ketjow pisze:Nie tak dawno temu nasz kolega włóczęga przeżył osobista tragedię w górach, w której zginął jego kolega, towarzysz wędrówki i co?
Czy opisał relację z wypadku? Czy zamieszczał zdjęcia? Czy próbował nas wystraszyć i pouczać? Nie, nie, nie. Napisał kiedyś tylko: "proszę uważajcie na siebie" Czy ktoś z formułowiczów zadawał mu pytania prosił o przesłanie zdjęć? Nie, bo każdy z nas wie jak ma się zachować w takiej chwili. To się nazywa zachowanie dobrego taktu.
Zagłoba z Trylogii powiedział mniej więcej tak - "Diabeł wlazł na dzwonnicę i ogonem na mszę dzwoni". Udajesz moralistę a sam się zachowujesz po chamsku. Tak się składa, że Kolegę "Włóczęgę" znam osobiście i jeśli On zechce (musiałby w tym w celu to przeczytać) to może Ci powie czy prosiłem go może o zdjęcia lub dokładne relacje. Nie drogi kolego Wojtku, taki cham to ja nie jestem, natomiast Ty wyraźnie sugerujesz, że mnie na to stać. Ale do rzeczy - chodzimy w góry (choć ja raczej powinienem użyć tu czasu przeszłego, nie ten wiek) i bywa tak, że coś się nam przydarza, niektórym ze skutkiem ostatecznym. Niektóre z tych informacji są publikowane przez TOPR na jego stronie internetowej, niektóre przekazywane przez TOPR (najczęściej przez pana Maraska) mediom. W jakim celu - robienia niezdrowej sensacji może? Zrobienia przykrości ofiarom wypadków, tym żyjącym i rodzinom nieżyjącym? Wyraźnie to sugerujesz? Nie mój drogi, zapewne bardzo młody Kolego. TOPR publikuje to gwoli przestrogi, bo niestety tak to jest, że przeważający procent tych wypadków przydarzył się z winy ofiar, można by powiedzieć, że wręcz na ich życzenie. Przestrogi, która może zapadnie w pamięć innym i w stosownym momencie być może sobie przypomną i pomyślą - Boże, w ten sposób właśnie ktoś zginął rok czy dwa lata temu, wskutek identycznych okoliczności - I COFNĄ SIĘ! I wtedy ten komunikat może komuś uratować życie!
Bywają inne opisy. Chyba rok temu, nie pamiętam dokładnie, właśnie pan Marasek podał mediom informację o interwencji TOPR polegającej na sprowadzeniu z Orlej Perci mlodego chłopca, który tam siedział, chyba koło Koziej Przełęczy i nie wiedział co z sobą zrobić. Gdyby nie okoliczności byłby to przypadek banalny - nie on pierwszy i zapewne nie ostatni. Jednakowoż po przepytaniu chłopca okazało się, że był on w Tatrach po raz pierwszy i na tą OP został zabrany przez dwóch starszych kolegów, wielokrotnie bywałych w Tatrach, którzy po prostu zostawili samego bo ów chłopiec wg. ich własnych słów "za wolno szedł". Skąd TOPR się o tym zdarzeniu dowiedział? Z dwóch źródeł. Po pierwsze od bliżej nieznanych turystów z OP a także... od tych dwóch "zacnych" kolegów, którzy późnym wieczorem, prawie w nocy zadzwonili na TOPR, że ich łajzowaty kolega jeszcze nie przyszedł. Kolega zaś ten w tym czasie już był w centrali TOPR gdzie go karmiono i pojono a także chyba opatrywano. Marasek skwitował to słowami - "pogratulować kolegów", niestety więcej nie mógł zrobić. A ja Ci, Ketjow, mówię tak - gdybym miał zdjęcia tych dwóch łajdaczków to bym nie miał najmniejszych skrupułów w opublikowaniu ich na wszystkich forach górskich aby im wstydu narobić a zarazem ostrzec innych przed wspólnymi z nimi wycieczkami.
Powiesz może co ma to do tamtych zdjęć. Ano ma - opis wszystkich wypadków, które zdarzyły się w trakcie ostatniej majówki wyraźnie wskazuje, że ich większość wydarzyła się z powodu głupoty. A głupotę należy zwalczać wszystkimi możliwymi metodami - również publikowaniem takich zdjęć - by uświadomić jej nosicielom - TY TEŻ TAK MOŻESZ ZGINĄĆ. Może przeczytałeś post Uszby, która napisała skąd wzięła te zdjęcia do pierwszej publikacji. Ano z książeczki wydanej przez DAV - chyba największą na świecie i wielce zasłużoną i uznaną organizację zrzeszającą alpinistów i turystów górskich. Czy może sądzisz, że to jacyś zwyrodnialcy zatwierdzili do druku czy mówiąc trywialnie "szewcy". Na pewno nie. Swoim postem oplułeś i ich, redaktorów z DAV, ludzi na pewno znających się na rzeczy. Jakie masz do tego prawo, jakimi osiągnięciami lub zasługami górskimi możesz się pochwalić, co Cię upoważnia do ferowania wyroków. Ja je trochę mam, choćby dlatego, że tu parę razy "pochwaliłem" się swoimi przypadkami, takimi, których powinienem się wstydzić. A zrobiłem to nie gwoli zarozumialstwa i chwalby lecz ku przestrodze innym. mnie się udało, inni mogą mieć mniej szczęścia.
Pozdrawiam
Janek - z "bezmyślnych kretynów"
Jestem gorszego sortu...