zagrożenie lawinowe a zimowe eskapady
zagrożenie lawinowe a zimowe eskapady
hmmm przyznam, że w zimie nie byłem wyżej niż regle, więc może ktoś z większym doświadczeniem mogłby napisać coś mądrego odnośnie bezpieczniejszych szlaków wysokogórskich zimą... nie zamierzam, zeby znaleźli mnie w maju...
Hmmmmm, bezpieczniejsze są stoki o łagodnym nachyleniu (czyli generalnie np. Tatry Zachodnie bardziej niż Wysokie). Wiadomo też, że lawiny schodzą po otwartym terenie, chociaż nikt nie mówi, że nie mogą także "wpaść" do lasu. Poza tym podatne na lawiny są wąskie żleby (czyli np. Zawrat, a Krzyżne już mniej).
Z "ogólnych" porad to chyba tyle. Może ktoś zna jakąś stronę, gdzie można o tym poczytać?
MiG
Z "ogólnych" porad to chyba tyle. Może ktoś zna jakąś stronę, gdzie można o tym poczytać?
MiG
W Tatrach Zachodnich schodzą czasem ogromne lawiny po szerokich, trawiastych stokach. Wiosną wpadają nawet do lasów i niszcżą z ogromną siłą wszystko, co mają na drodze.MiG pisze: bezpieczniejsze są stoki o łagodnym nachyleniu (czyli generalnie np. Tatry Zachodnie bardziej niż Wysokie).
Zimą trzeba (w miarę możliwości):
-Czytać komunikaty pogodowe, ze szczególnym uzwzględnieniem stopnia zagrożenia lawinowego.
-Trzymać się wypukłych form terenu.
-Nie trawersować zboczy.
-Uważać na świeży opad, który nie jest związany ze zlodowaciałym podłożem.
-Uważać na nagłe ocieplenia po okresie mrozów.
-Unikać żlebów, w szczególności niektórych znanych z tego, że są lawiniaste.
-Nosić ze sobą plastikową składaną łopatę do ewentualnego ratowania towarzyszy i telefon komórkowy z włączoną funkcją roamingu, a najlepiej radiowe sygnalizatory lawinowe i specjalną czerwoną linkę sygnalizacyjną.
-Rzadziej lawiny schodzą rano, niż w słoneczny dzień, kiedy to pokrywa śnieżna może być podtopiona przez słońce.
+ jeszcze jedna na pozór banalna sprawa:
- nie hałasować
Można dodać jeszcze co zrobić w razie gdyby:
- z lawiny deskowej -zeskoczyć ku krawędzi;
- przy lawinie pyłowej -zakryć usta i nos;
- podciągnąć kolana pod brzuch, skulić się tak aby wytworzyć sobie poduszkę powietrzną...
Statystyki mówiąże na 100% porwanych przez lawinę 47% ginie,41% jest uratowanych przez partnerów, 12% ratuje zorganizowana grupa ratowników, liczy się czas
- nie hałasować
Można dodać jeszcze co zrobić w razie gdyby:
- z lawiny deskowej -zeskoczyć ku krawędzi;
- przy lawinie pyłowej -zakryć usta i nos;
- podciągnąć kolana pod brzuch, skulić się tak aby wytworzyć sobie poduszkę powietrzną...
Statystyki mówiąże na 100% porwanych przez lawinę 47% ginie,41% jest uratowanych przez partnerów, 12% ratuje zorganizowana grupa ratowników, liczy się czas
Oczywiście nie miałem na myśli, że w Zachodnich nie ma lawinpawelpp pisze:W Tatrach Zachodnich schodzą czasem ogromne lawiny po szerokich, trawiastych stokach. Wiosną wpadają nawet do lasów i niszcżą z ogromną siłą wszystko, co mają na drodze.
Łatwo powiedzieć, ale podchodzi się właśnie żlebamipawelpp pisze:Zimą trzeba (w miarę możliwości):
-Trzymać się wypukłych form terenu.
-Unikać żlebów, w szczególności niektórych znanych z tego, że są lawiniaste.
I o ile to możliwe, starać się utrzymywać blisko powierzchni lawiny, "pływać" w śniegu, po uprzednim zrzuceniu plecaka.vnka pisze:Można dodać jeszcze co zrobić w razie gdyby:
- przy lawinie pyłowej -zakryć usta i nos;
MiG
kurcze - dobrze takie rady pisać czy mówić... ale szczerze powiedziawszy nie wiem, czy w obliczu zagrożenia byłabym zdolna wprowadzić je w czyn...
Kiedyś jadąc samochodem z bratem wpadłam na oblodzonej drodze w poślizg... Nic się nie stało, ale to tylko szczeście, bo ja (dowiedziałam się po tym jak już wyladowalismy w rowie) podczas kiedy kręciliśmy piruety, uderzałam (nie napisze "waliłam") rękami w kierownicę...
Kiedyś jadąc samochodem z bratem wpadłam na oblodzonej drodze w poślizg... Nic się nie stało, ale to tylko szczeście, bo ja (dowiedziałam się po tym jak już wyladowalismy w rowie) podczas kiedy kręciliśmy piruety, uderzałam (nie napisze "waliłam") rękami w kierownicę...
Ja też nie wiem, ale warto być przygotowanym, chociaż teoretycznievinka pisze:kurcze - dobrze takie rady pisać czy mówić... ale szczerze powiedziawszy nie wiem, czy w obliczu zagrożenia byłabym zdolna wprowadzić je w czyn...
I jeszcze jedno: duża lawina wytwarza bardzo silny podmuch powietrza i nawet jak się jest poza jej zasięgiem można zostać poturbowanym przez "falę uderzeniową". W związku z tym należy ukryć się w jakimś zagłębienu terenu lub co najmniej złapać się czegoś (drzewo, czekan wbity w śnieg itp.).
MiG
robiono kiedyś badania na ochotnikach... I wyniki tych badań były dość zaskakujace... Jeden gość potrafił przetrwać (nie pamiętam dokładnie) ale na pewno było to ponad godzinę... Zresztą nieważny czas, ale wniosek; mianowicie taki, ze najdłużej przeżyją Ci, którzy się nie poddadzą - gdzieś tam pod niewiadomo jak grubą warstwą śniegu... i będą w stanie oddychać powietrzem z dość dużą zawartością CO-dwa. Podobno w takim powietrzu zawsze jest jakiś procent tlenu...
Chyba wiele zależy od indywidualnych predyspozycji, sprawności układu oddechowego itp. W wydychanym powietrzu jest ok. 15% tlenu i ok. 4% CO2, tak więc tlen może być "używany" kilka razy
Tyle że jest jakieś graniczne stężenie CO2 w powietrzu, powyżej którego nie da się oddychać.
W związku z tym nie należy marnować tlenu poprzez próby poruszania się pod śniegiem. Heh, łatwo mówić. Ale temat...
MiG
PS. i jeszcze fajny link na koniec
http://www.kowalewo.republika.pl/fizjologia.htm
W związku z tym nie należy marnować tlenu poprzez próby poruszania się pod śniegiem. Heh, łatwo mówić. Ale temat...
MiG
PS. i jeszcze fajny link na koniec
http://www.kowalewo.republika.pl/fizjologia.htm
z tym poruszaniem się pod śniegiem w poszukiwaniu wyjscia to jakiś paradoks... Można nie ruszać sie, żeby nie marnować tlenu a jednocześnie być przykrytm warstwą kilkudziesięciocentymetrową... I odwrotnie - zmarnować swoja szansę na uratowanie przez towarzy, ew. ratowników właśnie przez takie chaotyczne szamotanie się...
Czy słyszeliście kiedyś trzask schodzącej lawiny????
Piszac to pytanie przeszły mi ciarki po plecach...
Czy słyszeliście kiedyś trzask schodzącej lawiny????
Piszac to pytanie przeszły mi ciarki po plecach...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:




