Oto fragment:
"Roku 1860 zaczęła się prawie zima, tj we wsi śnieg z deszczem a na Tatrach śnieg,który pokrył Krokiew,Świnicę pod Giewontem,nawet na Gubałowskim upadł, dnia 4 lipca i trwał aż do jedenastego.Potem nastąpiły deszcze trochę cieplejsze.Na bydło była w halach wielka bieda.Ale,Boże, nie daj zginąć ludowi twemu."
Może i powyższy fragment nie jest najtrafniejszy,ale nie można zaznaczyć fragmentów w Acrobacie i ich tu wrzucić, a przepisywać niestety nie mam czasu.Moim zdaniem książka super-pozwala przenieść się ok 150lat wstecz,dokładając do tego wyobraźnię....








