Tak mnie jakoś naszło z tym tematem.
Nie wiem. Był już na forum? Jak tak, to z góry przepraszam.
Kiedyś próbowano mi wmówić, że do wczesnego wstawania, to się można przyzwyczaić. Dobra... próbowałam, ale po tych 2 latach pobódki o godz. 6:00-6:15, stwierdzam że i tak się nie przyzwyczaje. Zawsze jestem rano niewyspana :/ Rozbudzam się dopiero podczas biegu na autobus
Każdy się jakoś tam urodził i albo lubi spać w nocy albo w dzień. Ja jestem sową
Spoko Siostra,po 10latach pracy przyzwyczaisz się Teraz budzę się przed budzikiem(6,00).To kwestia nastawienia organizmu. Ostatnio nie wiedzieć czemu budzę się ok 5-5.30
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
no ja np. dziś obudziłem sie o 12:30 i w sumie średnio tak właśnie się budze, między 12 a 13. na szczęście od zeszłego roku miałem przedłużone wakacje więc z niczym to nie kolidowało... już się boje co będzie znowu od października, bo wstawanie przed 12 to jak w środku nocy.
zauważyłem u siebie jeszcze jedną zależność, nie ważne czy śpie 3h czy 9h, zawsze jak nie obudze się sam tylko "z pomocą" budzika to i tak jestem niewyspany. takie minimum u mnie to 10-12h. wiem, dużo, ale ja po prostu kocham spać
Ostatnio zmieniony śr 04 lip, 2007 przez prezes, łącznie zmieniany 1 raz.
Potrafię się obudzić o dowolnej założonej godzinie nocy pod warunkiem przynajmniej 2 godzin snu przedtem (błąd do 0.5h) ,wtedy potrafię zmusić się do zaśnięcia o nietypowej porze (normalnie śpię 1-7 ). Budzika nie używam. W Tatrach wstaję 4.30 do 5.00 (bez budzika).
Prezesowi mogę tylko tyle powiedzieć ,że darzyło mie się zaspać na egzamin o 15.30 (ale wtedy były brydźowe maratonki trzydniówki)
Iwona pisze:
Spoko Siostra,po 10latach pracy przyzwyczaisz się
guzik prawda . po 8 latach taka sama mordega, koncert budzikow i dzwoniacych telefonow. pobudka dobrowolna kiele 6-6.30 niemozliwa. czujny sen zdarza sie przed super waznymi wyjazdami. choc wtedy wole w ogole nie isc spac niz wstawac bardzo bladym switem .
Agaar pisze:(...) Kiedyś próbowano mi wmówić, że do wczesnego wstawania, to się można przyzwyczaić. Dobra... próbowałam, ale po tych 2 latach pobódki o godz. 6:00-6:15, stwierdzam że i tak się nie przyzwyczaje. (...)
pytanie jest jedno - jak późno kładziesz się spać?
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Agaar pisze:W roku szkolnym... 23:00 najwcześniej (rzadko się zdarza). Zwykle coś kole 1:00, jak sporo nauki, to nawet o 3:00 :/
Teraz ok. 2:00 i wstaję ok. 12.00
Daj Ci Panie Boże zdrowei - po co się tak do nocy uczyć to nieefektywne.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
lukas_12 pisze:no tak, z materiałem odpuszczają, raczej sporo powtorek przynajmniej było tak za moich czasów.
Odchodzą mi przedmioty niematuralne. Zostaje matematyka, WOK, PP, języki, coś tam pewnie jeszcze. Jednak uczenie się na przedmioty, które się lubi-czyli te wybrane, to już luz. Co też ważne-wracanie do domu ok. 15:00.
Taka specyfika mojej szkoły. Mam nadzieje, że dobrze wybrałam