Nastepny 'przewodnik'
Przypomina mi się dyskusja z innego forum na temat odpowiedzialności przewodników za grupę. Wnioski nasuwają się same. Zero odpowiedzialności ze strony przewodników czy quasi przewodników. Z drugiej strony dodatkowy argument na to iż czasami zawodowi przewodnicy przydają się.andy67 pisze:No jeśli nazywa się np. Jan Kowalski to wiele nam to nie da.mefistofeles pisze:co za chuj. Powinni podać jego nazwisko publicznie.
Sam znam trzech...
Tak, racja. Ale zawodowy przewodnik nie pójdzie w złą pogodę i bez uprzedniej aklimatyzacji klienta. A to wymaga czasu. A czas to pieniądz. A nasz drogi rodak, któremu aż się pod tyłkiem gotuje aby wgramolić się na ten Mont Blanc chce to załatwić najtaniej. No i idzie do "lewusa". Stare jak świat. Niejaki Kopernik, który parał się też ekonomią ustalił, że kiepski pieniądz zawsze wypiera dobry pieniądz (jeśli władca na to pozwoli lub zaniedbuje pilnowania królestwa). Ekonomiści to znają jako Prawo Kopernika.lucyna pisze:Z drugiej strony dodatkowy argument na to iż czasami zawodowi przewodnicy przydają się.
Jestem gorszego sortu...
Znowu dyskusja o niczym 
Bo tak naprawdę o owym "przewodniku" i jego kamandzie nic nie wiadomo
I jak płynnie z amatorskiego wejścia na MB dyskusja przeszła na himalajskie ośmiotysięczniki i dywagacje na poziomie "strefy śmierci" nijak się mające do położenia tych podblankowskich pechowców

Bo tak naprawdę o owym "przewodniku" i jego kamandzie nic nie wiadomo
I jak płynnie z amatorskiego wejścia na MB dyskusja przeszła na himalajskie ośmiotysięczniki i dywagacje na poziomie "strefy śmierci" nijak się mające do położenia tych podblankowskich pechowców
O jakże jesteś w mylnym błędzie. Odpowiedzialność przewodnika jest szeroooka. Choćby dlatego, że to jego fach, zajęcie i źródło utrzymania i nie może sobie pozwolić na głupie wpadkilucyna pisze:Zero odpowiedzialności ze strony przewodników
Z całą pewnością! Aby być przewodnikiem z kwalifikacjami na MB to trzeba trochę pieniędzy wpierw wydać. A taki śmierdziel o którym mowa to pewnie był ze dwa razy i już sądzi, że wszystko wie.lucyna pisze:Nie wydaje mi się aby to był przewodnik.
Ale raczej nie pozostawi Cię samego w nieklawej sytuacji. Piszę "raczej" bo coś tam było w jednym przypadku na rzeczy.andy67 pisze:W końcu "zawodowy przewodnik" też nie gwarantuje wejścia w każdych warunkach.
Masz może jakieś uprawnienie do bezpłatnego pogrzebu?andy67 pisze:A jaki drogi jest...
Jestem gorszego sortu...
No i oczywiście te pieprzone żabojady go zamknęły do aresztu za niewinność. Tak Tomku!tomek.l pisze:Znowu dyskusja o niczym smile
Bo tak naprawdę o owym "przewodniku" i jego kamandzie nic nie wiadomo smile
Zawodowego przewodnika z papierami tak. Ale nie miglanca, który się np. ogłasza na Allegro (już raz widziałem takie ogłoszenie, jakiś były komandos)tomek.l pisze:O jakże jesteś w mylnym błędzie. Odpowiedzialność przewodnika jest szeroooka. Choćby dlatego, że to jego fach, zajęcie i źródło utrzymania i nie może sobie pozwolić na głupie wpadki
Jest taka anegdotka. G.B. Shawa na przyjęciu zanudzała jakaś dama swoimi umizgami. Zdenerwowany GB zadaj jej pytanie - "oddałaby mi się pani za 100 tysięcy funtów?". Dama wyszeptała - "tak mistrzu". No to GB zapytał się - "a za 1 funta". Dama spiorunowała go wzrokiem i prawie wykrzyczała - " Mistrz mnie obraża, nie jestem kurwą". A GB na to - "to już ustaliliśmy, teraz ustalamy cenę".tomek.l pisze:I jak płynnie z amatorskiego wejścia na MB dyskusja przeszła na himalajskie ośmiotysięczniki i dywagacje na poziomie "strefy śmierci" nijak się mające do położenia tych podblankowskich pechowców
Co to ma do rzeczy - kurestwo jest kurestwem, niezależnie od wysokości. Piotr Pustelnik zachował się jak człowiek i w Strefie Śmierci a ta gromada skurczybyków, która ostatnio przechodziła na Evereście koło konającego człowieka nie. Innego tak "skazanego" faceta, którego uznano za nieżywego dopiero jeden rosyjski przewodnik uratował. Poczytaj na stronie everestowskiej.
Jestem gorszego sortu...
A ja myślałem, że ich usprawiedliwiasz i sam masz ochotę na taniochę. No to Ci chciałem zwrócić uwagę, że Ty co prawda zaoszczędzisz ale Twoi spadkobiercy dołożą.andy67 pisze:Janek - opisałem tylko tok rozumowania tych nieszczęśników.
A co do pogrzebu to... żyj 100 lat - albo i dłużej.
Jestem gorszego sortu...
Nie wiem za co go zamknęły i czy w ogóle go zamknęły. Tak samo jak Ty. Słyszałem tylko krótkie info w jakimś komercyjnym, goniącym za sensacjami radiuJanek pisze:No i oczywiście te pieprzone żabojady go zamknęły do aresztu za niewinność.
Ja mówię o przewodnikach. Reszta mnie nie interesuje.Janek pisze:Zawodowego przewodnika z papierami tak
Podejścia są do tematu różne. Jak i różne są motywy i okoliczności. Jedni są w stanie coś zrobić inni nie. I jak czasem tego nie robią to nie jest zawsze kurestwo. Aby to w pełni zrozumieć to chyba trzeba na takiej wysokości być. Ja znam to tylko z książek no iż tego co mi opowiedziało kilka osób, które liznęło takie wysokości. Dlatego wiem, że to nie jest takie czarno białe jak kurestwo/niekurestwo.Janek pisze:Co to ma do rzeczy - kurestwo jest kurestwem, niezależnie od wysokości.
I tą sytuację blankowską (prawdziwą czy nie prawdziwą) uważam że nijak nie można porównywać do sytuacji W. Rutkiewicz.
p. Moszyński akurat jest rzetelnym dziennikarzem znanym od lat. No i podał, że policja francuska ujęła faceta i osadziła w areszcie. Tam są trochę inne zasady - jeśli będąc doświadczonym górsko namówisz nowicjusza na wspólne wyjście (nawet za darmo) i później ten nowicjusz zginie to możesz odpowiadać karnie. Podobnie jak go zostawisz samego. A ten facet będzie odpowiadać wg tamtejszego prawa.tomek.l pisze:Nie wiem za co go zamknęły i czy w ogóle go zamknęły.
tomek.l pisze:I tą sytuację blankowską (prawdziwą czy nie prawdziwą) uważam że nijak nie można porównywać do sytuacji W. Rutkiewicz.
Można i nawet trzeba. Jak wyżej napisał Filanc jest źle i będzie gorzej. Jak swego czasu P. zostawił tego operatora filmowego, który w wyniku tego umarł to jeszcze była awantura i P.niektórzy ręki nie chcieli podać. A teraz? Teraz obowiązuje zasada - każdy sam zapieprza do przodu a jak jest draka to spieprza w dół aż się kurzy. Oczywiście bywają wyjątki jak np. Piotr Pustelnik. Generalnie morale tego sportu znacznie się obniżyło.
Jestem gorszego sortu...
Nie do końca. Nie wiemy jak jest we Francji. Na pewno takie wyroki były np. w Austrii. Na pewno w ostatnim czasie (lipiec 2001 albo 2003 nie pamiętam) prawo we Francji się w sprawie wypadków w górach bardzo zaostrzyło).Janek pisze:No i podał, że policja francuska ujęła faceta i osadziła w areszcie. Tam są trochę inne zasady - jeśli będąc doświadczonym górsko namówisz nowicjusza na wspólne wyjście (nawet za darmo) i później ten nowicjusz zginie to możesz odpowiadać karnie. Podobnie jak go zostawisz samego.
Ale za coś innego. Z tego:A ten facet będzie odpowiadać wg tamtejszego prawa.
Le Figaro
wynika raczej, że czepną się go za wykonywanie pracy przewodnika wysokogórskiego bez uprawnień. (choć mogłem coś popieprzyć bo francuskiego to się uczyłem gdy większości współforumowiczów na świecie nie było
Nawiasem mówiąc czy czasem nie jest to Twój, Janku, ulubieniec? Fragment o 37 emerytowanym policjancie?
Kuba
może wolisz angielski:KubaR pisze:choć mogłem coś popieprzyć bo francuskiego to się uczyłem gdy większości współforumowiczów na świecie nie było )
Le Figaro wer.ang
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nieistotne, Al Capone skazano i posadzono tylko za machlojki podatkowe. Inspirowania morderstw nie szło mu udowodnić.KubaR pisze:Nie do końca. Nie wiemy jak jest we Francji. Na pewno takie wyroki były np. w Austrii. Na pewno w ostatnim czasie (lipiec 2001 albo 2003 nie pamiętam) prawo we Francji się w sprawie wypadków w górach bardzo zaostrzyło).
Cytat:
A ten facet będzie odpowiadać wg tamtejszego prawa.
Ale za coś innego. Z tego:
Le Figaro
wynika raczej, że czepną się go za wykonywanie pracy przewodnika wysokogórskiego bez uprawnień. (choć mogłem coś popieprzyć bo francuskiego to się uczyłem gdy większości współforumowiczów na świecie nie było smile)
Jestem gorszego sortu...
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
To jest oczywiste. Niestety nie każdy zna swoje możliwości lub weryfikuje je życie w postaci np. Żlebu Kulczyńskiego.magic pisze: Trasy powinno się dostosowywać do możliwości wszystkich uczestników, a jeśli jest jakiś problem z przejściem to trzeba pomóc tej drugiej osobie i tyle, a nie zostawiać ją samej sobie.
Albo słynna sprawa Kaszniców z Doliny Jaworowej. Jak podaje Żóławski dojście z Terynki na Przełęcz Lodową zajęło im 3 godziny i żaden z czwórki doświadczonych taterników towarzyszących im od schroniska nie zastanowił się nad tym faktem. Nie chodzi tu nawet o to co nastąpiło w zejściu ale tylko o sam czas dojścia na przełęcz i warunki pogodowe jakie temu towarzyszyły.
Ciekawe co w takiej sytuacji zrobiliby współcześni herosi Tatr ?
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Co? Ja nie mam wątpliwości. Większość by powiedziała by, by i tyle by ich widziano.Jagiellonia w Tatrach pisze:Ciekawe co w takiej sytuacji zrobiliby współcześni herosi Tatr ?
PS.
Na marginesie - współczesnego łojanta na Lodowej nie uświadczysz. Bo niby poco. W tamtych stronach interesuje ich tylko i wyłącznie Żółta Ściana. A i ta coraz mniej, bo to jednak kawał drogi od elektriczki.
Jestem gorszego sortu...




