Wszystko się powtarza
Wszystko się powtarza
Z Tygodnika Podhalańskiego
30 litrów na metr
zakopane, pogoda w zakopanem, pokoje do wynajęcia, apartamenty, informacje, portal zakopiański
zakopane, pogoda w zakopanem, pokoje do wynajęcia, apartamenty, informacje, portal zakopiański
W Tatrach leje deszcz. Przejście wokół Morskiego Oka jest utrudnione z powodu zalewających szlak potoków. Na razie lepiej nie wychodzić w góry.
W ciągu doby w Tatrach miejscami spadło nawet 30 litrów deszczu na metr kwadratowy i leje dalej. Ratownicy radzą, aby wycieczki ograniczyć do reglowych dolinek, ale i tutaj nie ma co liczyć na widoki.
Na szczęście ostatnio ratownicy nie mają zbyt wiele pracy. Toprowcy udzielali tylko pomocy turystce, która zadzwoniła informując, że schodziła w dół żółtym szlakiem z Hali Gąsienicowej. Mówiła, iż jest cukrzykiem, badzo źle się czuje, i na moment straciła przytomność. Prosiła o szybką pomoc.
Na ratunek wystartował śmigłowiec, z którego pokładu bez rezultatu przeszukiwano żółty szlak prowadzący do Dol. Jaworzynki. Turystkę zauważono dopiero na szlaku z Hali Gąsienicowej na Krzyżne. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu pierwszej pomocy kobieta trafia na pokład śmigłowca i została przewieziona do szpitala.
(PP)
[ 03-06-2007 | 12:57:19 | red] Góry
No i proszę bardzo - nieprawdopodobna historia a się powtórzyła - przypomnijcie sobię historyjkę, którą tu niedawno opisywałem - o parce turystów, którym wskazałem drogę z Murowańca do Kuźnic i których znaleziono na Krzyżnem.
30 litrów na metr
zakopane, pogoda w zakopanem, pokoje do wynajęcia, apartamenty, informacje, portal zakopiański
zakopane, pogoda w zakopanem, pokoje do wynajęcia, apartamenty, informacje, portal zakopiański
W Tatrach leje deszcz. Przejście wokół Morskiego Oka jest utrudnione z powodu zalewających szlak potoków. Na razie lepiej nie wychodzić w góry.
W ciągu doby w Tatrach miejscami spadło nawet 30 litrów deszczu na metr kwadratowy i leje dalej. Ratownicy radzą, aby wycieczki ograniczyć do reglowych dolinek, ale i tutaj nie ma co liczyć na widoki.
Na szczęście ostatnio ratownicy nie mają zbyt wiele pracy. Toprowcy udzielali tylko pomocy turystce, która zadzwoniła informując, że schodziła w dół żółtym szlakiem z Hali Gąsienicowej. Mówiła, iż jest cukrzykiem, badzo źle się czuje, i na moment straciła przytomność. Prosiła o szybką pomoc.
Na ratunek wystartował śmigłowiec, z którego pokładu bez rezultatu przeszukiwano żółty szlak prowadzący do Dol. Jaworzynki. Turystkę zauważono dopiero na szlaku z Hali Gąsienicowej na Krzyżne. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu pierwszej pomocy kobieta trafia na pokład śmigłowca i została przewieziona do szpitala.
(PP)
[ 03-06-2007 | 12:57:19 | red] Góry
No i proszę bardzo - nieprawdopodobna historia a się powtórzyła - przypomnijcie sobię historyjkę, którą tu niedawno opisywałem - o parce turystów, którym wskazałem drogę z Murowańca do Kuźnic i których znaleziono na Krzyżnem.
Jestem gorszego sortu...
Oj zaiste wszystko się powtarza, jako i dyskusja nad tym samym przypadkiem
Zygmunt Skibicki już o tym pisał i to temat niżej "pomyłka na mapie". Chociaż mogliby coś zrobić w końcu żeby ludzie nie błądzili, nie wiem może autobusy albo kolejka jakaś, w końcu biorą pieniądze za wstęp do parku 
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
Wszystko fajnie, polatamy sobie za darmo, ale chyba nie zdajesz sobie sprawy co przeżywa człowiek, który ma niedocukrzenie, jest gdzieś w górach, kiedy NAGŁA zmiana stanu zdrowia nie pozwala odróżnić kolorów na znakach, a w głowie pojawia się stłumiona myśl, że zaraz upadnę, stracę przytomność i już więcej nie zobaczę ani gór, ani swoich bliskich. Trzeba się cieszyć, że ten wypadek skończył się szczęśliwie, a nie krytykować osobę, może świetną taterniczkę, która z powodu tej cholernej cukrzycy nie mogła tym razem dojść do końca. Pozdrawiam.
poziom wypowiedzi nie świadczy chyba o nie bardzo "wysokich lotach" piszącego, ciesz sie Stary, że zdrowy jesteś i nie pisz takich głupot...staszek pisze:to polatamy sobie za darmo
a to niech będzie za komentarz...jakbel pisze:Trzeba się cieszyć, że ten wypadek skończył się szczęśliwie, a nie krytykować osobę, może świetną taterniczkę, która z powodu tej cholernej cukrzycy nie mogła tym razem dojść do końca.
jakbel pisze:ale chyba nie zdajesz sobie sprawy co przeżywa człowiek, który ma niedocukrzenie,
Sranie w banie panowie. Ta cukrzyca nie tłumaczy nieodpowiedzialności. Miałem okazję wybrać się parę lat temu do Kazachstanu z pomocą humanitarną do polskich mniejszości narodowych jako korespondent, z pewnego lokalnego pisma z Radomia. Jechał z nami emerytowany ksiądz, wspaniały człowiek. Typowy misjonarz. Naprawdę wierzył w to co robi. Mimo moich ateistycznych naleciałości bardzo dobrze z nim się dogadywałem. Miał zaawansowaną cukrzycę. Sam wstrzykiwał sobie insulinę kilka razy dziennie. I nigdy nie poczuł się źle, mimo, że spędził 7 dni i 6 nocy w samochodzie, jadąc 6 stref czasowych dalej, a na Uralu przestało działać ogrzewanie przy temperaturze 35 stopni poniżej zera. I tak było do samej Astany i z powrotem. A turystka w Tatrach? Dlaczego dopuściła do spadku cukru? A jeśli już, to miała z pewnością świadomość takiej ewentualności, a jednak wybrała się w góry?czambas pisze:poziom wypowiedzi nie świadczy chyba o nie bardzo "wysokich lotach" piszącego, ciesz sie Stary, że zdrowy jesteś i nie pisz takich głupot...
nieodpowiedzialności nie tłumaczy, jak najbardziej... ale też nie upoważnia do robienia sobie z kogoś jaj, nawet wtedy, gdy ten ktoś o odpowiedzialności zapomniał...Keczup pisze:Sranie w banie panowie. Ta cukrzyca nie tłumaczy nieodpowiedzialności.
... też go znałem i wiem, że ta "wiara" na pewno bardzo mu pomagałaKeczup pisze:Typowy misjonarz. Naprawdę wierzył w to co robi.
Kochani - ta Pani po prostu nie tyle pomyliła drogę co nie ma o Tatrach zielonego pojęcia i w dodatku pożałowała parę złotych na mapę (albo nie umie jej czytać) . A Krzyżne i Kużnice nawet trochę to podobne nazwy. Nie dorabiajcie ideologii - ani to świetna taterniczka ani chytra miłośniczka lotów helikopterem.
Jestem gorszego sortu...
A gdyby ta miła pani wybrała się na trek lub rower np. w puszczę Augustowską ( są tam rejony gdzie nie działa komóra ) no i ma śmigła
to co by było . Spotkałem kiedyś pod Kozią klienta który miał atak padaczki ( lekki ) na szczęście miał ze sobą leki . Ciekawe czy pani miała insulinę ? Na poziomie nie ?






