rzeczywiście? Są schroniska niestonkowe gdzie noclegi kosztują grosze.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Zygmunt Skibicki napisał
Nie ten kraj.
Nie ta kultura.
Nie ten masowy turysta.
- czy nie nazbyt dużo tej odpowiedzialności zbiorowej? Wyżej podałam zwyczaje Parku Denali (Alaska). Jak widać daje sobie on radę z róznymi krajami, i z różną kulturą i masowym turystą różnej maści. To parkowi biora odpowiedzialność za aspekty, które wymieniasz, i egzekwują cel nadrzędny - ochrone przyrody. To jest porządek jak się patrzy!
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Izabela pisze:czy nie nazbyt dużo tej odpowiedzialności zbiorowej? Wyżej podałam zwyczaje Parku Denali (Alaska). Jak widać daje sobie on radę z róznymi krajami, i z różną kulturą i masowym turystą różnej maści. To parkowi biora odpowiedzialność za aspekty, które wymieniasz, i egzekwują cel nadrzędny - ochrone przyrody. To jest porządek jak się patrzy!
No dobrze.
Nie chciałem wkładać kija w mrowisko, ale przyciśnięty, ustępuję.
Trzeba jeszcze dodać:
Nie ta organizacja ochrony przyrody i turystyki. Sprawa niebagatelna, bo zmiany w tym zakresie byłyby dały najszybciej pozytywne efekty. To jest jednak kwestia bardzo "stołkowa", a urzędnicy trzymają się stołków, wpływów i koneksji z nich wynikających także zębami jak buldogi - odrywani zwykle niszczą sam stołek...
Ostatnio zmieniony sob 08 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:Są schroniska niestonkowe gdzie noclegi kosztują grosze.
Konkretnie...?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zygmunt Skibicki pisze:Konkretnie...?
Hawiarska Koliba na ten przykład. Od jakiegoś czasu podpada pod PTTK.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:
Zygmunt Skibicki pisze:Konkretnie...?
Hawiarska Koliba na ten przykład. Od jakiegoś czasu podpada pod PTTK.
Dobra, niech będzie Hawiarka...
Z którym schroniskiem "stonkowym" chcesz to porównywać?
Obawiam się, że nie znajdziesz ani w Tatrach ani w Karkonoszach "stonkowiska" o porównywalnym standardzie, ale próbuj...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Zygmunt Skibicki pisze: Nie ten kraj.
Nie ta kultura.
Nie ten masowy turysta.
Ten kraj.
Ta kultura.
Nie turysta masowy ale chatkowicz.
W Bieszczadach koledzy z forum mają swoje chatki, które służą im za schronienie. Są pod ich opieką, remontują je i doposażają. Z tego co wiem takie chatki, schrony są w każdym regionie. Można je przystosować.
PS.
Nie wiem, gdzie są, jak tam dojść, w ogóle tam nie byłam. 8)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Lucyna napisała
Nie turysta masowy ale chatkowicz.
- fajnie byłoby załapać sie na chatę! :D
Niedawno czytałam o takiej jednej...ale namiarów nie dali....to jakoś po kądzieli leci - jakos tak, że" nie ma jej na mapach i trafić do niej mozna pod warunkiem, że ktoś cię tam zaprowadzi, albo dokładnie wytłumaczy drogę. Ktoś , kto zna to miejsce, szanuje i wie ,że mozna ci zaufać"....ja chcę do chatki! :D
Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony sob 08 wrz, 2007 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ale się zrobiło poważnie! No to dla rozładowania napięcia kawał, może trochę stary:

Dworzec kolejowy w Zakopanem. Peronem kroczy dwóch facetów z plecakami. Wsiadają do pociągu do Warszawy i siadają naprzeciwko siebie przy oknie. Pociąg rusza i wtedy jeden z nich wstaje, otwiera plecak, wyciąga z nich zawiniątko w papierku, odwija papierek, są to cztery kawałki szarlotki, wyjmuje jeden, otwiera okno i wyrzuca. Zamyka okno, pakuje z powrotem zawiniątko, wsadza do plecaka, zamyka plecak i zapada w sen. Budzi się w Nowym Targu, czeka chwilę, pociąg rusza, facet wstaje, otwiera plecak, wyciąga zawiniątko i dalej jak wyżej. Kolejna stacja i zaraz po niej wszystko jak wyżej. Ale wtedy ten drugi facet nie wytrzymuje i pyta - "panie, do cholery, dlaczego pan wyrzyca tą szarlotkę?". A na to ten pierwszy - "prosta sprawa, nie lubię szarlotki". Na to ten drugi - "to po cholerę pan ją kupił?". Na ton ten pierwszy - "widzi pan byłem na weekendzie w schronisku a tam to taki rytuał". "Ale ja lubię tą szarlotkę, trzeba było mi dać". "Tak - mówi ten pierwszy - mógłbym, ale wtedy nie miałbym takiej radochy a poza tym bardzo nie lubię jak ktoś kona na moich oczach w pociągu" (inna wersja - jak mi rzyga na buty) i ... wyrzyca czwarty kawałek.

PS.
Ciekawe, trzeba by Iwonę zapytać, czy w schroniskach alpejskich już sprzedają szarlotkę, w końcu tyle Polaków. Jeśli tak to byłby to nowy przyczynek do dziejów doprowadzania turystów do rozstroju żołądku w schroniskach górskich.

PS2.
Zygmunt, szarlotka u Mamy Krzeptowskiej w Pięci Stawach była gwarantowana ale po latach skusiłem się na Ornaku. Ostatni odcinek drogi do Kir przebyłem biegiem. I tak miałem szczęście, że kibel w tej knajpie był nie zajęty. Wyszedłem blady jak ściana. Kuba (wnuk) już był przestraszony, że konam. Jego też dopadło, ale dopiero na Pardałówce na kwaterze.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lucyna pisze: Ten kraj.
Ta kultura.
Nie turysta masowy ale chatkowicz.
W Bieszczadach koledzy z forum mają swoje chatki, które służą im za schronienie. Są pod ich opieką, remontują je i doposażają. Z tego co wiem takie chatki, schrony są w każdym regionie. Można je przystosować.
PS.
Nie wiem, gdzie są, jak tam dojść, w ogóle tam nie byłam. 8)
Czyli jest tak:
- mówisz o kim innym - "nie turysta ale chatkowicz",
- mówisz o czym innym - "chatka studencka to nie górski schron powszechnie dostępny",
- nie wiesz gdzie,
- nie widziałaś,
- nie byłaś...
Za to wiesz lepiej w temacie, w który się włączasz...
BRAWO...!!!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

lucyna pisze:W Bieszczadach koledzy z forum mają swoje chatki, które służą im za schronienie. Są pod ich opieką, remontują je i doposażają. Z tego co wiem takie chatki, schrony są w każdym regionie. Można je przystosować.
To nie są wobec tego chatki - schroniska. To są dacze. Wybacz - ale to nie jest porównanie na temat. Gdzie np. w Tatrach miałaby stać taka chatka? W rezerwacie ścisłym?
Moi znajomi mają taką daczę w olsztyńskim nad jeziorem. Jest uch tam więcej. Nie są okradane tylko dlatego, że się złożyli na ochroniarza. Inny znajomy miał też w olsztyńskim daczę na odludziu. Nie ma jednak takiego odludzia aby menele na nie trafili. No i obrabiano mu ją systematycznie zostawiając takie "prezenty" jak kilka kup na stole. W końcu się wnerwił i sprzedał. Za grosze zresztą.
Jestem gorszego sortu...
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Turyści.
Nie są to studenckie chatki.
Wiem nie wiedząc.
Widziałam nie widząc.
Byłam nie bedąc.

Ostatni akapit to był zart.
Nie wolno nam publicznie udzielać informacji na temat ich lokalizacji.
ODPOWIEDZ