Samotnie czy z 2-latkiem?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Mecenas pisze:Wiem, ze wchodzenie od strony polskiej mogloby jej dac sporo radosci
Podyskutowałbym! Cały czas pod górę i w zasadzie niewiele się widzi. Natomiast idąc od słowackiej strony wpierw "zaliczasz" Symboliczny Cmentarz na Osterwie (zboczenie minimalne - czas ogółem ok. 0.5 godz), który dla dziecka jest fenomenalną nauką, że góry to nie tylko zabawa, potem piękny Popradzki Staw a jeszcze potem południowo-wschodnią część fenomenalnej Doliny Mięguszowieckiej. O tym, że oszczędzasz wrażliwemu dziecku przykrości oglądania tego co na drodze do Morskiego Oka też warto pamiętać.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Mecenas

-#5
Posty: 519
Rejestracja: śr 09 sie, 2006
Lokalizacja: Chełmno/Toruń

Post autor: Mecenas »

chodzilo mi raczej o sam fakt wchodzenia. Jej na dzis raczej zalezy na tym, zeby tam wejsc, a nie na samym szlaku.
W kazdym badz razie dzieki za wszelkie sugestie. Co prawda zwykle wole sam chadzac, ewentualnie w niezbyt licznej grupce, ale coz - mala mi imponuje, moga z niej wyrosnac gorolazy z prawdziwego zdarzenie - nie taka amatorszczyzna, jak ja ;)

No i maly offtop: fajno, ze na forum zawsze mozna liczyc na ciekawa opinie i porade.

Dzieki Janku.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Mecenas pisze:Jej na dzis raczej zalezy na tym, zeby tam wejsc, a nie na samym szlaku.
No to tak jak z Filipem. Natomiast Kuba (starszy) już od najmłodszych lat
zadręczał pytaniami o wszystko - jak się nazywa ten szczyt a jak tamten dlaczego kosówki tu dochodzą wyżej a tu niżej i o nazwy roślin (kłopotliwe bo w tym lewy jestem) itd itd.Miał jednak ten plus, że był ostrożniejszy (strachliwy?) i nie trzeba go było tak pilnować.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

MiG pisze:Rozumiem, że z tego powodu lepiej z dzieckiem ganiać po turniach?
a Ty od razu o turniach....Wołowiec, to nie turnia.. :P

problem jest tez inny, mianowicie odbioru reakcji dziecka przez innych turystów.
Już jeden przykład o płaczu dziecka w górach podałem, że pozornie jakiś turysta pomyślałby sobie, ze rodzice zamęczają dziecko, a ono płakało w wyniku zaniechania dalszej wędrówki
Drugi przykład z dnia dzisiejszego z Białej Wody (Małe Pieniny), jak z półrocznym dzieckiem (wózek) szliśmy bez problemu, gdy nagle młody zaczął koncert, okazało się, że był głodny i po nakarmieniu przez następne dwie godziny kimał....jednak w momencie jego koncertu przechodziła obok nas grupa turystów i obserwując ich miny można było wywnioskować: "co wy qwa tu z nim robicie".
Tak, więc bądźmy też nieco ostrożniejsi w ocenianiu kogoś....bo nie zawsze jest tak jak przypuszczamy
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

@ Chief. Dyskusja z tymi bezdzietnymi (wzgl. pozbawionymi sporo młodszego rodzeństwa) jest bez sensu bo jak to się mówi - "nie czują bluesa" :D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Janek pisze:Chief. Dyskusja z tymi bezdzietnymi
wszystko przed nimi... :D
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:Dyskusja z tymi bezdzietnymi
hmm. ciekawe czybys z tymi sobie mogl podyskutowac:
Ci rodzice z tym dzieckiem z tej fotografii Kazika zakończyli swoją wycieczkę szczęśliwie – nic nie ma o nich w kronikach TOPR. Bardzo jestem z tego powodu szczęśliwy co nie znaczy, że nadal mnie wkurzają a raczej wkurza ich prawie zbrodnicza głupota.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Manuela pisze:hmm. ciekawe czybys z tymi sobie mogl podyskutowac:
Może z wyżyn Twojej górskiej wirtuozerii tego nie widać, ja jednak rozróżniam warunki zimowe od letnich.
Jestem gorszego sortu...
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:ja jednak rozróżniam warunki zimowe od letnich
a ja w swojej wirtuozerii potrafie jeszcze wczesna wiosne od poznej rozroznic. nie mowiac juz o tym ze ja od zimy rozrozniam.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Manuela pisze:a ja w swojej wirtuozerii potrafie jeszcze wczesna wiosne od poznej rozroznic. nie mowiac juz o tym ze ja od zimy rozrozniam.
Czepiasz się jak rzep ogona. Napisz PW do Kazika. Ja mu dowierzam.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wracam do tematu dwulatka. Dopiero teraz bo mam z czym wrócić bowiem uzyskałem zgodę na publikację materiału fotograficznego którego część nie była moją własnością. Publikuję te zdjęcia jako materiał „szkoleniowy” dla tych wszystkich, którzy mają małe dzieci i obawiają się z nimi pójść w góry a Tatry w szczególności bądź też zastanawiają się jak to będzie z nimi gdy już te dzieci będą mieli.
Te młody człowiek na tych zdjęciach „górskich” miał 1 rok i 7 miesięcy. Proszę zwrócić uwagę na wysoką jakość nosidła, które zapewnia ochronę zarówno przed słońcem jak i deszczem (specjalna obudowa z folii). Warto zwrócić uwagę na kask, w który młody człowiek był ubrany w Słowackim Raju (konkretnie w roklinie Velki Sokol). Na jednym zdjęciu widać jak sobie smacznie śpi jednak najczęściej bacznie obserwował drogę. Nie widać też po nim aby był zniechęcony, znudzony ani znużony drogą, wręcz przeciwnie. Nie widać też tego zmęczenia po jego rodzicach.
Ostatnie zdjęcia, zostały zrobione rok później, w jednej z miejscowości u podnóża Słowackiego Raju. Jak widać dziecko żyje i raczej wygląda kwitnąco. W ubiegłym roku w wieku ok. 3,5 roku wszedł wraz z rodzicami Na Babią Górę z Zawoi, Był zabezpieczony przez uprząż i odcinek liny. W dniu 2 czerwca br. uczestniczył w obchodach Dnia Dziecka w Jurajskim Klubie Wysokogórskim i dostąpił zaszczytu wspólnej fotografii z Krzysztofem Wielickim. Czyżby rósł następca?

Zdjęcia – Joanna R. I Krzysztof R. oraz moje

PS. Pani Joanna jest od niedawna przewodnikiem beskidzkim.

Obrazek
Mama z synem na szczycie Krakovej Holi w Tatrach Niżnych
Obrazek
Wymarsz na Wołowiec z pod bufetu na miejscu Tatliakovej Chaty
Obrazek
Przed wymarszem
Obrazek
Na szczycie Krakovej Holi. I tam można się pobawić „po swojemu”
Obrazek
Popas po drodze na Krakovą Holę
Obrazek
Obrazek
Różnica wieku spora ale pobawić się można (obaj „panowie” byli w świetnej komitywie)
Obrazek
Na początku drogi na Krakovą Holę

[URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=2b9535c44af47baf]Obrazek

Obrazek
Joanna z „dobytkiem” całej rodziny – nie jest tak źle – idzie wytrzymać
Obrazek
Wysoko-wyczynowe ubiory jeszcze niepotrzebne
Obrazek
Z kijakami trzeba zapoznawać się za młodu
Krzysztof trochę zmókł, Staszek ani trochę – „plandeka” była niezawodna
Obrazek
Kask jak na rajdzie samochodowym
Obrazek
Ten Velki Sokol nie taki straszny
Obrazek
Przeprawa przez „spienione wody”
Obrazek
Obrazek
Ale horolezec!
Obrazek
Słońce niestraszne
Obrazek
Po drodze na Wołowiec
Obrazek
Znalazł się pomocnik (po drodze do Brancalki)
Obrazek
U taty bardzo dobrze
Obrazek
Ale u mamy najlepiej
Obrazek
Zwłaszcza u takiej mamy
Obrazek
Są też potrzeby czułości
Obrazek
Obrazek
Sami też chodzimy
Obrazek
Obrazek
Wniesienie na grań trochę wysiłku wymaga
Obrazek
Teraz tata może odsapnąć

Rok później – „wspinaczkowe trudy” chyba nie naraziły na szwank zdrowią adepta taternictwa:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

No i co? Przekonało was to choć trochę?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

głupie pytanie - czy pani Joanna nie balowała aby ze mną w Sylwestra 2005 na imprezie SKPB Katowice? Była tam jedna dziewczyna, bardzo podobna i też przewodnik beskidzki (okrągła blacha, czyli państwowy, nie tylko studencki).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:głupie pytanie - czy pani Joanna nie balowała aby ze mną w Sylwestra 2005 na imprezie SKPB Katowice? Była tam jedna dziewczyna, bardzo podobna i też przewodnik beskidzki (okrągła blacha, czyli państwowy, nie tylko studencki).
Raczej niemożliwe - Asia jest przewodnikiem dopiero od miesiąca.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Kask dla dziecka w górach...kurcze, bym nie pomyślał. Dobrze, że dałeś te zdjęcia :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

horolezec pisze:Kask dla dziecka w górach...kurcze, bym nie pomyślał. Dobrze, że dałeś te zdjęcia :)
Oczywiście na dnie dolin czy na łatwych ścieżkach dziecka kaskiem nie "męczono". Ale wszędzie tam gdzie "nosicz" potencjalnie mógł wywinąć "kozła" - tak. A te drabinki w Wielkim Sokole są trochę "nerwowe"
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

A to nasz "bohater" już jako prawie 4.5 letni dorosły młodzieniec na Dniu Dziecka urządzanym wczoraj przez Jurajski Klub Wysokogórski w Rzędkowicach.
Jakość zdjęcia kiepska ale to MMS
Jak widać już w towarzystwie damy. Jak na taternika przystało! :P

Obrazek
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Hej - przeciwnicy dzieci w górach - zobaczcie u wyciągnijcie wnioski - na zorganizowaną w dniu 2 czerwca przez Jurajski Klub Wysokogórski przybyło około setki dzieci wraz z rodzicami. To najlepszy dowód, że w "górołazkim" towarzystwie dzieci są u nie można ich ignorować.
Link do zdjęć z imprezy:
Bohater piktorialu na imprezie był - niestety się nie "wspinał", bo zaczął padać deszcz i mama uznała, że tym razem nie.
http://www.jkw.pl/galerie/cpg/thumbnails.php?album=366
Jestem gorszego sortu...
marzenadamian

-#1
Posty: 8
Rejestracja: pn 18 cze, 2007
Lokalizacja: Brzesko

Post autor: marzenadamian »

Swoje dzieci tj 5 lat i 10 lat (teraz mają tyle) 2 lata temu najpierw poprowadziłam do wodogrzmotów, gdzie zasmakowali uroków.potem już szli (podkreslam że mały szedł sam!) do Morskiego Oka.Czasem nawet biegł i ładnie omijał panie w szpileczkach,które zastanawiały się czemu chłopczyk nie jest zmęczony....zasmakowali gór.Potem był kasprowy(pieszo) dolina gąsienicowa, czarny staw,,, i tak pomału dało się iść z nimi.Teraz chodzimy na szlaki gdzie nie jest mozliwe zeby szli.dlatego trzeba ukrywać ze jedziemy w góry. :P
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze:
Ja wiem - my nosząc nasze dzieci na barana, na rękach albo - całkowicie "profesonalnie" w nosiłkach - się po prostu nie przewracamy. Bo rasowi turyści jesteśmy.

To tylko tak - do przemyślenia...
Grzegorz - równie dobrze można niechcący upuścić swoje dziecko w domu, lub na ulicy wózek się może przewrócić, lub częściej - dziecko wypaść z wózka.

Mi osobiście mimo że byłam zwykle uważna dziecko parę razy w mieście z wózka wypadło (mimo tego że miało na sobie szelki). Po prostu oni w wózku notorycznie skakali trzymając się oparcia.
Czasem zwiśli głową w dół na szelkach.

Raz dziecko mi w domu spadło głową w dół z fotelika, takiego do karmienia (też usiłował sam wyjść).

Natomiast w górach, mimo że chodziłam z dziećmi w nosidełkach bardzo dużo nigdy nic się im nie stało.
Chyba zwyczajnie byłam bardziej uważna.

Pomijam już szycie powieki przeciętej po włażeniu na drabiną na strych i skręconą tydzień temu nogę przy skoku z wyższego piętra na domowy balkon, bo to nie dotyczy niemowlęcia.

Najwięcej wypadków zdarza się dzieciom w domu.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Chyba zwyczajnie byłam bardziej uważna.
I to jest właśnie chyba sedno sprawy. W warunkach "cywilnych", czyli w mieście, parku, domu trochę sobie "odpuszczamy".
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ