Sylwester pisze:ej Margaretka, to nie tak, co on robił? stał, szedł, spał, patrzył na Ciebie, ruszył się, nie każdemu było dane spotkać miska, podziel się z nami tym spotkaniem...
Stał obok wielkiego głazu nieopodal stawu, lekko się poruszając. Mgła była więc nie za bardzo było widać co tam kombinuje. Poza tym jakoś nie miałam ochoty dłużej go obserwować.
nie tak dawno wspominalem o spotkaniu z kozica i swistakiem a przez ten weekend "do kolekcji" wlaczam nastepne dwa czworonogi...no ale po kolei:w piatek po pracy wyruszylem z krakowa o 16.20.niestety na zakopiance byl wypadek i autobus mial opoznienie-w kazdym razie z kuznic do murowanca szedlem zoltym szlakiem juz w calkowitych ciemnosciach.nagle w swietle czolowki ukazal sie podluzny zwierzak:"co ten jamnik tu do cholery robi o tej porze?!?"-taka byla moja pierwsza mysl okazalo sie ze to...lis!zupelnie na mnie nie spojrzal tylko poszedl dalej....drugie spotkanie mialo miejsce wczoraj wczesnym popoludniem...spotkalem sie z niedzwiedziem!wracalem z koscielca i kolo kolejki gasienicowej zobaczylem tlumek ludzi ktorzy ogladali cos z zaciekawieniem-okazalo sie ze to niedzwiedz calkiem pokaznych rozmiarow...cos tam wcinal w trawie ok. 50 metrow od szlaku zupelnie ignorujac ludzka obecnosc...podszedlem na ok 30-40 metrow i cyknalem pare zdjec
Zwolay pisze: "co ten jamnik tu do cholery robi o tej porze?!?"
Hehe, miałem podobną myśl, jak spotkałem niedźwiedzia schodząc z Kasprowego (przeciskał sie przez kosówkę i nie było go dobrze widać, poza tym nie był największych rozmiarów): "kto tego cholernego psa wpuścił do TPN-u?"