Ostra Choroba Wysokogórska
Ciebie czy Klarisse?Janek pisze:zaburzenia cyklu miesiączkowego mnie szczególnie zaniepokoiły
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ano, alles klarmefistofeles pisze:widzisz Agnieszka - w górach nie tylko słońce pięknie zachodzi
a jak facetowi mogą zaciązyć skutki takich zajść każdy wie...
Spokojnie. Poczytam, poczytam, jak znajdę chwilkę.Iwona pisze:Poważny i ciekawy materiał a Wy tu sobie jaja robicie
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Zgadzam się, ale pierwsze wrażenie jest takie - apage satanas, szpej na Allegro i od tej pory tylko na plażę. Ciekawe jednak jakby wyglądał analogiczny materiał dotyczący plażowania - kto wie czy nie jeszcze gorzej - oparzenia, udary słoneczne, utonięcia...Iwona pisze:Poważny i ciekawy materiał a Wy tu sobie jaja robicie
Jestem gorszego sortu...
Hej,
Materiał ciekawy, ale jako naczelny upierdliwiec IV RP się przyczepię: nie wiadomo dla kogo. Dla turysty/wspinacza zbyt dużo szczegółów niezbyt istotnych a mało "strategicznych" (metody aklimatyzacji, prewencja farmakologiczna itp.), a dla lekarza ogólnie zbyt mało (i co może ważniejsze trochę drobnych błędów wskazujących, że towarzystwo zna temat po łebkach, brakuje mi też uznanych pozycji literaturowych w bibliografii).
Jeśli ktoś chce temat zgłębić to chyba najlepszą pozycją jest (ale i najpoważniejszą) jest:
Ward MP, Milledge JS, and West JB. High Altitude Medicine and Physiology
Dla mniej poważnego czytacza znakomite rozdziały o AMS są w:
James A. Wilkerson Medicine: For Mountaineering & Other Wilderness Activities
Z pozycji polskich dość sensowne informacje są w "Góry wolność i przygoda" ale nie jestem pewien czy mi się coś nie pomyliło.
Był też bardzo skrótowy (ale o ile dobrze pamiętam dość praktyczny) artykuł Agnieszki Wroczyńskiej w npm (koniec 2003 lub początek 2004).
Pozdrówka,
Kuba
Materiał ciekawy, ale jako naczelny upierdliwiec IV RP się przyczepię: nie wiadomo dla kogo. Dla turysty/wspinacza zbyt dużo szczegółów niezbyt istotnych a mało "strategicznych" (metody aklimatyzacji, prewencja farmakologiczna itp.), a dla lekarza ogólnie zbyt mało (i co może ważniejsze trochę drobnych błędów wskazujących, że towarzystwo zna temat po łebkach, brakuje mi też uznanych pozycji literaturowych w bibliografii).
Jeśli ktoś chce temat zgłębić to chyba najlepszą pozycją jest (ale i najpoważniejszą) jest:
Ward MP, Milledge JS, and West JB. High Altitude Medicine and Physiology
Dla mniej poważnego czytacza znakomite rozdziały o AMS są w:
James A. Wilkerson Medicine: For Mountaineering & Other Wilderness Activities
Z pozycji polskich dość sensowne informacje są w "Góry wolność i przygoda" ale nie jestem pewien czy mi się coś nie pomyliło.
Był też bardzo skrótowy (ale o ile dobrze pamiętam dość praktyczny) artykuł Agnieszki Wroczyńskiej w npm (koniec 2003 lub początek 2004).
Pozdrówka,
Kuba
racjaJanek pisze:obawiam się, że cenami tych książek (szczególnie tej pierwszej) trochę zamroziłeś dyskusję
Swego czasu(rok temu) ostro przerabiałam temat.Chciałam wiedzieć jak najwięcej.Byłam ciekawa jak mój organizm zareaguje na ciut wyższe wysokości. Zaaklimatyzowaliśmy się chyba dobrze. Jedynie z lekka dawała się czuć głowa chwilami i z apetytem u niektórych bywało różnie.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Pozycja pierwsza (niestety w formie ksera) leży na półce.Iwona pisze:racjaJanek pisze:obawiam się, że cenami tych książek (szczególnie tej pierwszej) trochę zamroziłeś dyskusję![]()
Pozycja druga w formie oryginału leży na półce.
W razie czego zawsze można przejazdem w Tatry albo gdzieś podjechać i skopiować interesujące fragmenty. Ja jestem towarzyskie bydlę.
Jedyne co mnie jeży to "prawdziwi turysci" i "teoretycy górscy" i tym podniosę stawkę z jednego piwa na cztery
Pozdrówka,
Kuba
Myślę, że akurat on raczej się by nie zniżył do przyjechania celem nabycia wiedzy do jakiegoś forumowego cieciatomtom pisze:Sprzedasz sie Zygmuntowi za cztery piwa? Wstydz się
Pozdrawiam,
Kuba
P.S. Tak mi się nasunęło: w zeszłym tygodniu popełniłem wszystkie możliwe błędy w aklimatyzacji: dzień+noc w samochodzie, wyjazd koleją z poziomu 700 na 3400 w ciągu niecałych 2 godzin (swoją drogą to czad jechać pociągiem wewnątrz Eigeru), wyczłap na Mnicha i następnie nocleg na 3660. Nie da się ukryć, że schodząc z mnicha chodzilem jak pijany, ale już następnego dnia było spoko. Przynajmniej na tyle, żeby coś fajnego zjechać. Zresztą trochę Diuramid pomógł, myślę
k.
Jak ktoś chce tak bardziej skrótowo poczytać o aklimatyzacji i chorobie wysokogórskiej
http://www.goryonline.com/all.php?d=a,1398
http://www.goryonline.com/all.php?d=a,1354
http://www.goryonline.com/all.php?d=a,1398
http://www.goryonline.com/all.php?d=a,1354
a ja się zniżę. co prawda piwa nie przywiozę i będziesz zmuszony żlopać wódę jak typowy Nieprawdziwy Człowiek Gór do ranaKubaR pisze:Myślę, że akurat on raczej się by nie zniżył do przyjechania celem nabycia wiedzy do jakiegoś forumowego ciecia
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
na 3300 nie zauważyłem żadnych zmian ,wręcz poczułem się lepiej ,ale to podobno o nieczym nie świadczy ,bo dopiero powyżej pięciu jest test prawdy. Jedynie na basenie osiągałem rezultaty znacznie gorsze (na długich dystansach o 1/4 )
Za to po przyjeździe !!!! ,dopiero zrozumiałem ,co to jest obóz kondycyjny na dużych wysokościach
Za to po przyjeździe !!!! ,dopiero zrozumiałem ,co to jest obóz kondycyjny na dużych wysokościach
luknij na moje panoramy i galerie




