Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 09:44:56
Witam pierwszy raz na forum i sory za odświeżanie starocia, ale jest ważna informacja. Uwaga na wyprawy Pana Sławka Radzikowskiego, facet kompletnie nieodpowiedzialny, manipulant, bez uprawnień, wymyślił jak zarobić kase na ludzkiej naiwności, m.in. mojej...
W skrócie: Dałam się nabrać na wyjazd na Mont Blanc, liczyłam na ciekawy urlop z trekingiem po górach. Orgabniaztor zaponmiał jednak dodać, że schroniska są nieczynne, że podczas podróży będziemy spać na dziko na niemieckich parkingach bo szkoda mu kasy na kemping, że wogóle nie ma zamiaru wchodzić na szczyt bo tak naprawde sam nie ma odpowiedniego doświadczenia i w maju nigdy to mu sięnie udało... Najbardziej jednak dał d... kiedy podczas zejścia w bardzo głebokim śniegu nie wrócił ze mną do schroniska kiedy bałam się schodzić, tyko na wysokości 3176 powiedział: jak chcesz to wracaj sama. Nastraszył tylko, że za wezwanie śmigła nigdy się nie wypłacę. Oczywiście była to próba zastraszenia bo jak się okazało ratownicy nawet nie chcieli mojego ubezpieczenia. Za tą akcję został zatrzymany przez tamtejszą żndarmerię, i ma postawione we Francji zarzuty m.in narażenia życia!!!
W życiu tak się nie nadziałam, i uwaga wszyscy którzy wybierają się z tym panem na wyprawę partnerską: TO OSZUST!!!!
Proszę powstrzymać się od komentarzy, że głupia baba dała się nabrać, do tego że nie było to zbyt rozsądne przyznaje się sama i tą kwestię uznajmy za zamkniętą.
Jak ktoś ma wontpliwości, niech pisze ma maila, chętnie odpowiem:
agoralska@go2.pl
Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 12:57:58
Póki sprawa jest w toku nie mogę ujawniać wszystkich detali, bardzo by to ułatwiło życie P. Sławkowi, a ja tej sprawy nie zamierzam tak zostawić. Umowa była "na gębę", na szczęście posiadam cała korespondencję mailową, co stanowi podstawę całej dokumentacji, w niej szcegółową ofertę wyprawy wraz z ceną. Co do ubezpieczenia, dostałam takie wytyczne: "Należy również pomyśleć o ubezpieczeniu od następstw nieszczęśliwych wypadków przy uprawianiu sportów wysokiego ryzyka za granicą", i takowe w PZU wykupiłam.
Co do wzywania pomocy, facet oczywiście bał się że cała sprawa wyjdzie na jaw, więc trzymał się wersji że zabulimy za pracę śmigłowca 3000 euro za godzinę, a akcja potrwa niewiadomo ile ale pewnie koło 2 godzin. Jego głowny błąd polegał jednak na tym, że nie wrócił z nami do schroniska i nie poczekał na pomoc tylko pozozstawił samych sobie. W to ratownikom naprawde trudno było uwierzyć. Okazało się że lot śmigłowca trwał 22 minuty, a ratownicto we Francji jest nieodpłatne. Inna kwestia, że Pan Sławek nie zna żadnego obcego języka, i chociażby z tego względu wezwanie przez niego pomocy było niemozliwe.
W związku z tą sprawą proszę wszystkich którzy uczestniczyli w wyprawach organizowanych przez Sławomira Radzikowskiego o kontakt. Także tych którzy w długi weekend majowy spotkali sie z jego wyprawą na szlaku lub w schronisku Tete Rousse. Mój mail:
agoralska@go2.pl
Aleksandra Góralska
Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 13:28:30
Dokładnie tak jak pisze Starosta. Jeden z uczestników, mój kumel wrócił ze nmą do schroniska, a nasz wspaniały "przewodnik" z jeszcze jednym uczestnikiem poszli dalej w dół.
Autor: GorOlka (IP zapamiętane)
Data: 22-05-2007 - 13:45:05
Z siłami nie było źle, ja po kilku innych akcjach kompletnie straciłam do gościa zaufanie. To co mówił nie miało dla mnie żadnego znaczenia, bo już wcześniej strasznie nami manipulował. Wiał silny wiatr a w ciągu ostatniej doby spadło prawie mert śniegu. Osobiście bałam się przede wszystkim lawin bo nie mieliśmy żadnego zabezpieczenia. Sytuacja była dla mnie naprawde trudna, bo swojego doświadczenia nie mam a facetowi kompletnie nie ufam. Do myślenia dał mi jeszcze fakt, że na szlaku nie było absolutnie nikogo. Kiedy rozmawailiśmy z ratownikami,przyznali że warunki rzeczywiście były trudne, szczególnie dla nas- pierwszy raz w Alpach.