Na ratunek

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Na ratunek

Post autor: ola »

Własnie dopisując się do tematu o jesiennej pogodzie , przypomniałam sobie jak pomogłam kiedyś człwoiekowi w gorach. Zdarzyło Wam sie ratować juz ludzi w górach....
Ola
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ola, gratulacje że wreszcie udało ci się wejść na forum. :D

Odnośnie ratownictwa - ja jeszcze nigdy nie spotkałem w Tatrach osoby, która potrzebowałaby pomocy. Widziałem kilka akcji śmigłowca TOPRu (jak jeszcze latał) w okolicach Morskiego Oka, Zawratu i Świnicy.
aska

-#4
Posty: 408
Rejestracja: ndz 21 wrz, 2003
Lokalizacja: Otwock

Post autor: aska »

nie wydaje mi sie by ktokolwiek z szanownych forumowiczow poczul wielka chec chwalenia sie pomoca innym...
powiem tak - bardzo przytlacza mnie patrzenie jak udziela sie komus pomocy, np. kiedy widze jak po raz 4. pod rzad smiglowiec leci w to samo miejsce...
pozdrawiam
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: ola »

Rzeczywscie Aska....nie trafiłam w temat...przepraszam
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

asia czuje się przeproszona :lol: :wink:
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

@Ola

Temat jest bardzo fajny i byłoby super poczytać relacje z takich zdarzeń. Ja chętnie podzieliłbym się wspomnieniami na ten temat, bo nie cierpię na nadmierną skromność - niestety jak pisałem, nie było mi dane ratować kogoś z opresji w górach.

Może kiedyś...
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Lepiej nie wywoływać "wilka z lasu".Niech każdy wraca szczęśliwie-czego Wam i sobie życzę :D
ana
lazik

-#1
Posty: 10
Rejestracja: ndz 07 gru, 2003
Lokalizacja: Poznań

Post autor: lazik »

ola pisze:Rzeczywscie Aska....nie trafiłam w temat...przepraszam
Olu!
Myślę, że trafiłaś i nie masz za co przepraszać. Wszystko zależy od tego co się może kryć pod hasłem ratowania w górach. Spotkałem kiedyś na Kozim Wierchu chłopaka, któremu właśnie odpadła cała podeszwa od buta.
Albo ta dziewczyna, zwijająca się z bólu na Iwaniackiej ( ach, te konserwy). Wcale nie uważam za szczególny wyczyn tej odrobiny specjalnego kleju czy zielonej herbaty w plecaku. Ale tak sobie myślę, że może jednak ( przynajmniej taką mam nadzieję ) udało się zaoszczędzić nieco pracy "czerwonym kurtkom".
I co Ty na to?

Pozdrawiam
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: ola »

Witaj Lazik!
Wiesz czasem przez net trudno jest zrozumieć intencję autora. Bliższa jest mi perspektywa taka, którą ty nazwałeś tzn takiej pomocy koleżenskiej w górach.... Ja kiedys to juz na Forum opisywałam jak udało mi się i moim przyjaciołom pomóc młodemu człowiekowi na Babiej... i mysle ze wtedy oszczedzilismy pracy" czerwonym kurtkom".
Pozdrawiam Cie serdecznie i witam na forum bo chyba nie miałam jescze takiej okazji :)
lazik

-#1
Posty: 10
Rejestracja: ndz 07 gru, 2003
Lokalizacja: Poznań

Post autor: lazik »

ola pisze:Witaj Lazik!
Wiesz czasem przez net trudno jest zrozumieć intencję autora. Bliższa jest mi perspektywa taka, którą ty nazwałeś tzn takiej pomocy koleżenskiej w górach.... Ja kiedys to juz na Forum opisywałam jak udało mi się i moim przyjaciołom pomóc młodemu człowiekowi na Babiej... i mysle ze wtedy oszczedzilismy pracy" czerwonym kurtkom".
Pozdrawiam Cie serdecznie i witam na forum bo chyba nie miałam jescze takiej okazji :)
Witaj Olu!
Byłem dziwnie spokojny, że ktoś zrozumie intencje i nie potraktuje moich paru słów jako wymądrzanie. Góry są tak piękne i mogą dać tyle radości
( o czym sama wiesz najlepiej ), że każda śmierć wydaje się tam niepotrzebnym zgrzytem-dysonansem? Bywają też groźne i nieobliczalne i chodzi o to by zdawać sobie z tego sprawę i być na to przygotowanym.
Napewno znasz ten wypadek zimowy z wejścia na Rysy. A przecież wystarczyło by opiekun zastosował zdrowy rozsądek i nie uległ presji młodych ludzi. Indywidualnie, proszę bardzo, na własne ryzyko.
Przyznam się, że moją pierwszą górką był Starorobociański. Dotarłem dopiero za czwartym razem. Każde podejście nieudane nauczyło mnie czegoś ( o mojej fizycznej wydolności, planowaniu trasy, wyposażeniu ).
A przecież górka nie jest sama w sobie trudna.
Jeśli nie czytałaś to polecam "Wołanie w górach" Michała Jagiełło. Jest tam opis faceta w kaloszach i z teczką ściąganego trasy na Rysy. W listopadzie.
Pozdrawiam :)
Łazik
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: ola »

ha ha ja na Starorobociański też miałam 2 podejścia, nie dane mi było zdobyć go za pierwszym razem :) głownie z powodów niezaciekawej pogody...
Chyba muszę przeczytać to " Wołanie w górach" Michała Jagiełły, bo jesteś kolejną osobą, która reklamuję tę książkę. Aż wstyd się przyznać, że jej nie znam.
Pozdrawiam
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Cześć Lazik!
Poruszyłeś ważny temat a mianowicie co zabrać do plecaka jeżeli idziesz w góry na Ładnych parę godzin. Przypomniało mi się jak sam sobie pomogłem przyklejając naderwaną podeszwę od buta. Klej wziąłem ze sobą tylko dlatego że kiedyś ktoś mi to podpowiedział. Mała tubka Super Glu nic nie waży a ile dobra w niej tkwi. Sznurowadło zapasowe, jakiś plaster lub opaska elastyczna też mile widziane w plecaku i też niewiele miejsca zajmują. Może ktoś z naszego forum wypowie się na temat innych drobiazgów które pomogły w trudnych chwilach?
pozdrawiam :)
Jurek
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Mi osobiście nigdy się chyba jeszcze nie zdarzyło zabrać do plecaka na dzienną wycieczkę wszystko to, co potem okazywało się potrzebne. :)
Wiele przejść robię ze swoim dużym 60L plecakiem, a wtedy nie ma problemu - biorę ze sobą po prostu to co mam. Kiedy natomiast zrzucam duży plecak w schronisku i wędruję dalej z małym plecakiem dziennym, to biorę:
- folię NRC (w razie poturbowania się, ataku zimy lub spędzenia nocy w górach)
- latarkę (koniecznie sprawną i sprawdzoną)
- telefon komórkowy (wyłączony, ale naładowany)
- mapę, zegarek
- wodę i jedzenie
- cieplejsze ciuchy i coś od deszczu
- podstawową małą apteczkę (opaski uciskowe, bandaże elastyczne itp na wypadek połamania się).

Muszę przyznać, że zabieranie kleju jest dosyć oryginalnym pomysłem, ale jeśli faktycznie przydaje się (np. do butów) to warto go mieć. Przypomina mi się śmieszna sytuacja z rumuńskich gór Bucegów - wybrałem się ze znajomą na najbliższy szczyt, szliśmy około 3 godzin (okolice miejscowości Sinaia) i w pewnym momencie mojej towarzyszce odpadła cała podeszwa od jednego buta... Niestety mimo wielu prób (McGyver) nie udało się tego naprawić i musiała dokuśtykać boso na dół do miasta. Była piękna pogoda, a górki te są generalnie łagodne, także nie było żadnego niebezpieczeństwa - raczej mnóstwo śmiechu (głównie z mojej strony).

Zabieranie zapasowych sznurówek to też fajny pomysł, ale przecież jeśli pęknie stara, to można ją związać na supełek i dalej maszerować. :D
ODPOWIEDZ