Chyba tak. Zupełnie inne zasady są. Tak jak w drugiej klasie standard to 8,9 lekcji (w dobrej szkole, ale innej zwykle 6,7). Teraz nam odchodzą przedmioty niematuralne, a im zostają wszystkie. Wydaje mi się, że dobre rozwiązanie. Można się skupić na maturze.lukas_12 pisze:a to jakaś szczególna szkółka ?
drrrrrr.... budzik :]
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- tatromaniaczka
-

- Posty: 132
- Rejestracja: ndz 24 wrz, 2006
- Lokalizacja: okolice Łodzi
JA wstaję codziennie ok 6:20, nie bez bólu ale daję radę. A kładę się różnie - zależy jak bardzo wyeksploatuje się w pracy, czasami o 23:00 czasem później
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja na przykład efektywnie potrafię się uczyć wyłącznie w nocy - tak między 23 a 3. Nie wiem czemu tak mam. Nie jestem po tym wykończony, przemęczony, jedynie chce mi się spać.
Natomiast rano po prostu nie potrafię się zerwać po budziku. Nastawiam budzik (taki z dobudzaniem) 30 minut wcześniej niż musze wstać. Wyjątek to góry - tam i pójde spać o 22 i wstanę przed 6.
Natomiast rano po prostu nie potrafię się zerwać po budziku. Nastawiam budzik (taki z dobudzaniem) 30 minut wcześniej niż musze wstać. Wyjątek to góry - tam i pójde spać o 22 i wstanę przed 6.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ja 15 minut wcześniej (zdarza się, że zaśpię naprawdę, albo też specjalniemefistofeles pisze:Nastawiam budzik (taki z dobudzaniem) 30 minut wcześniej niż musze wstać.
Też mi to dobrze idzie, ale musze przetrwać kryzys. Często dopada coś ok. 1:00mefistofeles pisze:ja na przykład efektywnie potrafię się uczyć wyłącznie w nocy - tak między 23 a 3
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Jak jestem w Tatrach (lub mam akurat pojechać) budzę się najchętniej trochę przed wschodem Słońca (czyli 4-5), żeby mieć cały dzień na chodzenie. Strasznie nie lubię chodzić późno spać, najchętniej zasypiałbym "z kurami"
, ale oczywiście to często nie wychodzi.
W przypadku nadmiaru nauki wolę obudzić się o 4 rano niż uczyć się dłużej niż do 23 - i tak by mi już po tej godzinie nic nie wchodziło do głowy.
W tego powodu też nie lubię chodzić na imprezy - zazwyczaj są niestety w nocy.
W przypadku nadmiaru nauki wolę obudzić się o 4 rano niż uczyć się dłużej niż do 23 - i tak by mi już po tej godzinie nic nie wchodziło do głowy.
W tego powodu też nie lubię chodzić na imprezy - zazwyczaj są niestety w nocy.
daj pyskaRafał pisze:Jak jestem w Tatrach (lub mam akurat pojechać) budzę się najchętniej trochę przed wschodem Słońca
luknij na moje panoramy i galerie
ze wstawaniem to jest tak, że jak wiadomo są dwa typy osób: skowronki i sowy.
Pierwszy typ czyli skowronki chodzą w miare wcześnie spać i wstają skoro świt
Drugi typ czyli sowy są nocnymi markami co muszą odpokutować bardzo długim snem. W przypadku sów ciężko jest zmienić ich przyzwyczajenia. Skowronki łatwiej mogą się przestawić na późniejsze chodzenie spać i późniejsze wstawanie.
Ja jestem skowronkiem choć odkąd studiuję zmieniłam się w skowronkosowę
Z racji tego, że większość zajęć miałam do ok. 19 plus dojazd itp. oraz nocne Polek rozmowy z kuzynką spać chodzę koło 2. Ze wstawaniem bywa różnie ale koło 8-9 zwlekam się z łóżka. Jednak odkąd siedzę w Kielcach czyli od 4 dni, mimo późnego chodzenia spać wstaję wcześnie. Warszawa działa na mnie w takim razie usypiająco a Kielce pobudzająco (nie źle brzmi)...Zmierzam do tego, że na wstawanie może wpłynąc wiele czynników. Także nastawienie..jeżeli wiem, że mam wstać bardzo wcześnie i nie mogę zaspać to będę się w nocy budzić niemal co godzinę by sprawdzić czy już przypadkiem nie muszę wstawać...
Więc ogólnie problem rannego wstawania jest problemem mocno złożonym
Pierwszy typ czyli skowronki chodzą w miare wcześnie spać i wstają skoro świt
Drugi typ czyli sowy są nocnymi markami co muszą odpokutować bardzo długim snem. W przypadku sów ciężko jest zmienić ich przyzwyczajenia. Skowronki łatwiej mogą się przestawić na późniejsze chodzenie spać i późniejsze wstawanie.
Ja jestem skowronkiem choć odkąd studiuję zmieniłam się w skowronkosowę
Więc ogólnie problem rannego wstawania jest problemem mocno złożonym
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja ustawiam sobie budzik w telefonie ale zawsze budze się na minutę przed alarmem i jestem w stanie wyłączyć go lub przestawić albo od razu wstaję 
Natomiast moja kuzynka- typowa sowa- nastawia sobie dwas budzik, zawsze wszystki wyłącza jak dzwonia i idzie spać dalej. Żeby ją obudzić trzeba się mocno postarać- nie wiele na nią działa- groźby, prośby...dopier stwierdzenie, że za pół godziny ma busa do Wawy (gdy rzeczywiście tak jest) działa na nią najbardziej mobilizująco
Natomiast moja kuzynka- typowa sowa- nastawia sobie dwas budzik, zawsze wszystki wyłącza jak dzwonia i idzie spać dalej. Żeby ją obudzić trzeba się mocno postarać- nie wiele na nią działa- groźby, prośby...dopier stwierdzenie, że za pół godziny ma busa do Wawy (gdy rzeczywiście tak jest) działa na nią najbardziej mobilizująco
Ja jestem sową co np. w firmie daje taki efekt że rzadko pojawiam się punktualnie - a zaczynamy o 8. Na szczęście mój zastępca lubi wcześnie wstawać więc problemu nie ma 
Spać chodzę około 1 zwykle choć bywa różnie - zależy co się robi przed snem
W górach jakoś zdecydowanie łatwiej mi zerwać się skoro świt - lubię o 6,7 być już na szlaku.
Spać chodzę około 1 zwykle choć bywa różnie - zależy co się robi przed snem
W górach jakoś zdecydowanie łatwiej mi zerwać się skoro świt - lubię o 6,7 być już na szlaku.
Każdemu jego Everest...
- ma^wilk (Marta)
-

- Posty: 48
- Rejestracja: pt 15 cze, 2007
- Lokalizacja: B-B
Poważnie?lucyna pisze:Proponuję system 3,6. Na zmianę. Jednej nocy śpię 3 godziny, a następnej 6. Sprawdza się.
Ale w górach czy na nizinach?
Choć coś w tym musi być , bo podobno najlepiej spać 3, 6 lub 9 godzin (wielokrotność trójki) - niby ma to związek z pełnymi fazami snu czy jakoś tak.
"Lubię, gdy o zmierzchu rozpalisz ognisko,
oświetlisz to co chowa się w nas."
oświetlisz to co chowa się w nas."
hmm...fazy snu nie muszą i raczej nigdy nie trwają tyle samo...uczyłąm się o tym nie tak dawno ale nie słyszałam o tym, żeby stosowac coś w rodzaju systemu trójkowego, zeby spać 3,6,9 godzin...wydaje mi się, ze nie istnieje aż taka zależność...ale jedno jest pewne...sen jest potrzebny i to bardzo !!




