No też masz ciekawą wyobraźnie , wyobrażać sobie 5 srających ludzi
To tak kawał na czasie :
- Mamusiu, czy to prawda, że dziadek był najsławniejszym proktologiem przed wojną?
- Tak synku, szczera prawda.
- A czy to prawda, że tatuœ był jeszcze lepszym proktologiem od dziadka?
- Oczywiśœcie, synku - był lepszy.
- A ja kiedy dorosnę...
- Będziesz jeszcze lepszym proktologiem!
- Ale ja chcę być mechanikiem samochodowym...
- Jeszcze czego. Całe życie w smarach grzebać...
Morskie Oko - chyba 1961 rok. Wracamy z jakiejś wyrypy, zmęczeni, cholernie głodni. Stolik, ten cholerny kelner zawsze w okropnie wytłuszczonej białej marynarce z płótna. Czy on jej nigdy nie pierze? Nic, koloryt schroniska (klimat?). Coś tam zamawiam, Edek długo przegląda kartę, już wiem szuka czegoś możliwie najtańszego - stara kutwa, choć zarabia chyba najlepiej z nas wszystkich a w dodatku jest jedynakiem i ma dzianą mamę. W końcu wybiera bigos z chlebkiem. Chleb wygląda tak jakby był pieczony z dziesięć dni temu, w dodatku jakiś dziwny nalot natomiast bigos? Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że ktoś dolał do niego resztki zupy mlecznej oraz kisielu. Mówię do Edka - stary, nie jedz tego świństwa, pochorujesz się. Gdzie tam - groch o ścianę - Edek zjadłby nawet zawartość spluwaczki w sanatorium dla gruźlików.
Po tej obiadokolacji ruszam do Roztoki, wolę tam spać niż w kurniku lub starym schronisku, Moko ma dziwne właściwości przyciągania osobników typu "dowcipasek klozetowy", którzy potrafią... no właśnie [autocenzura].
Rano wracam, wyspany znakomicie i po dobrym śniadanku. Za to Edek wygląda jak z krzyża zdjęty - podobno pół nocy spędził w kiblu. Jest cholernie gęsta mgła (lub niski pułap chmur - Jurek R. taternik i szybownik zarazem zawsze się piekli, że większość kolegów nie umie tego rozróżnić). W zasadzie nie ma po co wychodzić bo na pewno będzie lało ale w końcu zbiera się chyba z 7 osób i ruszamy do Dolinki za Mnichem, potem się rozpatrzy co i jak. Edek też, choć najlepsze co by mógł zrobić to wyciągnąć się na wyrze. Doszliśmy chyba do Szerokiego Żlebu gdy Edek z bladym uśmiechem informuje, że on właśnie na momencik i po chwili znika w gęstej mgle (czy też niskim pułapie chmur) i tylko efekty akustyczne sygnalizują, że jeszcze żyje. No właśnie - efekty akustyczne - z mgły nagle słychać charakterystyczny klapot butów dość licznej wycieczki. Po chwili już jest - chyba z cztery zakonnice i trzydziecha pensjonarek, pewnie jakieś urszulanki abo co. No i wtedy złośliwy wiatr powiał i odsłonił wypiętą d*** Edka zwróconą akurat w stronę ścieżki, jedna z zakonnic krzykliwym dyszkantem zakomenderowała - "panienki, proszę główki w drugą stronę". Minęły dwie lub trzy kolejne sekundy i Edek znowu zniknął w tej mgle lub niskim pułapie chmur i tylko kolejny efekt akustyczny z jego strony spowodował, że wydal się on nam niczym Zeus gromowładny wśród mgieł i chmur Olimpu rezydujący.
Ostatnio zmieniony ndz 15 kwie, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 2 razy.
A może by tak (oczywiście nawiązując do tematu ) zmienić nazwę tego pięknego wzniesienia.....
... na Kupa Kondracka. Co prawda nie ma tam zbyt wielu "krzoków", ale przynajmniej nazwa zachęcała by do opróżnienia jelit
Janek pisze:Po chwili już jest - chyba z cztery zakonnice i trzydziecha pensjonarek, pewnie jakieś urszulanki abo co. No i wtedy złośliwy wiatr powiał i odsłonił wypiętą d*** Edka zwróconą akurat w stronę ścieżki, jedna z zakonnic krzykliwym dyszkantem zakomenderowała - "panienki, proszę główki w drugą stronę". Minęły dwie lub trzy kolejne sekundy i Edek znowu zniknął w tej mgle lub niskim pułapie chmur i tylko kolejny efekt akustyczny z jego strony spowodował, że wydal się on nam niczym Zeus gromowładny wśród mgieł i chmur Olimpu rezydujący.
Uśmiałam sie nieźle, aż spadłam z krzesła Co to za temat!? No coraz ciekawsze i wyszukane tematy na tym forum się pojawiają Swoją drogą, czekam aż się ukaże ta Twoja książka Janku
Już drugi pisarz nam wyrasta
Janku jakaż ironia? No co ty Ktoś pisał żeby ktoś wyluzował
Mi naprawdę podobała się ta opowiastka Ubrana w wyszukane słowa Talent talent się ukrywał
Czekam na dalszą część...
mefistofeles pisze:Olusia ma rację - weź to porządnie spisz i nie odkładaj broń Boże na później. Jakby to ująć, statystyka działa na Twoją niekorzyść...
Dobra, obiecuję. Na razie jestem pochłonięty rozważaniami technologicznymi:
Natchnieniem był dla mnie jeden z postów. w których zalecono do kupki plastikowy woreczek i wspomniano coś o osobie współpracującej. W czym, kurde, w czym. No chyba nie w pieszczotliwym mówienie "ee, ee"? Ergo trzymaniu tego woreczka. No i tu się zaczyna pole popisu dla "technologa" a więc - wymagana grubość folii, pożądana szerokość woreczka, rozwarcie woreczka - kołowe, eliptyczne czy też może prostokątne, wysokość górnej krawędzi woreczka ponad teren w trakcie defekacji, minimalna i maksymalna odległość górnej krawędzi woreczka od miejsca ukazywania się medium podlegającego przechowywania w woreczku, pozycja osoby współpracującej z defekującym - z przodu defekującego, patrząc mu namiętnie w oczy czy też z tyłu defekującego, ew. wyposażenie asystenta defekanta - rękawiczki z folii czy też z gumy, maska p.gaz model amerykański czy radziecki itd itd Toż to temat na pracę doktorską.
twardy_jak_skała pisze:Widzę, że masz przykre doświadczenia.
Serio, powaga, szczególnie wtedy, gdy to "cuś" wyszło twarde jak skała i zleciało z impetem z Orlej strącając jakiegoś łojanta
Chyba chodzisz co roku z kwiatkami na grób tego nieszczęśnika. Ten przykry wypadek wskazuje dobitnie na konieczność przyspieszenia prac nad technologią, o której mowa trochę wyżej.
czambas pisze:A może by tak (oczywiście nawiązując do tematu ) zmienić nazwę tego pięknego wzniesienia.....
... na Kupa Kondracka. Co prawda nie ma tam zbyt wielu "krzoków", ale przynajmniej nazwa zachęcała by do opróżnienia jelit
I wtedy z pewnością wyrośnie tam bujna roślinność.
Nie masz racji Janku
Odchody ludzkie
Są to bardzo cenne nawozy, jednak stosowane coraz rzadziej, a także tracą na wartości przy używaniu kanalizacji, gdyż ulegają rozcieńczeniu. W Japonii i Chinach używa się jeszcze tych nawozów i dzięki temu te kraje są samowystarczalne w żywność mimo przeludnienia.
3,7% N 1,6%P 1,5%K 1,0%Ca
oskar pisze:Nie masz racji Janku
Odchody ludzkie
Są to bardzo cenne nawozy, jednak stosowane coraz rzadziej, a także tracą na wartości przy używaniu kanalizacji, gdyż ulegają rozcieńczeniu. W Japonii i Chinach używa się jeszcze tych nawozów i dzięki temu te kraje są samowystarczalne w żywność mimo przeludnienia.
3,7% N 1,6%P 1,5%K 1,0%Ca
Przyjmuję z pokorą. Jeden ogrodnik tam mnie oświecał. Twierdził, że za ostry i wypala. Podobno też jemy takie świństwa, że nawet w odchodach dla roslin szkodliwe. Psie gówna trawniki niszczą.