Gdy góry bronią dostępu...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Kaśka

-#3
Posty: 105
Rejestracja: pt 26 mar, 2004

Gdy góry bronią dostępu...

Post autor: Kaśka »

Mieliście może jakieś szczególne trudności z wejściem na jakiś szczyt? Jakieś natrętne deszcze albo inne górskie "utrudniacze"?

Tak - aż wstyd się przyznać, że nie dane mi było do tej pory wejście na sam szczyt Rysów :( Pięć razy podchodząc nad Czarny Staw musiałam w potokach wody i przy wtórze grzmotów się ewakuować. Za szóstym razem wszystko szło dobrze - do czasu skręcenia kostki jakieś 200 metrów przed szczytem...
Ale jeszcze tam wejdę!!
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Trudności? Z wejściem na szczyt?!?! Ja?!?!?!?!? :) :D Skądże!
To oczywiście żart, ale faktem jest, że na górskie i pogodowe szczęście raczej nie narzekam :)

Jeden z moich kolegów z uporem zdobywał Starorobociański. Udało mu się za 4. razem (weszliśmy razem a byliśmy z tego powodu BARDZO zdeterminowami). Skończyło się to prawie tragicznie, bo przy zejściu niemalże utknęłiśmy w śniegach... na zawsze... Od tego czasu jest to mój ulubiony szczyt (pisałem już o tym w innym wątku).

MiG
Luki

-#5
Posty: 830
Rejestracja: pn 15 mar, 2004
Lokalizacja: Otwock

Post autor: Luki »

Kaśka pisze:Tak - aż wstyd się przyznać, że nie dane mi było do tej pory wejście na sam szczyt Rysów
Mam ten sam dylemat co i ty Kasiu... Rysy....co prawda ja dopiero pierwszy raz startowałem na nie w tym roku...ale niestety oblodzenie tuż pod szczytem zmusiło mnie do odwrotu.... :( :(


ps.kiedyś będą nasze:)
pawelpp

-#3
Posty: 120
Rejestracja: wt 26 paź, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawelpp »

Jako najtrudniejsze wspominam wejście na Rysy na początku czerwca. To było chyba w 1992, podczas remontu schroniska w Moku. Szedłem ze Starej Roztoki, od Czarnego Stawu po śniegu w rakach i z czekanem, ale dobry śnieg. Sam, żywego ducha - wyobrażacie sobie Rysy bez stonki? Zmęczyłem się straszliwie, zajęlo mi to 16 godz. (tak!), to była jedna z pierwszych moich poważniejszych wycieczek zimowo-wiosennych i może się zbytnio w samotności przejmowałem sytuacją i trudnościami. Na szczycie było prawie zupełne mleko, widziałem tylko czubek Mięgusza. Nie mam szczęścia do widoku z Rysów. Byłem potem jeszcze raz ze Słowacji i nic nie widziałem, a następnym razem doszedłem tylko do Wagi, obejrzałem sobie Galerię Gankową i musiałem schodzić z powodu zmroku.
Kiedy po 10 latach wszedłem wreszcie na Gerlach, to mniej się urypałem niż wtedy na Rysach (mimo ulewy na podejściu oraz straszliwego wichru i zimna na szczycie). Ale szedłem z przewodnikiem i niczym się nie musiałem przejmować.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

pawelpp pisze:wszedłem wreszcie na Gerlach
baaaaardzo proszę o obszerną relację z trasy(ze szczegółami ;)) plizzz


Kaśka fajny temat poruszyłaś.Ja także mam kilka górek zdobywanych za kolejnym razem.Na Rysy udało mi się wejść przy drugiej próbie(oblodzenia),to samo dotyczy Kościelca(śnieg) i Zawratu (śnieg).Eeee,jak tak teraz podsumowuję to wszystkie wymienione cele zdobyłam za drugim razem-hehe-nieźle.Za to Świnica "była moja" za pierwszym razem-w śniegu i adidaskach :P
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Z Rysami to bardzo dużo osób ma problem. Ja będąc w zeszłym roku pierwszy raz w Tatrach Rysy zostawiłam sobie na deser - czyli ostatni dzień. No ale pogoda nie dała mi szans. Lało jak z cebra i był to jedyny deszczowy dzień podczas mojego pobytu :)

Ale w tym roku dzień wejścia na Rysy był jedynym od rana słonecznym dniem :D

Miałam też kiedyś problem z wejściem na Śnieżkę. Szliśmy od Okraju, śniegu było po kolana, zawieja straszna, a ja w jakiś wyjątkowo przemakających butkach. No i w pewnym momencie nie miałam już siły iść. Skończyło się tym, że kolega wniósł mnie na własnych plecach :D
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Na Rysach co prawda byłem ,ale na taką Małą Wysoką n.p. robię próbę podejścia od 3 lat co roku bez skutku. Najpierw było to oberwanie chmury , potem mgła choć oko wykol ,a w tym roku stromy nawis śnieżny tuż pod szczytem ,mały zjazd i nagły zanik chęci. Nic to ,co się oswlecze ,to nie uciecze.
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

No cóż...ja kilka razy 'modliłam się' pod Kościelcem.A to pogoda,a to samopoczucie - sami wiecie. W końcu udało się.Oczywiście,jak wlazłam, nic nie było widać...To chyba była kara za ociąganie się ;)
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Ana nie martw się . pełną widoczność na Kościelcu osiągnąłem za piątym razem .I wcale sie na to nie zapowiadało. Najcięższe zejście : w tym roku z Kasprowego ceprostrada- wody na szlaku było powyżej kostek. Córka na propozycję wylania wody z butów stwierdziła, że za dużo energii włożyła w ogrzanie tej co ma .AKA
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Andrzeju,
ja się nie martwię ;)
Jeśli mowa o wodzie w butach - przerobiłam to w tym roku w Dol.Zimnej Wody podczas pokonywania wezbranego potoku. Skończyło się nienajgorszymi odparzeniami :(
Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ja tego rodzaju sytuację miałem tylko ze Świnicą. Pierwsze podejscie z Kuźnic na piechotę i... burza z piorunami. Wycofa spod Przełęczy. Drugie podejscie rok później... cos parno się robi... burza z piorunami... wycofa gdzies tak z połowy drogi na przełęcz. Trzecie podejscie rok później... ufff wreszcie na szczycie, co za piękna mgła dookoła... Czwarte podejscie - niedawno temu. Wreszcie ładne widoczki.
:)
pawelpp

-#3
Posty: 120
Rejestracja: wt 26 paź, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawelpp »

Świnica jest doskonałym celem dla piorunów, podobnie jak Giewont. Widok z niej jest chyba jednym z najlepszych w Tatrach (gdyby nie tłum turystów), oprócz np. panoramy z Koprowego, nie wspominając o Lodowym. Pamiętam, jak byłem drugi raz w naszych najwyższych górach, koledzy zaciągnęli mnie na Świnicę właśnie. Nigdy i nigdzie później nie widziałem panoramy w tak idealnych warunkach, nawet zimą. Powietrze było jak kryształ, bez jakiegokolwiek śladu mgły. Najbardziej odległe szczyty Tatr wydawałaby się bliziutkie, jak w zasięgu ręki. Oczywiście nie umiałem jeszcze ich nazwać.
Widok ze Świnicy w styczniu, przy ładnie układających się chmurach i odrobinie wyobraźni, jest jak z Mt. Everestu :-)
ODPOWIEDZ