Warszawa
A ja już od urodzenia muszę się tu męczyć.
Ale mile wspominam takie miejsca jak BOLEK na Polach Mokotowskich, czy dawna BARYŁECZKA na Marszałkowskiej. Tej jednak wy nie pamiętacie. Marszałkowska róg Kruczej. To była speluna.
Piwo z pianą wylewało się z kufli. Było głośno i pełno dymu. Miałem wtedy 18 lat. To były czasy.
Teraz już wolę Zieloną Gęś. Jakoś tm bardziej kulturalnie. Chyba się starzeję.
Co do Parku. Nadal lubię rock. Więc chyba mi pasuje.
Ale mile wspominam takie miejsca jak BOLEK na Polach Mokotowskich, czy dawna BARYŁECZKA na Marszałkowskiej. Tej jednak wy nie pamiętacie. Marszałkowska róg Kruczej. To była speluna.
Teraz już wolę Zieloną Gęś. Jakoś tm bardziej kulturalnie. Chyba się starzeję.
Co do Parku. Nadal lubię rock. Więc chyba mi pasuje.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dworzec Autobusowy w KrK jest świetny i jak dla mnie to super zorganizowany...
W Wawie są plany, żeby coś zrobić z tym psakudztwem czyli Dworcem Centralnym...Złote Tarasy znajdujące się obok wyglądają jak kwiatek przypięty do kożucha. Plany planami a Dworzej pewnie długie lata będzie straszyć przyjeżdżających...do tego te przejścia podziemne..brr..ok. 5 rano jest tam ciekawie...chociaż interesująco jest praktycznie cały czas
Człowiek na dodatek częściej się tam gubi niż odnajduje 
W Wawie są plany, żeby coś zrobić z tym psakudztwem czyli Dworcem Centralnym...Złote Tarasy znajdujące się obok wyglądają jak kwiatek przypięty do kożucha. Plany planami a Dworzej pewnie długie lata będzie straszyć przyjeżdżających...do tego te przejścia podziemne..brr..ok. 5 rano jest tam ciekawie...chociaż interesująco jest praktycznie cały czas
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
widziałem - żadna rewolucja. A bez wyburzenia do poziomu gruntu nic to nie da.ruda pisze:W Wawie są plany, żeby coś zrobić z tym psakudztwem czyli Dworcem Centralnym...
A szkoda, bo dworzec kolejowy w ścisłym centrum miasta to coś czym mało które miasto tych rozmiarów może sie pochwalić. Większość europejskich stolic ma kilka dworców, za to na względnych obrzeżach.
Co z tego jednak jak dworzec wygląda tak jak wygląda.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Złote Tarasy są najdroższe i najbardziej lanserskieruda pisze: Z dwojga złego wole Złote Tarasy
Nie no, Galeria Mokotów jest jeszcze w miarę. A jak mam kupić prezent dla kogoś to jadę tam w ciemno, zawsze coś się znajdzie.mefistofeles pisze: A Galeria Mokotów to już na mnie, człowieka z prowincji, za dużo.
Wciąż jeszcze nazywana "Zieloną Budką", choć obecnie prawa do tej nazwy ma kto inny. Olusia - polecamy to miejsce!mefistofeles pisze: Moje ulubione miejsce w stolicy - lodziarnia Grycana obok placu Unii Lubelskiej.
Ekhm, a Marszałkowska to krzyżuje się z Kruczą?włóczęga pisze: czy dawna BARYŁECZKA na Marszałkowskiej. Tej jednak wy nie pamiętacie. Marszałkowska róg Kruczej. To była speluna.
tyle ze ja tam nie łaże po sklepach bo nie kupuje w takich miejscach...a tam gdzie ide posiedzieć nie ma sklepów, za to mało kto tam zagląda...ale prawda jest taka, że w Złotych Tarasach byłam ze trzy razy i to raz z tatą, bo chciał zobaczyć jak to wygląda od środkaMiG pisze:Złote Tarasy są najdroższe i najbardziej lanserskie
no ja właśnie czytałam o tym, że chcą wyburzyć dworzec, na jego miejsce postawić kolejną galerię a cały dworzec wrzucić do podziemimefistofeles pisze: A bez wyburzenia do poziomu gruntu nic to nie da.
No ba!Salek pisze: cała warszafka jest przesiąknięta lansem
Dobra, dobra - już my wiemy swoje.ruda pisze:tyle ze ja tam nie łaże po sklepach bo nie kupuje w takich miejscach... a tam gdzie ide posiedzieć nie ma sklepówMiG pisze:Złote Tarasy są najdroższe i najbardziej lanserskie
Lans w czystej postaci - nawet bez robienia zakupów.
Nie byłoby to głupie. Skoro PKP razem z PKO Development będzie domy budować to może i tutaj by się udało. Problem tylko może być z własnością gruntów...ruda pisze:no ja właśnie czytałam o tym, że chcą wyburzyć dworzec, na jego miejsce postawić kolejną galerię a cały dworzec wrzucić do podziemimefistofeles pisze: A bez wyburzenia do poziomu gruntu nic to nie da.
lans w czystej postaci- glany, sprany t-shirt i podarte spodnie...warszafka jak się patrzyMiG pisze:Dobra, dobra - już my wiemy swoje.
Lans w czystej postaci - nawet bez robienia zakupów.
no niestety tego to ja już nie wiem...ambitne plany są...ale zapewne z realizacją będzie baaaaaaardzo ciężkoMiG pisze:Problem tylko może być z własnością gruntów...
Wiesz gb to jest tak, że są miasta, które sprzyjają kształtowaniu się choćby zachowań prospołecznych itd. ogólnie z badań wynika, że Warszawa nie jest dobrze postrzegana nawet przez jej rodowitych mieszkańców (choć oczywiście oceniali oni stolicę łagodniej niż przyjezdni- typowe- zawsze oceniamy wyżej miejsce, w którym mieszkamy). Niestety Warszawa ma więcej negatywów niż pozytywów i dla psychologii środowiskowej jest dobrym obszarem do badań ale również przykładem na to jak miasto nie powinno wyglądać.
To jakie jest miasto może przekładać się na to jak postrzegani są jego mieszkańcy. Idąc dalej tworzą się stereotypy- a jak to z nimi bywa jest w nich szczypta prawdy oraz szczypta fałszu...
A teraz taka ciekawostka.
Były przeprowadzane badania pt. Warszawa na tle innych stolic Europy ( Pragi, Budapesztu, Bukaresztu, Wiednia, Rzymu, Madrytu, Berlina, Paryża, Moskwy i Londynu). Pierwszym badaczem był Komorowski (badania z 1987r.) później powtórzone w 2000roku-niestety nie pamiętam dokładnie przez kogo.
W każdym razie brano pod uwagę:
-warunki geograficzne
-warunki naturalne
-zjawiska ludnościowe
-mieszkalnictwo
-infrastruktura i komunikacja
-udział procesu historycznego w rozwoju miasta
-strukture przestrzenną miasta
-formę urbanistyczną miasta
itp. itd.
No cóż po przeanalizowaniu wyników wnioski nasuwają się jednoznaczne- Warszawe czeka wiele pracy by dogonić niektóre stolice. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej to polecam przejrzeć sobie to:
http://hal.psych.uw.edu.pl/2006zalaczni ... 2_2006.pdf
To jakie jest miasto może przekładać się na to jak postrzegani są jego mieszkańcy. Idąc dalej tworzą się stereotypy- a jak to z nimi bywa jest w nich szczypta prawdy oraz szczypta fałszu...
A teraz taka ciekawostka.
Były przeprowadzane badania pt. Warszawa na tle innych stolic Europy ( Pragi, Budapesztu, Bukaresztu, Wiednia, Rzymu, Madrytu, Berlina, Paryża, Moskwy i Londynu). Pierwszym badaczem był Komorowski (badania z 1987r.) później powtórzone w 2000roku-niestety nie pamiętam dokładnie przez kogo.
W każdym razie brano pod uwagę:
-warunki geograficzne
-warunki naturalne
-zjawiska ludnościowe
-mieszkalnictwo
-infrastruktura i komunikacja
-udział procesu historycznego w rozwoju miasta
-strukture przestrzenną miasta
-formę urbanistyczną miasta
itp. itd.
No cóż po przeanalizowaniu wyników wnioski nasuwają się jednoznaczne- Warszawe czeka wiele pracy by dogonić niektóre stolice. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej to polecam przejrzeć sobie to:
http://hal.psych.uw.edu.pl/2006zalaczni ... 2_2006.pdf
Apropo miejsc juz chyba nieistniejących a z klimatem...Studenci Politechniki mieli takie jedno miejsce- speluniastą pijalnie miodów pitnych na Pieknej !! Biesiadowalismy tam ramie w ramie z dziwnymi figurami wyglądającymi na bezdomnych oraz z wykladowcami PW..
Co do wspólnego wyjścia do Parku - czemu nie ale najlepiej jakas jesienna porą, która nie zachęca do zajęc bardziej outdoorowych..
Co do wspólnego wyjścia do Parku - czemu nie ale najlepiej jakas jesienna porą, która nie zachęca do zajęc bardziej outdoorowych..
Mieszkałem kilka lat ,znam (znałem ) dobrze ,kiedyś lubiłem ,teraz nie lubię ,jestem empatą ,męczy mnie w Warszawie wyczuwalna na ulicach agresja ,a z wiekiem coraz bardziej cenię spokój. Coraz mniej miejsc przytulnych ,z atmosferą ,z tradycją ,swojskich ,charakterystycznych ,coraz więcej sieciowych ,bezstylowych ,bezdusznych ,jednakowych.
Coraz bardziej zaczynam lubić Kraków ,Wrocław ,Łódź nawet ,której kiedyś nie lubiłem ,coraz mniej stolicę
Coraz bardziej zaczynam lubić Kraków ,Wrocław ,Łódź nawet ,której kiedyś nie lubiłem ,coraz mniej stolicę
luknij na moje panoramy i galerie
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Baryłeczka była
pod numerem 181. Do tego wykazu należy dorzucić równie kultowy lokal jak "Mewa"i pozostałe . A w Bolku spędzałem "wojsko" zamiast nudzić się na zajęciach na temat budowy lufy i zamka oraz teorii kroku defiladowego w terenie bagnistym urywaliśmy się na zajęcia do Bolka.
Co do współczesności , to tak jak Dagomar. liczę W-wę w rejony koszmaru. Nawet komisariat na Jezuickiej zamkniety. A siedziało się tam kilka razy na dołku, siedziało.
Za sam fakt posiadania legitymacji studenckiej tudzież udział w nielegalnych zgromadzeniach.Z kultowych lokali został Karaluch. /słynny tekst: ruskie wyszły, leniwe zostały/ale też lumpowato wygląda. W dawnej Harendzie jakiś fast food, zresztą od śmierci Janka Himilsbacha to już nie to samo. 
Co do współczesności , to tak jak Dagomar. liczę W-wę w rejony koszmaru. Nawet komisariat na Jezuickiej zamkniety. A siedziało się tam kilka razy na dołku, siedziało.
Miejsce moze i ulubione, ale dobre lody to są u Włocha na Hożej, po prawej stronie jak się idzie od Marszałkowskiej w kierunku Kruczej. Podobno są ciągle robione metodą tradycyjną, a nie przemysłową. W każdym razie nie ma to jak czekoladowe spumoni...mefistofeles pisze:Moje ulubione miejsce w stolicy - lodziarnia Grycana obok placu Unii Lubelskiej.
Tu jest sporo racji. Miasto zostało rozjechane po Powstaniu. Odbudowane bez odtworzenia centrum. Ja np. gdyby mnie ktoś spytał, nie umiałbym jednoznacznie wskazać centralnego punktu miasta... Wiem, że odległości drogowe liczy się od Ronda Dmowskiego, ale czy to jest centrum? Do tego Warszawa po wojnie doznała kolosalnego spustoszenia jeśli chodzi o społeczeństwo. Wielu mieszkańców po 1944 roku już nie wróciło. Napłynął mocno zacofany element z Mazowsza. W normalnych miastach element napływowy stara się dostosować do lokalnej społeczności, ale tej w Warszawie było zbyt mało i to ona została zdominowana przez element napływowy...ruda pisze:Wiesz gb to jest tak, że są miasta, które sprzyjają kształtowaniu się choćby zachowań prospołecznych itd. ogólnie z badań wynika, że Warszawa nie jest dobrze postrzegana nawet przez jej rodowitych mieszkańców (choć oczywiście oceniali oni stolicę łagodniej niż przyjezdni- typowe- zawsze oceniamy wyżej miejsce, w którym mieszkamy). Niestety Warszawa ma więcej negatywów niż pozytywów i dla psychologii środowiskowej jest dobrym obszarem do badań ale również przykładem na to jak miasto nie powinno wyglądać.
pozdrawiam
Marcys
to kolejny minus Wawy- brak określonego centrum. Dla jednych Centrum jest przy Pałacu Kultury...inni wskazują jako centrum Stare Miastomarcys pisze: Ja np. gdyby mnie ktoś spytał, nie umiałbym jednoznacznie wskazać centralnego punktu miasta...
no to fakt...osobiście znam bardzo mało rodowitych mieszkańców Wawy- mogłąbym ich policzyć na palcach jednej ręki...marcys pisze:W normalnych miastach element napływowy stara się dostosować do lokalnej społeczności, ale tej w Warszawie było zbyt mało i to ona została zdominowana przez element napływowy...
Kiedyś mówiło się, że rodowity Warszawiak, to człowiek, którego rodzina mieszka tu od trzech pokoleń. Po II wojnie takich zostało naprawdę niewielu. Ja sam należałem do nich połowicznie. Teraz, dopiero moja wnuczka jest "Warszawianką". Ale mieszkam już tu prawie 54 lata. Może też jestem więc Warszawiakiem?
Pozdrawiam Warszawiaków.
Nie uprzedzam się do nikogo, więc pozdrawiam i wszystkich mieszkańców Warszawy.
Ps.
Naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, kto kim jest i skąd pochodzi. Liczy się człowiek.
Pozdrawiam Warszawiaków.
Nie uprzedzam się do nikogo, więc pozdrawiam i wszystkich mieszkańców Warszawy.
Ps.
Naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, kto kim jest i skąd pochodzi. Liczy się człowiek.



