Janek pisze:Wróćmy do punktu wyjścia czyli "czeskiej recepty".
Komorfil - co sądzisz o tym czeskim pomyśle, sensowny?
Sensowny dla Czech.
U nas - miałby rolę podobną: racjonalizującą dostęp do świadczenia.
Ale u nas nie do przeprowadzenia, dlatego napisałem "sensowny dla Czech".
Moi drodzy. Jakość usług medycznych w Polsce jest globalnie niższa niż w Niemczech, Holandii, Francji, nie piszemy o USA, bo to zupełnie inne mechanizmy (najlepsza medycyna, owszem, ale dostęp jest tak okropnie bezpośrednio uzależniony od kasy, że aż strach - z drugiej strony, czy to nie jest odpowiedź na pytanie o to jak to zorganizować? Tylko trzeba przełknąć drobny fakt: miliony ludzi poza jakimkolwiek ubezpieczeniem!)
Piszę globalnie, bo w Polsce są nisze w których mamy poziom europejski, a są takie w których jesteśmy liderami. Są też miejsca rozpaczliwe i całe dziedziny rozpaczliwe.
Ale nie tu jest problem, nie tu najbardziej trzeszczy w systemie.
W systemie z mojego punktu widzenia najbardziej trzeszczy w dwóch miejscach: pierwsze to biurokracja, ale wiecie co - tą mają wszędzie, w Niemczech jest większa (!) niż u nas.
Oczywiście także biurokracja może być mniej i bardziej skuteczna, sensowna.
Druga sprawa to niewyobrażalne "zscocjalizowanie" medyny. Co mam na myśli?
Niewyobrażalnie dobrą w skali świata (!) dostępność miernie wykształconego praktycznie, niewiele mogącego lekarza.
Lekarze pierwszego kontaktu: w wielu przypadkach rozsyłacze do specjalistów. Są - niezależnie od waszych narzekań - niewyobrażalnie dobrze dostępni. NFZ narzuca lekarzowi praktyczny obowiązek przyjęcia zgłaszającego się pacjenta (czy ktoś z was poda przykład większego absurdu, w dodatku godzącego - jak się zastanowić - w dobro i bezpieczeństwo pacjenta!!!!) - no i decyzją lekarza jest czy przyjmie takiego dodatkowego pacjenta w 3 minuty. Wizyta gówno warta (to co piszę wyżej o mierności usługi)- ale się odbyła, hurra!!!
Nocna pomoc lekarska - i pacjenci zgłaszający się o 4 rano z tygodniowym bólem gardła. Nie mogą być odesłani. Nigdzie tego nie ma! Niewyobrażalny luksus dostępności - ale ten lekarz w takim ambulatorium prawie nic nie może, a często - niewiele umie. Ale pacjent może być przyjęty o 4 w nocy- hurra!!!
Lekarze w karetkach - tu jest poprawa, są rugowani przez ratowników, bo są lekarze niepotrzebni w karetce. Oni powinni być na SOR. To absurd, że kilkanaście karetek (część z lekarzami) jeździ jak głupia do SOR, a w SOR jeden (!) dogorywający lekarz.
W USA to wygląda naprawdę jak w "Ostrym dyżurze" - gdy wjeżdza ciężki stan, dajmy na to po urazie, to rzuca się trzech i to kompetentnych doktorów i prawie w drzwiach pacjent ma to co, u nas miałby zrobione (przy odrobinie szczęścia) w ciągu kolejnych dwóch dób.
Ale - przepraszam - finansowanie SORu w USA to jest nasze miesięczne jako dniówka, no i niestety - lekarza, a i pielęgniarki, i ratownika- nasze miesięczne jest też tamtejszą dniówką!
W Polsce nie ma za wielu lekarzy. Nie ma ich także za mało. Są źle użyci.
A że przy okazji źle opłacani - to wiemy i ja rozumiem, że niewiele mogący, wsadzony gdzieś na siłę lekarz nie może mieć super dochodów. Tylko że ten lekarz chciałby jak na Zachodzie - więcej umieć, więcej móc i uwaga - godzi się na odpowiedzialność za to.
System trzyma i mówi: nie. Masz gównianą pracę, możesz mieć drugą i trzecią, jest ona pewna, ale całość jest hujowa, więc od czasu do czasu nie rozpoznasz białaczki u dziecka, i system temu nie zapobiegnie i zajebią cię media. Ale jak będziesz uważać i mieć szczęście, to tu zarobisz tysiąc, tu dwa, narobisz się owszem, ale głównie badając kaszel o czwartej nad ranem. Nie ma to sensu, ale na lepsze specjalizacje cię nie puścimy, bo system musi bronić dostępu do autentycznych konfitur (20, 30, 50 tys miesięcznie, legalnie!
ALE DLA NAPRAWDĘ NIELICZNYCH WYBRANYCH.
Za to dajemy ci możliwość dłubania w tych szpitalikach, tych przychodnijkach.
Trza się trochę poużerać z ludźmi, bo im też system musi maksymalnie przylimitować, no ale mówi się trudno.
I nie licz na 5 zł za wizytę dla pacjenta jako "racjonalizator popytu". Na takie przylimitowanie w socjalistycznej Polsce nie możesz liczyć.