Przed chwilą wrociłem i nasmarowałem sobie łańcuch. Sprawdziłem dystans na liczniku - 62 km . Biorąc pod uwagę, że jakieś 50% trasy jechane było w dość trudnym terenie, jestem z siebie dumny jak gdyby to była setka
Nasze wycieczki w roku 2006
Właśnie wróciłem. Z planowanej setki niestety nic nie wyszło, bo się ekipa rano wykruszyła - spanikowali, że bedzie lało. Toteż dopiero o 15 się zebrałem i pojechałem do kolegi - 12km. Razem z nim wybraliśmy się na objazd okolicznych wsi, duża część trasy jechana w terenie i w błocie (mój łańcuch zaczął skrzypieć). W pewnym momencie podczas jazdy prościutką drogą asfaltową, zagapiłem się na (nie nie, żadna kobitka niestety) na kurde bunkier jakiś.. i nie zauważyłem zaj.. tej dziury w asfalcie. Moje pierwsze OTB przez kierownice w życiu. Na całe szczęście rowerek nie ucierpiał, ani ja.. więc pognaliśmy dalej.
Przed chwilą wrociłem i nasmarowałem sobie łańcuch. Sprawdziłem dystans na liczniku - 62 km . Biorąc pod uwagę, że jakieś 50% trasy jechane było w dość trudnym terenie, jestem z siebie dumny jak gdyby to była setka
Jeszcze chwila i bede jak śledzik aka czesiek 
Przed chwilą wrociłem i nasmarowałem sobie łańcuch. Sprawdziłem dystans na liczniku - 62 km . Biorąc pod uwagę, że jakieś 50% trasy jechane było w dość trudnym terenie, jestem z siebie dumny jak gdyby to była setka
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie mam nic przeciwko, ale to jeszcze "troszkę" potrwa.Salek pisze:Jeszcze chwila i...
Gratuluję udanej wycieczki - Tomek.
Oto moja dzisiejsza:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=40400972
Dystans 104 km
Ps. Też "dygałem" przed deszczem, tym z nieba i... z wiader. Szczęśliwie dojechałem suchy.

tym ktorzy lubia bezpiecznie zabladzic polecam wycieczke w lasach przyleglych bezposrednio do Warszawy a lezacych miedzy Zielonka, Rembertowem, Wesołą, Sulejowkiem, Okuniewem, Zabrancem oraz Ossowem
lasy poprzecinane sa spora iloscia roznych drog i sciezek zupelnie nieoznaczonych (za wyjatkiem nielicznych tabliczek z oznaczeniem drog pozarowych)

mysle, ze atrakcje stanowi fakt, ze jest to bardzo urozmaicony las na stosunkowo malej powierzchni


dodatkowym smaczkiem jest swiadomosc, ze poruszmy sie bardzo blisko kilku jednostek wojskowych, a nawet na terenie gdzie prowadzone sa cwiczenia (nieogrodzony poligon)

coraz blizej slyszane strzaly na strzelnicach mowia, ze lepiej zmienic kierunek niz jechac w ich strone

natrafic mozna na tory kolejowe, ktore w czasach Ukladu Warszawskiego byly regularnie eksploatowane przez wojsko, dzis zas ladnie sobie degraduja, czy tez czolg przejezdzajacy sobie obok


w sercu lasu kilka oczek wodnych oraz rzeka Dluga
odleglosc jaka mozna przebyc zalezy od nas samych - wycieczka moze byc krotka, ale rowniez osiagac dystans zblizony do 60 km - to zalezy jak bardzo skomplikujemy sobie droge i jak bardzo sie zgubimy
uwaga na zarastajace, niewyrazne sciezki, ktore potrafia w pewnym momencie sie skonczyc i trzeba sie troche wracac
polecam
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
wykorzystałem wolny dzień, wsiadłem rano na rowerek i pognałem na Pałuki.
Więc Inowrocłwa-Pakość (tu godzinę spedziłęm u koleżanki, której dawno nie widziałem)-Obudno - Chomąża Szlachecka-Gąsawa - Obudno - Pakość - Inowrocław. DO Gasawy (czyli jakieś 45 km) cały czas pod wiatr (dochodzący do 30 km/h) i prawie cały czas pod górkę. Powrót był już przyjemniejszy
Dystans: 94 km - miałą byc setka, ale nie chciało mi się kręcic po mieście
Więc Inowrocłwa-Pakość (tu godzinę spedziłęm u koleżanki, której dawno nie widziałem)-Obudno - Chomąża Szlachecka-Gąsawa - Obudno - Pakość - Inowrocław. DO Gasawy (czyli jakieś 45 km) cały czas pod wiatr (dochodzący do 30 km/h) i prawie cały czas pod górkę. Powrót był już przyjemniejszy
Dystans: 94 km - miałą byc setka, ale nie chciało mi się kręcic po mieście
ja w ubieglym roku mialem takie cos: jechalem od Wesolej do Rembertowa, znalazlem w srodku lasu droge asfaltowa - musi gdzies prowadzic mysle...Mariusz pisze:trafiłem do jakiejś jednostki wojskowej
w miare uplywu czasu slyszalem glosniejsze strzaly i dojechalem w koncu do strzelnicy
ale jade dalej i patrze brama, a przed brama stoi zolnierz
-jak pan tu wjechal - pyta zolnierz
-no jak to jak, normalnie - odpowiadam
-nnnoo dobrze, ale ja nie moge otworzyc bramy, nie moge pana wypuscic, bo pan nie ma przepustki, nie wolno mi...
-no to jak mam stad sie wydostac? - pytam
-hmmm, wie pan, ja nie moge otworzyc bramy, ale.... niech pan jedzie wzdluz ogrodzenia, za jakies 100 metrow jest dziura, tamtedy mozna swobodnie przejechac
nie ma to jak mlody polski inteligentny zolnierz sluzby zasadniczej na warcie
Prognozy na dzisiejszy dzień nastarajały do dłuzszej wycieczki wiec wykorzystałem okazje jaka dała mi natura i "pyknąłem" sobie do południa 156 km .
Po południu moja druga połowa stwierdziła ze też już powinnna rozpocząć sezon wiec razem zrobilismy pierwsze 25 km w tym roku .
Dla równego rachunku "dokręciłem" jeszcze 19 km i....
zrobiła sie pierwsza "dwusetka" i czułem że jest jeszcze zapasik
... z czego jestem dumny zważywszy ze dopiero 14 dni temu "wystartowałem" .
Pozdrawiam
Krzysiek
Po południu moja druga połowa stwierdziła ze też już powinnna rozpocząć sezon wiec razem zrobilismy pierwsze 25 km w tym roku .
Dla równego rachunku "dokręciłem" jeszcze 19 km i....
zrobiła sie pierwsza "dwusetka" i czułem że jest jeszcze zapasik
Pozdrawiam
Krzysiek
Wycieczka na 102
Wyjazd o 11, w strone Tychów, następnie czerwonym szlakiem rowerowym w strone Pszczyny. Tu trzeba wspomnieć, że szlak jest dobrze oznaczony dopiero od miejscowości Piasek, wcześniej można się potracić...
Gdy dotarłem do Pszczyny na rynek, na liczniku było juz 49km, postanowiłem wrócić trochę okrężną trasą bo miałem chrapkę na pierwszą w tym roku setkę. Więc z Pszczyny w strone Studzienic, następnie dziwną dróżką w stronę Międzyrzecza, dalej w stronę Woli, tam postój przy rozlewisku - przyglądałem się wędkarzom, dalej w stronę jakiejś wiochy co nawet nazwy nie znam i powrót na wolę. Gdy wyjeżdzałem z Woli, zauważyłem na liczniku 101 km - jupi, jednak za kilka metrów mina mi zrzedła - jakieś 7 km przed domem złapałem kapcia w tyle... Od teraz będę woził ze sobą pompke i dętkę - telefon do taty i powrót 7 km samochodem
Końcówka mi trochę zepsuła wycieczkę. Miał być triumfalny powrót a tu co
Ale 102 się pojawiło na liczniku i jest ok.
Dętka załatana już. W poniedziałek kupuję zapasową i pompkę
Dane wycieczki:
102 km (12 km teren) czas: 04:10 avg:24.48 km/h
Wyjazd o 11, w strone Tychów, następnie czerwonym szlakiem rowerowym w strone Pszczyny. Tu trzeba wspomnieć, że szlak jest dobrze oznaczony dopiero od miejscowości Piasek, wcześniej można się potracić...
Gdy dotarłem do Pszczyny na rynek, na liczniku było juz 49km, postanowiłem wrócić trochę okrężną trasą bo miałem chrapkę na pierwszą w tym roku setkę. Więc z Pszczyny w strone Studzienic, następnie dziwną dróżką w stronę Międzyrzecza, dalej w stronę Woli, tam postój przy rozlewisku - przyglądałem się wędkarzom, dalej w stronę jakiejś wiochy co nawet nazwy nie znam i powrót na wolę. Gdy wyjeżdzałem z Woli, zauważyłem na liczniku 101 km - jupi, jednak za kilka metrów mina mi zrzedła - jakieś 7 km przed domem złapałem kapcia w tyle... Od teraz będę woził ze sobą pompke i dętkę - telefon do taty i powrót 7 km samochodem
Dętka załatana już. W poniedziałek kupuję zapasową i pompkę
Dane wycieczki:
102 km (12 km teren) czas: 04:10 avg:24.48 km/h
No jak napisałem powyżej specjalnie wracałem okrężną trasą, szukałem różnych nowych tras, nawet trochę błądziłem - miało być tak zgrane, że setka będzie w okolicach domu, ale wyszło na to, że gdyby nie kapeć to byłoby ze 110.Mariusz pisze:No to wypas! Ale coś ta setka podejrzanie okrągła... czyżby dokręcana?
W deszczu? Na śląsku pogoda idealnie rowerowa. WspółczujęMariusz pisze:Ja dziś kontrolnie 45 km po Kampinosie w deszczu.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:









