Janek pisze:Tak jak to wszystko czytam to zaczynam się zastawiać gdzie jestem i czy to przypadkiem nie forum porad dla zdobywców Himalajów itp.
tam zaraz Himalajów. Wybieram się w góry ciut wyższe niż Tatry a z doświadczeń zeszłorocznych wiem,że niespecjalnie smakuje mi baton typu Snickers jako drugie śniadanie,wczesny obiad i wczesna kolacja. Sytuacja wygląda tak,że je się coś lekkiego ok 4-5 rano i potem długo nic aż do popołudnia. Baton typu mussli jak najbardziej mi przypasował.Można kupić specjalne batony energetyczne(w ich składzie są m.in mieszakni owocowe) ale nie jestem zwolenniczką tego typu powerów,stąd rozglądam się za b.mussli, a skoro mogę zrobić je sama,to czemu nie?
Janek pisze:W dodatku w Tatrach sieć schronisk jest tak gęsta, że można to uzupełnić.
jasne i przepłacać 3razy
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:Jako łącznika można użyć mąki,jajek i miodu.
I tu spodziewam się problemów. To oczywiście kwestia smaku, a ja niezbyt toleruję dużą słodkość, bo wzmaga to moje pragnienie. Bez złośliwych skojarzeń, proszę.
Właśnie dlatego, że nie wymyśliłem odpowiadającego mi smakowo lepiszcza, nadal wtrajam to na sypko.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Janek pisze:- trochę mi się to skojarzyło z workiem owsa dla konia.
I słusznie, bo to ma taką samą funkcję. Tyle, że dla mnie... na ten przykład.
A skojarzenia...? No cóż, co głowa, to pomysł. I nie jest to żadna złośliwość - uchowaj Boże. Każdy ma prawo do sobie właściwych skojarzeń.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Iwona pisze:a skoro mogę zrobić je sama,to czemu nie?
No przecież piszę to wyraźnie w STG, że jest to kopia pomysłu batonów musli, ale bez lepiszcza, czyli energetycznych mieszanek musli - nie mylić z mieszankami śniadaniowymi. Zaletą samodzielnego robienia pogryzki jest nie tylko nieporównywalnie niższa cena, ale i dokładnie taki smak, jaki nam akurat odpowiada.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki pisze:nieporównywalnie niższa cena
dla przykładu,batonik energetyczny kosztuje ok 6-8zł
Nie wiem ile kosztują batony energetyczne, bo nie używam, ale małe batoniki właśnie musli z dodatkiem owoców i chyba soku owocowego (bardzo smaczne, lekko kwaskowate) kosztują w markecie poniżej 1 zł (80-90 gr).
Wielkościowo nie wiem ile to gramów, sprawdzę następnym razem.
Na oko tak jak połowa "standardowego" prince-polo.
Też je zdecydowanie wolę od czekolady.
Ale bardzo nie lubię jeść w czasie marszu, boję się że sie zakrztuszę, przegryzki pogryzam na postojach.
Iwona pisze:że niespecjalnie smakuje mi baton typu Snickers
Sprawdź suszone owoce typu morele, śliwki, daktyle, duże rodzynki, banany.
stąd rozglądam się za b.mussli,
Są takie batony "Corny". Bardzo OK.
a skoro mogę zrobić je sama,to czemu nie?
Ja jestem na ten przykład jestem za leniwy
jasne i przepłacać 3razy
W Alpach przeplacasz chyab z 10 razy. Ja uważam, że warto zwłaszcza zimą. Kiedyś łaziłem z własnym żarciem i wtedy wór miałem 30% większy a czasy przejść istotnie dłuższe. Dodatkowo iluśkrotnie były jaja z robieniem żarcia w schronisku - często nie ma miejsca na odpalenie maszynki i trzeba to orbić na zewnątrz, a są miejsca gdzie w ogóle z okolic schronisk i przyległości przeganiają z własnym żarciem.
KubaR pisze:Sprawdź suszone owoce typu morele, śliwki, daktyle, duże rodzynki, banany.
testowaliśmy już mieszanki w formie "obroku".Ginęły w oczach podczas schroniskowych rozmów.
KubaR pisze:Dodatkowo iluśkrotnie były jaja z robieniem żarcia w schronisku - często nie ma miejsca na odpalenie maszynki i trzeba to orbić na zewnątrz, a są miejsca gdzie w ogóle z okolic schronisk i przyległości przeganiają z własnym żarciem.
znam to-cena za samo usadowienie się przy stoliku (schron Vandelli -Dolomity) lub przegonka z tarasu schroniska w Julijkach(tylko po co,z nami można grzecznie )
Basia Z. pisze:batoniki właśnie musli z dodatkiem owoców i chyba soku owocowego (bardzo smaczne, lekko kwaskowate)
znam-pyszne
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Droga Iwono oto przepis na buhty (chyba po słowacku przez 'h')
Składniki:
Ok. 0,5 kg mąki pszennej, szklanka mleka, 2 jajka, 3 łyżki masła stopionego, 3 dag drożdży, sól i cukier
Przygotowanie:
Z mleka, drożdży, niewielkiej ilości mąki i odrobiny cukru sporządzić rozczyn, który powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Do miski wsypać mąkę, wbić jaja i wlać rozczyn. Ciasto wyrabiać ręką tak długo, aż będzie odrywać się od brzegów miski. Wówczas dodać stopione i ostudzone masło, szczyptę soli i dalej wyrabiać. Następnie miskę nakryć ściereczką i ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, formować okrągłe kluski wielkości pączków i układać na stolnicy posypanej mąką. Gdy zaczną rosnąć, gotujemy je na parze. Szeroki garnek z wrzącą wodą nakrywamy płócienną ściereczką i obwiązujemy sznurkiem wokół brzegu. Na ściereczce układamy kluski partiami i nakrywamy miską dopasowaną do obwodu garnka. Gotujemy ok. 10 min, aż będą puszyste. Podawać na gorąco z sosem jagodowym lub innym owocowym, stopionym masłem i cynamonem albo z pieczenią i sosem.
Jedna sprawa to prowiant na kilkudniowe wyjścia(dość skrupulatny podział) a inna przekąski na campingach. Jeśli mamy "objadać się" na campach to może właśnie tego typu przekąskami w ramach uzupełnienia składników w organiźmie. Jakieś Grześki,Prince Pola itp raczej niczego nie wnoszą.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iw, to takie "buly" pulchne dosc, z nadzieniem czekoladowym lub owocowym, polane sosem czekoladowym, waniliowym lub posypane czekolada - zalezy od wizji kucharza
knedle są toszkę inne bo są tak zwane hauskowe (chlebowe) lub ziemniaczane a te buchty są drożdzowe to takie kluski śląskie na parze, które u nas możesz kupić np. w Lidlu są bardoz odbre firmy Heigenel, świetne do mikrofali nawet po polaniu wodą unikamy tej hecy z gotowaniem na parze
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
KubaR pisze:
P.S. te batony o których pisze Basia to chyba te Corny właśnie. Wystepują z czekoladą jakimiś owocami a najbardziej kwaskowe są żurawinowe.
K.
Chyba coś corno-podobne (marka własna marketu, bo oryginalne Corny są droższe), a żurawinowe faktycznie, na pewno, mniam.
Zresztą przepadam też za sokiem żurawinowym.
A buchty - to standardowe śląskie jedzenie, na każdych koloniach były wyczekiwanym smakołykiem.
Ale teraz nie przepadam.