to teraz moja kolej na zdjecia. przyznaje sie bez bicia ze instrukcje obslugi aparatu przeczytalem dopiero wczoraj. zeby dojsc dlaczego zdjecia Iwony sa o tyle lepsze od moich
hmm, dol raczej powinien puscic...

ja pierdziu, ale gora wyglada niefajnie...

no to pajechaali!

przenosimy sie:

przez bajkowy las:

hmm. a ta panienka moglaby sie dobrze wspinac:

gdyby nie tracila czasu na kokietowanie fotografa:

Iwona znowu ostro wchodzi w droge:

dochodzi do przewieszki:

by brawurowo zloic ja po przekatnej wychodzac smialo na prawy kant:

Sara rowniez wspina sie brawurowo, az do kontaktu wzrokowego z obiektywem:

kiedy to znowu sa wazniejsze rzeczy od wspinania:

az do momentu kiedy na krotko nalezy sie skoncentrowac na hipnotyzacji liny, coby sie nie urwala:

nastepna piatka:

ale czas juz na to by zwiazac sie na ostrym koncu liny:

troche emocji z tym bylo, i nie obeszlo sie bez bledu. po blyskawicznej reakcji Anji (nastepny dobry duszek) tym razem juz poprawnie. Zauwazyl ktos?:

pozdrawiam