Tak, ale też potrzebuje wszystkich składników. Więc jeśli uważamy, że wegetarianizm szkodliwy jest dla dzieci, to taki jest również dla dorosłych.mefistofeles pisze:dorosły decyduje za siebieHannibal pisze:Dziecko potrzebuje wszystkich składników. OK. A dorosły to już nie? Nadaje się tylko do wrzucenia do dołu z wapnem?
WEGETARIANIZM
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Po krótce o weganizmie jest tutaj - http://wiadomosci.onet.pl/1320451,242,k ... l?drukuj=1
Jednak wnioski z przeprowadzonych badań kłócą się wg mnie z metodologią. Bo to, że dwa zjawiska współwystępują (czyli korelują) nie oznacza przecież, że jeden musi wynika z drugiego. Zresztą ten błąd jest wielokrotnie powtarzany w tego typu "pseudo-badaniach".
Jednak wnioski z przeprowadzonych badań kłócą się wg mnie z metodologią. Bo to, że dwa zjawiska współwystępują (czyli korelują) nie oznacza przecież, że jeden musi wynika z drugiego. Zresztą ten błąd jest wielokrotnie powtarzany w tego typu "pseudo-badaniach".
Tomku,dyskryminacja wegetarian polega na tym ze traktuje sie ich jak "innych" takich ktorym sie w glowkach poprzewracalo. Fakt, niektorym wydaje sie ze zawojuja swiat swoimi wspanialomyslnymi deklaracjami. To chyba nie jest takie proste jak by sie wydawalo. Bo ja np nie mam skrupolow co do zwierzat i raczej nie kwapilabym sie poswiecac swoje zdrowie dla krowek i swinek, ktore wprawdzie mnie obchodza ale bez przesady:p
A swojemu dziecku nie wykreslalabym absolutnie miesa z jadlospisu no chyba ze takie z baru chinskiego hehe. Dziecko do 21 r.z. sie rozwija wiec raczej powinno jesc poprostu wszystko. Poza tym jego uklad trawienny jest jeszcze na tyle sprawny i nie zanieczyszczony ze potrafi wyciagnac z jedzenia maximum korzysci a nie tylko zapelnic zoladek zaspokoic glod i nagromadzic sobie niepotrzebne toksyny w jelitach:) Bo niby dlaczego tyle ludzi choruje teraz na raka
A swojemu dziecku nie wykreslalabym absolutnie miesa z jadlospisu no chyba ze takie z baru chinskiego hehe. Dziecko do 21 r.z. sie rozwija wiec raczej powinno jesc poprostu wszystko. Poza tym jego uklad trawienny jest jeszcze na tyle sprawny i nie zanieczyszczony ze potrafi wyciagnac z jedzenia maximum korzysci a nie tylko zapelnic zoladek zaspokoic glod i nagromadzic sobie niepotrzebne toksyny w jelitach:) Bo niby dlaczego tyle ludzi choruje teraz na raka
Jak to co. Ludzie ktorzy w wieku doroslym nie jedza miesa nie choruja na raka tak jak ci ktorzy jedza mieso.Hannibal pisze:A co ma niby wspólnego zachorowalność na raka z wegetarianizmem?
Takie fajne zestawienie sobie przypominam, ze na 1000 osob badanych w wieku do 60lat jest 1 wegetarianin, natomiast w grupie wiekowej 1000 osob po 80 r.z.wegetarianami jest az 600!!
"wegetarianin" czyli ktos kto od dluzszego czasu odzywia sie jak wegetarianie a nie staruszek ktory juz poprostu nie je,i skubie jak wrobelek ze starosci.
Ostatnio zmieniony pt 07 kwie, 2006 przez NatasHka, łącznie zmieniany 1 raz.
A co myślicie o dziczyźnie? Bo choć osobiście do wegetarianizmu mi baarrdzoo daleko, to przed zjedzeniem kotleta z sarny, jelenia czy dzika miałbym pewnie opory. Temat przyszedł mi na myśl, ponieważ w ubiegłym roku sąsiadowaliśmy z parką, którzy wybrali się na Słowację specjalnie żeby nażreć się dziczyzny, totalni fanatycy mięsa a na myśl o dziczyźnie to aż im się ślepia świeciły z radości.

może przyczyna tkwi w braku uzębienia...NatasHka pisze:na 1000 osob badanych w wieku do 60lat jest 1 wegetarianin, natomiast w grupie wiekowej 1000 osob po 80 r.z.wegetarianami jest az 600
Mięso dzikich zwierząt, czyli dziczyzna, ongiś wyłącznym pożywieniem człowieka. W miarę posępu cywilizacji ludzkość wzbogaca i urozmaica swój jadłospis, niemniej jeszcze przez tysiąclecia potrawy z dziczyzny odgrywają dominującą rolę wśród dań mięsnych zarówno pod strzechą, jak i w pałacach. "Musi pan wołu zarżnąć, gdy łosia nie dostanie" - głosi staropolskie porzekadło, odzwierciedlając tę sytuację." - tak we wstępie do "Kuchni myśliwskiej" pisał Józef Szczepkowski.
raz jeden jedyny jadłam mięso sarny...raz mi wystarczyła żeby później po dziczyzne nie sięgać...żadne mięso nie jest dla mnie smaczne i nie ważne czy to wieprzowina czy dziczyzna...
raz jeden jedyny jadłam mięso sarny...raz mi wystarczyła żeby później po dziczyzne nie sięgać...żadne mięso nie jest dla mnie smaczne i nie ważne czy to wieprzowina czy dziczyzna...
zgadzam się z Tobą...ja sprobowalam dziczyzny choć z tego co mi mama mówiła to po jej zjedzeniu się zatrułam lekko...ale nie wiem może dlatego że jakaś ciężkostrwana byłaAdiK pisze:nie wziąłbym do ust, bo po prostu jestem przeciwny zabijaniu dzikich zwierząt bez wyraźnej potrzeby
Droga Ruda -
Takich zakupów to nie polecałbym raczej robić. Jeśli masz zamiar dalej "tkwić" w tym wegetarianizmie, to dowiedz się osób już doświadczonych wegetarian, a nie sama coś kombinujesz.
Ja mogę ci powiedzieć parę ogólnych rzeczy na temat dobrej diety (każdej, również tej wegetariańskiej):
Np. jeśli chodzi o chleb to bardzo polecam samodzielne pieczenie na bazie prawdziwych mąk - pszenno razowej (typ 2000), przenno razowej-orkiszowej, pszenno żytniej (typ 1850), oraz np. pszennej graham (1800). Oczywiście do tego najróżniejsze dodatki wg własnego upodobania, np. ziarna słonecznika, siemie lnu. sezam, mak. Takie pieczywo dostarczy ci naprawdę dużej ilości potrzebnych składników. Szczególnie ważne są tutaj dobre mąki. Absolutnie nie kupuj takich zwykłych, białych, które do niczego praktycznie się nie nadają (najwyżej do wypieku ciast). Są pozbawione ogromnej ilości składników odżywczych. Śruta, gruby przemiał to jest to, co człowiekowi jest naprawdę potrzebne - typ ok. 1800-2000.
Jeśli chodzi np. o owoce to kupuj najlepiej różne gatunki, a nie tylko te jabłka.
Mrożonki warzywne od czasu do czasu można zjeść, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że nie dostarczy ci to dużej ilości witamin i pierwiastków śladowych.
Nabiał - dobry wybór. Ale pamiętaj o tym, że żeby wapń był dobrze przyswajany przez nasz organizm potrzebne jest dostarczanie mu również witaminy K.
Takich zakupów to nie polecałbym raczej robić. Jeśli masz zamiar dalej "tkwić" w tym wegetarianizmie, to dowiedz się osób już doświadczonych wegetarian, a nie sama coś kombinujesz.
Ja mogę ci powiedzieć parę ogólnych rzeczy na temat dobrej diety (każdej, również tej wegetariańskiej):
Np. jeśli chodzi o chleb to bardzo polecam samodzielne pieczenie na bazie prawdziwych mąk - pszenno razowej (typ 2000), przenno razowej-orkiszowej, pszenno żytniej (typ 1850), oraz np. pszennej graham (1800). Oczywiście do tego najróżniejsze dodatki wg własnego upodobania, np. ziarna słonecznika, siemie lnu. sezam, mak. Takie pieczywo dostarczy ci naprawdę dużej ilości potrzebnych składników. Szczególnie ważne są tutaj dobre mąki. Absolutnie nie kupuj takich zwykłych, białych, które do niczego praktycznie się nie nadają (najwyżej do wypieku ciast). Są pozbawione ogromnej ilości składników odżywczych. Śruta, gruby przemiał to jest to, co człowiekowi jest naprawdę potrzebne - typ ok. 1800-2000.
Jeśli chodzi np. o owoce to kupuj najlepiej różne gatunki, a nie tylko te jabłka.
Mrożonki warzywne od czasu do czasu można zjeść, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że nie dostarczy ci to dużej ilości witamin i pierwiastków śladowych.
Nabiał - dobry wybór. Ale pamiętaj o tym, że żeby wapń był dobrze przyswajany przez nasz organizm potrzebne jest dostarczanie mu również witaminy K.
zg

ruda pisze:adzam się z Tobą...ja sprobowalam dziczyzny choć z tego co mi mama mówiła to po jej zjedzeniu się zatrułam lekko...ale nie wiem może dlatego że jakaś ciężkostrwana była nio nie ważne...w każdym razie właśnie zrobiłam sobie wegetariańskie zakupy...mrożone mieszanki warzywne, 3kg jabłek, chrupkie pieczywko i troche nabiału...oczywiście nie chce jeść tego wszystkiego naraz....
A jeszcze jedno w sprawie tej dziczyzny, Ruda.
Ważne, żeby jeść mięso przebadane przez specjalistów, a nie przez jakichś "szarlatanów". Lepiej nie ryzykować.
A dziczyznę miałem okazję zjeść chyba parę razy w życiu. Bardzo mi smakowała.
Ważne, żeby jeść mięso przebadane przez specjalistów, a nie przez jakichś "szarlatanów". Lepiej nie ryzykować.
A dziczyznę miałem okazję zjeść chyba parę razy w życiu. Bardzo mi smakowała.
Ostatnio zmieniony pt 07 kwie, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.




