Szarotka pisze:Janek pisze:Stalin w pewnym sensie też był konserwatystą, np. był wielbicielem Iwana Groźnego, którego zasadniczą cechą było to, że podobnie jak Twój inny idol, uważał, że ludzi należy trzymać krótko za pysk.
Bardzo Ci dziękuję Janku za szacunek dla tatrzańskich pokoi i tym samym po części dla mnie samej. Oczywiście Hyde Park na rzyganie polityką to za mało, prawda?
Bardzo przepraszam, ale nie ja zacząłem - wypowiedziałem się w dyskusji na temat "lewizny" jak najbardziej merytorycznie bez cienia najmniejszej aluzji politycznej, bo niby jak, a Krzymul natychmiast zarzucił mi absolutnie bezpodstawnie, że zmieniam poglądy jak kameleon, potem ni w pipę ni w oko dorzucił do tego PO i Tuska a na koniec jeszcze uszczypliwie zarzucił mi, że używam formy Gierlach.
No to poprosiłem grzecznie Krzymula aby mi ten kameolonizm uzasadnił, czego się niestety nie doczekałem, czemu się nie dziwię, bo znacznie łatwiej jest snuć dywagacje na temat jednej literki niż udowodnić coś, co nie jest do udowodnienia.
A zatem jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie - mam po prostu dosyć jego, Krzymula, ustawicznego czepiania się do wszystkiego co napiszę, czepiania się zresztą w znacznym stopniu niezasadnego - piszę w znacznym stopniu, bo ja umiem się przyznać do omyłki, co jak mi się zdaje, jest też w znacznym stopniu dla Krzymula niemożliwe.
Mój stosunek do turystyki pozaszlakowej czy jak kto woli "lewizny" jest tu znany - nie potępiam, bo nie jestem hipokrytą a sam nie byłem wolny od tego "grzechu", ale i nie dorabiam swoistej ideologii polegającej na tym, że szaraczkom nie wolno, bo niszczą środowisko a "prawdziwym turystom", takim co to na kwiatek nie nadepną ale mają przemożną tęsknotę do wejścia np. na Pośrednią Grań, to wolno.
Chodziłem gdzie chciałem, nigdy nie zostałem przyłapany, ale gdybym został to pokornie załacił i nie lał łez, że się krzywda dzieje.
Natomiast relacjom o takich "osiągnięciach" jestem przeciwny i to bynajmmniej nie dlatego, że TPN lub TANAP tego nie lubi, boję się jedynie, że taka relacja u ludzi o niewielkim doświadczeniu może stworzyć wrażenie, że np. wejście (lub zejście) na Lodowy od Przełęczy Lodowej to przysłowiowa bułka z masłem. Od informowania o tatrzańskiej drodze są nie relacje na forach ale przewodniki pisane przez ludzi fachowych. Nie są one niedostępne, jak komuż zależy to odpowiedni tomik WHP zdobędzie, sam swoje wielokrotnie użyczałem.
Jestem gorszego sortu...