Zastanawiam się, czy ktoś z was spędzał kiedyś Sylwestra w Tatrach albo w Zakopanem? Ja miałem przyjemność przebywać w tym mieście dwa razy podczas celebracji nowego roku. Uczucia raczej mieszane, choć niesamowita frajda z bycia blisko Tatr. Na mieście ciężko się załapać do jakiejś knajpy, wszędzie ścisk, a imprezy otwarte albo są słono płatne, albo kiepskie, albo jest strasznie zimno.
Zastanawia mnie natomiast, jaki klimat mają imprezy sylwestrowe w schroniskach - czy to jest VIP only?
Kiedyś widziałem też, że jakieś ludziska o północy zaczęli puszczać sztuczne ognie z Giewontu...
Dobrze, że idą juz święta, marzę o odpoczynku.... A co do Sylwestra, nigdy nie spędzałam w Zakopanem, a nie ukrywam, że miałabym dużą chęć spotkać się z gronem miłych ludzi, ale bardziej w schronisku...., (choć przypuszczam , że tam miejsc juz wolnych nie ma)
Sylwester w Tatrach byłby napewno czymś wyjątkowym dla mnie ponieważ nigdy nie byłem dalej niż 50 km. od domu w ten wyjątkowy dzień. Często się słyszy że panuje wręcz moda na spędzanie sylwestra daleko poza domem wśród zamożniejszych rodzin. Trzeba spędzić wtedy conajmniej kilka dni żeby odpocząć od codzienności i wcale nie dziwi mnie fakt iż wszelkie miejsca na Podhalu są zajęte. Takie spotkanie w schronisku wśród osób kochających Tatry byłoby niesamowite....może pomyślimy już dzisiaj o zarezerwowaniu takiego miejsca na imprezę końca roku 2004?. Kto wie?
Pozdrawiam
Jerzy
Sylwester kojarzy mi się raczej z huczną zabawą, tańcami, alkoholem itp - w warunkach schroniskowych ciężko by się było rozkręcić. Pozostałoby chyba siedzieć przy piwku i bajać o niedźwiedziach, tudzież dziwożonach lub widmie brockenu... ale na takie gawędy lepsza jest chyba noc Andrzejkowa, niż Sylwester.
zeby bylo fajnie nie trzeba moim zdaniem hucznej zabawy, alkoholu itp.
ja marze wlasnie o takim "innym" Sylwestrze ... bez fajerwerków i szalejacych, cieszacych sie nie wiadomo z czego mas...
niestety w tym roku czeka mnie Sylwek "w oku cyklonu" - czyli w centrum Starówki dosc sporego miasta... na pewno bedzie sie duzo dzialo, ale szczerze mowiac od paru lat nie odpowiada mi taki nastrój ... nasuwaja mi sie mysli o "Titanicu" ... jak mnie to wkurzy to wyjade gdzies do lasu
Szescioro czy troje, moze byc w malutkim ale milym gronie
Zostanmy w kontakcie tej sparawie Olu i Jurku ...moze jeszcze ktos dojdzie , a Mariusz tez sie na pewno dolaczy
Wiecie co - my tu gadugadu o sylwestrze, a ja już intensywnie myślę o początku lata 2004 i nastawiam się na minimum 10 dniowy wypad w Tatry (czerwiec). Nakręcam się na ten wyjazd tym bardziej, że kilka ostatnich projektów takich wyjazdów upadło i już jestem na tatrzańskim głodzie. A przy okazji może będzie łatwiej pobrykać po słowacko-polskiej granicy, bo będziemy już w Unii Europejskiej.
Może przypadkiem spotkam kogoś z Was w pociągu...
Co do Sylwestra - najbliższy odpada, ale może następny?
@Mariusz:
To ja pomacham Ci z Trzech Koron;),ponieważ według wszelkiego prawdopodobieństwa między 9 a 13 czerwca będę krążyła po Pieninkach i Beskidzie Sądeckim. [/b]
W takim razie życzę miłych wędrówek po okolicach Krynicy, Rytra itd - ja tam wolę Tatry. Ale może przypadkiem spotkamy się w pociągu, w końcu to ta sama fura...
>>>>To jak będziecie już w tych Beskidach,to nie zapomnijcie o mnie --zapraszam w moje skromne progi!! Jakieś wolne łóżko w domu zawsze sie znajdzie--a okolice Żywca równiez ciekawe są do wędrowania.POZDRAWIAM WSZYSTICH!
Aga, to miło że nas zapraszasz i nie wątpię, że okolice Żywca też są urocze (nigdy nie byłem). Niemniej jeśli już wsiądę w pociąg na południe, to nie ma siły - zawsze ląduję w Zakopanem.
WitOjcie!! Na herbatkę,Ola,zawsze!! A w zimne wieczorki to i na coś mocniejszego,rozgrzewającego(tak zwana herbatka z prądem).A tak w ogóle,to jakiś rok temu pogoidziłam swój pęd w Tatry z miłym pobytem w Beskidach.3 przecudne dzionki w cichych i spokojnych beskidzkich lasach-Babia Góra i okolice- były doskonałą zaprawą na wyprawę w Tatry.Tak więc Mariusz-TY się tu nie wymiguj,przyjeżdżaj do Żywca,z Huciska szlakiem w górę,i dawaj piechotą pod samiuśkie Tatry(no,może z małą przejazdżką pociagiem,bo to rzeczywiście daleko) To co? Pisze się ktos na taką wyprawę?? POZDRÓWKA DLA WSZYSTKICH
Mariusz pisze:Zastanawiam się, czy ktoś z was spędzał kiedyś Sylwestra w Tatrach albo w Zakopanem? Ja miałem przyjemność przebywać w tym mieście dwa razy podczas celebracji nowego roku. Uczucia raczej mieszane, choć niesamowita frajda z bycia blisko Tatr. Na mieście ciężko się załapać do jakiejś knajpy, wszędzie ścisk, a imprezy otwarte albo są słono płatne, albo kiepskie, albo jest strasznie zimno.
Zastanawia mnie natomiast, jaki klimat mają imprezy sylwestrowe w schroniskach - czy to jest VIP only?
Kiedyś widziałem też, że jakieś ludziska o północy zaczęli puszczać sztuczne ognie z Giewontu...
Tak czy inaczej, idą Święta...
Cześć!
Spędzilem takiego Sylwestra w Pięciu w 1969r. To były trochę inne czasy.
Jak chciałeś cosik łyknąć to musiałeś to wtargać w plecaku. A jak byłeś smakoszem piwa to najsampierw musiałeś na nie zapolować. Hi!Hi!
Do dzisiaj pamiętam hołupce jakie wycinałem z dziewczynami z obsługi schroniska. O północy patrzyliśmy na zjazd 12 narciarzy z pochodniami ze Szpiglasowej Przełęczy. Jechali wężykiem - bezchmurna noc, bez grama wiatru, 20 poniżej zera. Fantastiko!
Myślę, że schronisko w Pięciu jest również dzisiaj jedynym (ze względu na położenie) gdzie żaden vip nie będzie się pchał. Chyba, że będzie mógł tam dolecieć heli lub dowiozą go tam skuterem.
Jedna rzecz napewno się nie zmieniła - trzeba zamawiać miejsca w pierwszej połowie roku. A może nawet wcześniej?
No to co w lutym zamawiamy Dolinę Pięciu Stawów tak ????
Pozdrawiam noworocznie , życząć Wszyskim Miłośnikom Gór jak najczęstszych pobytów w miejscach , gdzie niebo styka się z ziemią :gwizd: