dagomar pisze:Myślę sobie:
Jeżeli tak słabo utrzymany jest szlak do Schroniska ,to co dopiero mówić o pójściu gdzieś wyżej (..)(nie wiem jak,chyba się zamyśliłem)
Najtrudniejsza trasa znakowana w Tatrach
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Przyznam, ze sie zagalopowalem. Faktycznie, szlakowo jest ona najtrudniejsza bez dwoch zdan. Jesli wziac wyzwania jakie stawia przed czlowiekiem to nie jest az taka trudna. Ot, pare razy trzeba sie zastanowic jak noge postawic. Klopot tylko z tym, ze w razie czego leci sie 10-15 metrow w dol. Tak samo chodzenie po krawezniku jest latwe ale jesliby z jednej strony kraweznika bylaby przepasc to robi sie trudno.MiG pisze: OP mieści się w tej klasie co np. wejście na Grzesia? Przypominam, że mówimy o chodzeniu po górach, a nie wspinaczce/taternictwie.
Wg jakiejśtam_petetekowskiej_skali OP ma III stopień trudności (jako jedyna w Polsce), II stopień ma Perć Akademicka (na Babiej Górze), wejście na Kościelec, Rysy i parę innych. Pozostałe szlaki to I stopień trudności.
MiG
Bylem ostatnio w Karkonoszach. Jest tam taka skalka, Slonecznik sie zowie. Myslalem zeby wejsc na nia bo w miare latwo wygladala ale spietralem. Wyobrazilem sobie, ze przy schodzeniu odpadam i lamie sobie kark albo przybnajmniej nogi. Tak wedlug mnie jest z OP. Z drugiej strony nie polecalbym OP ludziom nie ruszajacym sie pewnie. Ale wlasnie nie dlatego, ze trudna ale z powodu ryzyka.
A jesli chodzi o trudnosc to jest jeszcze taka klopotliwa rynienka na Koscielcu. Za cholere nie wiedzialem co tam zrobic z plecakiem.
PS. Nie wspinam sie, nie potrafie wisiec na koniuszkach palcow. Nie bawi mnie to szalenie. Ale szkoda, ze tak malo w Tatrach jest szlakow typu OP. Uwielbiam taki trudny teren z pieknym widokiem.
-mam identyczne odczuciaRamparam pisze:Ale szkoda, ze tak malo w Tatrach jest szlakow typu OP. Uwielbiam taki trudny teren z pieknym widokiem.
-byłam w Karpaczu w lipcu 02r.Jeśli już mowa o Karkonoszach,to polecam powrót ze Śnieżki czerwonym szlakiem w kierunku symbolicznego cmentarza na skałach-piękne miejce,pomimo iż dane mi było oglądać je w mlecznej poświacie.Mariusz pisze:No proszę, ktoś jednak dotarł pod Słonecznik!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
.Jak ja byłam to w nocy lało,we dnie wiało(trzeba było zarządzić odwrót spod Śnieżki i zdibyć jej szczyt następnego dnia z innej strony),ogólnie też nie jestem pod wrażeniem tych okolic.Stwierdziłyśmy wtedy z mamą,że nie ma to jak Taterki.Hehe,ale w związku z tym,że tradycją rodzinną jest odwiedzanie Karpacza raz na 30 lat....to do następnej wizyty mogę nie dożyćdagomar pisze:W Karkonoszach nie podobało mio się
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Był kiedyś taki sezon w Tatrach, parę lat temu w czerwcu, kiedy miała miejsce plaga much. Pamiętam, że idąc z Kończystego już wpadaliśmy w panikę - nad każdą głową latały tysiące tego dziadostwa, siadały na twarzy, właziły do uszu, nosa. O siadaniu, czy kładzeniu się nie było mowy. Pomagało trochę nakrycie głowy białym materiałem. Albo inny patent - machanie nad głową jakąś bluzą coby rozpędzić towarzycho, a potem szybki bieg w dół. To trochę dezorientowało muchy, ale szybko się orientowały w nowej sytuacji i doganiało nas drugie tyle 20 metrów dalej...
To były czasy... bzzzzzz....
To były czasy... bzzzzzz....
Ostatnio zmieniony pn 08 lis, 2004 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
To zależy jakie trasy wybierzesz. Przejscia miedzy schroniskami, szlaki długodystansowe, są zazwyczaj wyznakowane bardzo dobrze. Drogi w wyższych partiach prowadzące piargami, lodowcem, po śniegu wielokrotnie nie mają w ogóle oznakowania!! Trzeba samodzielnie wybierać drogę i mieć pojęcie o topografii!! Na drogach ubezpieczonych, via ferratach, same ubezpieczenia wskazują drogę.dagomar pisze:A jak wygląda chodzenie po Alpach ? Czy to coć w rodzaju Tatr ,czy trzeba brać przewodnika ,czy ma swój urok ,a jeżeli tak ,to jakie ew. rejony wybrać?
Wielokrotnie znakiem jest ciapka na skale lub kamieniu, zamiast używanych u nas czy na Słowacji znaku trójpaskowego np. biały-niebieski-biały. W kluczowych miejscach można (to nie znaczy że zawsze są!)spotkać strzałki na skale wskazujące właściwą drogę lub napis informujący o początku drogi (np. ferrata, cima itp). Znaków jest jednak generalnie mało, a dla turysty którego szczytem możliwości jest pseudoferrata Orla Perć - zdecydowanie za mało.
Na początek polecam Dolomity. Różnorodność tras i jeszcze nie największa wysokośc jest chyba optymalnym przejściem z Tatr w Alpy.
Pozdrawiam all czytających te słowa.
Powinienem napisać, że najtrudniejszy jest szlak Doliną Starorobociańską na Starorobociański bo poddał mi sie za 4 (słownie: czwartą próbą !).
Zawsze przeganiała mnie burza z piorunami lub grad.
A bardziej serio...
Chyba zejście z Koziej Przełęczy do Dol.Gąsiennicowej dało mi najbardziej w kość, więc preferuję kierunek odwrotny. Źle wspominam też zejście po rozsypujacym się szlaku z Bobrowca, ale dziś cieszę sie, że dane było mi go poznać przed zamknięciem.
Jedyny szlak na który na razie się nie porywam to przejście całej Cichej Doliny przez Zawory i Dolinę Koprową i to wcale nie ze względu na trudności.
A bardziej serio...
Chyba zejście z Koziej Przełęczy do Dol.Gąsiennicowej dało mi najbardziej w kość, więc preferuję kierunek odwrotny. Źle wspominam też zejście po rozsypujacym się szlaku z Bobrowca, ale dziś cieszę sie, że dane było mi go poznać przed zamknięciem.
Jedyny szlak na który na razie się nie porywam to przejście całej Cichej Doliny przez Zawory i Dolinę Koprową i to wcale nie ze względu na trudności.
Szedłem tamtędy w lipcu, w dodatku waliło żabami i trudności nie zauważyłem. Ale to tylko moje odczucie. Ciekawe jest zejście z Koziej do Pustej Dolinki moim zdaniem.staszek pisze:Moim skromnym zdaniem w polskich Tatrach odcinek pod rynną i sama rynna pod Kazalnicą na zielonym szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem. Szczególnie jak pada deszcz lub śnieg.
Za pierwszym razem przebiegłem i nie zauważyłem trudności, później się dowiedziałem od bezpośredniego świadka o śmiertelnym wypadku w tym miejscu ... taterniczkiHuczaj pisze:Szedłem tamtędy w lipcu, w dodatku waliło żabami i trudności nie zauważyłem.staszek pisze:Moim skromnym zdaniem w polskich Tatrach odcinek pod rynną i sama rynna pod Kazalnicą na zielonym szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem. Szczególnie jak pada deszcz lub śnieg.
Ciekawe jest wtedy gdy schodzisz bezpośrednio żlebemHuczaj pisze:Ciekawe jest zejście z Koziej do Pustej Dolinki moim zdaniem.
czyz to nie piekne przynajmniej wiesz ze zyjeszJurek pisze:zgadzam się z Łukaszem, wszystko zależy od pogody. Kiedyś schodząc z Giewontu zastała nas duża ulewa. W strugach deszczu szło się potwornie a droga wydłuża się wtedy znacznie. Człowiek staje się przemoczony do ostatniej nitki, ubranie klei się do ciała a do domu daleko....chce się być jak najszybciej w suchym miejscu.






