Kiedy skończy się drugi oddech ,a na trzeci nie ma siły
-
Filanc
-
Filanc
Błądzicie młodzi ludzie. Przeczytajta co Walerek napisał i nie marudźcie! Dobrze napisałem Panie Profesorze?Filanc pisze:Janek! Wytłumacz po dobroci tym miłośnikom badania zawartości cukru w cukrze że błądzą - może zrozumieją.
Kurde, Panie Profesorze? Zakupiliśmy jakąś aparaturę do Katedry? UE dotację dała?Filanc pisze:Inaczej będę musiał użyć aparatury niemieszczącej się w kubaturze tego Forum happy
Bardzo dobrze! Krótko i pryncypialnie - po konsomolsku! Będą z Ciebie, lukas-12, ludzie (czy to 12 oznacza, że masz 12 lat?) Tak trzymać i nie popuszczać! Żarcie ma być proste, zdrowe, mleko najlepiej prosto od krowy, masełko zawinięte w liść kapusty, żadnych liofilizowanych świństw i tych chińskich zupek! Oscypek nie z Krupówek tylko z Białki, tam jeszcze ponoć nie kantują. Po staropolsku!lukas_12 pisze:Należy dołączyć się do Filanc-a i powiedzieć sobie jasno, Zbilansowana dietia i duża liczba płynów w zupełności wystarczą zdrowemu i przeciętnie wysportowanemu turyście o ile ten mierzy siły na zamiary i nie "wbiega" np na Giewont.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja chyba wiem o co Zygmuntowi chodzi. W uproszczeniu - żeby silnik zapalił trzeba nim najpierw zakręcić do czego zużywa się energię, dopiero potem działający silnik ładuje akumulator. Czyli trzeba zużyć trochę energii by organizm zaczął przyswajać czekoladę i kalorie w niej zawarte.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie krępujcie się ,może ktoś rozpisze cykl Krebsa i zanalizuje budowę mitochondrium 
luknij na moje panoramy i galerie
Bo to będzie ani bardziej ,ani mniej ciekawe od tej fizjologii w domu i zagrodzie ,jaka tu zapanowała od jakiegoś czasuruda pisze:...tylko po co
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nie Mój Drogi, choć zbliżasz się do prawdy. Żeby przyswoić czekoladę organizm musi zużyć tyle samo energii ile ta czekolada wnosi licząc w prostej wartości kalorycznej końcowych związków dających energię ruchu. Tyle, że zużywa energię, która mogła by być od razu zużyta jako energia ruchu, a przyswaja z czekolady kalorie które najpierw muszą być jeszcze kosztownie (zużycie energii) przetworzone z "zapasowych" na energetycznie przydatne. To gromadzenie kalorii "zapasowych" daje takie poczucie komfortu, o którym pisałem. Zjedzenie dużej ilości czekolady po prostu osłabi cię ruchowo, choć po chwili da krótkotrwały komfort cieplny.mefistofeles pisze:trzeba zużyć trochę energii by organizm zaczął przyswajać czekoladę i kalorie w niej zawarte.
Inne kalorie potrzebne są do ruchu organizmu, a inne gromadzą się jako "zapas". Ta inność polega na zupełnie innych związkach chemicznych występujących w innych miejscach tzw. cyklu Krebsa.
Jeśli zmniejszysz ilość kalorii "ruchowych", to choćbyś dodał tę samą ilość kalorii "zapasowych", bilans dla wydolności organizmu będzie UJEMNY.
Ja jestem chemik technolog spożywczy - PŁódzka 1976. Taki właśnie od zawartości cukru w cukrze i dla mnie jest to proste jak kij cepowy.
Oczywiście o żadnym chudnięciu tu mowy być nie może.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
a nie mówiłem?Zygmunt Skibicki pisze:organizm musi zużyć tyle samo energii ile ta czekolada wnosi licząc w prostej wartości kalorycznej końcowych związków dających energię ruchu. Tyle, że zużywa energię, która mogła by być od razu zużyta jako energia ruchu, a przyswaja z czekolady kalorie które najpierw muszą być jeszcze kosztownie (zużycie energii) przetworzone z "zapasowych" na energetycznie przydatne
luknij na moje panoramy i galerie
Bardzo dobrze! Krótko i pryncypialnie - po konsomolsku! Będą z Ciebie, lukas-12, ludzie (czy to 12 oznacza, że masz 12 lat?) Tak trzymać i nie popuszczać! Żarcie ma być proste, zdrowe, mleko najlepiej prosto od krowy, masełko zawinięte w liść kapusty, żadnych liofilizowanych świństw i tych chińskich zupek! Oscypek nie z Krupówek tylko z Białki, tam jeszcze ponoć nie kantują. Po staropolsku![/quote]
Bynajmniej lat mam 25, a propo oscypka to polecam prosto z bacówki w Witowie - jak moja żona pisała pracę magisterską o produkcie regionalnym to mieliśmy przyjemność spędzić tam dwa dni, produkcja jest jak najbardziej tradycyjna, mleko owcze z domieszką krówskiego jak mówił Baca w proporcjach dozwolonych, a to wszystko przy buncu, bryndzy, boczku i wódeczce - polecam[/quote]
Zygmunt, a czy robiłeś może eksperymenty z formowaniem(zapiekaniem) tej mieszanki w batoniki typu mussli? Poważnie pytam,bo wariant z ciągłym żuciem dla mnie odpada. Natomiast sam pomysł jest OK(po małych korektach)Nosi się to w niewielkich ilościach w woreczku w kieszeni i co chwilę wkłada szczyptę do ust. Rozgryzanie i żucie trwa niemal bez przerwy.
Dwadzieścia deko pogryzki wystarcza na niemal dziesięciogodzinną wycieczkę. Laikom trudno uwierzyć w doskonałość takiego uzupełniania pokarmu energetycznego, ale sprawdzono go na wielkich wyprawach pod wszystkimi szerokościami i długościami geograficznymi.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Robiłam coś takiego dla papug ( już widzę te zaplute monitory ze śmiechuczoper pisze:Jeżeli Zygmunt nie poda jakiegoś gotowca będę eksperymentować w przyszłym tygodniu.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Tak jak to wszystko czytam to zaczynam się zastawiać gdzie jestem i czy to przypadkiem nie forum porad dla zdobywców Himalajów itp. W Tatrach jak dotąd wystarczało mi porządne śniadanie (wolę wyjść później niż bez śniadania) + coś do plecaka (gotowe kanapki lub pieczywo i coś do niego, termos z herbatą i tabliczka czekolady tak na wszelki wypadek, jabłko), po powrocie tzw. obiadokolacja czyli normalny obiad.
W dodatku w Tatrach sieć schronisk jest tak gęsta, że można to uzupełnić.
A nie tam jakieś worki z "pogryzką" - trochę mi się to skojarzyło z workiem owsa dla konia.
W dodatku w Tatrach sieć schronisk jest tak gęsta, że można to uzupełnić.
A nie tam jakieś worki z "pogryzką" - trochę mi się to skojarzyło z workiem owsa dla konia.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nie robiłem takich eksperymentów. Prawdę mówiąc, nie bardzo umiem to zrobić, ale jeśli dałabyś przepis, czemu nie? Można spróbować. Też mnie czasem denerwuje ta "sypkość" pogryzki - to się "szlaja" po wszystkich kieszeniach.Iwona pisze:Zygmunt, a czy robiłeś może eksperymenty z formowaniem(zapiekaniem) tej mieszanki w batoniki typu mussli?
Czekam na przepis.
Obiecuję solennie, że wykorzystam.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ja ten woreczek z pogryzką noszę w kieszeni pasa biodrowego.czoper pisze:nie jestem koniem coby sobie worek z obrokiem zakładać na szyję
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Ejże! a gdzie pieczeń huzarska i ozory ?Janek pisze:gotowe kanapki lub pieczywo i coś do niego, termos z herbatą i tabliczka czekolady tak na wszelki wypadek, jabłko
Ze mnie straszny centuś krakowski jest i nienawidzę przepłacać za jedzenie w schronach.Janek pisze:W dodatku w Tatrach sieć schronisk jest tak gęsta, że można to uzupełnić.
Nie trzeba Himalajów, wystarczy 60 km po Beskidach.Janek pisze:Tak jak to wszystko czytam to zaczynam się zastawiać gdzie jestem i czy to przypadkiem nie forum porad dla zdobywców Himalajów


