Kolejne wypadki w Tatrach
Tomek I locuta, causa finita.
A tak swoją drogą to zawsze mam coś w rodzaju uczucia zazdrości w stosunku do ludzi o tak dobrym samopoczuciu i ocenie własnej wspaniałości. Jak to fajnie tkwić w przeświadczeniu - ja mam rację a wszyscy w koło to głupcy. Kapelusze z głów, panie i panowie!
Janek (z głupców i mętniaków)
A tak swoją drogą to zawsze mam coś w rodzaju uczucia zazdrości w stosunku do ludzi o tak dobrym samopoczuciu i ocenie własnej wspaniałości. Jak to fajnie tkwić w przeświadczeniu - ja mam rację a wszyscy w koło to głupcy. Kapelusze z głów, panie i panowie!
Janek (z głupców i mętniaków)
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Wstrętny krytykant, prawda? Nic nie wie o X-ie, nawet go nie znał a śmie suponować, że zwykła mgła czy niepogoda z "asa" robią "łazia".Rzecz charakterystyczna: X znał Tatry i był na wielu szczytach, jednakże chodził tylko dobrze udostępnionymi i znakowanymi szlakami. Z chwilą gdy wszedł w nie znany sobie teren, ze świadomością, że zgubił drogę, natychmiast stracił głowę, wszelką zdolność orientacji, a nawet zdolność wyciągania najprostszych wniosków z sytuacji, w której się znalazł. Powinni się nad tym zastanowić ci, którzy przeszedłszy Zawrat, Orlą Perć i kilka innych ubezpieczonych szlaków tatrzańskich sądzą, że już są samodzielnymi turystami. Tymczasem - wystarczy mgła, niepogoda czy inne nieprzewidziane okoliczności... i samodzielny w swoim mniemaniu turysta staje się zupełnie bezradny.
PS.
Błyskawiczny konkurs - kto to napisał? Dla ułatwienia dodam, że ładne dwadzieścia lat z okładem po wydarzeniu. Może Tomek I. wie - ale bez goglowania proszę.
Ostatnio zmieniony pn 26 lis, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Nikt nie zgadł? Jedna korekta - pisane znacznie później niż 20 lat po wydarzeniu. Co więcej, gdy się wydarzyło to autora nawet na świecie nie było, a opisał, łobuz skończony z szczegółami jakby przy tym był. No i skąd o tym wiedział pewnie z gazet a te jak powszechnie wiadomo (wielki TomekI wielokrotnie to podnosił) kłamią obrzydliwie. W dodatku te komentarze, na które sobie ten kolo pozwolił. Nic z elementarnej przyzwoitości, która winna cechować ludzi gór. Szmatławy facet!
Nikt nie zgadł (lub nie chciał zgadnąć) więc odkrywam tajemnicę - cytowany tekst jest autorstwa Wawrzyńca Żuławskiego, pochodzi z tekstu pt. "Pułapka Granatów" o wypadkach w tzw. Żlebie Drege'a na Granatach, wypadkach dziwnych bo tak na zdrowy rozum, nie powinny się zdarzyć. Np. dlaczego Jan Drege, który taternikiem (wspinaczem) nie był z takim uporem pchał się do komina, w którym spadł i się zabił a jego siostry wycofały się z powrotem na ścieżkę i wróciły spokojnie do Zakopanego. Krótko po tym się wszystko powtórzy w zwielokrotnionej formie w przypadku Bandrowskich i Hackbeilówny (X to właśnie Bandrowski).
Wypadek ten zdarzył się w roku 1914 a więc Żuławskiego jeszcze wtedy na świecie nie było. Skąd więc czerpał informacje? Pewnie z miejscowej prasy, może z relacji współczesnych (ale co najmniej po dwudziestu latach). Prasa, co już TomekI udowodnił) zawsze celowo kłamie lub zniekształca, ludzie w gadkach też pewnie pozmyślali, zatem Żuławski popełnił ten sam błąd co tutejsi dyskutanci - czyli - nie wiesz, nie byłeś, nie widziałeś, nie rozmawiałeś z ofiarą (jeśli przeżyła) to "mołczi sobaka", trzymaj dziób na kłódkę zamknięty bo twoja pisanina TomkaI cholernie denerwuje.
TomekI w swoich wywodach natomiast łaskawie zezwala wypowiadać się autorytetom czy Jagielle i Maraskowi. Czy Żuławski był/jest/będzie Jagiełłą lub Maraskiem. Raczej nie, zmarł 50 lat temu a obydwaj panowie (Jagiełło na pewno) mają więcej lat więc nawet teoria wędrówki dusz nie pasuje. Trudno, trzeba będzie przyjąć twierdzenie, że Żuławski autorytetem nie jest a zważywszy, że pisał o zdarzeniach, których nie był świadkiem korzystając z plugawych mediów, to nawet gdyby był autorytetem to należy go zlustrować i tytułu autorytetu pozbawić oraz nadać symbol PSM (plugawy sługa mediów).
Ponieważ nie zanosi się aby któryś z panów, Jagiełło lub Marasek, zaczęli tu pisywać swoje komentarze na temat wypadków, to proponuję ten wątek zamknąć a nawet wrzucić do kosza a potem do unicestwienia. Choćby dlatego by nie szargać nerwów TomkaI.
Wypadek ten zdarzył się w roku 1914 a więc Żuławskiego jeszcze wtedy na świecie nie było. Skąd więc czerpał informacje? Pewnie z miejscowej prasy, może z relacji współczesnych (ale co najmniej po dwudziestu latach). Prasa, co już TomekI udowodnił) zawsze celowo kłamie lub zniekształca, ludzie w gadkach też pewnie pozmyślali, zatem Żuławski popełnił ten sam błąd co tutejsi dyskutanci - czyli - nie wiesz, nie byłeś, nie widziałeś, nie rozmawiałeś z ofiarą (jeśli przeżyła) to "mołczi sobaka", trzymaj dziób na kłódkę zamknięty bo twoja pisanina TomkaI cholernie denerwuje.
TomekI w swoich wywodach natomiast łaskawie zezwala wypowiadać się autorytetom czy Jagielle i Maraskowi. Czy Żuławski był/jest/będzie Jagiełłą lub Maraskiem. Raczej nie, zmarł 50 lat temu a obydwaj panowie (Jagiełło na pewno) mają więcej lat więc nawet teoria wędrówki dusz nie pasuje. Trudno, trzeba będzie przyjąć twierdzenie, że Żuławski autorytetem nie jest a zważywszy, że pisał o zdarzeniach, których nie był świadkiem korzystając z plugawych mediów, to nawet gdyby był autorytetem to należy go zlustrować i tytułu autorytetu pozbawić oraz nadać symbol PSM (plugawy sługa mediów).
Ponieważ nie zanosi się aby któryś z panów, Jagiełło lub Marasek, zaczęli tu pisywać swoje komentarze na temat wypadków, to proponuję ten wątek zamknąć a nawet wrzucić do kosza a potem do unicestwienia. Choćby dlatego by nie szargać nerwów TomkaI.
Obydwie akcje ratunkowe (J. Drege`a i Bandrowskich/Hackebilówny) prowadził Mariusz Zaruski, który w "Księdze wypraw ratunkowych" podał ich bardzo precyzyjny zapis. Był jedynym naczelnikiem TOPR, który podobno słyną z niezwykłej rzetelności przekazu faktów oprawionej we własne przeżycia każdej akcji ratunkowej w przeciwieństwie do jego następcy Józefa Oppenheima, który jak twierdzą znawcy tematu pozwalał sobie na "ssanie z palca".Janek pisze: Skąd więc czerpał informacje? Pewnie z miejscowej prasy, może z relacji współczesnych (ale co najmniej po dwudziestu latach).
Bardzo fajnie się to czyta.
Dla zainteresowanych podaję namiary na tę Księgę
http://antykwariat.turnia.pl/showlist.p ... =13458&kl=
A tak swoją drogą to naprawdę zadziwiający jest brak logicznego myślenia u w/w "bohaterów"
Tu do poczytania "od ręki" - "Pułapka granatów" W. Żuławskiego
http://www.wsinf.edu.pl/~ftomek/noframes/g_zdra.html
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zwracam wszak uwagę na słowo "podobno"...igła pisze:Był jedynym naczelnikiem TOPR, który podobno słyną z niezwykłej rzetelności przekazu faktów oprawionej we własne przeżycia każdej akcji ratunkowej...
Janek ma moim zdaniem rację - prawdę znają/znali jedynie sami uczestnicy. Pytanie, czy nawet osobiste ich zapiski tę prawdę oddają...?
Można tę książkę kupić taniej...!igła pisze:Dla zainteresowanych podaję namiary na tę Księgę
http://antykwariat.turnia.pl/showlist.p ... =13458&kl=
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Po nocnej akcji ratunkowej w Tatrach
dodano: 16 Listopada 2007 (źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/16)
W feralną niedzielną noc w Tatry na akcję ratunkową wyruszyło trzynastu ratowników
Prokuratura wyjaśni, czy są winni narażenia życia kolegi.
Zakopiańska prokuratura ma trzydzieści dni do wyjaśnienia, czy młodzi warszawiacy narazili swojego kolegę na utratę życia lub zdrowia, zostawiając go samego na górskim szlaku. Jeśli po zbadaniu wszystkich okoliczności okaże się, że doszło do narażenia życia, wszczęte zostanie w tej sprawie prokuratorskie postępowanie, a niefortunni turyści usłyszą zarzuty, za które może grozić kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności.
Chodzi o niedzielną wyprawę z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów. Młodych ludzi w górach zaskoczyła śnieżyca i silny wiatr. Turyści zostawili na szlaku w okolicach Zawratu swojego 20-letniego kolegę Michała M., a sami zeszli do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Chłopak ok. godz. 17 zadzwonił po pomoc. W Tatry wyruszyło trzynastu ratowników TOPR. Niestety, zapadający zmrok nie pozwalał na użycie śmigłowca. Do tego pogarszające się warunki atmosferyczne, intensywne opady śniegu, silny wiatr i wzrost zagrożenia lawinowego sprawiły, że zimowa wyprawa w trudnych warunkach trwała w sumie ponad czternaście godzin. Ratownicy dotarli do niego dopiero w poniedziałek o godz. 3 nad ranem. Sprowadzenie do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich wraz z ogrzaniem i nakarmieniem zajęło prawie 5 godzin. W godzinach rannych, kiedy warunki pozwoliły na użycie śmigłowca wojsk lądowych, wspierającego TOPR na czas przeglądu sokoła - maszyna zabrała ze Stawów ratowników i turystę - lądując przy szpitalu w Zakopanem o godz. 9.40.
- Za narażenie na niebezpieczeństwo czyjegoś życia lub zdrowia grożą nawet trzy lata więzienia - mówi prokurator rejonowy Zbigniew Lis. - Na tym etapie jest za wcześnie na jakiekolwiek przewidywania. Dopiero badamy sprawę, ustalamy, czy można mówić o podejrzeniu przestępstwa.
Prokurator rejonowy dodaje, że brak jest szczegółowych przepisów karnych o narażaniu życia na górskich szlakach, dlatego w takich przypadkach stosuje się ogólny zapis o narażaniu zdrowia i życia innych osób. Zgodnie z nim winni mogą zostać skazani na karę pozbawienia wolności do lat trzech.
dodano: 16 Listopada 2007 (źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/16)
W feralną niedzielną noc w Tatry na akcję ratunkową wyruszyło trzynastu ratowników
Prokuratura wyjaśni, czy są winni narażenia życia kolegi.
Zakopiańska prokuratura ma trzydzieści dni do wyjaśnienia, czy młodzi warszawiacy narazili swojego kolegę na utratę życia lub zdrowia, zostawiając go samego na górskim szlaku. Jeśli po zbadaniu wszystkich okoliczności okaże się, że doszło do narażenia życia, wszczęte zostanie w tej sprawie prokuratorskie postępowanie, a niefortunni turyści usłyszą zarzuty, za które może grozić kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności.
Chodzi o niedzielną wyprawę z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów. Młodych ludzi w górach zaskoczyła śnieżyca i silny wiatr. Turyści zostawili na szlaku w okolicach Zawratu swojego 20-letniego kolegę Michała M., a sami zeszli do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Chłopak ok. godz. 17 zadzwonił po pomoc. W Tatry wyruszyło trzynastu ratowników TOPR. Niestety, zapadający zmrok nie pozwalał na użycie śmigłowca. Do tego pogarszające się warunki atmosferyczne, intensywne opady śniegu, silny wiatr i wzrost zagrożenia lawinowego sprawiły, że zimowa wyprawa w trudnych warunkach trwała w sumie ponad czternaście godzin. Ratownicy dotarli do niego dopiero w poniedziałek o godz. 3 nad ranem. Sprowadzenie do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich wraz z ogrzaniem i nakarmieniem zajęło prawie 5 godzin. W godzinach rannych, kiedy warunki pozwoliły na użycie śmigłowca wojsk lądowych, wspierającego TOPR na czas przeglądu sokoła - maszyna zabrała ze Stawów ratowników i turystę - lądując przy szpitalu w Zakopanem o godz. 9.40.
- Za narażenie na niebezpieczeństwo czyjegoś życia lub zdrowia grożą nawet trzy lata więzienia - mówi prokurator rejonowy Zbigniew Lis. - Na tym etapie jest za wcześnie na jakiekolwiek przewidywania. Dopiero badamy sprawę, ustalamy, czy można mówić o podejrzeniu przestępstwa.
Prokurator rejonowy dodaje, że brak jest szczegółowych przepisów karnych o narażaniu życia na górskich szlakach, dlatego w takich przypadkach stosuje się ogólny zapis o narażaniu zdrowia i życia innych osób. Zgodnie z nim winni mogą zostać skazani na karę pozbawienia wolności do lat trzech.
Opił sprawę z kolegami i cześć. A prokurator Lis spokojnie odczeka na upływ terminu i potem z westchnieniem ulgi umorzy sprawę.
PS.
Leżałem kiedyś w szpitalu na chirurgii. Pewnego dnia przywieziono kompletnie spitego i poturbowanego faceta. Jak wytrzeźwiał to się okazało, że był rybakiem i miał z kolegą maszoperię (spółkę) na kuter. Pokłócili się o coś po pijaku i pobili - na kutrze. Kolega dał nogę a on został na kutrze bo nie miał siły się ruszyć. Z kutra zdjęła go milicja i zawiozła do szpitala. No i faceta w szpitalu nachodziła milicja a potem prokurator. No i na ich widok facetowi od razu zdrowie się pogarszało, jęczał, twierdził, że nic nie pamięta, a raczej pamięta to, że się na kutrze poślizgnął i rąbnął w coś głową.
Nam, pozostałym "lokatorom" szpitalnej sali wytłumaczył to tak - "napić się ludzka rzecz, upić też ludzka rzecz, pokłócić się pobić też się zdarza człowiekowi, ale donosić na gliniarnię i do prokuratora to już nie jest ludzka rzecz, tym bardziej, że jest maszoperia na kuter i co było dalej jakby kumpla gliny zwinęły".
No i tu będzie podobnie choć maszoperii nie ma tylko jeden z tych trzech jest szefem tego zostawionego. Taki "układ"! Trzeba Kaczyńskiemu donieść.
PS.
Leżałem kiedyś w szpitalu na chirurgii. Pewnego dnia przywieziono kompletnie spitego i poturbowanego faceta. Jak wytrzeźwiał to się okazało, że był rybakiem i miał z kolegą maszoperię (spółkę) na kuter. Pokłócili się o coś po pijaku i pobili - na kutrze. Kolega dał nogę a on został na kutrze bo nie miał siły się ruszyć. Z kutra zdjęła go milicja i zawiozła do szpitala. No i faceta w szpitalu nachodziła milicja a potem prokurator. No i na ich widok facetowi od razu zdrowie się pogarszało, jęczał, twierdził, że nic nie pamięta, a raczej pamięta to, że się na kutrze poślizgnął i rąbnął w coś głową.
Nam, pozostałym "lokatorom" szpitalnej sali wytłumaczył to tak - "napić się ludzka rzecz, upić też ludzka rzecz, pokłócić się pobić też się zdarza człowiekowi, ale donosić na gliniarnię i do prokuratora to już nie jest ludzka rzecz, tym bardziej, że jest maszoperia na kuter i co było dalej jakby kumpla gliny zwinęły".
No i tu będzie podobnie choć maszoperii nie ma tylko jeden z tych trzech jest szefem tego zostawionego. Taki "układ"! Trzeba Kaczyńskiemu donieść.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:

Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ładnie, że ci się podoba...krzysgd pisze:
A wiesz może, gdzie ta tablica wisi?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
-
Gość

