Na Sardynii całkiem ciepło...ruda pisze:a teraz jakby człowiek chciał pobyć trochę poza domem to leje, wieje i jest cholernie zimno
tatry na początku lipca
Krótko żyjesz ,pod koniec czerwca 1998 roku w ciągu 10 dni odbyłem 3 wyprawy - przez Szpiglasową od Moka (nie dotarłem nawet do Dol.za Mnichem) , gdzieś w Zachodnie ,nie pamiętam (dotarłem do budki z biletami w Dol. Strążyskiej) i całodzienna "wyprawa" do Murowańca w czystej desperacji ostatniego dnia opłacona przemoczeniem wszystkich możliwych membran.Keczup pisze:Nigdy mi się nie zdarzyło aby będąc w Tatrach nie wszedłem na żadną górę
To był taki rok ,że nie można było wyjść na obiad ,by nie przemoknąć ,o Krupówkach nie było mowy ,za to jakie spanie....
Ja aż do tamtej pory nier rozumiałem ,co oznacza "ustalenie się" pogody w górach
luknij na moje panoramy i galerie
A pamięta ktoś może sierpień 2002? Byliśmy w Słowacji i również przez pogodę zostaliśmy zmuszeni do zachowań iście desperackich wychodząc na szlaki w totalne ulewy, już od kwatery, nieraz z gradobiciem. Bo nawet tamtejsze piwo w ichnich potrawinach znudzić się może. Te wycieczki kosztowały nas dyskomfortem w stylu "brak suchych ciuchów na wymianę nawet dnia następnego" o drobnych urazach na skutek poślizgów nie wspominając. Hehe, wtedy jeszcze nikt z nas nie miał niczego z membraną, jedynie buty na traperku z niższej półki i ortaliony a,la Dżordżo z Armeniidagomar pisze:Krótko żyjesz ,pod koniec czerwca 1998 roku w ciągu 10 dni odbyłem 3 wyprawy
Maciej doszedł do Koziej Przełęczy i schodzi na dół. Skały na górze są mokre i śliskie.
Pozdrowiłam go

Pozdrowiłam go
Ano pamiętam. Dałam rade wejść na Rysy, Kozi, Kościelec (odwrót przed szczytem). Czyli w Polsce nie było tak źleKeczup pisze:A pamięta ktoś może sierpień 2002?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
A... i jeszcze na Grzesiu byłam
Czy faktycznie mówicie o 2002 roku? Ja mam spisane gdzie byłam, dlatego wiem
http://szczyty.private.pl/rok%202002.htm
Czy faktycznie mówicie o 2002 roku? Ja mam spisane gdzie byłam, dlatego wiem
http://szczyty.private.pl/rok%202002.htm
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Tak, bo to był mój pierwszy wyjazd w Tatry Słowackie. Tylko nie jestem pewien czy to pierwsza, czy druga połowa sierpnia. Wyjazd chyba 12-dniowy. Pamiętam ulewę na Sławkowskim, grad na Koprowym, grad na Czerwonej Ławce, jedynie słońce na Rysach, i względnie na szlaku przez Osterwę, ulewa schodząc z Małej Wysokiej oraz pod Łomnicą, itd.Agaar pisze:Czy faktycznie mówicie o 2002 roku?
nie było tak źle ,w 2002 na 8 tras tylko raz padało przy powrocie ze Schr. Kieżmarskiego ,tak w ogóle ,jak jeżdżę zawsze po 15 czerwca od 1995 roku ,to o tej porze 95 i 96 to upał i zero śniegu , 97 i 98 niemożliwa lejba , między 99 ,a 03 pogoda zmienna ,raczej chłodna , często ze śniegiem i zalodzeniem ,ale również ładnymi ,słonecznymi dniami. W latach 04 do 06 pogoda w pełni zimowa ,choć pewna i ten rok też dobry.
W sumie mam ostatnio dużo szczęścia
W sumie mam ostatnio dużo szczęścia
luknij na moje panoramy i galerie
Przynajmniej można było mistrzostwa świata w piłce nożnej we Francji spokojnie pooglądaćdagomar pisze: Krótko żyjesz ,pod koniec czerwca 1998 roku w ciągu 10 dni odbyłem 3 wyprawy (...) To był taki rok ,że nie można było wyjść na obiad ,by nie przemoknąć ,o Krupówkach nie było mowy ,za to jakie spanie....
Keczup pisze: A pamięta ktoś może sierpień 2002? Byliśmy w Słowacji i również przez pogodę zostaliśmy zmuszeni do zachowań iście desperackich
Z tego co pamietam, to lato 2002 było dość słoneczne.dagomar pisze:nie było tak źle ,w 2002 na 8 tras tylko raz padało
Keczup, może jakoś pechowo trafiłeś?
I o czym tu gadać - toż to normalka. Nienormalnie w Tatrach jest wtedy gdy świeci słońce.Keczup pisze:Tak, bo to był mój pierwszy wyjazd w Tatry Słowackie. Tylko nie jestem pewien czy to pierwsza, czy druga połowa sierpnia. Wyjazd chyba 12-dniowy. Pamiętam ulewę na Sławkowskim, grad na Koprowym, grad na Czerwonej Ławce, jedynie słońce na Rysach, i względnie na szlaku przez Osterwę, ulewa schodząc z Małej Wysokiej oraz pod Łomnicą, itd.
Jak naprawę solidnie leje to wszystkie najbardziej markowe ciuchy też się okazują być do d***.Keczup pisze:Hehe, wtedy jeszcze nikt z nas nie miał niczego z membraną, jedynie buty na traperku z niższej półki i ortaliony a,la Dżordżo z Armenii happy
Dawniej się grało w brydża. Któregoś roku przez pełne 10 dni w Murowańcu zaliczyłem tylko brydż. Czasami popołudniu trochę przestawało i można było pójść do Zakopanego po żarcie.Keczup pisze:Bo nawet tamtejsze piwo w ichnich potrawinach znudzić się może.
Jak ktoś ma zapotrzebowanie na pełne słońce to polecam np. Tunezję a nie Tatry.
Jestem gorszego sortu...
Panowie, mówię nie o całym lecie. Tak pamiętam ok. 10 dni sierpnia, lało na okrągło. W dodatku ulewa była już zanim się z kwater wyszło, i tak co dzień.MiG pisze:Z tego co pamietam, to lato 2002 było dość słoneczne.
Keczup, może jakoś pechowo trafiłeś?
Jakiś czas temu szefisko był w Tunezji, gdy koleżanka zapytała po powrocie jak było, to wzruszył ramionami: "gdyby tam były jakieś góry..."Janek pisze:Jak ktoś ma zapotrzebowanie na pełne słońce to polecam np. Tunezję a nie Tatry.
Janku, ja nie umiem grać w brydżaJanek pisze:Nienormalnie w Tatrach jest wtedy gdy świeci słońce.
kuffa mam nadzieję, że tegoroczny sierpien (od 15) po słowackiej będzie lepszy niż ten 2002Keczup pisze:Panowie, mówię nie o całym lecie. Tak pamiętam ok. 10 dni sierpnia, lało na okrągło. W dodatku ulewa była już zanim się z kwater wyszło, i tak co dzień.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Ja również do czerwca zeszłego roku twierdziłem, że nienawidzę wszelakich mazideł. Silne poparzenia zrobiły swoje. Każdy krok z plecakiem, nie lekkim, na garbie powodował sporawe cierpienie. A o śnie nie było mowy. Ramiona to mi zryżałylukas_12 pisze:w tamtym roku narzekałem tylko w pierwszym dniu gdy zapomniałem kremu do opalania
Dwa lata temu na szczycie Rysów w południe słonecznego bez chmurki ,czerwcowego dnia dwie babki się opalały ,smarowały się jakimś kremem z filtrem 10 (podejrzałem) ,budząc zdumienie większości (nie wszystkich ,bo niektórzy też wchodzili w majtałach) turystów.
luknij na moje panoramy i galerie
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
to juz PETE wiesz, czemu się tak smarowałam mazidłamiKeczup pisze:Ja również do czerwca zeszłego roku twierdziłem, że nienawidzę wszelakich mazideł. Silne poparzenia zrobiły swoje. Każdy krok z plecakiem, nie lekkim, na garbie powodował sporawe cierpienie. A o śnie nie było mowy. Ramiona to mi zryżały



