Kaski na wycieczkach w Tatry Wysokie...?
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Kaski na wycieczkach w Tatry Wysokie...?
12-go kwietnia tego roku był taki tragiczny wypadek w Tatrach:
O godzinie 20.00 serwisy podały: W Tatrach doszło do tragicznego wypadku: 21-letni turysta zginął w rejonie Zawratowej Turni w Tatrach. Mężczyzna spadł z Orlej Perci (błąd w informacji! - Zawratowa Turnia, to nie Orla Perć!) na stronę Doliny Pięciu Stawów - poinformował ratownik dyżurny TOPR, Henryk Król - Łęgowski.
Turysta wędrował w towarzystwie drugiego mężczyzny ze Świnicy w kierunku Zawratu. Potknął się lub pośliznął i spadł z dużej wysokości po skalnej ścianie, doznając licznych obrażeń.
Towarzysz turysty zadzwonił po pomoc do TOPR. Po godz. 18 z Zakopanego wyleciał śmigłowiec z czterema ratownikami na pokładzie. TOPR-owcy desantowali się z maszyny w rejonie wypadku i pieszo dotarli do ofiary. Jednak na jakąkolwiek pomoc było już za późno. Zwłoki turysty przetransportowano do Zakopanego.
Warunki do uprawiania turystyki w Tatrach są dość dobre, choć typowo zimowe. W wysokich partiach gór leży ponad 150 cm śniegu, obowiązuje pierwszy, najniższy stopień zagrożenia lawinowego.
Uwaga! podaję za "preclem" komentarz brata zmarłego, który był świadkiem wypadku:
W związku z tym, iż bylem świadkiem śmierci mojego brata, chciałbym dodać coś od siebie na ten temat.
Romek był pełnoprawnym członkiem naszej górskiej rodziny. Wielokrotnie
jeździł w góry bo je kochał , jak my wszyscy ,i był wszechstronnie do tego
przygotowany (doświadczenie, sprzęt i siła fizyczna).
Zginął bo miał pecha - to był po prostu nieszczęśliwy wypadek, jak
przeszedłem a on nie.....
I myślę, że w tym akurat przypadku dyskusje o ilości i stanie ubezpieczeń
nie mają większego sensu*. Warto natomiast zastanowić sie nad czymś innym - gdyby mój brat miał kask, może by dzisiaj żył... Niewielu z nas idąc w góry ma ze sobą ten "klamot", a jednak chyba warto, nawet jeśli nie jest się alpinista czy taternikiem. /-/
Pozdrawiam
Wiktor Sznajder
Kaski na wycieczkach turystycznych w Tatry Wysokie!
To bardzo istotna sugestia i... mnie przekonuje!
Co o tym myślicie?
* - Ktoś chytrze wykombinował, by tę okazje wykorzystać (obrzydlistwo!) dla nowej, ale bardzo kontrowersyjnej idei zmiany zabezpieczeń na Orlej Perci, choć wypadek miał miejsce wcale nie na niej. Brat tragicznie zmarłego wyraźnie odcina się od tego pomysłu.
O godzinie 20.00 serwisy podały: W Tatrach doszło do tragicznego wypadku: 21-letni turysta zginął w rejonie Zawratowej Turni w Tatrach. Mężczyzna spadł z Orlej Perci (błąd w informacji! - Zawratowa Turnia, to nie Orla Perć!) na stronę Doliny Pięciu Stawów - poinformował ratownik dyżurny TOPR, Henryk Król - Łęgowski.
Turysta wędrował w towarzystwie drugiego mężczyzny ze Świnicy w kierunku Zawratu. Potknął się lub pośliznął i spadł z dużej wysokości po skalnej ścianie, doznając licznych obrażeń.
Towarzysz turysty zadzwonił po pomoc do TOPR. Po godz. 18 z Zakopanego wyleciał śmigłowiec z czterema ratownikami na pokładzie. TOPR-owcy desantowali się z maszyny w rejonie wypadku i pieszo dotarli do ofiary. Jednak na jakąkolwiek pomoc było już za późno. Zwłoki turysty przetransportowano do Zakopanego.
Warunki do uprawiania turystyki w Tatrach są dość dobre, choć typowo zimowe. W wysokich partiach gór leży ponad 150 cm śniegu, obowiązuje pierwszy, najniższy stopień zagrożenia lawinowego.
Uwaga! podaję za "preclem" komentarz brata zmarłego, który był świadkiem wypadku:
W związku z tym, iż bylem świadkiem śmierci mojego brata, chciałbym dodać coś od siebie na ten temat.
Romek był pełnoprawnym członkiem naszej górskiej rodziny. Wielokrotnie
jeździł w góry bo je kochał , jak my wszyscy ,i był wszechstronnie do tego
przygotowany (doświadczenie, sprzęt i siła fizyczna).
Zginął bo miał pecha - to był po prostu nieszczęśliwy wypadek, jak
przeszedłem a on nie.....
I myślę, że w tym akurat przypadku dyskusje o ilości i stanie ubezpieczeń
nie mają większego sensu*. Warto natomiast zastanowić sie nad czymś innym - gdyby mój brat miał kask, może by dzisiaj żył... Niewielu z nas idąc w góry ma ze sobą ten "klamot", a jednak chyba warto, nawet jeśli nie jest się alpinista czy taternikiem. /-/
Pozdrawiam
Wiktor Sznajder
Kaski na wycieczkach turystycznych w Tatry Wysokie!
To bardzo istotna sugestia i... mnie przekonuje!
Co o tym myślicie?
* - Ktoś chytrze wykombinował, by tę okazje wykorzystać (obrzydlistwo!) dla nowej, ale bardzo kontrowersyjnej idei zmiany zabezpieczeń na Orlej Perci, choć wypadek miał miejsce wcale nie na niej. Brat tragicznie zmarłego wyraźnie odcina się od tego pomysłu.
Ostatnio zmieniony pn 23 kwie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To trochę jak z kaskami na rowerze - gdy 7 lat temu zaczynałem jeździć w kasku wszyscy się na mnie patrzyli jak na idiotę. Teraz to widok czesty, a u małych dzieci wręcz powszechny.Zygmunt Skibicki pisze:Kaski na wycieczkach turystycznych w Tatry Wysokie!
To bardzo istotna sugestia i... mnie przekonuje!
Co o tym myślicie?
Na Orlej Perci (i tym podobnych szlakach, często prowadzących żlebami) kask powinien być na łbie. Inna sprawa, ze małoosób się decyduje na wydatek 200 PLN na coś co jest duże, nieporęczne i w dodatku rzadko używane (no i dotąd ani razu nie było im potrzebne).
Słowem - ktoś musi zacząć i dać dobry przykład.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Mefi -
Od Świnickiej Przełęczy na wschód + pobocza, tam gdzie skała nad głową łażę od teraz w kasku... kropka!
Teraz czekam na kolejnych takich.
No... kto się "zapisuje"?
Odwagi! I tak Was poznam na szlaku po "jaju" na głowie...!
Ale życie ratuje!małoosób się decyduje na wydatek 200 PLN na coś co jest duże, nieporęczne
A mnie już ileś tam razy kamlot przeleciał koło głowy i to nie tylko w czasie wspinaczki. Tobie zaś na tej "lewiźnie" pod Mnichem nic takiego się nie nasunęło...?...w dodatku rzadko używane (no i dotąd ani razu nie było im potrzebne).
Skoro powiedziałem, że mnie przekonuje, to już jeden taki "idiota" jest.Słowem - ktoś musi zacząć i dać dobry przykład.
Od Świnickiej Przełęczy na wschód + pobocza, tam gdzie skała nad głową łażę od teraz w kasku... kropka!
Teraz czekam na kolejnych takich.
No... kto się "zapisuje"?
Odwagi! I tak Was poznam na szlaku po "jaju" na głowie...!
Ostatnio zmieniony pn 23 kwie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Ja się nie zapisuję bo ja już na emeryturze, górskiej też. Jestem jednak za. Na budowach (mostowych) ubierałem kask i to nie tylko dlatego, że był taki przepis i nie wypadało mi jako szefowi go łamać. W samochodzie zapinałem pasy wtedy jak nie było takiego przepisu a na światłach mijania jeżdżę od czasów Oktawiana Augusta.
Dla kontrastu:
Jak wprowadzono obowiązek noszenia pomarańczowych kamizelek przez pracujących na drodze to do naszego ober-szefa przyjechała delegacja związkowców z protestem, że to uwłacza godności ludzi pracy bo w tych pomarańczowych kamizelkach wyglądają jak małpy w cyrku.
Dla kontrastu:
Jak wprowadzono obowiązek noszenia pomarańczowych kamizelek przez pracujących na drodze to do naszego ober-szefa przyjechała delegacja związkowców z protestem, że to uwłacza godności ludzi pracy bo w tych pomarańczowych kamizelkach wyglądają jak małpy w cyrku.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Janek:
Tak było już, gdy zaczynałem chodzić z kijami trekkingowymi i.. co?
Dalej chodzę z nimi. Tyle, że już nie stanowię powodów do drwin.
Mnie tam rybka! Mogą mnie tak nazywać....wyglądają jak małpy w cyrku.
Tak było już, gdy zaczynałem chodzić z kijami trekkingowymi i.. co?
Dalej chodzę z nimi. Tyle, że już nie stanowię powodów do drwin.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ciekawe co na temat kasków powiedza nasi Dolomiciarze? Iwona, Dorian to w Tatry latem nie jeżdżą, ale ciekawe jak inni?
(OT jak dawaliśmy dobry przykład rowerzystom: http://gorymoje.infoturysta.pl/galeria. ... zdjecie=10 )
(OT jak dawaliśmy dobry przykład rowerzystom: http://gorymoje.infoturysta.pl/galeria. ... zdjecie=10 )
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
andy67:
Uważam, że mogą mieć zastosowanie w Tatrach te modele przeciwudarowe, które nie zasłaniają widoku ku górze. Niektóre rowerowe chyba się nie będą nadawały, ale hokejowe... bodaj wszystkie.
A da się z nich wypiąć tę kratę...?
Może warto podyskutować na temat innych niż taternickie kaski...Zresztą kask już mam - co prawda hokejowy ale też solidny.
Uważam, że mogą mieć zastosowanie w Tatrach te modele przeciwudarowe, które nie zasłaniają widoku ku górze. Niektóre rowerowe chyba się nie będą nadawały, ale hokejowe... bodaj wszystkie.
A da się z nich wypiąć tę kratę...?
Ostatnio zmieniony pn 23 kwie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
kiedyś nasi wspinacze używali kasków budowlanych z dorobionym paskiem.
Co do rowerowych to nie bardzo to widzę - ostry kamień przerżnie kask na pół. Kaski wspinaczkowe mają dużo mocniejszą zewnętrzną skorupę. Jedynie kaski BMXowe (takie jajowate) by się nadały, ale one de facto się od wspinaczkowych niczym nie różnią.
Co do rowerowych to nie bardzo to widzę - ostry kamień przerżnie kask na pół. Kaski wspinaczkowe mają dużo mocniejszą zewnętrzną skorupę. Jedynie kaski BMXowe (takie jajowate) by się nadały, ale one de facto się od wspinaczkowych niczym nie różnią.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
tomek.l:
Bo widzisz... jest taki dobry zwyczaj, by wszelkie takie "precjoza" nosić w plecaku, a nie na nim. Tych z dyndającymi impoderabiliami od dawna nazywa się w środowisku "jajarzami"...a jak ci kask dinda przy plecaku idąc przez Boczań to zaraz...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Mefi -
No właśnie! Jest tu sporo przedstawicieli różnych dyscyplin turystycznych, a pewnie i sportowych. Może znajdą się i tacy, którzy wybawią większą część tatrzańskich maniaków z konieczności kupowania kolejnego kasku?
Czekają pewnie na takie dobre rady.
Ja pozostanę przy moim wspinaczkowym, w którym zresztą jeżdżę na rowerze.
A sądzisz, że wspinaczkowego nie? Rozwali, rozwali, ale głowa pozostanie cała! Tylko trochę "oszołomiona"...Co do rowerowych to nie bardzo to widzę - ostry kamień przerżnie kask na pół...
No właśnie! Jest tu sporo przedstawicieli różnych dyscyplin turystycznych, a pewnie i sportowych. Może znajdą się i tacy, którzy wybawią większą część tatrzańskich maniaków z konieczności kupowania kolejnego kasku?
Czekają pewnie na takie dobre rady.
Ja pozostanę przy moim wspinaczkowym, w którym zresztą jeżdżę na rowerze.
Ostatnio zmieniony pn 23 kwie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
tomek.l:
Nie przesadzam - cały szpej plus lina i kask należy nosić w plecaku i to nie tylko ze względów na "lans", czy niechęć do niego. Natomiast czekan, łopatę, kije, rakiety i raki wszyscy na świecie noszą na zewnątrz nawet tych największych worów. No, nie mów, że nie wiesz czemu...?Nie przesadzaj.
Ostatnio zmieniony pn 23 kwie, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
MiG:
Ja też, ale zdecydowana większość nosi je w pokrowcach przypiętych na zewnątrz - łatwiejszy dostęp.Ja raki noszę wewnątrz
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Przeklejam z forum Zygmunta swoją odpowiedź:
Co jak, co - ja popieram.
Właśnie na "głupiej" OP zginęła kilkanaście lat temu znana przewodniczka- prowadząc grupę, bo dostała kamieniem w łeb.
W zimie jest moim zdaniem obowiązkowy- jak już się przewrócimy to może wyhamujemy, ale uderzenie o lód jest raczej tak gwałtowne, że bez kasku jakoś łatwiej stracić świadomość... i nici z czekana.
Zwłaszcza ,że dobry kask często jest tańszy od swojego rowerowego odpowiednika, którego noszenie jest bardzo popularne(z atestem da się kupić już za 120zł).
Ja chodzę w swoim Ecrin Roc i straszliwie żałuję ,że je wycofali ze sprzedaży w Polsce.(tylko i wyłącznie w tym kraju co śmieszne)
Kask wspinaczkowy jest znakiem rozpoznawczym m.in. Tatrzańskich skiturowców, może czas na turystów pieszych??
Osobiście nie przepadam za kaskami, które za miast siatki z taśm mają styropian- czuć w nich każdy kamyczek dzwoniący o nie;]
Co jak, co - ja popieram.
Właśnie na "głupiej" OP zginęła kilkanaście lat temu znana przewodniczka- prowadząc grupę, bo dostała kamieniem w łeb.
W zimie jest moim zdaniem obowiązkowy- jak już się przewrócimy to może wyhamujemy, ale uderzenie o lód jest raczej tak gwałtowne, że bez kasku jakoś łatwiej stracić świadomość... i nici z czekana.
Zwłaszcza ,że dobry kask często jest tańszy od swojego rowerowego odpowiednika, którego noszenie jest bardzo popularne(z atestem da się kupić już za 120zł).
Ja chodzę w swoim Ecrin Roc i straszliwie żałuję ,że je wycofali ze sprzedaży w Polsce.(tylko i wyłącznie w tym kraju co śmieszne)
Kask wspinaczkowy jest znakiem rozpoznawczym m.in. Tatrzańskich skiturowców, może czas na turystów pieszych??
Osobiście nie przepadam za kaskami, które za miast siatki z taśm mają styropian- czuć w nich każdy kamyczek dzwoniący o nie;]
Bo Wilczkowski napisał, że to passe? Otóż imaginuj sobie, że ja na przykład mam w dupie co sobie o mnie pomyśli hołota, mnie sie po prostu nie chce po zdjęciu kasku robić przepaku, żeby się do środka zmieścił - wisi stroczony i jak się komuś nie podoba, to jego problem.Zygmunt Skibicki pisze:Nie przesadzam - cały szpej plus lina i kask należy nosić w plecaku i to nie tylko ze względów na "lans", czy niechęć do niego. Natomiast czekan, łopatę, kije, rakiety i raki wszyscy na świecie noszą na zewnątrz nawet tych największych worów. No, nie mów, że nie wiesz czemu...?
Jeśli natomiast sugerujesz, że można sobie drogocenny kask poobijać o skały, to cóż Ci poradzić Zygmunt - naucz się troczyć...
Mnie to wisi, czy ktoś nosi kask, czy nie. Ja noszę, ale ni cholery nie wierzę, że jak polecę 100 metrów tak jak ten gościu to mi coś kask pomoże.
Mnie to osobiście irytuje jak wyglądam jak choinka noworoczna. Ale w zeszłym tygodniu znalazłem upodobanie w troczeniu harszli razem na zewnątrz na jednym pasku. Człapałem sobie niebożątko, brzęcząc jak szwajcarska krówka. Co krok dzyń, dzyń. A kolegów szlag trafiał....tomtom pisze: Bo Wilczkowski napisał, że to passe?
Mnie zresztą też ale chwilę później...
Niestety. Ale czasem pomaga.że jak polecę 100 metrów tak jak ten gościu to mi coś kask pomoże.
Pozdrówka,
Kuba
P.S. Byłeś na spotkaniu?



