Pokora i respekt

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Re: Pokora i respekt

Post autor: Basia Z. »

krzysiek23 pisze:Cześć, chciałbym poruszyć pewien temat. Góry uczą człowieka szacunku do przyrody, uczą pokory. Powiedzcie, czy zdarzyły Wam się sytuacje, w których podejmowaliście decyzje, które z perspektywy czasu, Waszych przemyśleń były niesłuszne? Chodzi mi o decyzje podejmowane na szlaku, np. dylematy czy iść dalej widząc pogarszającą się pogodę, czy czując zmęczenie. A może była to chęć zdobycia szczytu za wszelką cenę?Co sądzicie o tym, że góry uczą szacunku dla przyrody? Rozwińcie ten temat. Pozdrawiam
Tak - wiele razy wycofałam się niepotrzebnie. Ostatnio 3 tygodnie temu wraz z koleżanką zawróciłyśmy z Lubenej (Wielka Fatra), bo ostro grzmiało, a nasi koledzy poszli na Ostrą.
I potem nam opowiadali jak fajnie było.

Ale ja burzy w górach boję się nade wszystko.
Mam kolegę, który w górach stracił bliskich (zginęli od pioruna). Nie będę tu o tym pisać - ale niektórzy wiedzą - jest taka tabliczka w Beskidzie Sądeckim.

Raz, w Rumunii podjęłam zbyt pochopnie decyzję o zejściu doliną, którą nie prowadził szlak.
Tylko, że u nas dolinami, nawet bez szlaku prowadzą drogi, a tam drogi nie było.
Kilkanaście godzin wraz z koleżanką przedzierałam sie przez gęsty las pełen powalonych drzew. Bardzo mnie to nauczyło pokory.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
RoleX

-#3
Posty: 105
Rejestracja: śr 28 cze, 2006
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: RoleX »

U mnie było kilka powrotów i ...raz zdarzyło nam się pójść na czerwone będąc już dość wysoko od strony Świnicy i od strony Zakopca w naszym kierunku szły sobie dwie no może trzy ładne ciemne chmury z jasnymi fleszami....ale szczęście...nas ominęły. Choć spotkaliśmy po drodze ludzi, którzy raz rezygnowali ... i załapali się na burze schodząc ;-) dwa wracali spod Giewontu i też byli nie źle zlani. Wychodząc w góry zawsze sprawdzam pogodę, i staram się do niej do pasować. Nie robię planów na wyjazd...idę tam gdzie mnie oczy i nogi poniosą byl by mieć kontakt z Tatrami.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ja podobnie jak lucyna, bardzo lubię obserwować burze i to niekoniecznie z okna pokoju czy schroniska. Wciąż jednak mam w pamięci wycof w lekkiej panice spod Świnickiej Przełęczy, kiedy to zapanowała klasyczna cisza przed burzą (nawet muchy przestały bzyczeć), a po chwili zaczęły nam się elektryzować włosy...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Mnie prawdziwej pokory i chęci do profesjonalnego szkolenia się pod okiem doświadczonych osób nauczył dopiero ostatni wypadek i to, że wciąz tu jestem.
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Któregoś razu robiliśmy jedną taką bezszlakową grań. Zdobyliśmy A, zostawiliśmy odciski palców na butelce a nawet kilku. Potem nie bacząc na niepewną pogodę postanowiliśmy pociągnąć granią nieco dalej, by zdobyć szczyt K. Niestety nie wzięliśmy pod uwagę nagłej zmiany warunków! Deszcz przechodzący w marznącą mżawkę, śliskie podłoże, trudności co najmniej trójkowe, a my bez liny, bez raków, w bermudach i hawajskich koszulach zataczamy się w huraganowym wietrze! Jak niepyszni w połowie drogi zdecydowaliśmy się na wycof! Powrót do Antraktu w tłumie przemoczonych do suchej nitki turystów zapamiętam jako najkoszmarniejsze przeżycie tatrzańskie. Ledwo żywi, z trudem wdrapaliśmy się na piętro, gdzie okazało się, iż nasze miejsce przy stole jest okupowane przez jakichś ceprów! Na szczęście wystarczyło im jednego spojrzenia na nasze udręczone twarze, by po cichutku zwinąć swe pseudotyrystyczne żagle przed majestatem nas - wielkich łojantów!
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze: * - próba wyjścia z pekaesu na Łysej

Od tamtych czasów mam pełne kieszenie pokory dla gór :))
No popatrz, a ja się nie poddałam i wysiadłam z autobusu relacji Kołomyja - Burkut na przystanku w Ilci, mimo że tylne wyjście zawalone było skrzynkami wódki na wesele, otwarło się na szerokość około 30 cm i jakby tu napisać ...
Musiałam przez nie wyciągać każdą pierś oddzielnie.

Jak już wysiadłam to na przystanku bili mi brawo.

To było moje zwycięstwo nad górami.

:D

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Basia Z. pisze:Musiałam przez nie wyciągać każdą pierś oddzielnie.
:)) :)) :))
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Musiałam przez nie wyciągać każdą pierś oddzielnie.
no wreszcie ten topik nabiera kształtów, ekhem, poważnych rozmiarów :D
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

tomtom pisze:!
Deszcz przechodzący w marznącą mżawkę, śliskie podłoże, trudności co najmniej trójkowe, a my bez liny, bez raków, w bermudach i hawajskich koszulach [/quote
. ;)
cosik mi tu nie gra...
to moze konkurs - dordzy forumowicze - co tutaj nie pasuje do siebie?
:)
powodzenia!

PS. chyba że nie zrozumiałem tej jakże wyrafinownej metafory...?
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

no stary, taki był tłum, że musiałem na wysokości Bzyka trawersować po gzymsie; noga-do-ręki-faker-w-podchwycie-klama-na-odciąg i po krzyżu :)) Grań K to czasem niezła extrema :P
Teraz poniał? ;)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

tomtom pisze:na-odciąg i po krzyżu Grań K to czasem niezła extrema
Teraz poniał?
najlepiej w długi weekend majowy - kijki to sprzęt konieczny, to przebijania się poprzez płaty........... turystów.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

tomtom pisze:Zdobyliśmy A
Dla mnie szczyt A mało honorny jest
Znacznie bardziej w tej grani cenię szczyty CP i P umiejscowione dość blisko siebie przez co można załoić oba w dość krótkim czasie.
Szczyt A też łoiłem, ale zawsze w połączeniu z innymi. Jednak ani razu wycofu nie zaliczyłem. Pewnej zimy po wcześniejszym złojeniu, tu muszę się przyznać w towarzystwie przewodnika tatrzańskiego, pewnego szczytu A w Popradzkiej grani (wejść na niego łatwo ale wyjść to znaczy zejść już trudniej) nie dość nam było ekstremalnych wrażeń więc postanowiliśmy jeszcze zrobić grań K. Szczyt A padł szybko. Nie dostarczył odpowiedniej ilości wrażeń więc ruszyliśmy dalej trzymając się ściśle grani. Schodziliśmy w dół do momentu aż zrobiliśmy ostatni, jednak dość ważny szczyt w tej grani. Można nawet powiedzieć, że zwornik. Przy zejściu z owego szczytu (GK) potwierdziła się stara zasada - najwięcej wypadków zdarza się w zejściu. Stało się. Przy zejściu z GK zaliczyłem odpadnięcie. Skały zalodzone były straszliwie. Duży wpływ na zdarzenie miało zmęczenie, spowodowane całodzienną wspinaczką po różnych graniach. Jednak skończyło się szczęśliwie. Kolega w przebłysku świadomości przyasekurował mnie dość skutecznie skracając lot. W zasadzie to szliśmy na dość lotnej asekuracji. Mimo wszystko jednak twardość lodu zalegającego na skałach grani K dała mi się odczuć.
Jednak to wszystko nie zniechęciło mnie do wspinaczki. Ta i podobne drogi w tej grani pokonywaliśmy jeszcze wielokrotnie.
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

mocne :D
od dzisiaj nie ruszam sie na pub crawling bez sznurka. nawet na grani sopockiej ;)
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Żeby nie było, że w górach się tylko "wspinam" to przed robieniem grani w Popradzie byłem na nartach w Bachledowej Dolinie.
Zgodnie ze wskazówkami instruktora PZN złoiliśmy pobliskie szczyty techniką becherowską aby nogi w kolanach były bardziej miękkie oraz aby uzyskać bardziej zmiękczoną konsystencję co nam miało znacznie ułatwić poruszanie się na stokach narciarskich. I faktycznie tak się stało.
Jazda pod okiem instruktora zawsze daje najlepsze efekty
tomtom pisze:od dzisiaj nie ruszam sie na pub crawling bez sznurka. nawet na grani sopockiej
tylko zimą
latem łoimy na żywca :D
Awatar użytkownika
przemek p

-#4
Posty: 331
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: kace

Post autor: przemek p »

tomtom pisze:mocne :D
od dzisiaj nie ruszam sie na pub crawling bez sznurka. nawet na grani sopockiej ;)
A morz(ż)e lepiej spływ: ftp://ftp.mp3.wp.pl/video/splyw_monciakiem.mpg
http://mp3.wp.pl/p/strefa/posluchaj/lofi,92870.html
:D
Ostatnio zmieniony czw 12 lip, 2007 przez przemek p, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
przemek p

-#4
Posty: 331
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: kace

Post autor: przemek p »

tomek.l pisze:
Zgodnie ze wskazówkami instruktora PZN złoiliśmy pobliskie szczyty techniką becherowską
A na Słowacji to nie lepiej Demianowską? ;)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

gb pisze:emanovka horka - to dopiero technika...
ostrzejsza wersja jak senes ,słodsza jak Bisacodyl
Awatar użytkownika
Mecenas

-#5
Posty: 519
Rejestracja: śr 09 sie, 2006
Lokalizacja: Chełmno/Toruń

Post autor: Mecenas »

Pozwole sobie wtracic swoje 3 grosze w tym temacie.

Podobni jak wielu uwazam, ze jednak nalezy zachowac maximum rozsadku i ostroznosci. To fakt, warunki w gorach moga zmienic sie z minuty na minute i juz tutaj powinien zaczac odzywac sie nasz rozsadek - odpowiedni ubior na kazda ewentualnosc, w lato nie rezygnowac z pewnych czesci ubioru, a wrzucic je grzecznie w plecaczek...
Oczywiscie nie mozna przewidziec wszystkiego, ale spora czesc problemow mozna wykluczyc/zmniejszyc ryzyko, wlasnie - MYSLAC.

To samo tyczy sie warunkow pogodowych. Ja dodatkowo wychodze z zalozenia, ze jezeli ktos ryzykuje swoje zdrowie/zycie to jego sprawa, ale nalezy rowniez wziac pod uwage, ze dzialajac bezmyslnie narazamy takze... TOPRowcow, ktorych rodziny tez pewnie by chcialy, aby szczesliwie po dyzurze wrocili do domciow.

Temat rzeka, pewnie pojawi sie jeszcze sporo ciekawych glosow...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

przemek p pisze:A morz(ż)e lepiej spływ:
Bartek "Pij nie pierdol" Kalinowski ostatnio dorabia w Polskim Radiu. Nawet sobie na skandal zapracował już wysysyając z palca częśc informacji :D

Ehhhh, a widziało się jak go w Szklarskiej znosili ze sceny bo sam nie mógł zejść :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

przemek p pisze:A na Słowacji to nie lepiej Demianowską?
Wszystkie techniki są dobre i chciało by się je zastosować równocześnie, ale górskie doświadczenie podpowiedziało nam, że lepiej nie.
Poza tym były tam na miejscu jednorazowe becherowskie czekaniki - 50, które idealnie leżały w dłoni. Dlatego wybraliśmy jednak wariant becherowski.
Inne techniki przećwiczyliśmy już na sucho, jadąc busem z Popradu do Łysej Polany. Po drodze jest sporo sklepów ze sprzętem wspinaczkowym więc było na czym poćwiczyć.
ODPOWIEDZ