Jednym słowem wniosek jest taki:
Mężczyzna jest poli z natury ,mono z wygody ,a kobieta mono z natury ,a poli z konieczności.
Rozwijając ,chłop mlaska za każdą ładniejszą i młodszą ,ale taka młoda i ładna potrzebuje raczej jego kasy ,niż koszul do prasowania ,w dodatku sensownie mu nie doradzi w interesach ,stąd żonę ,choć już nie młoda ,trzeba trzymać
Jednocześnie chcę z całą mocą podkreślić ,że niektórzy swoje żony naprawdę kochają (co i tak nie przeszkadza im flirtować z młodszymi na różnych forach

)
Kobiety natomiast chciały by mieć swojego chłopa na całe życie ,i całe życie mieć w nim oparcie ,no i trochę zabawy ,a tak się składa ,że po paru latach małżeństwa większość mężczyzn okazuje się niezdatna ani do jednego ,ani do drugiego . No i kto wtedy wkręci rurę lepiej ,niż uczynny sąsiad?