
Kawały
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
Kobieta na porodówce. Krzyk jej niesamowity. Łapie męża za rękę.
- Wyciągnijcie to ze mnie!! Dajcie mi jakieś leki!! - spogląda na męża - TO TY MI TO ZROBIŁEŚ!! TY TU POWINIENEŚ LEŻEĆ!!
- O ile dobrze pamiętam - odrzekł spokojnie mąż - chciałem ci go wsadzić w dupę, ale powiedziałaś, że to będzie zbyt bolesne.
- Wyciągnijcie to ze mnie!! Dajcie mi jakieś leki!! - spogląda na męża - TO TY MI TO ZROBIŁEŚ!! TY TU POWINIENEŚ LEŻEĆ!!
- O ile dobrze pamiętam - odrzekł spokojnie mąż - chciałem ci go wsadzić w dupę, ale powiedziałaś, że to będzie zbyt bolesne.
Podchodzi syn do ojca i mówi: Tato,Tato chodź ze mną, muszę Ci coś pokazać.
Ojciec z niechęcią odkłada gazetę i idzie za synem do ogrodu.
syn wyciąga fiolkę i jej zawartością polewa trawnik.
trawa natychmiastowo wystrzeliwuje w górę.
Ojcu opadła kopara, ale odrazu pyta syna:
-synku, no wiesz...a jakbyś tak wynalazł coś na porost członka...?
-Tato, ale wiesz no... no rower.
- zgoda, niech będzie rower.
na drugi dzień syn daje ojcu fiolkę z płynem.
tego samego dnia wraca ze szkoły, a pod domem stoi czerwone Ferrai, nówka sztuka nieśmigana.
podchodzi ojciec i mówi:
-synku, to auto masz od mamy,a rower stoi w piwnicy
Ojciec z niechęcią odkłada gazetę i idzie za synem do ogrodu.
syn wyciąga fiolkę i jej zawartością polewa trawnik.
trawa natychmiastowo wystrzeliwuje w górę.
Ojcu opadła kopara, ale odrazu pyta syna:
-synku, no wiesz...a jakbyś tak wynalazł coś na porost członka...?
-Tato, ale wiesz no... no rower.
- zgoda, niech będzie rower.
na drugi dzień syn daje ojcu fiolkę z płynem.
tego samego dnia wraca ze szkoły, a pod domem stoi czerwone Ferrai, nówka sztuka nieśmigana.
podchodzi ojciec i mówi:
-synku, to auto masz od mamy,a rower stoi w piwnicy
Każdy ma swój Everest marzeń.
Pozwolę sobie zacytować z TG, bo kawałek jest wybitny:
Australia. Finał jednego z najbardziej popularnych teleturniejów. Do ostatniej
rundy przechodzą pastor i hodowca owiec z małej wioski. Obydwaj znakomicie
odpowiadaja na pytania, więc nie można wyłonić zwycięzcy. Organizatorzy
postanawiają przeprowadzić dogrywkę: zawodnicy mają 5 minut na napisanie
wiersz z wyrazem "Timbuktu". Obaj skrzętnie zabierają sie do pracy. Po
jakichś 4 minutach podnosi sie pastor i zaczyna deklamować:
I was a father all my life
I had no children, had no wife
I read the Bible through and through
On my way to Timbuktu
po czym dostaje gromkiem brawa od całej widowni, która jest przekonana, że
właśnie poznała zwycięzcę. Wtedy kończy pisać pasterz i mówi:
When Tim and I to Brisbane went
We met three ladies - cheap to rent
They were three and we were two
So I booked one and Tim booked two
Stare ale dooooobreŻabi Koń pisze:Pozwolę sobie zacytować z TG, bo kawałek jest wybitny:
Australia. Finał jednego z najbardziej popularnych teleturniejów. Do ostatniej
rundy przechodzą pastor i hodowca owiec z małej wioski. Obydwaj znakomicie
odpowiadaja na pytania, więc nie można wyłonić zwycięzcy. Organizatorzy
postanawiają przeprowadzić dogrywkę: zawodnicy mają 5 minut na napisanie
wiersz z wyrazem "Timbuktu". Obaj skrzętnie zabierają sie do pracy. Po
jakichś 4 minutach podnosi sie pastor i zaczyna deklamować:
I was a father all my life
I had no children, had no wife
I read the Bible through and through
On my way to Timbuktu
po czym dostaje gromkiem brawa od całej widowni, która jest przekonana, że
właśnie poznała zwycięzcę. Wtedy kończy pisać pasterz i mówi:
When Tim and I to Brisbane went
We met three ladies - cheap to rent
They were three and we were two
So I booked one and Tim booked two
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dla tych, którzy podróżują tanimi liniami lotniczymi
http://www.aerotravel.info/bagaz-podrec ... h-liniach/
http://www.aerotravel.info/bagaz-podrec ... h-liniach/









