Zygmunt Skibicki pisze:Bo jest jeszcze trudniejsza do przyswojenia - większa zawartość "ciężkich" tłuszczów
czekaj, czekaj, cos mi swita...
a golonko?
golonko tez by bylo super na odchudzanie?
i boczus. mniaaam. boczus. i do tego setuchna alkoholu etylowego...
zygmunt, od dzis jestem Twoim fanem!
Manuela pisze:jak zjem 2 tabliczki czekolady (2*100g*600kcal) to lezac przez dwie godziny przed telewizorem moj organizm wykona taka sama prace jakby w tym czasie przez 2 godziny (610kcal/h) rabal drzewo?
Jeśli uważasz, że organizm ludzki działa dokładnie tak samo jak bomba kalorymetryczna i wystarczy zwykłe "dodać - odjąć"...
Ja jestem przekonany, że fizjologia jest nieco bardziej skomplikowana i rzeczywiście nie rozumiem takich uproszczeń. Wybacz, ale nie dam się też nimi sprowokować.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki pisze:Jeśli uważasz, że organizm ludzki działa dokładnie tak samo jak bomba kalorymetryczna i wystarczy zwykłe "dodać - odjąć"...
a gdzie ja pisze ze tak samo? to predzej Ty to napisales podajac te rewelacje.
pominmy cala komplikacje ludzkiej fizjologii. jest juz ona wliczona do tych 610 kcal podczas "wolnego rabania drzewa na swiezym powietrzu" czyli zawiera nie tylko machanie siekierka ale rowniez prace organow, oddychanie, trawienie, spluwanie, i co tam jeszcze chcesz.
ale najlepiej podaj zrodla, my to sobie poczytamy i znajdziemy w ktorym akapicie sie walnales.
Chyba już wiem na co idzie te 600kcal
Jeżeli rzeczywiście zjedzenie czekolady powoduje podwyższenie temperatury o 0,02 - 0,05 stopnia ( niech będzie 0,02 ) oznacza to konieczność podgrzania wody w organizmie o te 0,02 stopnia ( niech będzie 50 litrów wody ) co daje w sumie 4200 kJ czyli około 1003 kcal
czoper pisze:Chyba już wiem na co idzie te 600kcal
Jeżeli rzeczywiście zjedzenie czekolady powoduje podwyższenie temperatury o 0,02 - 0,05 stopnia ( niech będzie 0,02 ) oznacza to konieczność podgrzania wody w organizmie o te 0,02 stopnia ( niech będzie 50 litrów wody ) co daje w sumie 4200 kJ czyli około 1003 kcal
Kurka... nic tylko się czekoladą objadać
hmm. to ile tabliczek czekolady musze zjesc zeby sie zagotowac?
Zygmunt no nie bądź taki, wytłumacz jak krowie na miedzy ten numer z czekoladą Manueli. Też chętnie posłucham, bo ni cholery się na tej fizjocośtam nie znam.
Zygmunt, Wybawco! Gdyby Ciebie nie było to by trzeba Ciebie było wymyślić!
Kiedyś znalazłem taki stary tekst, już nie pamiętam przez kogo napisany, któregoś z pionierów - zalecał zabieranie w góry dużych ilości bigosu. Może w tym coś jest.
Z pomiędzy żywności zabieranej zwykle na wycieczki, okazał się bardzo pożądanym przede wszystkim bigos. Odgrzany na popasie, syci pragnienie i głód, a zwłaszcza na forsownych wyprawach, gdy się traci apetyt do mięsnych potraw, jedynie bigos, a choćby sama kapusta wybornie smakuje. Potem dobry jest bulion i czarna kawa.
Zwykle ładują goście na wycieczki oprócz chleba i bułek, pieczone lub smażone kurczęta, huzarską pieczeń, kiełbasę, słoninę węgierską, szynkę, jaja, masło, ser owczy, ciasta różne, wędliny, a z napojów wódkę, wino, arak i najważniejszą herbatę, do której trzeba mieć cukier w kawałki drobne potłuczony. Praktycznymi okazały się na wycieczkach ozory, lub mięso zaprawiane w puszkach.
Janek pisze: pomiędzy żywności zabieranej zwykle na wycieczki, okazał się bardzo pożądanym przede wszystkim bigos
znam ,sobie nie polecam ,tak samo zresztą jak fasolki po bretońsku i słowackiej zupy z soczewicy.
Delikatnie mówiąc ,trochę konfuduje tak dosadne akcentowanie każdego mocnego kroku ,a na niektóre co bardziej strome miejsca naprawdę nie sposób wejść krokiem gejszy
Z tą czekoladą to może Zygmunt ma trochę racji ale tłumaczenie mętne. Niestety większość węglowodanów przyjmowanych z pożywienia nie jest od razu przyswajana i zamieniana na "energię"- są to cukry złożone i tłuszcze, które wymagają jeszcze większego wysiłku organizmu. Banan jest o tyle lepszy że zawiera fruktozę czyli cukier prosty stąd krótsza droga do jego wykorzystania. Zauważmy że wsyztkie napoje energetyzujące czy węglowodonany jakie może kupić jako suplementy dla ćwiczących na siłowni to cukry proste + kofeina, tauryna itp. Ale za to czekolada będzie nas "trzymać" troszkę dłużej niż ten rzeczony banan, który szybciutko zostanie "spalony". A leżąc przed telwizorkiem to czekoladkę zamienimy ale na oponke na brzuszku ponieważ te kalorie z czekolady napewno nie zostaną spalone.
A idźcie wy do wszystkich diabłów z tymi teoriami, fizjologią i dietetyką. Trzeba żreć co smakuje (kabanosy), albo co się ma (suchy chleb dla konia).
A jak się jeden z drugim zmęczysz - to się połóż i odpocznij
Filanc pisze:A idźcie wy do wszystkich diabłów z tymi teoriami, fizjologią i dietetyką. Trzeba żreć co smakuje (kabanosy), albo co się ma (suchy chleb dla konia).
A jak się jeden z drugim zmęczysz - to się połóż i odpocznij
Nareszcie ktoś co chodzi nogami po ziemi. Wg Eliasza najlepiej, prawda Filanc?
tomtom pisze:Zygmunt no nie bądź taki, wytłumacz jak krowie na miedzy ten numer z czekoladą Manueli. Też chętnie posłucham, bo ni cholery się na tej fizjocośtam nie znam.
Ja też się do prośby przyłączam, bo jakbym nie liczył to wychodzi mi, że po zjedzeniu czekolady schudnąć powinienem