Jak bardzo korzystny był klimat towarzyszący schroniskom niech świadczy fragment artykułu
Wandy Gentil -Tippenhauer i Józefa Openheima pt. "Pamięci zmarłych schronisk"
Jeśli idzie o moją skromna osobę, wybierając sie w góry raczej aktualnie korzystam ze schronisk.Zauważam,że nie jest tak, iż atmosfera w nich została kompletnie "wyprana". Janku, nie znam dawnych klimatów,o których tak zajmująco opowiadasz. Znam jednak kwatery, bo od nich moją przygodę z górami zaczynałam. I choćby była najlepsza,a w uwierz zdarzały mi się luksusowe, to żadna nie zastąpi mi tego co zastaję w schronisku. Być może, w porównaniu do tego o czym Ty piszesz, pozostało tego klimatu tyle, co resztek lakieru na zdartym w jadalni schroniska parkiecie? Ale pomimo wszystko jest on wyczuwalny.Fakt, jestem za ograniczeniem czy też zubożeniem bazy, tak na wzór słowacki. Cieszy mnie zlikwidowanie gleby w Murowańcu. Korzystam z oferty schronisk. Czy mogę więc być nieszczera, i korzystać z ich gościny, z której jak dotąd ,i oby jak najdłużej, jestem w miarę zadowolona, a potem na tym wszystkim " psy wieszać "? Żle bym się z tym czuła. Doprawdy nie mam powodu. Przemawia do mnie to,że dopóki schroniska żyją, to stanowiąDla braci tatrzańskiej schroniska górskie podobnie jak ludzie, mają swoiste twarze, kochane i bliskie, pociągająco poczciwe, ciągnące człowieka, lub wielkopańsko wyniosłe zimne i oficjalne. Schroniska jak ludzie, odchodzą, unosząc z sobą do grobu posmak zgasłej epoki. Niezapomniany styl włóczęg polskich, odmienny dla każdej epoki, bierze po części początek w swoistych ich wnętrzach i kona z śmiercia starej budy na zawsze. Dla braci tatrzańskiej śmierć schronisk, podobna śmierci dawnego turysty, odbiera Tatrom część ich uroku, wypełniająć serce wspomnieniem czasów, zwyczajów i ludzi, którzy już nigdy nie wrócą"
Póki co nie ma chyba powodu obecnemu pokoleniu prawa do kolejnej "odmiany" odmawiać?Niezapomniany styl włóczęg polskich, odmienny dla każdej epoki,
Pozdrawiam
Izabela



