I znowu niedźwiedzie... :)
I znowu niedźwiedzie... :)
Wywiad z Filipem Ziębą pracownikiem ds. ochrony fauny w TPN.
- Ile jest niedźwiedzi w Tatrach?
- Od 50 do 70 sztuk, ale trudno powiedzieć, ile dokładnie po naszej, a ile po słowackiej stronie. Niedźwiedzie regularnie przechodzą wzdłuż całej granicy, także w Tatrach Wysokich. Można powiedzieć, że po polskiej stronie jest zwykle 17-20 sztuk.
- Niedźwiedź jest niebezpieczny dla człowieka?
- To duży kawał zwierzaka. Drapieżnik potężny i silny. Na Słowacji niedźwiedzie często atakują ludzi. We wrześniu poturbowany grzybiarz długo odzyskiwał zdrowie w szpitalu. W latach 20. w polskich Tatrach były przypadki śmiertelne. Spory ruch na szlakach to duża presja na wszystkie dzikie zwierzęta. Niedźwiedzie bardzo często obserwują turystów, słyszą ich, czują. Obserwowaliśmy raz niedźwiedzia, leżącego przez cały dzień 30 metrów od szlaku, którym wędrowali niczego nieświadomi ludzie.
- Czy na tatrzańskim szlaku powinienem się bać niedźwiedzia?
- Przed nim nie ma ucieczki. Krążą różne często nieprawdziwe opowieści o tym, jak zachować się, kiedy już niedźwiedzia spotkamy. Np. niektórzy twierdzą, że należy uciekać wyłącznie w dół, bo niedźwiedź ma krótsze przednie łapy i się przewraca. To bzdura. On w każdym terenie porusza się równie szybko - na krótkich dystansach nawet do 50 km/h. Ale gdyby niedźwiedzie chciały naprawdę atakować ludzi, to codziennie mielibyśmy kilka trupów. One dobrze wiedzą, gdzie mogą spotkać nas - ludzi.
- Co mam robić, kiedy stanę już z niedźwiedziem oko w oko? -
Mówiąc krótko, do takiego spotkania nie powinniśmy w ogóle dopuścić. Tak więc podstawową zasadą jest wędrówka tylko po znakowanych szlakach. Gdy na przykład turysta w rejonie Morskiego Oka zejdzie ze szlaku w las, może niedźwiedzia zaskoczyć, a ten poczuje się zagrożony - szczególnie, jeśli jest to matka z młodymi. Po drugie to, co się do parku narodowego wniosło, trzeba bezwzględnie zabrać z powrotem do domu. Nie zostawiać żadnych śmieci i, co ważne, unikać wędrówek po zmierzchu. Jeśli już natomiast nasze drogi z niedźwiedziem się przetną, to musimy - choć to niełatwe - zachować spokój.
- A jak zwykle reagują turyści?
- To niesamowite, ale nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Traktują jak pluszowego misia. Obserwują, idą za niedźwiedziem, blisko podchodzą, fotografują, wołają, karmią. A trzeba poczekać, cofnąć się powoli, nie podchodzić, nie błyskać fleszem. Odejść w spokoju.
- Jaka będzie reakcja niedźwiedzia?
- To nie pies czy kot, żebyśmy widzieli, czy się niepokoi. Pies szczeka, kot się jeży, a niedźwiedź długo nic po sobie nie pokazuje, aż wreszcie w końcowym momencie stanie na tylne łapy i zacznie fuczeć.
- Niektórzy mówią, że lepiej mieć w kieszeni kanapkę, rzucić niedźwiedziowi, żeby się nią zajął, a samemu brać nogi za pas.
- Ktoś, kto mówi takie rzeczy powinien Tatry oglądać z Równi Krupowej (łąka w centrum Zakopanego - przyp. red.). Kanapka to jest wyrok dla niedźwiedzia. Zje jedną, będą kolejne, potem plecaki. Nikt niedźwiedzia później nie zatrzyma. On szybko się uczy i sam te kanapki zacznie turystom odbierać. Chyba wszyscy pamiętamy, co stało się z samicą niedźwiedzia Magdą. Kiedy była mała, dokarmiali ją wszyscy: turyści, nawet właściciele niektórych punktów gastronomicznych w Parku. Później, kiedy wyprowadzała już swoje małe, uzależniła się od dokarmiania. Trzeba ją było zabrać do zoo, a tam szybko skończyła życie. Niedźwiedź je kanapki jak dziecko czekoladę - w każdej ilości i kiedy bądź. To dla niego danie niskoenergetyczne, więc będzie chciał więcej.
- Co niedźwiedź je?
- W 60-70 proc. to pokarm roślinny. Niedźwiedź się po prostu pasie na łące. Ma uniwersalne uzębienie: kły jak każdy drapieżnik do rozrywania tkanki mięśniowej i silne trzonowce, charakterystyczne dla przeżuwaczy. Zjada larwy owadów, dlatego w lesie często widać zniszczone gniazda os w ziemi lub roztrzaskane pnie.
- Gdzie najłatwiej w Tatrach spotkać niedźwiedzia?
- Wszędzie jest takie samo prawdopodobieństwo. One wykorzystują ogromną przestrzeń. Jednego dnia ten same niedźwiedź może być nad Morskim Okiem, a nazajutrz spotkamy go w Kuźnicach.
- Czy niedźwiedź wyjdzie za mną na drzewo?
- Ma pięciopalczaste łapy i duże zaczepne pazury. Młode osobniki żerują na jarzębinach - jedzą owoce, chętnie
Źródło: Tygodnik Podhalański, NR:tp45/2004
- Ile jest niedźwiedzi w Tatrach?
- Od 50 do 70 sztuk, ale trudno powiedzieć, ile dokładnie po naszej, a ile po słowackiej stronie. Niedźwiedzie regularnie przechodzą wzdłuż całej granicy, także w Tatrach Wysokich. Można powiedzieć, że po polskiej stronie jest zwykle 17-20 sztuk.
- Niedźwiedź jest niebezpieczny dla człowieka?
- To duży kawał zwierzaka. Drapieżnik potężny i silny. Na Słowacji niedźwiedzie często atakują ludzi. We wrześniu poturbowany grzybiarz długo odzyskiwał zdrowie w szpitalu. W latach 20. w polskich Tatrach były przypadki śmiertelne. Spory ruch na szlakach to duża presja na wszystkie dzikie zwierzęta. Niedźwiedzie bardzo często obserwują turystów, słyszą ich, czują. Obserwowaliśmy raz niedźwiedzia, leżącego przez cały dzień 30 metrów od szlaku, którym wędrowali niczego nieświadomi ludzie.
- Czy na tatrzańskim szlaku powinienem się bać niedźwiedzia?
- Przed nim nie ma ucieczki. Krążą różne często nieprawdziwe opowieści o tym, jak zachować się, kiedy już niedźwiedzia spotkamy. Np. niektórzy twierdzą, że należy uciekać wyłącznie w dół, bo niedźwiedź ma krótsze przednie łapy i się przewraca. To bzdura. On w każdym terenie porusza się równie szybko - na krótkich dystansach nawet do 50 km/h. Ale gdyby niedźwiedzie chciały naprawdę atakować ludzi, to codziennie mielibyśmy kilka trupów. One dobrze wiedzą, gdzie mogą spotkać nas - ludzi.
- Co mam robić, kiedy stanę już z niedźwiedziem oko w oko? -
Mówiąc krótko, do takiego spotkania nie powinniśmy w ogóle dopuścić. Tak więc podstawową zasadą jest wędrówka tylko po znakowanych szlakach. Gdy na przykład turysta w rejonie Morskiego Oka zejdzie ze szlaku w las, może niedźwiedzia zaskoczyć, a ten poczuje się zagrożony - szczególnie, jeśli jest to matka z młodymi. Po drugie to, co się do parku narodowego wniosło, trzeba bezwzględnie zabrać z powrotem do domu. Nie zostawiać żadnych śmieci i, co ważne, unikać wędrówek po zmierzchu. Jeśli już natomiast nasze drogi z niedźwiedziem się przetną, to musimy - choć to niełatwe - zachować spokój.
- A jak zwykle reagują turyści?
- To niesamowite, ale nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Traktują jak pluszowego misia. Obserwują, idą za niedźwiedziem, blisko podchodzą, fotografują, wołają, karmią. A trzeba poczekać, cofnąć się powoli, nie podchodzić, nie błyskać fleszem. Odejść w spokoju.
- Jaka będzie reakcja niedźwiedzia?
- To nie pies czy kot, żebyśmy widzieli, czy się niepokoi. Pies szczeka, kot się jeży, a niedźwiedź długo nic po sobie nie pokazuje, aż wreszcie w końcowym momencie stanie na tylne łapy i zacznie fuczeć.
- Niektórzy mówią, że lepiej mieć w kieszeni kanapkę, rzucić niedźwiedziowi, żeby się nią zajął, a samemu brać nogi za pas.
- Ktoś, kto mówi takie rzeczy powinien Tatry oglądać z Równi Krupowej (łąka w centrum Zakopanego - przyp. red.). Kanapka to jest wyrok dla niedźwiedzia. Zje jedną, będą kolejne, potem plecaki. Nikt niedźwiedzia później nie zatrzyma. On szybko się uczy i sam te kanapki zacznie turystom odbierać. Chyba wszyscy pamiętamy, co stało się z samicą niedźwiedzia Magdą. Kiedy była mała, dokarmiali ją wszyscy: turyści, nawet właściciele niektórych punktów gastronomicznych w Parku. Później, kiedy wyprowadzała już swoje małe, uzależniła się od dokarmiania. Trzeba ją było zabrać do zoo, a tam szybko skończyła życie. Niedźwiedź je kanapki jak dziecko czekoladę - w każdej ilości i kiedy bądź. To dla niego danie niskoenergetyczne, więc będzie chciał więcej.
- Co niedźwiedź je?
- W 60-70 proc. to pokarm roślinny. Niedźwiedź się po prostu pasie na łące. Ma uniwersalne uzębienie: kły jak każdy drapieżnik do rozrywania tkanki mięśniowej i silne trzonowce, charakterystyczne dla przeżuwaczy. Zjada larwy owadów, dlatego w lesie często widać zniszczone gniazda os w ziemi lub roztrzaskane pnie.
- Gdzie najłatwiej w Tatrach spotkać niedźwiedzia?
- Wszędzie jest takie samo prawdopodobieństwo. One wykorzystują ogromną przestrzeń. Jednego dnia ten same niedźwiedź może być nad Morskim Okiem, a nazajutrz spotkamy go w Kuźnicach.
- Czy niedźwiedź wyjdzie za mną na drzewo?
- Ma pięciopalczaste łapy i duże zaczepne pazury. Młode osobniki żerują na jarzębinach - jedzą owoce, chętnie
Źródło: Tygodnik Podhalański, NR:tp45/2004
Brrr,po tym artykule zdecydowanie wolę biegać z aparatem za świstakiem.Fotę niedźwiedzia mogę zawsze zrobić w pewnej informacji turystycznej w Szczyrbskim -Asik pamiętasz?
Do dziś żałujemy z Aśką,żeśmy nie poszły w ślady pewnego turysty... hehehe
Mariusz ,czy po tym artykule dalej planujesz integrację z misiem?
....no chyba,że biegasz powyżej 50 km/h,bo zakładam,że oddanie prowiantu (czyt.czekolady) nie wchodzi w grę 
Mariusz ,czy po tym artykule dalej planujesz integrację z misiem?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ten wywiad spodobał mi się, bo zawiera wiele konkretów i obala wiele mitów. A na niedźwiedzia mam taki patent: jak go zobaczę, zwyczajnie wycofam się powoli lub jeśli się da, pójdę dalej szlakiem nie zwracając uwagi. Jak chodzę sam, rozglądam się sporo wokół siebie, bo ciekawi mnie las i generalnie flora górska, więc raczej nie powinienem się potknąć o tego zwierza na ścieżce. Poza tym, chodząc po Tatrach od 12 lat i przemierzywszy wszystkie bez mała szlaki po polskiej stronie, nigdy się na niego nie natknąłem i pewnie tak zostanie do końca życia.
P.S. Wkurza mnie to, że niedźwiedzie poturbowały kogoś tam na Słowacji, ale to pewnie wynika ze zbytniej głupoty ludzi lub synantropizacji zwierząt.
P.S. Wkurza mnie to, że niedźwiedzie poturbowały kogoś tam na Słowacji, ale to pewnie wynika ze zbytniej głupoty ludzi lub synantropizacji zwierząt.
Ja chodzę po Tatrach od 15 lat (z przerwą kilkuletnią) i również nigdy niedźwiedzia nie widziałem, nawet z daleka. Zauważyłem tylko raz w bardzo ustronnym miejscu coś co było szare i miało watowatą konsystencję i to ponoć były odchody niedźwiedzia.Mariusz pisze:Poza tym, chodząc po Tatrach od 12 lat i przemierzywszy wszystkie bez mała szlaki po polskiej stronie, nigdy się na niego nie natknąłem i pewnie tak zostanie do końca życia.
Gospodarz dawnego schroniska na Siwej Polanie, Wojtek, mówił mi, że w ciagu trzydziestu lat widział misia bez mała kilkadziesiąt razy i tenże prawie nigdy nie zrobił mu krzywdy. Prawie nigdy, bo Wojtek miał pasiekę na Siwej Polanie i raz się niedźwiedź włamał, poniszczył sporo uli i narobił strat finansowych. Ną taka ewentualność Wojtek miał przygotowaną samochodową gaśnicę proszkową. Mówił, że to najlepsza broń na misia, która go może skutecznie odstraszyć i nie zrobi mu krzywdy.
Filipa Ziębę pamiętam, bo jego rodzina ma małą restaurację u wejścia do Chochołowskiej i nie raz tam piłem piwo.
Misia zdarzyło mi się obserwować na zboczach Wołoszyna ( dobra lornetka ) czyli spotkanie dalekiego stopnia. Blizsze być może było spotkanie bardzo ciemną nocą gdzies w okolicach Roztoki, gdy coś "misiowego" dosłownie otarło mi się o rekę. Do dzisiaj nie wiem czy był to na pewno miś , natomiast pamietam dobrze skok adrenalinki;)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
a ja juz dwa razy spotkałam sie z "misiem"
jednego w tym roku razem z Iwona...pamietasz mojego"misia"??;-)
taaa,Iwona !! to był błąd,za rok jedziemy tam i tzraskamy fote z niedzwiedziem z plakatu
jednego w tym roku razem z Iwona...pamietasz mojego"misia"??;-)
taaa,Iwona !! to był błąd,za rok jedziemy tam i tzraskamy fote z niedzwiedziem z plakatu
Ostatnio zmieniony śr 24 lis, 2004 przez Asik, łącznie zmieniany 1 raz.
hehe-do dziś mi skóra cierpnie ze strachuAsik pisze:spotkałam sie z "misiem"
jednego w tym roku razem z Iwona...pamietasz mojego"misia"??
Za rok kochana to będziemy autorkami plakatów o misiach....hehehe
P.S. Aśka(ups...Asia
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ups, ups, upsAsik pisze:to pytanie jest tendecyjne,co biedny Mario ma napisać? że nie tęsknił??
....a wracając do tematu misów( żeby nie było, iż od tematu odbiegamy
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."



