Nastepny 'przewodnik'

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:Ja jestem malkontent a Manuela ma oczywiście rację. Jak zwykle zresztą.
pieprzysz. jak zwykle zreszta.
to tak jakbys sedziego, ktory skazal ksiedza za kradziez od bezboznikow zwyzywal.
doczepilem sie do twoich jak zwykle bezinteresownych insynuacji wzgledem Carlosa Carsolio. a nie sytuacji na orlej perci.
porownales go bezprawnie i bez pojecia o sytuacji do "jakichs skurwysynkow".
to wlasnie przez te insynuacje i pomowienia za kogos takiego cie mam.
z malej litery.
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

a o tym "skurwysynku" z blanka mozna poczytac tu:
http://www.wspinanie.pl/forum/read.php? ... msg-303243>
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Janek pisze:Na marginesie - współczesnego łojanta na Lodowej nie uświadczysz. Bo niby poco. W tamtych stronach interesuje ich tylko i wyłącznie Żółta Ściana. A i ta coraz mniej, bo to jednak kawał drogi od elektriczki.
no to teraz żeś przywalił. W sierpniu zeszłego roku przez dwa tygodnie pogoda była taka sobie, a łojono dość intensywnie na Kopie Lodowej, Małym Lodowym, Ostrym, a nawet Spądze.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Manuela pisze:a o tym "skurwysynku" z blanka mozna poczytac tu:
http://www.wspinanie.pl/forum/read.php? ... msg-303243>

O tak, znany juz tutaj, jakis wojak.

Pewnie nikt sie tym nie zainteresuje w Polsce bo dziewczyna nie jest zrzeszona w zadnym klubie i nie zginela. Nie ma lobby, ktore by sie za nia wstawilo.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

tomtom pisze:no to teraz żeś przywalił. W sierpniu zeszłego roku przez dwa tygodnie pogoda była taka sobie, a łojono dość intensywnie na Kopie Lodowej, Małym Lodowym, Ostrym, a nawet Spądze.
Może, jak byłem tam ostatni raz to były tylko dwie dwójki na Żółtej. Na Zachodniej Łomnicy nikogo. A to zdanie, że daleko od elektriczki to cytat z Miro - chatara. On chyba wie co w trawie piszczy.
Manuela pisze:pieprzysz. jak zwykle zreszta.
Czarująca elegancja formy, szczególnie jak na tak wytworną damę.

Manuela pisze:doczepilem sie do twoich jak zwykle bezinteresownych insynuacji wzgledem Carlosa Carsolio. a nie sytuacji na orlej perci.
porownales go bezprawnie i bez pojecia o sytuacji do "jakichs skurwysynkow".
to wlasnie przez te insynuacje i pomowienia za kogos takiego cie mam.
z malej litery.
Zwracam tylko uwagę na pewne trendy. Jak przed 1939 roku Groński pozostawił Birkenmajera na Galerii Gankowej aby pójść po pomoc, co było jedynym wyjściem (puste góry, zero szans na usłyszenie wołania o pomoc) to w prasie i środowisku taternickim niektórzy odsądzali Grońskiego od czci i wiary;
Jak sporo lat później Piotrowski pozostawił samego sobie tego operatora filmowego (zapomniałem nazwisko), którym miał się opiekować to też jeszcze było trochę szumu w środowisku.
Jak w ubiegłym sezonie nikt nie zwracał uwagi na konających ludzi na Evereście, to już nikogo to nie wzruszało. A jednego z tych "umarlaków" ten rosyjski przewodnik (zapomniałem nazwiska) jednak uratował i facet nawet zszedł o własnych siłach.
Czy nie dostrzegasz w tym jakiejś logiki zdarzeń w miarę upływu lat?
Mnie przypadek Carlosa i Rutkiewicz jakoś w tym się mieści a postawa Pustelnika tylko to potwierdza.
Czy tak wytrawny wspinacz jak Ty tego nie zauważa. Ostatnio spotkałem się z poglądem, że wspinaczka niebezpiecznie ewoluuje w stronę akrobatyki. Co o tym sądzisz - oświeć, jeśli łaska, profana.
:)
Jestem gorszego sortu...
Filanc

Post autor: Filanc »

Janek pisze:Jak sporo lat później Piotrowski pozostawił samego sobie tego operatora filmowego (zapomniałem nazwisko), którym miał się opiekować to też jeszcze było trochę szumu w środowisku.
Nazywał się Stanisław Latałło.
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:
tomtom pisze:no to teraz żeś przywalił. W sierpniu zeszłego roku przez dwa tygodnie pogoda była taka sobie, a łojono dość intensywnie na Kopie Lodowej, Małym Lodowym, Ostrym, a nawet Spądze.
Może, jak byłem tam ostatni raz to były tylko dwie dwójki na Żółtej. Na Zachodniej Łomnicy nikogo. A to zdanie, że daleko od elektriczki to cytat z Miro - chatara. On chyba wie co w trawie piszczy.
Manuela pisze:pieprzysz. jak zwykle zreszta.
Czarująca elegancja formy, szczególnie jak na tak wytworną damę.

Manuela pisze:doczepilem sie do twoich jak zwykle bezinteresownych insynuacji wzgledem Carlosa Carsolio. a nie sytuacji na orlej perci.
porownales go bezprawnie i bez pojecia o sytuacji do "jakichs skurwysynkow".
to wlasnie przez te insynuacje i pomowienia za kogos takiego cie mam.
z malej litery.
Zwracam tylko uwagę na pewne trendy. Jak przed 1939 roku Groński pozostawił Birkenmajera na Galerii Gankowej aby pójść po pomoc, co było jedynym wyjściem (puste góry, zero szans na usłyszenie wołania o pomoc) to w prasie i środowisku taternickim niektórzy odsądzali Grońskiego od czci i wiary;
Jak sporo lat później Piotrowski pozostawił samego sobie tego operatora filmowego (zapomniałem nazwisko), którym miał się opiekować to też jeszcze było trochę szumu w środowisku.
Jak w ubiegłym sezonie nikt nie zwracał uwagi na konających ludzi na Evereście, to już nikogo to nie wzruszało. A jednego z tych "umarlaków" ten rosyjski przewodnik (zapomniałem nazwiska) jednak uratował i facet nawet zszedł o własnych siłach.
Czy nie dostrzegasz w tym jakiejś logiki zdarzeń w miarę upływu lat?
Mnie przypadek Carlosa i Rutkiewicz jakoś w tym się mieści a postawa Pustelnika tylko to potwierdza.
Czy tak wytrawny wspinacz jak Ty tego nie zauważa. Ostatnio spotkałem się z poglądem, że wspinaczka niebezpiecznie ewoluuje w stronę akrobatyki. Co o tym sądzisz - oświeć, jeśli łaska, profana.
:)
nie chce mi sie. i tak nie zrozumiesz a doczepisz sie do wszystkich watkow pobocznych. technike schodzenia z linii strzalu masz opanowana.
jeszcze raz: oswiadczenie carlosa zostalo przyjete w swiecie alpinistycznym ze zrozumieniem. Nikomu kto choc troche znal Wande Rutkiewicz nie przyszlo by do glowy watpic ze Carlos nie byl w stanie wyciagnac jej z namiotu i przekonac do rezygnacji ze szczytu. Zauwaz ze Carlos nie "polecial" do gory jak insynuujesz tylko spotkal ja schodzac ze szczytu i namawial na zejscie. czekal na nia jeden dzien, w obozie ponizej. dlaczego nie mogl czekac na nia tam gdzie sie spotkali nie chce mi sie tlumaczyc. tak ze ta sytuacja akurat nie pasuje do twojego trendu.
o reszcie sie nie wypowiadalem, bo nie lubie dyskusji stylem z onetu.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Janek pisze:Wanda z Carlosem szli w górę i 12 maja o 3.30 nad ranem wyruszyli z ostatniego obozu na wysokości 7900 m. Carsolio był znacznie szybszy, zdobył szczyt, a schodząc, spotkał pod wieczór wyczerpaną Wandę na wysokości 8300 m.
Droga Manuelo - czy negujesz ten fragment artykułu. Nie ukrywam, to moja jedyna wiedza na ten temat. Wynika z niego, że Carlos i Wanda razem wyszli. Nie neguje, że mogło potem dość do uzgodnienia - "jesteś szybszy, masz więcej sił, idź sam". No i w tym momencie należt się zacząć zastanawiać co w tym momencie Carlos powinien zrobić. Profesor Schramm (który dla mnie jest autorytetem) mawiał adeptom taternictwa - "w ilu się wychodzi w tylu się wraca. Są tylko dwa wyjątki - absolutnie niezbędne pójscie po pomoc i... śmierć partnera". Odnoszę wrażenie, że teraz to przestarzałe co nie znaczy, że się mam tym zachwycać.
Jesteś oczywiście znakomitym wspinaczem, Dolomity masz w małym palcu, inne góry zapewne też, ale Twoje uwagi o Onecie dowodzą tylko jednogo - jesteś zarozumiałym burakiem. Dla mnie koniec dyskusji.
PS.
Sprowadzisz teraz "posiłki"?
Jestem gorszego sortu...
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:Carlos i Wanda razem wyszli. Nie neguje, że mogło potem dość do uzgodnienia - "jesteś szybszy, masz więcej sił, idź sam".
no to przeciez od poczatku grzecznie tlumacze. nie wtedy doszlo do uzgodnienia tylko jeszcze przed wyprawa. Wyszli razem zeby sie do stromej grani asekurowac, potem i tak mogli sie rozdzielic, co innego zasady a co innego gwiazdy himalaizmu. Wanda tez tak robila, i tez bylo jej to zarzucane (matka jej narzeczonego do konca ja o jego smierc obwiniala)
Janek pisze:Profesor Schramm (który dla mnie jest autorytetem) mawiał adeptom taternictwa
widocznie nie byl autorytetem dla Wandy, bo ona dosc specyficznie traktowala rozne zasady. Byc moze Carlos wiedzial jak potraktowala Wielickiego jak wzial ja na bok i powiedzial: sluchaj Wanda, nie widzialem ze wyszlas na szczyt a wrecz widzialem jak zawrocilas przed. jesli bedziesz mowic ze zdobylas szczyt nie zaprzecze, ale swoje watpliwosci bede mial... zwyzywala go od szowinistycznych swin. Wyprawe ktora w ciezkiej zalobie po wypadku dwoch uczestnikow przerwala jakiekolwiek dzialania gorskie spakowala manele i poszla do domu chciala skarzyc o zwrot 10 000 dolarow. To byla wyprawa Carlosa. Wanda do niej sie dolaczyla i wszyscy wiedzieli jak byla zdeterminowana. czas gonil, a wlasciwie przegonil, 2 razy poniosla juz na tej gorze porazke.
jedyna mozliwosc zeby sie nie zgodzic na takie lamanie pieknych zasad (towarzysza w gorach nie zostawia sie...) jest po prostu tam nie jezdzic.
owszem sa piekne wyjatki, ale dopoki nie zrobisz tego bohaterskiego czynu to nie mozesz twierdzic ze jestes w stanie zniesc rannego towarzysza z ponad 8000 metrow.
Janek pisze:Twoje uwagi o Onecie dowodzą tylko jednogo - jesteś zarozumiałym burakiem.
- zaskoczyles mnie ze tak trafnie to odebrales. myslalem ze to tez nie dojdzie.
Janek pisze:Sprowadzisz teraz "posiłki"?
przeciez to twoja domena, przyznaj sie do kogo juz pisales?
tylko znowu tu jagiellonie nie sprowadzaj, ona nawet liczyc nie umie kto ile razy
Janek pisze:Dla mnie koniec dyskusji
powiedzial :))
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Manuela pisze:a o tym "skurwysynku" z blanka mozna poczytac tu:
http://www.wspinanie.pl/forum/read.php? ... msg-303243>
Wracając na chwilę do W.R. Wiem doskonale, że nie była "święta". Nigdy, nawet w najmłodszych latach. Wiem również, że uważała się za lepszą od innych. Niektórzy (a może niektóre) twierdzili, że nie miała przesadnej atencji do osiągnięć alpinistycznych panów ale to pewnie plotka. Tak na marginesie - wkurza Cię to Manuelu? (dajmy sobie spokój z tą żeńską końcówką - to jakiś kompleks może), kobieta? lepsza? co na to taki supermen z frankenjury jak Ty?
Już raz nawrzucałeś Wandzie kamyków do ogródka, pamiętasz chyba. W dodatku niektóre mijały się z prawdą, zawsze tak lubisz zmyślać kłamczuszku? Teraz dołożyłeś nową porcję, pewnie z racji rocznicy śmierci. Nawet jeśli prawdziwe to trochę nieładnie, My Lord! Nieładnie, oj nieładnie. Zrugała Cię kiedyś, no przyznaj się, przyznaj...

A TERAZ GWOLI DOCHODZENIA PRAWDY, WIEM, ŻE MASZ DO TEGO SŁABOSC, NIEDAWNO TOCZYŁEŚ STRASZLIWE BOJE O TEGO DZIACIAKA Z TATĄ I MAMĄ NA PROGU 5-CIU STAWÓW.

NO TO POWIEDZ SKĄD CZERPIESZ NIEZBITĄ PEWNOŚĆ, ŻE TO I W TYM PRZYPADKU CHODZI O P. SŁAWOMIRA RADZIKOWSKIEGO. OWSZEM, PEWNE PRZYPUSZCZENIA BYĆ MOGĄ ALE DO PEWNOŚCI DALEKO.
SKĄD WIĘC TA PEWNOŚĆ MÓJ DROGI KATONIE?????
Jestem gorszego sortu...
Manuela

-#3
Posty: 171
Rejestracja: czw 01 cze, 2006
Lokalizacja: z daleka

Post autor: Manuela »

Janek pisze:Tak na marginesie - wkurza Cię to Manuelu
tak, wkurza mnie jesli ktos uwaza ze jest lepszy od innych tylko dlatego ze przynalezy do takiej a nie innej plci, jak rowniez jesli ktos uporczywie wmawia sobie oraz otoczeniu ze to inni z tego powodu go (ja) degraduja.
wkurzaja mnie ludzie z kompleksami ktore wine za nie szukaja wszedzie tylko nie w sobie samych. kiedys Wanda napisala oswiadczenie do prasy w ktorej pare razy uzyla okreslenia: wyprawa kobieca. Wszyscy, rowniez jej przyjaciele pukali sie w czolo (facetom ktorzy rowniez tam dzialali do glowy by nie przyszlo zeby podkreslac ze byla to meska wyprawa), ale machneli reka, to byla jej slabosc.
Janek pisze:Już raz nawrzucałeś Wandzie kamyków do ogródka, pamiętasz chyba.
kamykow?
alez skad, uwazam ze pewne fakty sa bardzo wazne w jej zyciorysie, i nie nalezy ich pomijac. jej sukcesy bezposrednio z nich wynikaja, i pisanie tylko o tym ze byla wybitna himalaistka zawiesza ja w powietrzu.
Janek pisze:W dodatku niektóre mijały się z prawdą,
a ty jak goebbels, tyle razy bedziesz to powtarzal az wreszcie ktos uwierzy?
Janek pisze:ŻE TO I W TYM PRZYPADKU CHODZI O P. SŁAWOMIRA RADZIKOWSKIEGO.
????
jakiego radzikowskiego?
napisalem ze o "skurwysynku" (to jest cytat z ciebie) mozna poczytac w liscie pani Aleksandry Goralskiej. a co nie mozna? a ty lepiej z tymi personaliami uwazaj, bo jeszcze cie ktos zaskarzy!
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Może by tak dać spokój przepychankom osobistym a spokojnie podyskutować o tym konkretnym przypadku.

Z tego co pisze ta dziewczyna na forum "Wspinanie" wynika, że "przewodnik" był absolutnie nieodpowiedzialny, a oni (niestety przez własne niedoświadczenie, a nawet można to nazwać głupotą) dali się regularnie "wpuścić w kanał".

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Manuela pisze:jakiego radzikowskiego?
napisalem ze o "skurwysynku" (to jest cytat z ciebie) mozna poczytac w liscie pani Aleksandry Goralskiej. a co nie mozna? a ty lepiej z tymi personaliami uwazaj, bo jeszcze cie ktos zaskarzy!
Chyba coś za dużo dziś pobrałeś Mój Katonie. To właśnie rzeczona pani Aleksandra Goralska napisała, że prowadził ją pan Sławek Radzikowski, spec od Alp i agroturystyki militarnej z pod Łęczycy (chcesz linka - może się wybierzesz, można tam się pobawić w strzelanie pociskami z farbą - coś dla takich sfrustrowanych panów jak Ty. Aliści to jednak pani Goralska opisała starą historię a ta tu omawiana jest z przed kilku dni. KubaR dał pewne sugestie a niejaki Manuel postawił kropkę nad i linkując Pisma Brytanowe, które jak wiadomo są jak Ewangelia i należy w nie wierzyć, bo inaczej kapłani z Manuelem na czele się gniewają.
Manuela pisze:tak, wkurza mnie jesli ktos uwaza ze jest lepszy od innych tylko dlatego ze przynalezy do takiej a nie innej plci, jak rowniez jesli ktos uporczywie wmawia sobie oraz otoczeniu ze to inni z tego powodu go (ja) degraduja.
wkurzaja mnie ludzie z kompleksami ktore wine za nie szukaja wszedzie tylko nie w sobie samych. kiedys Wanda napisala oswiadczenie do prasy w ktorej pare razy uzyla okreslenia: wyprawa kobieca. Wszyscy, rowniez jej przyjaciele pukali sie w czolo (facetom ktorzy rowniez tam dzialali do glowy by nie przyszlo zeby podkreslac ze byla to meska wyprawa), ale machneli reka, to byla jej slabosc.
Siedzi tu obok mnie specjalista psychiatra i dosłownie się zwija ze śmiechu jak pięknie się odkryłeś. Śliczniusieńki wywiadzik na odległość! Leżysz tam na kanapce chociażby? Taki rytuał? Ale na przepisanie leków i wysłanie recepty raczej nie licz. Za to trzeba płacić!

Manuelu - jesteś podporą mojej smutnej starości.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Może by tak dać spokój przepychankom osobistym a spokojnie podyskutować o tym konkretnym przypadku.

Z tego co pisze ta dziewczyna na forum "Wspinanie" wynika, że "przewodnik" był absolutnie nieodpowiedzialny, a oni (niestety przez własne niedoświadczenie, a nawet można to nazwać głupotą) dali się regularnie "wpuścić w kanał".

Pozdrowienia

Basia
Basiu - dziewczyna z brytana pisze, że konkretnie dała się nabrać przez niejakiego Sławomira Radzikowskiego, ogłaszającego się w prasie górskiej i na własnej stronie www. Manuela stwierdziła dość autorytatywnie, że ten "dyskutowany" to właśnie ten. A ja pewności takiej nie mam. Może Francuzi podadzą nazwisko. Strona www Extreka momentalnie znikła, strona Radzikowskiego nadal jest, przed chwilą sprawdziłem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
Basiu - dziewczyna z brytana pisze, że konkretnie dała się nabrać przez niejakiego Sławomira Radzikowskiego, ogłaszającego się w prasie górskiej i na własnej stronie www. Manuela stwierdziła dość autorytatywnie, że ten "dyskutowany" to właśnie ten. A ja pewności takiej nie mam. Może Francuzi podadzą nazwisko. Strona www Extreka momentalnie znikła, strona Radzikowskiego nadal jest, przed chwilą sprawdziłem.
A może by tak podyskutować nie nad nazwiskiem, a nad zjawiskiem ?

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:A może by tak podyskutować nie nad nazwiskiem, a nad zjawiskiem ?
A to już było:
lucyna napisał(a):
Z drugiej strony dodatkowy argument na to iż czasami zawodowi przewodnicy przydają się.


Tak, racja. Ale zawodowy przewodnik nie pójdzie w złą pogodę i bez uprzedniej aklimatyzacji klienta. A to wymaga czasu. A czas to pieniądz. A nasz drogi rodak, któremu aż się pod tyłkiem gotuje aby wgramolić się na ten Mont Blanc chce to załatwić najtaniej. No i idzie do "lewusa". Stare jak świat. Niejaki Kopernik, który parał się też ekonomią ustalił, że kiepski pieniądz zawsze wypiera dobry pieniądz (jeśli władca na to pozwoli lub zaniedbuje pilnowania królestwa). Ekonomiści to znają jako Prawo Kopernika.

Nie specjalnie podjęto poza jednym - u przewodnika drogo
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wracając do tematu:
Usiłowałem to podjąć u Irka na jkw. Jako ten Średniak, który to i owo wie o Tatrach u chciałby w Alpy. Kompletny niewypał, zresztą w pewnym stopniu spowodowanych przez zacnych kolegów, którzy mnie zdemaskowali - jeden tak dla draki a drugi z powodu głębokiej i nieskrywanej sympatii.

No i nie ma już Średniaka ale jest za to Ola Góralska (nazwisko pewnie wymyślone), która by chciała na Mont Blanca. Czemu akurat na Mont Blanca to jej słodka tajemnica i zarazem pierwszy przyczynek do dyskusji - dlaczego Polacy tak się zawzięli akurat na Blanca. Na powitanie Alp ale i bardzo często na ich pożegnanie. Blanc i Alpy z głowy, zaliczone, teraz Elbrus.

Ale wróćmy z sfery ideologii do ekonomii. Ja tam jestem tchórz i gdybym był młodszy i miał na to siły to jakbym już chciał pójść na tego Blanca to wziąłbym możliwie najlepszego przewodnika. A jak bym nie miał kasy to po prostu bym z tego zrezygnował bo życie miłym jest.
Oczywiście to nie musi być koniecznie przewodnik, to może być ktoś, komu UFAM. No i tu zaczynają się schody. Za przewodnikiem stoi jego blacha i świadomość tego, że facet z tego żyje i nie chce sam sobie zrobić krzywdy gównianym potraktowaniem klienta - takie wieści rozchodzą się błyskawicznie. Spróbujmy ustalić kryteria takiego kogoś komu można zaufać.

Czytając oferty pana Radzikowskiego czy Extrecu człowiek się łapie za głowę - Rany Boskie - filantropi. Coś to wszystko za tanie aby zapewnić jakiś tam standard i w dodatku jeszcze zarobić tym na życie I to powinno dać do myślenia!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Strona znikła :O
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Andrzej Krystoszyk pisze:Strona znikła surprised
Nie, jest

http://www.miles.com.pl/strona/index.php/id_strony/19

znaczy Radzikowskiego, o ile to Radzikowski
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

No to sobie poczytajcie relację (z www.wspinanie.pl) jednej z osób z wyprawy organizowanej przez pana Sławomira Radzikowskiego. Wiele wskazuje na to, że jest to tama sama wyprawa o której była mowa w relacji radiowej z Paryża (początek wątku), choć ABSOLUTNEJ PEWNOŚCI NIE MA.
Wystarczy przeczytać i wyciągnąć wnioski jak nie należy wyjeżdżać w Alpy. O ile oczywiście pani Góralska nie podbarwia sprawy. Bo pewne rzeczy szokują.
Ze strony pana Bronikowskiego wynika, że odbył cały szereg wypraw w Alpy. Trochę mi trudno uwierzyć aby ktoś taki nie władał choćby kiepsko jakimś zrozumiałym tam językiem.
Jeżeli pani Góralska prawdę mówi, że nie znała istotnych szczegółów podróży, takich choćby jak gdzie będą noclegi to świadczy to o jedynie jej bezdennej naiwności.
Do końca z tej relacji nie wynika jasno czy byli na szczycie czy nie byli, do jakiego schroniska wrócili czy w nim poprzednio spali i czy w ogóle gdzieś spali.
Ani słowa też ulu w końcu było uczestników (pani Goralska pisze coś o swoim kumplu) i o jakimś uczestniku który zszedł z Radzikowskim.
Bliżej też nie wiadomo na czym polegały te manipulacje Radzikowskiego, na które tak narzeka
A tak w ogóle to chciałoby się powiedzieć – Boże, kto też to chce na ten Blanc wejść.

Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 09:44:56

Witam pierwszy raz na forum i sory za odświeżanie starocia, ale jest ważna informacja. Uwaga na wyprawy Pana Sławka Radzikowskiego, facet kompletnie nieodpowiedzialny, manipulant, bez uprawnień, wymyślił jak zarobić kase na ludzkiej naiwności, m.in. mojej...
W skrócie: Dałam się nabrać na wyjazd na Mont Blanc, liczyłam na ciekawy urlop z trekingiem po górach. Orgabniaztor zaponmiał jednak dodać, że schroniska są nieczynne, że podczas podróży będziemy spać na dziko na niemieckich parkingach bo szkoda mu kasy na kemping, że wogóle nie ma zamiaru wchodzić na szczyt bo tak naprawde sam nie ma odpowiedniego doświadczenia i w maju nigdy to mu sięnie udało... Najbardziej jednak dał d... kiedy podczas zejścia w bardzo głebokim śniegu nie wrócił ze mną do schroniska kiedy bałam się schodzić, tyko na wysokości 3176 powiedział: jak chcesz to wracaj sama. Nastraszył tylko, że za wezwanie śmigła nigdy się nie wypłacę. Oczywiście była to próba zastraszenia bo jak się okazało ratownicy nawet nie chcieli mojego ubezpieczenia. Za tą akcję został zatrzymany przez tamtejszą żndarmerię, i ma postawione we Francji zarzuty m.in narażenia życia!!!
W życiu tak się nie nadziałam, i uwaga wszyscy którzy wybierają się z tym panem na wyprawę partnerską: TO OSZUST!!!!
Proszę powstrzymać się od komentarzy, że głupia baba dała się nabrać, do tego że nie było to zbyt rozsądne przyznaje się sama i tą kwestię uznajmy za zamkniętą.

Jak ktoś ma wontpliwości, niech pisze ma maila, chętnie odpowiem: agoralska@go2.pl

Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 12:57:58

Póki sprawa jest w toku nie mogę ujawniać wszystkich detali, bardzo by to ułatwiło życie P. Sławkowi, a ja tej sprawy nie zamierzam tak zostawić. Umowa była "na gębę", na szczęście posiadam cała korespondencję mailową, co stanowi podstawę całej dokumentacji, w niej szcegółową ofertę wyprawy wraz z ceną. Co do ubezpieczenia, dostałam takie wytyczne: "Należy również pomyśleć o ubezpieczeniu od następstw nieszczęśliwych wypadków przy uprawianiu sportów wysokiego ryzyka za granicą", i takowe w PZU wykupiłam.
Co do wzywania pomocy, facet oczywiście bał się że cała sprawa wyjdzie na jaw, więc trzymał się wersji że zabulimy za pracę śmigłowca 3000 euro za godzinę, a akcja potrwa niewiadomo ile ale pewnie koło 2 godzin. Jego głowny błąd polegał jednak na tym, że nie wrócił z nami do schroniska i nie poczekał na pomoc tylko pozozstawił samych sobie. W to ratownikom naprawde trudno było uwierzyć. Okazało się że lot śmigłowca trwał 22 minuty, a ratownicto we Francji jest nieodpłatne. Inna kwestia, że Pan Sławek nie zna żadnego obcego języka, i chociażby z tego względu wezwanie przez niego pomocy było niemozliwe.

W związku z tą sprawą proszę wszystkich którzy uczestniczyli w wyprawach organizowanych przez Sławomira Radzikowskiego o kontakt. Także tych którzy w długi weekend majowy spotkali sie z jego wyprawą na szlaku lub w schronisku Tete Rousse. Mój mail: agoralska@go2.pl

Aleksandra Góralska

Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 13:28:30

Dokładnie tak jak pisze Starosta. Jeden z uczestników, mój kumel wrócił ze nmą do schroniska, a nasz wspaniały "przewodnik" z jeszcze jednym uczestnikiem poszli dalej w dół.

Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 13:45:05

Z siłami nie było źle, ja po kilku innych akcjach kompletnie straciłam do gościa zaufanie. To co mówił nie miało dla mnie żadnego znaczenia, bo już wcześniej strasznie nami manipulował. Wiał silny wiatr a w ciągu ostatniej doby spadło prawie mert śniegu. Osobiście bałam się przede wszystkim lawin bo nie mieliśmy żadnego zabezpieczenia. Sytuacja była dla mnie naprawde trudna, bo swojego doświadczenia nie mam a facetowi kompletnie nie ufam. Do myślenia dał mi jeszcze fakt, że na szlaku nie było absolutnie nikogo. Kiedy rozmawailiśmy z ratownikami,przyznali że warunki rzeczywiście były trudne, szczególnie dla nas- pierwszy raz w Alpach.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ