najlepiej będzie jak Basia Z. wyjaśni te wszystkie niuanse.chief pisze:przodownicy mogli/mogą prowadzić niekomercyjnie....choc nie wszędzie
Ale faktem jest, że sporo osób po SKPB robi uprawnienia państwowe - jest to spore ułatwienie.



trochę to nie bardzo rozumiem....w takim razie pytanie:jacob.p.pantz pisze:po '97 roku (wejście aktualnych przepisów) niektórzy wojewodowie
(dowolnosć interpretacyjna) 'upaństwawiali' także blachy studenckie,
zaś aktualnei niektore koła (np. Kraków, Gliwice) formalnie lub praktycznie wymagają od nowych członków
zdawania egzaminów państwowych,
inne (np. W-wa, Lublin - niestety) pozostawiają to indywidualnej decyzji (i okresowej modzie...)

...ino kwestia jeszcze, czy 'za' czy 'pomimo' (-;mefistofeles pisze:wszelki duch Pana Boga chwali
naturalnie nie - ani powyżej kilometra npm;chief pisze: trochę to nie bardzo rozumiem....w takim razie pytanie:
czy mając tylko uprawnienia studenckie (bez egzaminów państwowych)...można prowadzić grupy (z SKBP) np. w Parkach Narodowych ?
Drobna korekta.jacob.p.pantz pisze: zaś aktualnei niektore koła (np. Kraków, Gliwice) formalnie lub praktycznie wymagają od nowych członków
zdawania egzaminów państwowych,
jacob.p.pantz pisze: inne (np. W-wa, Lublin - niestety) pozostawiają to indywidualnej decyzji (i okresowej modzie...)
podobieństwo studenckich do PTG - funkcjonalnie - naturalnie tak
(społecznie dla środowiska; stosunkowo mało nas wodzi zawodowo);
merytorycznie - zaryzykowałbym - niezbyt ((-; choć to idywidualnie itd....
Też tak uważam.jacob.p.pantz pisze:
@ Janek
no to wygląda, że miałeś pecha - tak co do wodzących, jak współtowarzyszy ((-;
Już Ci o tym pisałam na priv, że mi się najbardziej nie podobały te ciągle zmiany decyzji (brak osoby, która tą decyzję podejmie wiążąco, raz a dobrze).jacob.p.pantz pisze: @ Ruda
[...]
kontynuowania kursu - bez zawienia - no ale ich nie spełniłaś;
jakoś tam starali się znaleźć rozwiązanie - nie wyszło (na czas/okoliczności) - ale chcięli
Do tego jakie są właściwe motywacje dochodzi się powoli, właściwie przez lata.jacob.p.pantz pisze: secundo (-;sekundy?)
- motywacje uczyć się by uczyć (inaczej) innych - jako kluczowa - trochę w przypadku przewodnictwa dziwi...
- nim coś zmienisz - dobrze byłoby to pierwej poznać, zrozumieć
- od studiowania do umiejętności w urozmaiconej praktyce - jest daleko, daleeeeeko (((-;
Całkiem inne spojrzenie na góry - przede wszystkim od strony kultury zamieszkujących je ludzi.KubaR pisze: Wybacz ale jakie umiejętności daje Ci kurs przewodnicki, a które są potrzebne do chodzenia po górach a które nie nabędziesz sama wytupując trochę kilometrów? To nie kurs wspinaczkowy.
Co do wodzących zgoda (choć nie zawsze), natomiast co do współtowarzyszy to nie w pełni rozumiem.jacob.p.pantz pisze:@ Janek
no to wygląda, że miałeś pecha - tak co do wodzących, jak współtowarzyszy ((-;
No i dlatego nie zobaczyłem Mony Lizy w Luwrze. Choć byłem o kilka metrów od niej. Obraz dla bezpieczeństwa jest przykryty grubą taflą pancernego szkła. No i patrząc na to szkło widziałem tylko kolejne błyski fleszy i buzie tych Japońców.gb pisze:Dawniej - było łatwiej - trzask migawek aparatów fotograficznych przekraczający douszczalną liczbę decybeli

To w praktyce to samo. Bo komu się chce np. przez całe Muzeum Watykańskie chodzić z statywem. A bez flesza to możesz włożyć aparat do futerału choćbyś nawet tylko chciał zrobić zdjęcie cioci w sali da Vinci w Luwrze. Jest za ciemno.Janku - chyba masz niezbyt dokładne informacje - nie wolno robić zdjęć - ale z fleszem. Pytałem o to kilka razy

a to się jeszcze okaże (-;Basia Z. pisze:Milo, żeś tu zawitał
taż wiem - i dlatego odpowiednio umieściłem Was - 'praktycznie', kiej K-ów - formalnie.Basia Z. pisze: Drobna korekta.
Gliwice formalnie tego nie wymagają [...] Ale usilnie namawiamy [...] z ostatnich trzech kursów zdało ich 100 %
Jeśli wyjaśnienia dla mnie - całkiem niepotrzebne (-;Janek pisze: Wyjaśniam - ludzie jadący na wycieczkę zagraniczną w latach 60-ych czy 70-ych pod względem motywacji dzielili się na dwie grupy
bo oni byli w szoku - zabroniono focić - no to jak tu zwiedzać?!Janek pisze: to w Uffizi w Florencji - grupka osób, na ogół Japończyków skupionych wokół przewodnika, on coś gada, oni słuchają, prawie nikt nie patrzy na to co tam wisi na ścianie, poza krótkim "odliczającym" spojrzeniem - to "narodziny Wenus", to "Primavera" itd - no i idziemy dalej.
to w Krakowie to była bezpodstawna i bezprawna nadgorliwośćJanek pisze: Gwoli ścisłości to powiem jeszcze, że zdarzały się grupki, chyba rodzinne, w których jeden z uczestników z książeczką w ręku coś tam perorował pozostałym - jak rozumiem ktoś taki byłby w Krakowie
Ukłony (-;Iwona pisze:ja również witam serdecznie
Tam w Luwrze - jak już rzekł Grzegorz - wolno;Janek pisze: Tak nawiasem - w Luwrze, a w tej sali szczególnie nie wolno robić zdjęć. Podobnie nie wolno w Sykstynie. Ale kto tego przestrzega? Ale po co - zrobienie porządnego zdjęcia fresków w Sykstynie wymaga spokoju i zawodowego sprzętu, podobnie i w innych miejscach.
chronologicznie drugie (-; kilka tygodni młodsze niż obserwatoriumgb pisze:
Trochę połaziłem po paryskich muzeach i galeriach. Bez statywu. I bez flesza.
![]()
![]()
[...]
(to oczywiście nie muzeum a jedno z dwóch wahadeł pana F.)
mozaika kopuły Baptysterium Ortodoksów (bpa Neona) w Rawennie (-;gb pisze:
(to również nie muzeum i nawet nie Francja)


Zostań, zostań, tu Cię nikt nie opierniczy za to że w "jego" wątku piszesz OT, jeśli tylko piszesz ciekawie.jacob.p.pantz pisze:a to się jeszcze okaże (-;Basia Z. pisze:Milo, żeś tu zawitał
Oczywiście nieskromnie uważam że nasz sposób typu "wchodzenie mlodym na ambicję" jest najlepszy.jacob.p.pantz pisze:taż wiem - i dlatego odpowiednio umieściłem Was - 'praktycznie', kiej K-ów - formalnie.Basia Z. pisze: Drobna korekta.
Gliwice formalnie tego nie wymagają [...] Ale usilnie namawiamy [...] z ostatnich trzech kursów zdało ich 100 %

Dla Ciebie nie. Ale jest tu mnóstwo młodych ludzi, którzy o niuansach lat 60-ych czy 70-ych (np. takich, że prawie każdy Polak w Turcji opylał suszarkę do włosów) nie wie nic lub prawie nic. Oni teraz jak chcą np. pojechać do Włoch to albo wsiadają w auto albo w samolot i jadą. Tylko kwestia pieniędzy. Natomiast w tamtych latach, choćbyś leżał na stercie pieniędzy to taki indywidualny wyjazd był prawie niemożliwy i musiałeś zapisywać się na wycieczkę z całym dobrodziejstwem inwentarza - to znaczy z pilotem, który mógł być wspaniały ale i kompletnie do d*** (ale był córeczką dyrektora oddziału Orbisu) a także wspóltowarzyszami, którzy równie dobrze mogłi być przemili i do rzeczy a równie dobrze szemrani i nie nietrzeźwiejący.jacob.p.pantz pisze:Janek napisał(a):
Wyjaśniam - ludzie jadący na wycieczkę zagraniczną w latach 60-ych czy 70-ych pod względem motywacji dzielili się na dwie grupy
Jeśli wyjaśnienia dla mnie - całkiem niepotrzebne (-;
Orientuję się odrobinkę w 'historii przewodnictwa i pilotażu' ((-;
zresztą jakby relikty i u siebie miałem (dekadę z kawałkiem temu)
Ale nagłośniona jak cholera i nikt w mediach oficjalnie nie poinformował, że straż miejska królewskiego grodu Kraków działała bezprawnie i za to dostała po tyłku w taki to i taki sposóbjacob.p.pantz pisze:to w Krakowie to była bezpodstawna i bezprawna nadgorliwość
Równie dobrze może się tak zdarzyć i teraz.Janek pisze:Natomiast w tamtych latach, choćbyś leżał na stercie pieniędzy to taki indywidualny wyjazd był prawie niemożliwy i musiałeś zapisywać się na wycieczkę z całym dobrodziejstwem inwentarza - to znaczy z pilotem, który mógł być wspaniały ale i kompletnie do d*** (ale był córeczką dyrektora oddziału Orbisu) a także wspóltowarzyszami, którzy równie dobrze mogłi być przemili i do rzeczy a równie dobrze szemrani i nie nietrzeźwiejący.
Nie o to mi chodziło. Niekompetencja jest czymś ponadczasowymBasia Z. pisze:Tak ze niekompetencja nie była wyłącznie specjalizacją komuny.