nigdy nie mów nigdy, a schroniskowe spanie - jak tu większość się już wypowiedziała - ma swój niepowtarzalny klimat. Jednym z jego elementów jest choćby nocleg na podłodze, z chrapiącym sąsiadem i sąsiadką wracającą spod prysznica (jeśli takowy jest) po 23 - a że niechący zachaczy Cię klapkiem, czy przydepnie ucho? Cóż - taki urok...andaluzja pisze:ja chyba nigdy nie będę nocowała w schronisku
Baza wypadowa w Tatry
Jesli ktos (np tak jak ja) nie potrafi spać jak suseł, to się w schronisku nigdy nie wyspi. Nawet jesli zdobędziesz wyrko, to albo cię zachrapią na smierć, albo trafisz na imprezujących do 24:00, albo będzie zaduch jak na torfowisku.Kwestia tolerancji i odpornosci na takie rzeczy. A jak trafisz na połogę w murowańcu, to jest mała szansa, aby nie zostać zdeptanym - sporo ludzi z pokoi wychodzi w nocy na siusiu i nie mają... laterek! Ale potem jak miło docenić własne łóżko po powrocie... :]
O! ja też mieszkałam kiedyś w Wielkim Sławkowiepawelpp pisze:Mieszkam na ogół w Wielkim Sławkowie. Mam doskonały dojazd kolejką elektryczną.
A kolejka jest booooska
Jeżeli już się śpi w schronisku, na podłodze ("glebie") to można np.:
- Żnaleźć sobie miejsce w rogu pomieszczenia i odwrócić się przodem do ściany. Chociaż z dwóch stron nie będą trącać.
- Położyć się pod stołem, raczej nikt nadepnie.
- Zmęczyć się w górach tak, żeby już nic innego człowieka nie interesowało, tylko sen
- Żnaleźć sobie miejsce w rogu pomieszczenia i odwrócić się przodem do ściany. Chociaż z dwóch stron nie będą trącać.
- Położyć się pod stołem, raczej nikt nadepnie.
- Zmęczyć się w górach tak, żeby już nic innego człowieka nie interesowało, tylko sen
niestety w schroniskach najczęściej jeżeli już śpisz na podłodze to tak jest. Zanim wszyscy legną do spania to oczywistym jest że trzeba się przedzierać przez już pierwszych leżących. Jeden koło drugiego, jak szprotki w puszce
Niektórzy chrapią inni kręcą się na posłaniu szeleszcząc śpiworem, komuś zachciało się jeszcze siusiu i znowu wstaje. Zazwyczaj o godzinie 23 ruch zamiera ale o 5 rano wszystko zaczyna się rozkręcać. Im wcześniej wstaniesz tym większa możliwość dostania się do upragnionej toalety, zwijanie karimaty i pakowanie się. Nie ma możliwości żeby pospać sobie nieco dłużej. Wszyscy wstają bo muszą
Większy komfort jest na sali, można się wyspać ale pod warunkiem że jesteś zmęczony i nic nie słyszysz. Ja osobiście w żadną nockę spędzoną w schronisku nie wyspałem się należycie. Jak sama nazwa wskazuje jest to tylko schronisko a więc trzeba liczyć tam tylko na schronienie się na czas pewnego pobytu w górach. Szczęściarzami są osoby które zajmują małe pokoiki, można tam wtedy wypocząć ale to pewnie kosztuje więcej kasy. Ogólnie mówiąc to fajnym jest przeżyć coś takiego, ma się wtedy pełne pojęcie na temat sensu nocowania właśnie tam. Jest możliwość poznania ciekawych ludzi, pogadać o różnościach, sprawdzić się w innych warunkach niż prywatne kwatery.
pozdrawiam
pozdrawiam
Zawsze jeżdżę w góry w towrzystwie męsko -damskim, i jakoś do tej pory nawet częśc ekipy zawsze stanowczo tłamsiła moje plany nocowania w schronisku.. z tej prostej przyczyny zawsze nocowałem po pokojach. Niestety pociagało to zawsze za sobą stratę dość dużej ilości czasu i żal podczas wodzenia wzrokiem za ludźmi idącymi dalej podczas kiedy my musielismy już wracać. Na szczęscie w tym roku odkryłem wspaniały punkt noclegowo-wypadowy: 1). tani, 2). wspaniałe warunki, 3). 30 minut od szlaku na Rusinowa Polanę ( z racji tego że chodzę tylko w Wysokie to Rusinowa Polana o 5 rano otwiera dośc duże mozliwości).
W ten sposób nie nocując w schronisku, tanim kosztem mam dość duże pole do manewru..
W ten sposób nie nocując w schronisku, tanim kosztem mam dość duże pole do manewru..





