Najtrudniejsza trasa znakowana w Tatrach
Najtrudniejsza trasa znakowana w Tatrach
Pewnie każdy z Was ma inne zdanie, dlatego proszę o wskazanie takowej trasy wraz z odpowiednim komentarzem... 
Dla mnie najtrudniej było żółtym (bodajże) szlakiem wtoczyć się na grzbiet Antałówki, którym to szlakiem postanowiliśmy wrocić do kwatery po tęgiej krupówkowej integracji... (ale o tym ciiicho, bo znowu będzie że Mod nadużywa).

Poza tym nie będę chyba odkrywczy, jeśli powiem, że najtrudniejsze są niektóre wyznakowane odcinki OP. Mówię o polskiej części Tatr, którą złaziłem w 99%.
Poza tym nie będę chyba odkrywczy, jeśli powiem, że najtrudniejsze są niektóre wyznakowane odcinki OP. Mówię o polskiej części Tatr, którą złaziłem w 99%.
Dla mnie najtrudniejsza jest drabinka na Koziej Przełeczy.... i zejscie z Krzyżnego na Gąsienicową, bo nogi juz wtedy wchodzą w d.... to samo złażenie z Ornaku.....
są to dla mnie odcinki najtrudniejsze bo plączą mi się nogi na tych cholernych schodkach
i Świnica też jest najtrudniejsza bo trzeba uważac zeby jakaś stonka na głowę nie spadła
są to dla mnie odcinki najtrudniejsze bo plączą mi się nogi na tych cholernych schodkach
i Świnica też jest najtrudniejsza bo trzeba uważac zeby jakaś stonka na głowę nie spadła
Dla mnie najtrudniejsze było przejście odcinka Zawrat-Kozia Przełęcz,pewnego czerwcowego dnia,kiedy to jeszcze śnieg leżał.W miejscu zawnym Honoratką łańcuchy były pod śniegiem i....brrrrr,do dziś czuję respekt dla tej cząstki Taterek.Bez śniegu jest to miejsce oki ale z.... 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Re: Najtrudniejsza trasa znakowana w Tatrach
A ja myślę, że wypowiedzi będą bardzo podobneHogarth pisze:Pewnie każdy z Was ma inne zdanie
A tak poza tym to zejście z Ornaku na Iwaniacką też potrafi dać w kość...
MiG
Niby mozna robic taka klasyfikacje ale mi ona nic nie mowi. Orla jest technicznie najtrudniejsza ale obiektywnie patrzac, miesci sie w tej samej klasie co reszta szlakow. Sporo zalezy od pogody.
Dla mnie najgorsze bylo wchodzenie na Czerwone Wierchy pewnego razu. Duszno, w taki przedburzowy sposob. Myslalem, ze padne. Zlewalem sie potem i padalem ze zmeczenia juz na starcie. A kondycje mialem dobra bo pare dni wczesniej "wbieglem" na Rysy i nawet nie poczulem.
Dla mnie najgorsze bylo wchodzenie na Czerwone Wierchy pewnego razu. Duszno, w taki przedburzowy sposob. Myslalem, ze padne. Zlewalem sie potem i padalem ze zmeczenia juz na starcie. A kondycje mialem dobra bo pare dni wczesniej "wbieglem" na Rysy i nawet nie poczulem.
Bystra od Kamienistej (górny odcinek doliny to jakieś cholerne torfowisko) i potem sił nie staje ,tak samo Kobyla Dolinka pod Zaworami w upale. A na poważnie chyba jednak odcinek OP od Koziego i Banówka,choć ze względu na pogodę duszę na ramieniu miałem całkiem w innych miejscach (Rohatka i Mała Wysoka)
Hej, nie robimy tu klasyfikacji, tylko opowiadamy o swoich odczuciach.Ramparam pisze:Niby mozna robic taka klasyfikacje ale mi ona nic nie mowi.
OP mieści się w tej klasie co np. wejście na Grzesia? Przypominam, że mówimy o chodzeniu po górach, a nie wspinaczce/taternictwie.Ramparam pisze:Orla jest technicznie najtrudniejsza ale obiektywnie patrzac, miesci sie w tej samej klasie co reszta szlakow. Sporo zalezy od pogody.
Wg jakiejśtam_petetekowskiej_skali OP ma III stopień trudności (jako jedyna w Polsce), II stopień ma Perć Akademicka (na Babiej Górze), wejście na Kościelec, Rysy i parę innych. Pozostałe szlaki to I stopień trudności.
MiG
zgadzam się z Łukaszem, wszystko zależy od pogody. Kiedyś schodząc z Giewontu zastała nas duża ulewa. W strugach deszczu szło się potwornie a droga wydłuża się wtedy znacznie. Człowiek staje się przemoczony do ostatniej nitki, ubranie klei się do ciała a do domu daleko....chce się być jak najszybciej w suchym miejscu.
pozdrawiam-Jurek
pozdrawiam-Jurek
Ja byłem tylko na kawałkach OP. Ok Koziego do Granatów i od Zawratu do Świnicy. Oba te odcinki mają w/g mnie mniejsze trudności niż na podejściu na Zawrat. Najtrudniej miałem na zejściu w czasie mgły z Płaczliwego na Smutną.(trudności ze znalezieniem znaków) i kiedyś przy schodzeniu w drugiej połowie września przy Siklawie po zalodzonych kamieniach. Perć Akademików jest prosta jak Skupniów Upłaz. Pomijając podejście.
specjalnie dla Roberta - opis Akademickiej Perci a'la Hogarth:
Ruszamy spod Schroniska na Markowych Szczawinach (1180m). Szlak znakowany kolorem żółtym wiedzie płaską, wygodną drogą wraz z niebieskim w kierunku przełęczy Krowiarki (985m). Po pięciu minutach opuszczamy znaki niebieskie i skręcamy w prawo na schody ułożone z kamieni pomiędzy korzeniami. Szlak wznosi sie łagodnie w pięknym górnoreglowym lesie wzduż doliny z szemrzadzym potoczkiem. Zwraca uwagę bujna roślinność, niespotykana na żadnym innym szlaku w Beskidach. Po kilkunastu minutach wychodzimy ponad górną granicę lasu. Szlak staje się nieco stromszy i wije się wsród kosówek ponad Kotlinką Suchego Potoku. Wspaniały jest widok z tego miejsca na urwiska Kościółków (1620m). Szerokim łukiem dochodzimy do skałek zwanych Czarnym Dziobem. Odcinek ten pokonujemy za pomocą trzech wmocowanych klamer i kilku łańcuchów. W dole piekne widoki na lasy babiogórskie. Z lasu prześwituje schronisko, z którego rozpoczynaliśmy marsz. Pokonujemy skałki i charakterystycznymi dla tatrzańskich szlaków schodkami pokonujemy strome zbocze Diablaka. Stromizna łagodnieje przy samym końcu, juz przy szczytowej kopule Babiej Góry (1725) czas przejścia około 1 15h
Ruszamy spod Schroniska na Markowych Szczawinach (1180m). Szlak znakowany kolorem żółtym wiedzie płaską, wygodną drogą wraz z niebieskim w kierunku przełęczy Krowiarki (985m). Po pięciu minutach opuszczamy znaki niebieskie i skręcamy w prawo na schody ułożone z kamieni pomiędzy korzeniami. Szlak wznosi sie łagodnie w pięknym górnoreglowym lesie wzduż doliny z szemrzadzym potoczkiem. Zwraca uwagę bujna roślinność, niespotykana na żadnym innym szlaku w Beskidach. Po kilkunastu minutach wychodzimy ponad górną granicę lasu. Szlak staje się nieco stromszy i wije się wsród kosówek ponad Kotlinką Suchego Potoku. Wspaniały jest widok z tego miejsca na urwiska Kościółków (1620m). Szerokim łukiem dochodzimy do skałek zwanych Czarnym Dziobem. Odcinek ten pokonujemy za pomocą trzech wmocowanych klamer i kilku łańcuchów. W dole piekne widoki na lasy babiogórskie. Z lasu prześwituje schronisko, z którego rozpoczynaliśmy marsz. Pokonujemy skałki i charakterystycznymi dla tatrzańskich szlaków schodkami pokonujemy strome zbocze Diablaka. Stromizna łagodnieje przy samym końcu, juz przy szczytowej kopule Babiej Góry (1725) czas przejścia około 1 15h
Dziękuję za fatygę.
Nawiązując do tematu
łatwo stwierdzić, iż trudne szlaki działają jak magnes na turystów. W Tatrach Orla Perć... W Pieninach ogromną frekwencją cieszy się zaś Sokola Perć, która jako jedyna w tych górach może się poszczycić metalowymi ubezpieczeniami (barierki ułatawiające wchodzenie). 
Nawiązując do tematu
Gwoli uzupełnienia: w kilku miejscach idzie się naprawdę wąską ścieżką, jest też pewna "ekspozycja"Hogarth pisze:specjalnie dla Roberta - opis Akademickiej Perci a'la Hogarth
Oczywiście jest dużo łatwiejsza od wejścia na Kościelec, ale trudniejsza niż np. Skupniów Upłaz. Ja bym ją przyrównał do wejścia na Mały Kościelec.
MiG
Raz zgubiłem drogę w Małej Zimnej Wodzie (nie wiem jak,chyba się zamyśliłem) i trawersowałem piargi u samego podnóża Żółtej Turni. Był to mój pierwszy pobyt w słowackich Tatrach. Myślę sobie:
Jeżeli tak słabo utrzymany jest szlak do Schroniska ,to co dopiero mówić o pójściu gdzieś wyżej (a miałem w planie iść na Lodową). W każdym razie był to jeden z trudniejszych "szlaków" w Tatrach
Jeżeli tak słabo utrzymany jest szlak do Schroniska ,to co dopiero mówić o pójściu gdzieś wyżej (a miałem w planie iść na Lodową). W każdym razie był to jeden z trudniejszych "szlaków" w Tatrach






