A jakiż to problem z Warszawą mają ci osobnicy?Janek pisze: Osobnicy nastawieni radykalnie mówili też o ostatecznym rozwiązaniu problemu warszawskiego
STEREOTYP WARSZAWIAKA
Ostatnio zmieniony czw 08 lis, 2007 przez niklos, łącznie zmieniany 1 raz.
Janku, czy to nie jest objaw jakichś kompleksów?Janek pisze: Osobnicy nastawieni radykalnie mówili też o ostatecznym rozwiązaniu problemu warszawskiego poprzez zablokowanie dostaw żywności dla mieszkańców byłej stolicy.... Ja aż taki radykalny nie jestem, optowałbym tylko za zakazem dowozu napojów alkoholowych...
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Nie podejmuje się opisać obrazu stolicy po kilkunastu dniach odcięcia dostaw napojów alkoholowych. Do tego potrzebne jest lepsze pióro (klawiatura). Może Erynje da się skusić!Andrzej Krystoszyk pisze:Toz już był jeden od ostatecznego rozwiązania cool /endlosung/ I jak to się skończyło? think
Ale "rybkę" podam:
Wprowadzenie:
Rząd premiera Tuska nie przetrwał długo, nękany strajkami wzniecanymi przez Partię Hodowców Drobiu (dawniej PiS), dobity został tradycyjną zdradą PSL-u. W nowych wyborach zwyciężyła Partia Hodowców Drobiu, która jednak podpadła społeczeństwu rozrzutnym wydawaniem pieniędzy na budowę nowych peronów. Doszło do zamachu stanu i ogłoszenia nowych wyborów w których 98% głosów zdobyła Tomaszowska Partia Rozsądku Dagomarowskiego, która wzorem UPR obiecała społeczeństwu całkowite zlikwidowanie wszelkich podatków. Rząd premiera Dagomarowskiego natychmiast po objęciu władzy podwyższył podatki i przeniósł stolicę do Tomaszowa. Pod pozorem budowy Stadionu Narodowego sprowadzono milion Chińczyków i w ciągu jednej nocy otoczono Warszawę olbrzymim murem z palisadą z drutu kolczastego, w który wpuszczono prąd. Mieszkańcom byłej stolicy zapewniono utrzymanie dotychczasowych miejsc pracy i poborów oraz dowóz wszelkich towarów z wyłączeniem napojów alkoholowych ale zakazano surowo opuszczania miasta. Wysuszymy ich - powiedział dobitnie premier Dagomarowski przemawiając w Sejmie Tomaszowskim.
Rozdział 1.
Radca Nikloszczak jak każdego ranka udał się do pracy w Ministerstwie Finansów. Dziwna to była praca bowiem w nowej stolicy mieszczącej się teraz w Tomaszowie Mazowieckim było drugie Ministerstwo i w ogóle cały rząd na którego czele stał premier Dagomarowski - tutaj, w Warszawie urzędnicy przychodzili jednak normalnie do pracy, jednakowoż nie mieli żadnych zajęć i obowiązków, pensje płacono im regularnie. Radca Nikloszczak z Departamentu Umarzania Podatków miał wspólny pokój z Starszym Radcą Migoszczakiem. Zasiedli teraz do biurek, z przyzwyczajenia wytargali na biurka sterty papierów, których rozmiary nadawały im powagi. Z braku innych zajęć zaczęli wspominać - czy przypomina sobie pan, panie Starszy Radco jak zaopiniowaliśmy całkowite zwolnienie z podatków tego oligarchy Mrauzego? Pamiętam, pamiętam odpowiedział Starszy Radca Migoszczak, były czasy, a teraz...machnął z rezygnacją ręką, ten Dagomarowski nie obniża podatków tylko je podwyższa, wszelkie kanty i obejściówki ma w małym palcu i ponoć budżet pęka od nadmiaru pieniędzy. Straszne czasy... Panie Nikloszczak, nie ma pan jakiejś buteleczki? Panie Starszy Radco, ja, buteleczkę? Ostatnia już tydzień temu wypita, suszy mnie Panie Starszy Radco, suszy okrutnie... ale, Nikloszczak zniżył głos, słyszałem, że pani wicedyrektor naszego Departamentu, pani Diablakoszczakówna jeszcze coś ma w biurku, idziemy? Poszli, trochę było kłopotu z Sekretarzem i Szefem Biura Doradców Pani Wicedyrektor, Hanniszczakiem ale ten po zapoznaniu się niezwykłą wagą dokumentów, które mieli przy sobie łaskawie dopuścił ich przed srogie oblicze pani Vicedyrektor. Nieco zdziwili się po wejściu po pani Vicedyrektor zamiast siedzieć jak Pan Bóg przykazał przy swoim biurku usiłowała wspiąć się na marmurową kolumnę, która znajdowała się w środku gabinetu; cala podłoga obok była zasypana jakimś białym proszkiem. Zsunęła się szybko i popędziła za biurko - to ten Dagomarowski... diabeł wcielony, nie dość, że piwa nie ma to jeszcze mam drogę zamkniętą do moich ukochanych skałek, Sokolików mych przecudnych. Co panów sprowadza, jakież sprawy istotne dla tego nieszczęśliwego kraju? - głos jej zawisł w powietrzu. Migoszczak postanowił zagrać va bank, w końcu też bywał w skałkach - słyszeliśmy tu z panem radcą, że u pani vicedyrektor zostały jeszcze jakieś zapasy - suszy okropnie, wręcz przerażliwie a my w swoim pokoju nawet takiej kolumny nie mamy aby czymś się rozerwać.
Nie mam, rozłożyła ręce Diablakszczakówna, jak Skałę... tzn. Boga Kocham. Ale, zniżyła głos, mój szef, Dyrektor Alienoszczak ponoć ma. Chodźmy!!!
W sekretariacie Alienoszczaka władczym gestem ręki odprawiła szesnastu doradców dyrektora i wraz z swymi towarzyszami weszła do gabinetu. Alienoszczak nawet ich nie zauważył, stał przed statywem z aparatem fotograficznym ustawionym przed olbrzymią kupą piasku na podłodze. Mamrotał coś pod nosem, że skały to się skopiuje z zdjęcia Giewontu, obłoki z zdjęć z Beskidu Środkowego a lasy z Babiej Góry - bawił się przy tym jak dziecko. Diablaszczakówna położyła palec na ustach przykazując milczenie swoim towarzyszom i podeszła do kasy pancernej, w której zamku tkwił potężny klucz, przekręciła go, otworzyła drzwiczki i wyjęła cztery pokaźne butelki szkockiej whisky. Wyszli na palcach, Alienoszczak i tego nie zauważył całkowicie pochłonięty kolejnym 386-ym zdjęciem kupy piasku. Byli uratowani, znaleźli choć na dwa dni sposób na nieznośne suszenie.
No Erynje, do roboty, pisz dalszy ciąg sagi.
Ostatnio zmieniony czw 08 lis, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Janku ,mordo Ty moja ,widzę Cię na stanowisku Nelly ,do kobiet ,szczególnie młodych masz podejście ,jak mało kto ,wpisz się proszę do kontekstu ,bo się zanudzę tym premierostwem w takiej dziurze
luknij na moje panoramy i galerie
Panie Premierze, dziękuję bardzo ale ja na to "babskie" stanowisko nie reflektuję. Na baby to się pieniądze traci a ja wolałbym zarabiać. Ale np. na prowizyjnie opłacane stanowisko Głównego Poborcy Podatków to bym reflektował.
Gdzie do diabła jest ten Erynje? Miał pisać i nie pisze dalszy ciąg sagi warszawskiej. Jak go znam to robi to na złość, wietnamska kałamarnica.
Gdzie do diabła jest ten Erynje? Miał pisać i nie pisze dalszy ciąg sagi warszawskiej. Jak go znam to robi to na złość, wietnamska kałamarnica.
No i komu byście wtedy te pyry tudzież grule sprzedawali?Janek pisze: Osobnicy nastawieni radykalnie mówili też o ostatecznym rozwiązaniu problemu warszawskiego poprzez zablokowanie dostaw żywności dla mieszkańców byłej stolicy...
A kto by do eksportu dopłacał?
Heh, właśnie się zwolniłodagomar pisze:Janku ,mordo Ty moja ,widzę Cię na stanowisku Nelly ,do kobiet
To stolica tylko pyrki wtraja?MiG pisze:No i komu byście wtedy te pyry tudzież grule sprzedawali?
A gdzie to się dziś do eksportu dopłaca.MiG pisze:A kto by do eksportu dopłacał? razz
A jak już mówimy tak na poważnie to raczej cały kraj dopłaca do Warszawy - wszak administracja centralna utrzymuje się z podatków a biura korporacji z zysków uzyskanych w fabrykach na prowincji.
Olka - niechcąco masz materiał do referatu.
Jestem gorszego sortu...
To tylko przykład.Janek pisze: To stolica tylko pyrki wtraja?
Cała Wspólna Polityka Rolna UE polega na dopłatachJanek pisze:A gdzie to się dziś do eksportu dopłaca.MiG pisze:A kto by do eksportu dopłacał?
A typowe dopłaty do eksportu są stosowane np. w przypadku cukru.
Znak równości pomiędzy Warszawą a administracją centralną dosyć naciągany. Co za różnica gdzie ta administracja jest, i tak by do niej trzeba było dopłacać, warszawiacy też dopłacają.Janek pisze: A jak już mówimy tak na poważnie to raczej cały kraj dopłaca do Warszawy - wszak administracja centralna utrzymuje się z podatków a biura korporacji z zysków uzyskanych w fabrykach na prowincji.
Bez tych biur nie wiadomo czy fabryki by w ogóle powstały, a nawet jeśli, to czy by zdołały przetrwać. Zresztą Warszawa oddaje dużą część dochodu biedniejszym gminom (w tym m.in. część wpływów z PIT od mieszkańców).
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
Nie do konca ,zdania są podzielone ,niektóre przewodniki pokazują 1223 ,tyle obowiązuje też w opracowaniu geologicznym tej góry J.Kusmiderka (Inst. Geologii AGH)
luknij na moje panoramy i galerie
Witam.Janek pisze: Gdzie do diabła jest ten Erynje? Miał pisać i nie pisze dalszy ciąg sagi warszawskiej. Jak go znam to robi to na złość, wietnamska kałamarnica.
Cholera, nie wiedziałem o tej części forum, teraz tu zajrzałem. O stereotypach nie bardzo chce mi się pisać, bo trzeba być w miarę poprawnym i napisać banał w rodzaju:"stereotypy to szkodliwe zjawisko, wynikają z niewiedzy i bardzo krzywdzą ogół, którego dotyczą itd." Ale z tą sagą to mnie zaskoczyłeś, zwłaszcza druga część ze zdjęciami aliena jest niezła(tylko proszę nie brać tego do siebie, po prostu fajnie i zabawnie napisane). Drzemy ze sobą koty, a ostatnio nawet i kałamarnice, ale uczciwie przyznaję, że na polu "sagowania", miło mnie zaskoczyłeś. Żeby Cię do kkońca nie rozczarować, a także pomóc w dyskusji, proponuję spojrzeć na poniższe zestawienie sił uczestniczących w sporze i środków, którymi dysponują:
Stronnictwo Piekłoduchowe:
- przywódca Janek (zalety;nieograniczona dyspozycyjność, upór, umiejętność stawiania karkołomnych tez i bronienie ich do upadłego, sojusz zawarty z Zygmuntem Skibickim, jedno z czołowych piór byłej IV Rzeczypospolitej)
- hetman Zygmunt Skibicki (zalety; celne komentarze, poparte umiejętnie dobranymi cytatami, potrafiące zaprowadzić adwersarza w kozi róg, nieuleganie emocjom i wyprowadzanie z równowagi mniej doświadczonych przeciwników mentorskim, nie znoszącym sprzeciwu tonem, możliowość edycji wszelkiego rodzaju szkół, a co za tym idzie ułatwienie indoktrynacji w korzystnym dla siebie kierunku)
- Erynie zalety;staje po stronie aktualnie wygrywającego i wspiera go głupkowatymi przytykami)
Stronnictwo Warszawskie, inaczej zwane Stonowanym:
- zasady demokratyczne, brak przywódcy
- gb (zalety; przemyślany i pełen dystansu styl, którego konkluzją prawie zawsze jest efektowne przedstawienie jakiś praw rządzących ogólem, wplatanie w tekst wątków historycznych uwiarygodniających autora,służy głównie do przyciągania sojuszników)
- dagomar(zalety; konsekwentny, męski, nie zmieniający poglądów, krótki, lakoniczny styl, przykład dobrego spartiaty)
- Hanibal i niklos (nic o nich jeszcze nie wiem)
- Erynie(jak silniejsi przegrywają, dołącza do słabszych w imię równowagi sił)
Obserwatorzy i mediatorzy:
- Iwona, Mefistofeles, Izabela, Basia Z.
Pozdrawiam i jak zwykle proszę o wyrozumiałość dla mojej głupoty.
nawet w tym Warszawka musi się wybić ,dlaczego nie rozmawiamy o Ślązakach ,Pyrojadkach,czy Krakusach ,tylko znowu musimy omawiać temat - Warszawa ,a Prowincja ?
luknij na moje panoramy i galerie



