Mistrz pakowania ;)

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

ruda pisze:Bo jak mieszkam w schronie/kwaterze/kempingu/chatce studenckiej to nie jestem "górskim kloszardem" i się myję ;) W strumolu, w trakcie kilku dni w krzalu, człowiek nie zawsze ma ochotę na pluskanie i kąpiele ;)
W trakcie kilku dni w krzalu to ja zazwyczaj staram się wieczorem chociaż opłukać w strumyku (za pomocą małej gąbki lub szmatki), a jak już nie ma nawet strumyka - to używam chusteczek. Pół kubka wody na zęby tez się zawsze jakoś znajdzie.

Natomiast fakt że prawdziwą udręką jest dla mnie nie mycie włosów (w domu myję co drugi dzień). Po 3-4 dniach w górach i zapoceniu ich chodzę tylko w chustce i najchętniej byłabym łysa.

Wiele razy myłam już włosy w lodowatej wodzie ze źródła lub wprost z lodowca, ale przy wysokiej temperaturze zewnętrznej. Myślałam ze mi łeb odpadnie lub mózg zamarznie ale obeszło się nawet bez kataru.
O obcięciu nie ma mowy ;-)

Co do brody - nie wypowiadam się, ale mężowi od 35 lat w górach nie przeszkadza (mi jego broda też ;-) )

No ale zarost też trzeba mieć ładny. :-)

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Jeszcze w temacie czystości , trochę szokująco dla niektórych. Roku pamiętnego 1987 zrobiłem swój własny rekord w "niemyciu" - trzy bite tygodnie. A było to tak. Wzięli mnie w styczniu na poligon do Nowej Dęby, jako już rezerwistę. Całe trzy tygodnie i jeszcze dłużej słupek rtęci nie chciał się pojawić , a termometr miał skalę od -35 stopni C. W umywalkach polowych woda nie chciała lecieć wiadomo dlaczego. Spaliśmy w tym czym chodziliśmy i nikomu nawet nie śniło się by zdjąć jakąś warstwę ubioru. woda czy herbata pozostawiona w menażce na taboretku koło łóżka zamarzała na rano do samego dna. Spaliśmy w wagonach towarowych z dziurami na dwa palce między deskami. Oczywiście zęby czy ręce to śniegiem. Po tygodniu w menażce były jeszcze resztki jedzonka z przed tygodnia , ciepła zupa to rozpuszczała. Po trzech tygodniach jak wróciłem to do mycia głowy trza było zużyć butelkę szamponu , a do reszty całe mydło. Chusteczek nawilżanych nie było ( a propos , mam nadzieję , że używając ich w górach nie wyrzucacie ich). To były czasy , ech..... łezka w oku się kręci. ;)
A jeszcze dodam , że po powrocie ubranie nadawało się do wyrzucenia, dobrze że to było ogólnowojskowe. :))
Ale my to byli basiory z kresów wschodnich , wygląda na to , że bardziej wytrzymałe na niemycie.
PS
Cobyśta se nie pomyśleli , to jak mam tylko okazję i możliwości to jednak myję się częściej. Do tamtego rekordu nawet się nie zbliżyłem na dużą odległość. ;) :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

krzymul pisze:( a propos , mam nadzieję , że używając ich w górach nie wyrzucacie ich)
ja je paliłem
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Odnośnie mycia się. w "strone pysznej" było cos na ten temat:
"(...)Trzeba przyznać-westchnąwszy nad dawnym obyczajem-że mycie sie nie było modne ani na pysznej, ani w innych schroniskach. Ród męski solidarnie bronił się przed podobną....zniewieściałości. (...)" :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Jak się ładnie temat rozwinął :)
Nie miałam sytuacji żebym się nie mogła umyć, ale kto wie, może w przyszłości. W lodowatej wodzie zdarzyło się kilka razy, ale dałam radę i kataru nie było, a później świeżo. ;)
Natomiast z włosami jest problem i to niemały. Po 2 dniach już zakładam chustkę.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Agaar pisze:Nie miałam sytuacji żebym się nie mogła umyć, ale kto wie, może w przyszłości. W lodowatej wodzie zdarzyło się kilka razy, ale dałam radę i kataru nie było, a później świeżo.
Zimna woda zdrowia doda. Ale i reumatyzmu się można, takie plotki słyszałem od starszego pokolenia. Ja też miałem sytuacje gdzie ciężko było mówić o możliwości normalnego umycia się, więc trzeba sobie radzić. A prysznic po 3 dniach średniego dostępu do możliwości umycia się jest wyjątkowy :)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

O co tyle szumu ? przecież ,jak nie ma gdzie ,zawsze się jakiś potok ,czy snieg znajdzie. Zdarzało mi się kąpać w Grajcarku (kilka dni) , czy Parzychwoście ,mozna się śniegiem umyć nawet zimą , z tym ,że osobiście próbowałem tylko w słońcu przy południowej ekspozycji. Trzeba się myć stale ,bo ,nawet ,jak ciało jeszcze nie cuchnie ,to ubranie ,stale na wycieczce to samo ,przesiąka odorkiem i potem juz nawet mycie nie pomaga.
Jedynie głowy nie mogę zanurzać w lodowatej wodzie ,ale to niewielki problem (zawsze można mieć czepek ze sobą)
Co do reumatyzmu ,nikt się tego nie nabawi od zimnej kąpieli ,sam stosuję regularnie i zyję zdrowy ,jedynie dłuższe przebywanie w wilgotnym i zimnym pomieszczeniu jest niezdrowe. Osobiscie polecam ,n.p. po basenie lodowatą kąpiel na przemian z wrzątkiem. Stawia na nogi , jak mało co.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

mefistofeles pisze: ja je paliłem
W fajce czy jako skręty? Wizje fajne?

Kuba
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

KubaR pisze:W fajce czy jako skręty? Wizje fajne?
w ognisku/piecu. Wizji nie pamiętam :P
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Henio

-#2
Posty: 51
Rejestracja: pt 28 lis, 2008
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Henio »

No to po kolei...
1. Zarost, no nie przesadzajmy po kilku dniach jeszcze oczy wystają spod zarostu więc myślę, że nie ma się czym przejmować, a zwłaszcza, że mojej Kobiecie się to podoba. Dodatkowo mój kolega który zawsze ma brodę mówił ostatnio, że co prawda na brodzie tworzy się warstwa lodu ale ta warstwa skutecznie chroni przed wiatrem który (wg niego) jeszcze bardziej mrozi. Co do okruszków w brodzie, to po kilku dniach się jeszcze nie czepiają, tylko po kilku tygodniach, ale wystarczy nauczyć się jeść jak człowiek i problem znika.

2. Co do zabierania lin do Wisły, pamiętam dziwny wzrok ludzi widzących ludzi jadących do Wisły z plecakami z kaskami i linami, ale chyba nie wiele osób pamięta, że góry to nie tylko powierzchnia ale też jaskinie.

3. Nasączane chusteczki - genialny wynalazek sam stosuję i polecam!! podczas kilku dni w namiocie, gdzie woda w plecaku b. szybko zamarzała chusteczki mi nie zamarzły, (choć kanapki tak), ale w razie czego jedne i drugie można włożyć wieczorem do śpiwora - na rano będą gotowe. Aby szybko odmrozić można wsadzić do śpiwora między uda zwykle skutkuje, ważne by kanapek wcześniej nie odpakowywać.

4. Mycie w śniegu, może dobre po wyjściu z ciepłego pomieszczenia ale wychodząc z namiotu jakoś nie zachęca, choć może kiedyś się skuszę. Co do strumyków to pamiętajmy, że zwykle nie płyną grzbietami (naszymi trasami wiodącymi po grzbietach).

5. Himalaje, myślę że nie trzeba jechać w góry wysokie, wystarczą nasze Beskidy, żeby przejść się z namiotem i nawet w takich warunkach ciężko jest się dobrze umyć, poza tym czym ? woda zamarza, strumyki w dolinach, a gotowanie wody na herbatę + coś do termosu zajmuje wystarczająco dużo czasu, do tego trzeba by brać więcej gazu. Na zęby zawsze kubek więcej można ugotować, a resztę załatwić chusteczkami nasączanymi. W takich warunkach (nie licząc chusteczek i dezodorantu) mając obciętą szczotkę do zębów kosmetyczka może zajmować tyle miejsca co portfel (mały kawałek mydła, mały ręczniczek, mini pasta do zębów) i to w zupełności wystarcza. Wracając do domu po górach i tak zwykle wracamy najkrótszą trasą i się myjemy a nie jeździmy busami jeszcze przez tydzień w zabłoconych stuptutach, poza tym jeżdżę dużo komunikacją miejską i to widać gdy wsiada lump jak się ludzie odsuwają, natomiast po kilku dniach jeszcze ludzie nie reagują na to więc chyba nie jest źle.

6. Dzielenie bagażu, ja często stosuję zasadę, że ja biorę sprzęt a kobieta kuchnię, generalnie chodzi o to, że ja biorę namiot, śpiwory, ciepłe rzeczy, kurtki itp. natomiast Ona żywność, zaletą tego jest to, że wszystko co może się rozchlastać w plecaku zalać itp. zostaje w jednym worze osobnym niż np. śpiwór. ew. wodę (ostatecznie wyschnie i nadaje się do dalszego użytku) czasem biorę w końcu kilka butelek wody też waży, a do tego jako, że jedzenie się zużywa to ma coraz lżej.

7. Dogadanie się co do ekwipunku, zwykle jak gdzieś jedziemy trzeba się dogadywać kto co bierze np. nie ma sensu brać dwóch past do zębów, i dwóch palników wiedząc, że będzie się chodzić z daną osobą, jeden bierze to a drugi to.

8. Opakowania - dobrze sprawdzają się piersiówki - wytrzymałe i małe, (ostatnio mam w niej szampon do włosów).

9. 30% minimum z 60% absolutnego minimum z 60% minimum, ja mam listę na której mam rzeczy które mogą się przydać podczas wyjazdów ale oprócz dopisywania czasem czegoś dobrze jest wykreślać z niej rzeczy których zauważyliśmy, że i tak nie użyliśmy przez ostatnie ileś wyjazdów choć teoretycznie mogą się przydać (nie dotyczy apteczki !!).

10. Opakowania, wielkość opakowania to jedno ale jego waga to drugie ja czasem widząc, że dezodorantu zostało mało nie dokańczam go tylko biorę następny, natomiast ten którego jest mało można wziąć w góry np. na 3 dni spokojnie starczy a całego nie trzeba dźwigać, a z przelaniem byłby problem (w sztyfcie czy kulce nie nadaje się do odświeżania odzieży i butów w ekstremalnych przypadkach), nie popieram modelu toalety - "szczotkować" zęby gumą do żucia i umyć się dezodorantem.

W górach: mydło, ręcznik, szczotka do zębów, pasta i dezodorant i starczy. Góry to góry czystym trzeba być ale nie koniecznie trzeba w schronisku się czuć jak w perfumerii. Pamiętam film w którym Jaś Fasola czołga się po perfumerii z chusteczką na ustach nie mogąc przejść wśród kobiet porównujących zapachy... ;)

ps. kiedyś chciałem zabrać w góry pewną dziewczynę... gdy stwierdziła że, bez prostownicy do włosów się nie rusza zrezygnowałem.

Tubki - dziś większość maści past do zębów jest pakowana w tubki plastikowe ale kiedyś były metalowe które wystarczyło napełnić a końcówkę zawinąć - jeśli to by się nie odwijało to może by zrobić zamówienie i zamówić u jakiegoś producenta (który produkuje np. dla polfy) taką dostawę ? tylko musiało by być dużo chętnych albo jakiś sklep który by to potem sprzedawał.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Henio pisze:kiedyś chciałem zabrać w góry pewną dziewczynę... gdy stwierdziła że, bez prostownicy do włosów się nie rusza zrezygnowałem.
no tak to smutne, że nie można używać prostownicy w górach ;)
to jak przykład Basi odnośnie dziewczyny, która wzięła w góry suszarkę do włosów.
Henio pisze:Góry to góry czystym trzeba być ale nie koniecznie trzeba w schronisku się czuć jak w perfumerii.
no więc właśnie :cwaniak:
Henio

-#2
Posty: 51
Rejestracja: pt 28 lis, 2008
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Henio »

nie no suszarka to co innego - służy do wysuszenia przed wyjściem na mróz ale prostownica to już przesada :))

co do zmniejszania wagi a nie objętości to tak samo ma się to to kartuszy z gazem, jak jedziesz na tydzien, to kupujesz pełny ale nie bierzesz tego który się kończy, ten który się kończy zostawiam sobie na krótki wyjazd, 2 dni, na kilka herbat starczy a zawsze można go pougniatać i jeszcze herbatę jedną się ugotuje a w razie jakby brakło to się wytrzyma do następnego dnia a plecak zawsze lżejszy.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Basia Z. pisze:W takich sytuacjach używam chusteczek dla niemowląt.
Szarotka pisze:mycie chusteczkowe nie zastąpi solidnego prysznica ale daje jakieś minimum komfortu.
Henio pisze:Nasączane chusteczki - genialny wynalazek sam stosuję i polecam
Polecacie jakiś konkretny typ, znaczy rozmiar, zapachy damskie/męskie, czy jest to do kupienia w zwykłym hipermarkecie :?
Henio pisze:Opakowania - dobrze sprawdzają się piersiówki - wytrzymałe i małe, (ostatnio mam w niej szampon do włosów).
Tu przegiąłeś, chyba, że masz dwie. :D
Henio

-#2
Posty: 51
Rejestracja: pt 28 lis, 2008
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Henio »

mam jedną...
Henio

-#2
Posty: 51
Rejestracja: pt 28 lis, 2008
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Henio »

a chusteczki to są do podcierania pupy niemowlętom... więc chyba tylko jeden rozmiar ale dokładnie się nie orientuję, jak wróci Kobieta to spytam.
Awatar użytkownika
diablak1223

-#5
Posty: 615
Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
Lokalizacja: wawa

Post autor: diablak1223 »

krzysgd pisze:Polecacie jakiś konkretny typ, znaczy rozmiar, zapachy damskie/męskie, czy jest to do kupienia w zwykłym hipermarkecie
Ano, do kupienia w zwyklym markecie, wsród pieluch i innych produktów dla niemowląt szukać trzeba ;)
Używałam np. Nivea baby toddies (w miarę nieduże opakowanie).
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzysgd pisze:Polecacie jakiś konkretny typ, znaczy rozmiar, zapachy damskie/męskie, czy jest to do kupienia w zwykłym hipermarkecie
mają na pewno w drogeriach (Rossman). Do kupienia różne opakowania (nawet małe po chyba 10-20szt). Cenowo też różniście ale spokojnie można kupić niedrogo. Rozmiar racej 1 -wielkość normalnej chusteczki. Zapach taki miły-mydełkowo-oliwkowy
Henio pisze:a chusteczki to są do podcierania pupy niemowlętom...
to twarzy też są do kupienia, choć w sumie każdy rodzaj jest dobry.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

TXS everybody :D
to twarzy też są do kupienia, choć w sumie każdy rodzaj jest dobry.
Przecież d... delikatniejsza niż twarz ;) nie tylko u malca
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzysgd pisze:Przecież d... delikatniejsza niż twarz nie tylko u malca
:)) też prawda
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

Super się sprawdzają z "Biedronki", takie do niemowlęcych dupek, i są niedrogie.
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
ODPOWIEDZ