Iwona pisze:Do tego poraża też podejście ludzi do tego typu wyjazdów. Myślą,że jak mają kasę to za nią można wszystko kupić.
Trochę inaczej. Nie oskarżajmy tu Bogu ducha winnych pieniędzy. Za dość spore pieniądze można wynająć polskiego przewodnika z upr. UIAGM i mieć zapewnioną usługę na pewno najwyższej jakości. W dodatku ta grupa przewodników ma tyle zleceń, że może sobie pozwolić na powiedzenie kandydatowi na klienta - "nie, z panem/panią nie pójdę, pan/pani ma zerowe doświadczenie górskie, nie chcę ryzykować życiem pana/pani a przy okazji swoim własnym", albo "dobrze, pójdziemy na ten Mont Blanc, ale w warunkach bardziej dla pana/pani odpowiednich, w środku lata". To nie tylko zresztą kwestia zabezpieczenia materialnego tej grupy, to również kwestia szacunku dla "firmy" swego nazwiska. Dobrą opinię bardzo trudno się nabywa a bardzo łatwo stracić.
Tacy jak p. Sławomir R. biorą za swe usługi stosunkowo niewiele i w tym właśnie kryje się niebezpieczeństwo - ich usługa jest dostępna dla większości. Jest sporo ludzi mogących powiedzieć - 1500 do 2000 złotych za Mont Blanc, niby sporo, ale raz się żyje i będzie czym się pochwalić przed kolegami/koleżankami przy piwie czy kawie. Tacy ludzie jak wszystko wyjdzie jak trzeba to zapominają o tych noclegach na parkingu przy szosie we czwórkę w niewielkiej w końcu Albei, wymiotach z powodu braku aklimatyzacji i będą mówić - fajnie było, Mont Blanc wzięty, luksusy mi niepotrzebne. Jednakowoż jak coś nie wyjdzie to drą pysk wniebogłosy jaka to im się krzywda stała - absolutnie nie zamierzam bronić p. Sławomira R., napewno to niezły miglanc ale chyba nie taki jak go p. Góralska na brytanie obmalowała.
Przy okazji pozwalam sobie zwrócić uwagę na zetknięcie dwóch relacji o tym samym wydarzeniu. Relacji TOPR, po przeczytaniu której aż łza się w oku kręci nad losem biednego chłopaczyny zostawionego samego na OP przez starszych kolegów. I relacji Zygmunta Skibickiego, która nie zaprzeczając relakcji TOPR (wiedzieli tyle ile im powiedziano) rzuca całkowicie inne światło i "biedny chłopaczyna" staje się tyle czarnym charakterem co raczej bezgranicznie głupim bufoniastym smarkaczem. Wystarczy zresztą spojrzeć na avatar - twarz co prawda ma się od Opatrzności ale głupawe miny i wykadrowanie zdjęcia to już "nasza sprawka".
No i proszę zwrócić uwagę na podpis: nasz "bohater" o nicku "Przeo" pochodzący jak pisze z Otwocka - "miasta rapu i miasta przestępstw" podpisuje się tak:
Jestem typem samotnika, podążam swoją drogą, osiągam takie cele, ktorych inni osiągnąć nie mogą.
No, na nadmiar skromności to on na pewno nie cierpi. Gorzej z znajomością ojczystego języka:
a ja tam kurde uwazam ze troche sie panowie za bardzo rozwodzicie nad ta kwestia bo ja wiem co robie i jako czlowiek pelnoletni biore odpowiedzialnosc za swoje czyny.inna kwestia-nie bylem pierwszy raz w tatrach.fakt ze moi koledzy chodza dluzej ode mnie ale ja tez juz pare lat chodze.nie pozwole sie obrazac i pacan to moze z pana jest a nie ze mnie. dla mnie byly to przezycia niezapomniane i nie zaluje niczego wiec takie wyklady to pan moze sobie prawic w tej pana szkolce a nie mi.pan tez jakis zbyt pewny siebie jest bo gory sa bezwzgledne a ja ze znam wiele kamieni w tatrach wiem ze moge sobie na duzo pozwolic.
swoja droga to z tego co slyszalem to pan tez jest z nizin wiec okreslenie ceper nie dotyczy na tym forum tylko mnie Surprised .racja na matterhorn wejsc moze kazdy a ja z kumplami tak sobie pomyslelismy ze mozna tam wejsc bo od strony cervini gora nie jest trudna tym bardziej gdy zna sie doswiadczone osoby ktore juz tam byly.to para znajomych mi turystow mi to zaproponowala gdyz byli tam juz wiec mialbym wystarczajac ochrone i mialbym czym sie szczycic.po prostu mi pan zazdrosci.laz se pan po tych gorcachi tatrach z plecaczkiem i platkami owsianymi. ja mam wyzsze aspiracje. pozdrawiam Smile
a także:
Ceper byl Czechem który budował linię kolejową do Zakopanego ale nie chciał góralom zapłacic za robote.Od tamtej pory mowia na ludzi z nizin.tyle z tej szkolki wynioslem. to sie zgadzamy bo ja z panem takze nie zamierzam wychodzic nigdzie w gory. Bad Grin .bede sobie sam dreptal po gorskich szlakach,patrzyl w niego,podziwial widoki i wsuwal platki owsiane Idea Surprised .gdy zerkne na jakies zdjecie z gor to bwede mial przed oczami wyobrazni budzace w nocy groze kozie wierchy a nie jak taki przecietny CEPER hale ornak ze schroniskiem na pierwszym planie.mimo wszystko milo wspominam glodowke.fakt ze niczego nowego sie tam nie nauczylem bo wiedza ma rozlegla jest ,jednakze milo bylo spotkac nowych ludzi a i pomysl nieglupi.skoro nie orla, to który szlak Pana zdaniem jest najtrudniejszy w tatrach??
Czytając te dwa teksty już umiem sobie wyobrazić co ten chłopczyna opowiada przy piwie o swoich nauczycielach skoro tak bezczelnie sobie kpi z Zygmunta, nie zwracając uwagi chociażby na to, że Zygmunt mógłby bć jego ojcem. Niezły z niego "herbatnik"

Jestem gorszego sortu...