Ciekawym tych "ale..." Może wreszcie zrozumiem, bom butan-propan widać w tak prostej sprawie.lucyna pisze:Dyrektorzy byli zainteresowani ale zawsze pojawiało się jakieś ale...
Zabili misia?
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Lucyna, naprawdę? Dzielny człowiek z tego dyrektora, odważył się stanąć kontra mafii rowerowej. To co odbywa się na drodze do Brancalki w Słowackich woła o pomstę do nieba. Rozumiem - na tych dróżkach poniżej Drogi Wolności - tam nikt nie chodzi, niech sobie chłopcy popedałują. Ale tam teraz nikt w pogodę nie jeździ bo las kalamita zwaliła i można się w słońcu ugotować.lucyna pisze:W tym roku wprowadzono całkowity zakaz poruszania się na rowerze w BdPN.
Jestem gorszego sortu...
niektórzy grzeczne zwrocenie uwagi najwyrażniej olewaja. Miałam tego przykład w Gorcach na Lubaniu
Tomek L napisał
No, ale ja nie pracuję w TPN
Pozdrawiam
Izabela
Tomek L napisał
- ja bym zakazała turystomja bym tam zakazał wstępu do parku i jednym i drugim
Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony ndz 27 maja, 2007 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A w tym Twoim Koszalinie są tramwaje?Janek pisze:Zygmunt - możesz tą historyjkę skopiować i włożyć za frico,
To się może ich czep i powiewaj, co?
W końcu, do czegoś się nadasz...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mały problem ale zawsze tych ale było tak dużo, że nie pamiętam już argumentacji. Jednym słowem świetny pomysł ale... po co coś zmieniać.Zygmunt Skibicki pisze:Ciekawym tych "ale..." Może wreszcie zrozumiem, bom butan-propan widać w tak prostej sprawie.lucyna pisze:Dyrektorzy byli zainteresowani ale zawsze pojawiało się jakieś ale...
Nie mamy problemów z dotarciem do filanców. Z jednym wyjątkiem. Mamy problem z dotarciam do strażników, gdy nie chcemy do nich dotrzeć. Vide nowy regulamin BdPN, zakaz poruszania się po szlakach poza sezonem letnim. Na przejście musimy uzyskać zgodę konserwatora obwodu. Nie znamy konserwatorów, nawet wtedy gdy obok nas siedzą.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Jasne, że nie, ale numery alarmowe TOPR-u, GOPR-u i WOPR-u są tak łatwo dostępne, że aż czasem denerwuje - ja mam je w komórce od razu, gdy ją biorę od sprzedawcy.gb pisze:Czy dzwoniąc do TOPR - dzwonisz do konkretnego ratownika? Oni też noszą krótkofalówki...
Stanowczo nie. Chcę tylko wiedzieć, na jaki numer mam dzwonić, gdy kolejny raz zobaczę kąpiących się w Czarnym Stawie Gąsienicowym - wszystko.Odnoszę wrażenie, że zaczynasz ironizować i krytykować - dla samej tylko krytyki...
Pytam, ciągnę za języki, dostaję nawet jakieś odpowiedzi: sekretariat (do 15:00), potem Punkt Informacyjny przy Rondzie (czort wie w jakich godzinach), ale nikt nie chce podać konkretnego numeru. Czemu?
Ja je oczywiście już znalazłem i (odpukać!) sprawdzę w potrzebie, ale coś dziwnego jest w tej "tajemniczości" kontaktu, nie sądzisz?
To trochę wygląda tak, jak opisuje lucyna - niby wszyscy chcą, ale tak właściwie to, po co? Przecież dobrze jest tak jak do tej pory...
Chyba jednak dobrze nie jest, co?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
a może tak wrócić do miśków-o taka propozycja
http://www.z-ne.pl/s,doc,pol,nowiny,153 ... dzia!.html
Masz reflekspiotr35 pisze:a może tak wrócić do miśków-o taka propozycjahttp://www.z-ne.pl/s,doc,pol,nowiny,153 ... dzia!.html
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A innym też to samo radzisz? Bo... jakoś nie widzę porównywalnej troski.andy67 pisze:Zygmunt - weź coś może na uspokojenie...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Zygmusiu, nerwy Ci puszczają. Tramwaje były ale w 1945 Ruscy wzięli szyny do pochromowania i jakoś długo trwa ta usługa. Z braku laku uruchomiono wozy ciągnięte przez woły. Tylko ostatnio tych wołów brakuje i komunikacja szwankuje. Znasz może jakiegoś woła?Zygmunt Skibicki pisze:A w tym Twoim Koszalinie są tramwaje?
To się może ich czep i powiewaj, co?
W końcu, do czegoś się nadasz...
Dojrzewasz Zygmunt, prawie w oczach. Nie tyle w tym, że przyznajesz mi rację ale w tym, że zaczynasz dostrzegać prawdy oczywiste.Zygmunt Skibicki pisze:Cholera, może przyjdzie się zgodzić z Jankiem, że TPN traktuje nas jak nierozumne bydełko i by im nikt nie przeszkadzał w opalanku nad stawem (mam zdjęcia!), mają "filtr" telefonów w centrali. Do dupy z taką organizacją!
Dzwonią, dzwonią i to z bardzo głupimi żartami. Chyba nigdy w życiu nie rozmawiałeś z żadnym TIOR-owcem.Zygmunt Skibicki pisze:A do TOPR-u można 24 godziny na dobę i co? Dla żartów ktoś dzwoni?
No to żeś doładował! Przydałby się teraz Tomtom, on ma szczególny dar dyskusji z Tobą. Powiem prosto - aby się filanca bać trzeba filanca widzieć i to w akcji, z mandatem w garści za np. śmiecenie lub "prostowanie" zakosików. Najstarsi ludzie tego nie pamiętają.Zygmunt Skibicki pisze:Turysta tatrzański, nawet ten głupawy ma tyle strachu przed filancami, że nie odważy się żartować, bo ten filanc może siedzieć tuż za skałą i skasować za wygłupy i... coś przecież znajdzie na miejscu.
To, Grzegorzu, Samoobrona. Zygmunt stworzył sobie swój fikcyjny światek w swoich szkółkach i książeczkach. A ponieważ jest bystrzejszu niż teksty tam umieszczone więc widzi, że to wszystko co wokół ni cholery się nie chce zgadzać z tym wyimaginowanym światkiem, w którym grupka osiemnastolatków w bucikach po dziadku i placeczku model "Chałubiński", pogryzając pogryzkę z płatków owsianych czerpanych z woreczka na obrok idzie grzecznie parami za swoim Wielkim Guru czyli Zygmuntem (z tyłu kroczy asystent Guru). Wchodzą sobie karnie i w milczeniu na jakiś szczycik, asystent podaje hasło i wszyscy skandują - "Ach jak tu pięknie, Guru". Potem asystent podaje komendę - "Do kontemplacji! Czas - 5 minut". I wszyscy kątem plują to znaczy "kontemplują". Po pięciu minutach - "Wstać, pogryzkę do buzi, wziąć (szmer gryzionych płatków), wodą z manierki (model Werhmacht I wojna światowa, filc trochę przegniły) popić, wracamy do bazy. Po powrocie prymusi mogą iść do strumyka połowić pstrągi. Na wędkę lub na lusterko.gb pisze:Odnoszę wrażenie, że zaczynasz ironizować i krytykować - dla samej tylko krytyki...
Jestem gorszego sortu...
Oj Janku spasuj, bo przestanę Cię lubić.Janek pisze:w którym grupka osiemnastolatków w bucikach po dziadku i placeczku model "Chałubiński", pogryzając pogryzkę z płatków owsianych czerpanych z woreczka na obrok idzie grzecznie parami za swoim Wielkim Guru czyli Zygmuntem (z tyłu kroczy asystent Guru). Wchodzą sobie karnie i w milczeniu na jakiś szczycik, asystent podaje hasło i wszyscy skandują - "Ach jak tu pięknie, Guru". Potem asystent podaje komendę - "Do kontemplacji! Czas - 5 minut".gb pisze:Odnoszę wrażenie, że zaczynasz ironizować i krytykować - dla samej tylko krytyki...
Nie wiem czy oby na pewno jesteśmy właściwymi osobami aby oceniać opłacalność takiego zamysłu. Przydałby się tu jaki fachura z biznesplanemgb pisze:I oczywiście - w przypadku redystrybucji - jeśli cokolwiek by z tego miało być - to tym zbieraniem, czyszczeniem i napełnianiem musiałaby się zajmować firma produkująca wodę - a nie jakaś inna. A po co im taki garb? (lokal na skup, normy czystości...itp...)
Przypuszczam, że gdyby takie butelki były ujednolicone, to ich produkcją, skupem a może i myciem mogłaby się zajmować firma nie koniecznie produkująca napoje. Kaukcja niech sobie kosztuje ile chce,w końcu zwrotna, byle w granicach rozsądku. A i miejsc pracy może by jeszcze przybyło
Hmm..., jeszcze nie tak dawno w Polsce mogłeś kupić napoje coca-coli w takich właśnie butelkach. Były one mocniejsze a co za tym idzie trudniejsze do zgniecenia i praktyczne - dłużej utrzymywały temperaturę. Nie wiem, czemu już ich nie ma. Opłacalność? Chyba nie ma związku. Mam kolegę, kierowcę TIR-a, który jeździ często do krajów na Zachód o PiS. Jak twierdzi w większości pija napoje w plastikowych butelkach z kaukcją. Pozdrawiam - Piotrekgb pisze:Na marginesie - w jakim to "innym" kraju są plastikowe butelki na kaucję? Masowo?
Ja kpię sobie z przewodników? Niby gdzie? Ja mam głęboki szacunek dla przewodników. Szczególnie dla tych co dosłownie wychodzą czasami ze skóry aby gromadzie drapichrustów w wieku 16 do 18 coś wtłoczyć do łba, mimo, że oni cholernie nie chcą. No i co najważniejsze - wyczuć co może ich zainteresować, co szczególnie ważne przy wycieczkach szkolnych. No bo np. jeśli w danej szkole jest cholernie nie lubiany biolog czy biolożka to wszystkie tematy botaniczno-faunowe nie chwytają a jeśli publiczność nienawidzi geografa to próżno cokolwiek gadać o geologii. Nie wiem jak to odkrywać - pewien doświadczony przewodnik tatrzański mi mówił, że trzeba patrzyć dzieciakom w oczy - jak blade i znudzone, takie nieobecne, to sygnał aby zmienić temat. Podobno najlepiej chwyta historia i sporo jej jest i w Tatrach - temat poszukiwaczy skarbów zawsze chwyta. Mój wnuk, Kuba, jako siedmiolatek dosłownie wydusił jak cytrynę przewodnika na zamku w Niedzicy a to co 3 lata później "wykonał" na Zamku Orawskim to tamtejsi przewodnicy będą pewnie do śmierci wspominać. Pani przewodnik ocierała pot z czoła, wzdychała pod nosem Jezis, Maria (to nie błąd ortograficzny, Słowacy tak mówią). Ale na koniec przy portierni Kuba dostał piekną książeczkę o zamku w prezencie.lucyna pisze:Jak możesz tak kpić sobie z przewodników.
Ja w Tatrach w życiu nie korzystałem z płatnego przewodnika ale zdarzyło mi się iść taką "bezszlakówką" z przewodnikiem towarzysko. No i on mnie nauczył poszukiwać drogi tam gdzie jej nie ma - choćby po innym "stanie i wyglądzie" porostów na kamieniach - nasze buty je jednak przez dziesiątki lat wytarły a tak to jest, że tam gdzie nie ma sztucznie zbudowanych ścieżek chodzimy nadal tak jak kiedyś zakopiańscy przewodnicy co to często ani pisać ani czytać nie umieli prowadzili dr Chałubińskiego..
Nie wiem, jak bym teraz szedł z przewodnikiem np na Gierlach to bym nie chciał aby mi po drodze o kwiatkach opowiadał.
Zygmunt to nie przewodnik, gdyby miał takie uprawnienia to by się tu nimi chwalił cztery razy na dzień. To typowy Guru, tylko coraz trudniej o podopiecznych pasujących do jego koncepcji.
Jestem gorszego sortu...
@gb
Co do opakowań - o ile mi wiadomo to np. w Niemczech (nie wiem czy we wszystkich landach) wprowadzono już kaucję za każdy rodzaj butelek.
Zresztą mamy tu na forum mieszkańców naszych zachodnich sąsiadów to niech się może wypowiedzą jak to jest naprawdę u nich z tymi plastikami.
Co do opakowań - o ile mi wiadomo to np. w Niemczech (nie wiem czy we wszystkich landach) wprowadzono już kaucję za każdy rodzaj butelek.
Zresztą mamy tu na forum mieszkańców naszych zachodnich sąsiadów to niech się może wypowiedzą jak to jest naprawdę u nich z tymi plastikami.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
Filanc
PET-y na zachodzie są w odwrocie. Nie można ich też tak umyć aby organa sanitarne dopuściły do ponownego zużycia. W dodatku wydatek energetyczny w mycie byłby większy niż ten na produkcję. Jest zastępowany z powrotem przez szkło lub karton. Kaucje być może są stosowane ale jedynie po to aby wróciły do sprzedawcy i z powrotem do przerobu. Tak nawiasem - jesteśmy straszliwie rozrzutni jeśli chodzi marnowanie ropy naftowej na takie g. jak wszelkie folie. Popatrzcie na filmach z czym wychodzą klienci z supermarketów w Ameryce - z PAPIEROWYMI torbami - drewno jest surowcem odnawialnym, ropa nie.gb pisze:Co do tych butelek - uporządkujmy...
Inna bomba zegarowa to lekarstwa - wyrzucenie niektórych zbędnych do śmietnika może być niebezpieczne, tam się dzieci czasami bawią. W niektórych krajach apteki są zobowiązane przyjmować z powrotem i to nieodpłatnie i odsyłać do producentów, łatwo sobie wyobrazić ile to kłopotu dla apteki i kosztów, ale robią to - dedykuje to Zygmuntowi tak litościwie pochylonemu nad schroniskami w ich śmiesznych kłopotach ze śmieciami.
jeszcze jak, jest co polizać.gb pisze:150 papierków po batonikach jest bardzo ale to bardzo interesujące dla "misia"...
Spróbujmy podsumować. To nie będzie próżna dyskusja - mamy tu kogoś zbliżonego do TPN (Grzegorz - przepraszam z TBN - to była prowokacja aby wyrwać Zygmunta z jego błogostanu naiwnych wyobrażeń że świetek wymyślony w jego książeczkach i podawany do wierzenia młodziakom w szkółce na Głodówce istnieje naprawdę. Nie mogę zrozumieć - sam podał link do sprawy tego Przemka et consortes - trudno o lepszy przykład! Czeho? Nie powiem, taka świnia to ja nie jestem (wbrew pozorom, wbrew pozorom
@Grzegorz
Wiem, że to kosztowne. Ale czy w TPN zastanawiali się choć nad monitoringiem niedżwiedzi. Tatry to nie puste Gorgany. Tu jest tłoczno jak na Marszałkowskiej nieledwie. Podejrzewam, że w miejscu obecnej Marszałkowskiej też kiedyś były niedźwiedzie. No i co, reaktywujemy ich obecność, np. w Łazienkach? (tak nawiasem - są w Kampinosie?). To nie jest argument na ich wyprowadzenie z Tatr ale na ich monitoring. W ich interesie. Jeśli ten mały padł ofiarą kłusowników to poprzednie "wyczyny" Siwej na Krzeptówkach dały tym kłusownikom kolosalny prezent - wsparcie społeczne - znam taką opinię z Zakopanego, rodowitego podhalańca ale z cenzusem. Powiedział tak - "wiem, że tak nie powinienem mówić ale będę szczery - jeden mniej i oby tak dalej". Niedźwiedź na Podhalu zawsze robił za wroga publicznego nr 1 a ci co potrafili "Onego" upolować (choćby osławiony Sabała) mieli poczesne miejsce w środowisku. I to nadal w nim, tym środowisku, tkwi. To trochę jak w Kenii i Tanzanii z lwami. Pokazywanie lwów żądnym emocji białym ludziom to pokaźny procent dochodu narodowego Kenii i Tanzanii i dlatego część tamtejszych tubylców je toleruje. Ale gdyby tam odkryto nagle przebogate złoża ropy naftowej i lwy by przeszkadzały w jej eksploatacji, np. konsumując górników to by je wybito bez skrupułów, nawet przy największych łzach i oburzeniu ONZ.
Podejrzewam, że większość kolegów tak w głębi duszy myśli to samo co ja ale tzw. political correction nie pozwala im tego powiedzieć. Zapytuje wręcz - kto ma ochotę na spotkanko z misiem gdy spóźniony samotnie podąża z Palenicy do Moka. No kto?
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tylko do tego potrzebne sąJanek pisze:To nie jest argument na ich wyprowadzenie z Tatr ale na ich monitoring.
a) pieniądze - to nie jest akurat większy problem, a w każdym razie idzie go rozwiązać.
b) złapanie wszystkich misiów i zaaplikowanie im GPSa, w dodatku co parę lat trzeba wymieniać baterie. W dodatku aplikacja powinna być nie w postaci obroży (bo z tym misiu sobie poradzi, a jak nie misiu to kłusownik) a wszczepianego pod skórę czipu. - a to już jest problem większy bo misie nic sobie mają z granicy państwowej czy parkowej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun


