Dziś usłyszałem w Radiu Gdańsk że:
"Każdy inteligentny człowiek jest za lustracją"
Autorem tej złotej myśli jest nasz (tfu!) prezydĘt.
Podoba mi sie ta retoryka-KTO NIE IDZIE Z NAMI TEN PRZECIWKO NAM!!!
Ergo-w/g powyższego nie jestem inteligentny (i muszę z TYM żyć)
I jeszcze a'propos TYM - fragment wywiadu ze S. Tymem (z POLITYKI)
"Rozumiem, że oczyszczanie życia społecznego za pomocą ustawy lustracyjnej specjalnie pana nie przekonuje?
Proszę pani, już dość dawno wszyscy u nas – tak, wszyscy, łącznie z postkomunistami – zgodzili się, że PRL to był parszywy czas, że był rodzajem zniewolenia, że nie szanowano wtedy prawdy, że ustrój był bandycki, złodziejski, okropny, śmierdzący, może pani sobie dołożyć też jakieś inne przymiotniki. Ludzie doświadczali biedy i poniewierki. Nie mieli paszportów, siedzieli jak w półwięzieniu, czytali kłamane wiadomości o sukcesach, których nie było, i kupowali na kartki cukier oraz buty. I rzeczywiście, smród propagandy był taki, że się go czuło na co dzień.
I teraz nagle okazuje się, że nie było tak źle. Okazało się, że była całkiem spora grupa ludzi uczciwych, dobrych, szanujących swoją pracę, wykonujących ją uczciwie i rzetelnie. Ludzi, którzy nie kłamali, którzy mówili i pisali prawdę. Tę prawdę nam dziś się udostępnia w postaci notatek oficerów SB. Nasza władza nie ma wątpliwości, że to są najuczciwsi pisarze historii, którzy najpełniej dokumentowali rzeczywistość. Najbardziej uczciwą grupą w PRL byli szeregowi oficerowie ubecji! O każdym innym można powiedzieć, że był mitomanem, że źle prowadził podziemny związek zawodowy, że pił, że zdradzał żonę itd.
Niektóre dokumenty oficjalnie uznaje się za sfałszowane.
Jeden! Jedna teczka została na pewno sfałszowana. Teczka pana premiera. Pan premier publicznie to powiedział. Reszta teczek, jak wynika z tego, co się dzieje, jest prawdziwa. Więc możemy być spokojni o dalszy przebieg lustracji.
Drażni ona pana bardzo.
Bo to ujawnianie odbywa się w sposób skrajnie nieuczciwy. Na zasadzie „wypuśćmy psa, niech pogryzie tamtego gościa”. Za chwilę zawołamy psa i powiemy: „No co się dziwić, pies jest pies. Jak się urwał z łańcucha, to gryzie”. A pies – tak się szczęśliwie składa – co tydzień się urywa i co tydzień łapie kogoś za nogawkę."
Cały wywiad tu:
http://www.polityka.pl/archive/do/regis ... id=3354553
Każdemu jego Everest...