Iwona pisze:Jak wygląda nocleg na polu campingowym z rowerem? Znacy, gdzie się go upycha, stoi "na zewnątrz"?
dobre pytanie Michał Trzeba to sprawdzić.
Propozycja spotkania rowerowego.
Pozwolisz, że zaczerpnę dane z Twojego maila: odległość 150 km, opcja zwykłego weekendu. To oznacza: całą sobotę przejazd w jedną stronę, wieczór razem i całą niedzielę powrót. Odniosłem wrażenie, że niekoniecznie tak sobie to wyobrażasz, ale może nie odczytałem przesłania właściwie?Iwona pisze: eeee-pociągiem? :/
MiG pisze:odległość 150 km
ci co nie dadza rady i w polowie drogi zawroca - przy kolejnej tego typu imprezie stawiaja piwo tym co dojechali
a moze by tak podlaczyc sie od razu pod ktorys z etapow Wyscigu dookola Mazowsza? srednia dlugosc etapu cos kolo tego bedzie
albo zeby bylo i rowerowo i od razu gorsko proponuje furumowy wjazd na Mt Ventoux
MiG pisze:Myślałem, że chodzi o to, aby pojeździć na miejscu.
czyli 1dzień dojazd-2dni na miesjcu wspólne rowerowanie-1dzień powrót do domu.Razem 4dniIwona pisze:Wariant rozszerzony to np weekend na Boże Ciało. Wówczas są aż 4dni z czego 2 można poświęcić na wspólne rowerkowanie po okolicy.
wariant na zwykły weekend: sobota dojazd na miesce-wspólny wieczór-niedziela powrót do domu.
150km jest do zrobienia w 1 dzień. Wystarczy potrenować trochę wcześniej.Jeśli dla niektórych to za dużo to możan sobie np.dojechać kawałek pociagiem.Alien pisze:ci co nie dadza rady i w polowie drogi zawroca
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Owszem, ale to oznacza nabijanie km-ów i poruszanie się drogami krajowymi, czyli przyjemność mierna. Ja tam bym wolał dojechać do Urszulewa bocznymi ścieżkami, lasami, groblami, wałami przez 2 dni (przy okazji coś może zwiedzić po drodze, zrobić jakieś foty) potem pojeździć na miejscu i wrócić pociągiem (żeby nie dymać tą samą trasą w drugą stronę).Iwona pisze:150km jest do zrobienia w 1 dzień.
no ale przecież to sobie można zaplanować(rozłożyć trasę)indywidualnie. Kogo interesuje czy ja będę jechała tam dzień,czy dwa lub pociągiem.Mam być w sobotę to będęOwszem, ale to oznacza nabijanie km-ów i poruszanie się drogami krajowymi, czyli przyjemność mierna. Ja tam bym wolał dojechać do Urszulewa bocznymi ścieżkami, lasami, groblami, wałami przez 2 dni (przy okazji coś może zwiedzić po drodze, zrobić jakieś foty) potem pojeździć na miejscu i wrócić pociągiem (żeby nie dymać tą samą trasą w drugą stronę).
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja to bym była nawet "za". Tylko istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że narobię więcej szkody niż pożytkuIwona pisze:Co powiecie na forumowe spotkanie rowerowe?
Iwona pisze:Ode mnie jest tam ok 150km.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Przecież z powrotem możesz dymać innymi ścieżkami,lasami,groblami,wałamiMariusz pisze: Ja tam bym wolał dojechać do Urszulewa bocznymi ścieżkami, lasami, groblami, wałami przez 2 dni (przy okazji coś może zwiedzić po drodze, zrobić jakieś foty) potem pojeździć na miejscu i wrócić pociągiem (żeby nie dymać tą samą trasą w drugą stronę).
Każdemu jego Everest...
Szczerze powiedziawszy - to ja - jeśli miałabym uczestniczyć w inicjatywie typu spotkanie rowerowe to bardziej widziałabym je także w wariancie spotkanie w miejscu gdzie jest dogodny dojazd /pociągiem, autem czy jakoś tak../ i miłe rowerowanie po bocznych ścieżkach z małym ruchem, laskach itp.. na miejscu. Tak żeby było przyjemnie, a nie hardcorowo /jakiś czas temu widziałam folię z byłym rowerzystą pod nią przy głównej trasie; pogięty rower walał się gdzieś obok, tak więc jeżdze niu po głównych drogach mówię nie /.
Poza tym, też nie mam szans w tym roku na przeznaczenie tygodnia na rowerówkę.

Poza tym, też nie mam szans w tym roku na przeznaczenie tygodnia na rowerówkę.
Jak powiedziałam,moja propozycja jest luźna.Dlatego dałam na forum wcześniej,by można było podyskutować. Jakie zatem miejsce dogodne dla forumowiczów proponujesz (jecie)?Patrycja pisze:Szczerze powiedziawszy - to ja - jeśli miałabym uczestniczyć w inicjatywie typu spotkanie rowerowe to bardziej widziałabym je także w wariancie spotkanie w miejscu gdzie jest dogodny dojazd /pociągiem, autem czy jakoś tak../ i miłe rowerowanie po bocznych ścieżkach z małym ruchem, laskach itp.. na miejscu.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Pomyślę, podumam, skonsultuję się z bliskim mi maniakiem rowerowym, który jest dużo bardziej biegły w temacie /choć pewnie stwierdzi , że na rower to wszędzie piknie/ i coś zaproponuję.Iwona pisze:Jakie zatem miejsce dogodne dla forumowiczów proponujesz (jecie)?
Choć skądinąd Mariusz ma rację, że miejsce dogodne dla wszystkich trudno będzie znaleźć.
Przykładowo my w jeden z weekendów czerwcowych będziemy troszkę eksplorować na rowerach okolice Łyny /piękne tereny, jeziorka itp., dojazd przynajmniej z W-wy w miarę prosty - do Działdowa pociągiem potem rowerami / - nie wiem tylko jak tam z campingami, bo my będziemy nocować kątem w zaprzyjaźnionym ośrodku jeździeckim
W tych rejonach np. 14.07. robią inscenizację bitwy pod Grunwaldem ale nie wiem czy lubicie także takie klimaty
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dużo łatwiej jednak umówić się na wycieczkę jednodniową, nawet z opcją dojazdu pociągiem. Co do spotkania w Warce to dogadaliśmy się praktycznie w 1 dzień. Potem po prostu wsiadasz na rower i jedziesz jak na zwykłą przejażdżkę, nie trzeba nic dodatkowo zabierać ze sobą.mefistofeles pisze:Czyżby temat zdechł? Może jakiś lipcowy weekendas? W zakresie 3-26 lipca jestem wolny.



