Ekipa warszawska miała do pokonania chyba najdłuższy kawałek i dotarli jako ostatni.Nic dziwnego,mieli do pokonania trasę pociągiem + rowerami. Do Kwidzyna byłoby za dużo jak na jeden dzień.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Jak zaczeło lac to kazdy już jechał w swoją stronę, więc nie ściemniaj. Wyjechaliśmy z Grudziądza ok 11:40 a padać zaczęło grubo po 12.
Sam na pierwszą falę deszczu (burze) zatrzymałem sie u przemiłych gospodarzy w Wielkim Stwolnie. Potem ruszyłem dalej, ale kiedy nadkładałem kilometry by uniknąć "jedynki" zaczełó lac po raz drugi i do Świecia dojechałem zmoczony. Stwierdziwszy, że taka jazda to bezsens zrobiłem wycof na najbliższa stację kolejową (Terespol Pom.) i ciapągiem do domciu.
Iwona pisze:w miejscowości za Małym Rudnikiem ale zastrzel nie pamiętam nazwy.Wróci Meffi to poda
Gogolin. Ładnie się te łąki i pola na skarpie prezentowały z drugiej strony Wisły.
PS Byłem dziś w górach. Górach Diabelskich (a jak) koło Świecia (opisywane w n.p.m). Widoczki i podjazdy naprawdę górskie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Sam na pierwszą falę deszczu (burze) zatrzymałem sie u przemiłych gospodarzy w Wielkim Stwolnie
a ja u mojej babci w Nowem.Załapałam się na ciepły rosołek i poobiednią kawę Niestety nie udało się całkowicie przeczekać deszczu,bo się zaciągneło na dobre. Wróciłam do domu lekko mokra ale zupełnie znośnie
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Oj dawid...sorry za szczerość ale coś chyba nie kumasz Zobacz skąd ludzie przyjechali,ile miał trwać zlot,przelicz sobie km na czas potrzebny na ich przejechanie i obraz się rozświetli Tobie nie udało się z Grudziądza wyrobić a od Wawki wymagasz cudów A'propos- jestem pod wrażeniem i chylę czoła przed ekpią ze stolicy. Kilka godzin w pociągu+ najdłuższa trasa rowerowa(w porównaniu z innymi uczestnikami) dla "tylko" kilku wspólnie spędzonych chwil Mam nadzieję,że spodobały się Wam "nasze" okolice
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:mefistofeles napisał(a):
Sam na pierwszą falę deszczu (burze) zatrzymałem sie u przemiłych gospodarzy w Wielkim Stwolnie
a ja u mojej babci w Nowem.
My przeczekiwaliśmy burzę na stacji benzynowej w Gardeji /chyba jakoś tak się nazywała ta miejscowość/ - początkowo był plan, że czekamy aż skończy padać ale deszcz niezbyt przechodził, więc pojechaliśmy dalej...